Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Blask – Marek Stelar

12 stycznia 2020

Blask – Marek Stelar

Wydawnictwo Videograf , 2019 , 400 stron

Literatura polska

   Tylu ludzi zginęło za coś, czego nikt tak w zasadzie nie widział na własne oczy. Coś nieprawdopodobnego…

   Chociaż nie do końca zgodziłabym się z tą niewidocznością. Aurę skarbu von Kaminskiego, mieszkańca przedwojennego Szczecina słynącego z kolekcji drogich kamieni, trudno było przyćmić, ukryć czy zgasić. Po wojnie wielu chciało go odnaleźć i przejąć. Począwszy od władz PRL po zwykłych ludzi. Tu i ówdzie zamigotał na krótką chwilę, na mgnienie oka, w okruchu informacji, w chciwości ludzkiej. Zaiskrzył w fasetach sporego brylantu w zaciśniętej, martwej dłoni żydowskiego chłopca. Jawił się w sprawdzonej informacji przekazywanej z ojca na syna. Mamił słowami świadka dobrze znającego rodzinę von Kaminskich. Każdy, kto zainteresował się nim, omotany wizją bogatej przyszłości, robił wszystko, by go odnaleźć. Wszystko, by wejść w jego posiadanie.

   Po trupach.

   Dosłownie. To dlatego akcja tego kryminału dzieje się w trzech, naprzemiennie opowiadanych, płaszczyznach czasowych, odzwierciedlających dzieje skarbu von Kaminskiego. Tuż po wojnie w 1946 roku, w latach komuny w 1978 roku i współcześnie w 2019 roku. Opowiadane przez bohaterów zaplątanych świadomie lub bez ich woli w bardzo skomplikowaną intrygę kryminalną, tworzyły obraz jednej rodziny: Krugłych i Prażmowskich. Ludzi spokrewnionych, których, poza więzami krwi, łączyły mroczne sekrety rodzinne wyłaniające się z czarnej otchłani przeszłości. Wiele wyjaśniających skomplikowane i naganne, wręcz patologiczne, postawy członków obu rodzin, mające wpływ na to, kim stało się najmłodsze pokolenie. A przy okazji, jaka przeszłość stoi za znaną postacią kryminalnego cyklu Krugły i Michalczyk, który powstały dużo wcześniej. To gratka dla fanów tego śledczego tandemu. To tutaj można dowiedzieć się, z jakimi obciążeniami Robert Krugły borykał się prywatnie.

   Autor stworzył kryminał z zagadką na miarę enigmatycznego „złotego pociągu” i Bursztynowej Komnaty. To skarb przyciągał moją uwagę. To na nim skupiałam się w trakcie poszukiwań sprawców kolejnych morderstw. To o nim myślałam, wsłuchując się w wyznania kolejnych bohaterów. To o niego pytałam, kiedy pojawiały się nic niewyjaśniające odpowiedzi. To jego chciałam ujrzeć w kolejno dynamicznie zawiązujących się wątkach. Autor omamił mnie nim tak, jak blask skarbu omamił wszystkich bohaterów zapętlonych w meandry jego historii. Ludzi, którzy gotowi byli podpalić stóg siana, by wyjąć z popiołów poszukiwaną „igłę”. Skupieni na jego aurze zapominali o dużo bardziej wartościowych „skarbach” życia codziennego. Oślepieni jego blaskiem przestali zauważać to, co najcenniejsze mieli tuż przed oczami.

   Drugiego człowieka.

   Autor w ostatnich słowach od siebie posunął się nawet dalej w tym przesłaniu, twierdząc, że właśnie takie nieistotne mity i miraże inicjowały coś tak potwornego, jak wojny, a w powieści, w życiu jej bohaterów, mnóstwo niszczącego, destrukcyjnego zła. To dlatego śmiało mogę powiedzieć, że w dużej mierze to również powieść społeczno-obyczajowa. Jej przesłanie jest ponadczasowe, bo przecież to miraż, który wiedzie na manowce nas nieustannie.

   Na naszą własną zgubę.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Blask [Marek Stelar]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autor o swojej książce i nie tylko.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: ,

Sielski zakątek – Barbara Sośnica-Czekała

21 grudnia 2019

Sielski zakątek – Barbara Sośnica-Czekała

Wydawnictwo Fabuła Fraza , 2019 , 320 stron

Literatura polska

   Oj, przewrotna to historia!

   Właściwie wszystko w niej opiera się na pozorności i nieoczekiwanym zbiegu okoliczności, by móc zakończyć się piękną katastrofą.

   Katastrofą dla bohaterów.

   W przewrotnie sielskim zakątku na obrzeżach miasta, w domu odziedziczonym po tajemniczej krewnej, zamieszkała Asia z mężem i malutkim dzieckiem. Mąż, wyjeżdżający do pracy w innym kraju, namówił jej przyjaciółkę Alinę do zamieszkania razem z jego żoną. Dla bezpieczeństwa jego rodziny, a przede wszystkim własnego spokoju ducha. Intuicyjnie i nieświadomie uczynił dobrze, nie podejrzewając, że jego obawy były uzasadnione. Dziewczyny nie przyznały się, że od jakiegoś czasu wokół domu krąży wielbiciel Asi. Amator cudzych żon przewrotnie nie był ich fanem, a mężczyzną coraz natrętniej i nachalniej próbującym dostać się do środka budynku. Ponieważ Alina niezmiennie twierdziła, że menele, podobnie jak nieszczęścia, chodzą parami, więc wokół „sielskiego zakątka” wkrótce zaroiło się od podejrzanych typów. Alina, odważna dziewczyna, zamiast poddać się panice, coraz bardziej intrygujące i niby przypadkowe zdarzenia (czyli znowu przewrotnie!) podsumowała z filozoficznym dystansem – Historia sielskiego zakątka stawała się coraz bardziej frapująca, a ja miałam coraz większą ochotę poznać wszystkie jego tajemnice. Dziewczyny zabrały się ochoczo do dzieła.

   Z korzyścią dla mnie!

   Dla urody tej opowieści. Asia z Aliną przeżywały lęki, strachy, a nawet uszczerbki na zdrowiu i ciele, a ja, dzięki ich uporowi i ciekawości, mogłam dobrze się bawić. Wątki przygodowo-sensacyjno-kryminalne tonęły w morzu dobrego humoru. Wnikał on w dialogi. Łączył w ciągi zaskakujących zdarzeń. Obfitował w gagi sytuacyjne. Mnożył absurdy wywołujące uśmiech na twarzy, a czasami głośny śmiech.

   Warstwa rozrywkowa to największy atut tej powieści.

   Jednak pod nią kryło się drugie dno, które odsłoniło się po rozwikłaniu zagadki rodzinnej. Tajemnicy, która była siłą napędową dynamiki fabuły.

   To przeszłość.

   Sekret rodzinny Asi będący udziałem (a może nadal jest?) wielu polskich rodzin, które przeżyły drugą wojnę światową i zostały uwikłane w wielką historię narodów polskiego i niemieckiego. Autorce wśród śmiechu i dobrej zabawy (znowu przewrotnie!) udało się zachować nutę refleksji nad ważnością rodzinnych historii, nad wartością więzi jej członków i nad dziedzictwem przekazywanym nie tylko w formie materialnej, ale i duchowej.

   To książka dla tych, którzy kochają twórczość Joanny Chmielewskiej i powieści (Czy ten rudy kot to pies, Zacisze 13, Zacisze 13: powrót, Natalii 5) Olgi Rudnickiej.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller, Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: ,

Sieci widma – Leszek Herman

11 listopada 2019

Sieci widma – Leszek Herman

Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza , 2019 , 608 stron

Literatura polska

   Jak dobrze, że przeczytałam tę powieść po podróży promem!

   Co nie zmienia faktu, że nabrałam obaw przed kolejnym rejsem. Naprawdę będę miała z tym problem. A zaczynało się bardzo lajtowo. Wręcz zanosiło się na powieść obyczajową. Nieznajomość poprzednich powieści autora, okazała się w moim przypadku korzystną. Bez nastawienia na powieść kryminalną, miałam więcej zaskoczeń i niespodzianek, ponieważ tutaj przyjęła trochę odmienną wersję w porównaniu z poprzednimi książkami autora, o czym dowiedziałam się z rozmowy z Joanną Skoneczną nagraną w Radio Szczecin. Motyw zbrodni nie był w nim najważniejszy, a samo dochodzenie – nieprofesjonalne i tylko jako jeden z licznych wątków. To dlatego powieść ewoluowała początkowo z obyczajowej, z czasem w thriller, a potem w sensację i dopiero tutaj mogłam dodać – z wątkiem kryminalnym. Trzysta ostatnich stron pochłonęłam za jednym razem i nie wyszłam spod koca, dopóki nie dotarłam do ostatniej kropki. Co drugi rozdział opatrywałam komentarzem o uduszeniu narratora, który sadystycznie urywał akcję w najciekawszym i najbardziej emocjonującym momencie. Gdyby koc miał duszę, byłby już trupem.

   Na szczęście nadal mamy się dobrze!

   Autor zastosował znany schemat powieści, który bardzo lubi, a do czego przyznał się w posłowiu. Wykorzystał go, by opowiedzieć własną wersję losów grupy złożonej z przypadkowych ludzi, którzy spotykają się w jednym miejscu, a czas, nieprzewidziane wydarzenia i okoliczności łączą ich ze sobą w bardzo skomplikowany, brutalny i pokrętny sposób.

   Takim miejscem w tej powieści był prom płynący ze Świnoujścia do szwedzkiego Ystad. Spotkały się na nim osoby zupełnie przypadkowe – starsze małżeństwo Edwarda i Anny płynące w odwiedziny do córki, paczka szóstki młodych ludzi lubiących się zabawić, skłócone małżeństwo Mariusza i Urszuli z sześcioletnim synem Kacprem oraz samotna, atrakcyjna Alex. Każda postać inna. Z odmiennym podejściem do życia i na innym jego etapie. Z problemami przyniesionymi na prom niczym dodatkowy bagaż a zarazem balast. Z różnymi planami i innymi celami podróży. Mieszanka cech tak różniących się pasażerów oraz członków załogi jedną noc zamieniła ją w psychiczny koszmar. W piekło powiązanych ze sobą wydarzeń, które każdy próbował na swój sposób wyjaśnić, rozwiązać lub z nich wydostać się. Dynamikę nagłych zdarzeń dodatkowo potęgowała sytuacja na lądzie rozegrana kilka dni wcześniej przed dramatyczną nocą na morzu, mającą decydujący wpływ na losy promu i jego pasażerów. W Szczecinie, do którego narrator przenosił mnie naprzemiennie, główną bohaterką była Paulina. Redaktorka szczecińskiej gazety. Tragizm położenia wszystkich postaci podsycały historie zatopionych promów, faktycznie mających miejsce w przeszłości, beztrosko opowiadane sobie przez młodych ludzi. Na dodatek akcja rozgrywała się na dwóch poziomach. Indywidualnym, psychologicznym i ogólnym, społecznym.

   Stąd dwa przesłania tej powieści.

   Jedno odnoszące się do jednostki i jej psychiki ujęte w przytoczonym cytacie z Myśli Blase’a Pascala w roli motta – Serce ma swoje racje, których rozum nie zna. Tłumaczyło ono motywy i stany psychiczne bohaterów, wyznaczające ich wybory i postępowanie, a przez to kierunki rozwoju wydarzeń. Drugie odnoszące się do wartości uniwersalnych, społecznych w dwojakim znaczeniu – dosłownym i metaforycznym. To odniesienie dosłowne ujęte w tytule było przyczyną i katalizatorem wszystkich nieszczęść, jakie przydarzyły się każdemu bohaterowi na morzu i lądzie. Sieci widma nazywane niekiedy zjawami. W rzeczywistości zgubione lub porzucone sieci rybackie, włoki, przywłoki, drygi, pławnice i worki, dryfując pod powierzchnią wody są  całkowicie niewidoczne, nadal łowiąc śmieci, zwierzęta, ludzi i statki. Z czasem stają się trującą, ekologiczną bombą, którą zjadamy z  mięsem ryb. Grozę sieci widm autor przeniósł na toksyczne związki i relacje międzyludzkie tworzące „śmiertelną” dla psychiki człowieka pułapkę bez wyjścia.

   Psychiczną matnię.

   Jednak żeby nie było zbyt mrocznie i poważnie, autor wplótł kilka przyjemności lekko obniżających amplitudę grozy. Jedną z nich były doznania estetyczne w postaci opisów szczecińskich budynków, które widziane oczami architekta (to zawód autora) ukazywały mi się w odmiennym, bardziej ciekawym wizerunku. Gmach Wojewódzkiej Komendy Policji przybierał postać zamczyska z baśni braci Grimm, a korytarze promu filmowy labiryntu hotelowy prosto z „Lśnienia” Stephena Kinga. Drugą przyjemność czerpałam z humoru sytuacyjnego, w którym królowała emerytowana nauczycielka matematyki, Anna. Wścibska, pouczająca, namolna i irytująca, ale za każdym razem wywołująca uśmiech na mojej twarzy. Zaczęłam ją wprost uwielbiać. Ten zabieg był potrzebny o tyle, by nie bać się wejść na prom, ale na tyle utrzymujący powagę, by nie przejść obojętnie obok trzeciego przesłania, które od razu zauważy każdy czytelnik mieszkający na morzem.

   To wymiar ekologiczny tej powieści.

   Może przez autora niezamierzony, ale dla mnie, żyjącej nad Bałtykiem i czynnie uczestniczącej w oczyszczaniu jej plaż w ramach akcji WWF, o czym pisałam przy okazji książki Ryby wybrane, widoczny i bardzo ważny. Sieci widma to bardzo poważny problem nie tylko ludzi morza, ale nas wszystkich, bo rzadziej lub częściej jemy ryby i frutti di mare.

   Ostatecznie wszyscy wpadamy w sieci widma w każdym znaczeniu tego wyrażenia.

Sieci widma [Leszek Herman]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Tutaj trochę więcej o widmowych sieciach i projekcie „Czysty Bałtyk”.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: ,

On cię okłamuje – Amanda Reynolds

27 października 2019

On cię okłamuje – Amanda Reynolds

Przełożył Ryszard Oślizło

Wydawnictwo Kobiece , 2019 , 296 stron

Literatura angielska

   Świetny dramat psychologiczny czy thriller?

Myślę, że na pograniczu obu odbierałam tę mroczną historię. Rozpisaną na trzy, naprzemienne głosy – Jess, Karen i jej męża Marka. Na subiektywne relacje trzech, głównych bohaterów, wokół których tłoczyły się pozostałe postacie. Silnie spolaryzowane na dwa, wrogie sobie obozy. Tych, którzy wierzyli mężowi Karen i tych, którzy przyznawali rację Jess, jako ofierze zdarzeń sprzed dziesięciu lat. Wówczas szesnastoletniej. Po tym traumatycznym wydarzeniu nastolatka wyjechała z rodzinnej wsi do Londynu, odcinając się od bolesnej przeszłości.

   Przeszłość jednak nie zapomniała o niej.

   Uderzyła w nią z całą mocą w chwili, kiedy już jako dwudziestosześciolatka, po dekadzie nieobecności, ponownie pojawiła się we wsi. Musiała wrócić. Właśnie zmarła jej matka.

   Od tego momentu napięcie nieustannie rosło.

   Przede wszystkim w sferze emocjonalnej wszystkich mieszkańców ( mojej również!), w których obudziły się uśpione krzywdy, niesprawiedliwości, żale i nienawiść. Jess widziała to w śledzących ją spojrzeniach, słyszała w komentarzach, a z czasem w wyrażanych wprost atakach werbalnych i fizycznych zachowaniach agresywnych. Nie wiedziałam, kto ma rację? Komu wierzyć? Po czyjej stronie stać?

   Nie znałam prawdy.

   Całej prawdy. Musiałam do niej dotrzeć samodzielnie. Wysłuchać świadków i uczestników przeszłych zdarzeń. Autorka oddała mi do dyspozycji głosy obu kobiet i mężczyzny, którzy opowiadali swoją, intymną wersję wydarzeń. Dodatkowo udostępniła mi transkrypcję z sesji superwizji z Jess.

   Nie było łatwo!

   Trudno było mi wyłuskać prawdę z gąszczu mnożących się tajemnic, sekretów, zatajonych faktów i kłamstw uznanych za prawdę.

Fabuła zbudowana na fundamencie tej myśli, czyniła z tej powieści dramat w kilku odsłonach dotykający i niszczący psychicznie swoim tragizmem wszystkich bohaterów. Trudność wyłonienia obiektywnej prawdy polegała na składaniu jej z cząstek subiektywnych półprawd. Zwłaszcza że pojawiające się wątki wprawdzie wiele wyjaśniały, ale też bardziej komplikowały sytuację i relacje wszystkich osób zaangażowanych w spór. Rozjaśniając, paradoksalnie zaciemniały powstający obraz. Stawiały bohaterów przed wyborem między złem i mniejszym złem, między ukochaną a siostrą, między sobą a rodziną. Wprawdzie znalazłam odpowiedzi na stawiane sobie pytania, których ilość w miarę czytania rosła lawinowo, ale nie podjęłam się oceny postaw i zachowań bohaterów. Wiedziałam tylko, jak powinni postąpić, jak nie postąpili i jakie tego ostatniego ponieśli konsekwencje.

   Dokładnie na tym polegał ich dramat – nie mogli cofnąć czasu, by naprawić wyrządzone zło.

   Opowieść-przestroga przed uleganiem emocjom i ponoszeniu tego skutków, ale i byciu odpowiedzialnym, za przekraczanie granic nieprzekraczalnych. Zwłaszcza między dorosłymi a nastolatkami w sferze seksu. A szczególnie między nauczycielem/wychowawcą a ich podopiecznymi.

   Tę mądrą historię polecam szczególnie wszystkim pracującym z młodzieżą.

Książkę wybrałam spośród nowości księgarni Tania Książka.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: ,

Chciwość – Marc Elsberg

26 października 2019

Chciwość: Na co byłoby cię stać? – Marc Elsberg

Przełożyła Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska

Wydawnictwo W.A.B. , 2019 , 464 strony

Literatura austriacka

   Fascynujący thriller dla lubiących… logikę matematyczną!

Niemalże w sposób naukowy, przeczący słynnej wypowiedzi Margaret Thatcher – There is no such thing as society. Coś takiego jak społeczeństwo nie istnieje. Wciągający nie tylko dynamiczną i intrygującą fabułą, w której głównymi bohaterami byli dwaj przypadkowo połączeni, przez bieg wydarzeń, mężczyźni. Jan, pielęgniarz, który na swoje nieszczęście, próbował udzielić pierwszej pomocy przedmedycznej poszkodowanym w wypadku samochodowym i Fitzroy, matematyk, fizyk i gracz zawodowy w jednej osobie. Laik i naukowiec. Flip i Flap pod względem fizycznym. Chłopak i mężczyzna. Ten pierwszy mimowolnie stał się osobą ściganą przez napakowanych osobników w czerni i jednocześnie przez policję. Jedni chcieli go zabić, a drudzy skazać za niepopełnione morderstwo. Ten drugi był celem, do którego Jan musiał dotrzeć według skąpej wskazówki wyszeptanej przez umierającego mężczyznę we wraku samochodu.

   Obaj musieli dotrzeć do osoby trzeciej – Jeanne.

   Kobiety, której imię pojawiło się jako drugie w otrzymanych wskazówkach. Dopiero w trójkę, dzięki posiadanej wiedzy, umiejętnościom i koneksjom, mogli rozwiązać zabójczą zagadkę wiążącą ze sobą pozornie niespójne fakty i osoby.

   Autor wybrał bohaterów reprezentujących trzy środowiska i narodowości.

   Jana, Niemca pochodzącego „z ludu”, który właśnie pojawił się tłumnie na ulicach Berlina w proteście przeciwko nowym pakietom oszczędnościowym dla ratowania banków i korporacji, żądając również swojego 1% z tortu zgromadzonych dóbr przez uczestników światowego szczytu najbogatszych. Anglika Fitzroya reprezentującego środowisko naukowców, któremu znana była teoria  pokonania widma międzynarodowego kryzysu na miarę krachu finansowego z 2008 roku i greckiego bankructwa. I Amerykanki Jeanne, ekonomistki pracującej dla jednego z najbogatszych ludzi.

   Ta trójka miała uratować świat.

Posiadali najważniejszy raport, którego fragmenty poprzedzały kolejne rozdziały, opracowany przez zamordowanego noblistę, a który udowadniał w nim, że dzielenie się dobrami prowadzi do dobrobytu wszystkich. Autor wykorzystał prace badawcze opracowane przez zespół naukowców z London Mathematical Laboratory, które można prześledzić na stronie autorskiej historii farmerskiej rozpoczynającej powieść. Dosyć skomplikowanej dla laika, ale autor jej główne założenia oparte na teorii decyzji, teorii gier i heurystyce, wspomaganych poglądami niezliczonych innych naukowców, filozofów, polityków i osobowości, tak rozłożył w treści, dodatkowo ilustrując je grafiką,

by każdy czytelnik mógł zrozumieć jej genialność i cudowność jako remedium na indywidualne, polityczne, gospodarcze i społeczne problemy współczesnego świata, generowane bezpośrednio nie przez pieniądze, ale przez władzę gwarantowaną przez te pieniądze. To ona, ludzie biznesu i lobbujący na ich rzecz, byli główną przeszkodą blokującą wprowadzenie najnowszych osiągnięć nauki, stawiającej na ideę społecznego dzielenia się zyskami, a nie na indywidualne gromadzenie ich. Negowała w ten sposób kapitalizm. Nadawała chciwości nowy wymiar sprawczy jako siły łączącej , a nie dzielącej, wyrażanej w dwóch, prostych hasłach – Z egoizmu należy współpracować! Z chciwości należy dzielić się!

   To przeciwko tej potężnej sile blokującej nowe idee, autor przeciwstawił trzy, kruche postacie.

   Dlatego musiało być bardzo ciekawie w walce Goliata z Dawidem, w której stawką były losy ludzkości. Odkrywanie destrukcyjnego działania homo economicus jako egoistycznego pomnażacza maksymalnych korzyści, blokującego idee naukowców i zbawczej roli bohaterów w rozgrywanych wydarzeniach, ściganych przez zawodowych zabójców w dynamicznej akcji zmieniającej kierunki jej rozwoju i zapętlającej wątki, sprawiło, że historia berlińskich wydarzeń była nie tylko dobrą rozrywką, ale przede wszystkim dostarczała dużą dawkę wiedzy udokumentowanej naukowo, zmuszającej do zastanowienia się, czy faktycznie żyjemy w silnie spolaryzowanych społeczeństwach tylko dlatego, że rządzą nami ludzie z patologiczną potrzebą władzy osiąganą przez zyski? Jeśli wziąć pod uwagę publikacje sygnalizujące problem tuszowania wyników naukowych poprzez wpływ lobbystów na środowisko akademickie, o czym czytałam między innymi w reportażu Upadek Cywilizacji Zachodu Naomi Oreskes i Erica M. Conwaya, to niewinny thriller mający dostarczyć tylko rozrywki, staje się narzędziem walki ze światem finansjery, banków i korporacji. Kluczem do nieświadomości jego czytelników, pokazującym scenariusz kryzysu, który nie obejmie już tylko Wall Street czy tylko Grecję, ale cały świat. Zadałam sobie więc pytanie – Co i ile ja mogę zrobić w tej sytuacji? Znalazłam odpowiedź w wypowiedzi jednego z bohaterów – „To wcale nie jest takie trudne. (…) Wielu z nas wiedziało lub czuło to od zawsze, podobnie nauczają też wielkie religie i filozofie. Dawajcie, a będzie wam dane. Nie ścigajcie się o każdy cent. Wspierajcie ludzi ideami. Wspierajcie potrzebujących. Drobiazgami przyczyniajcie się do nieco rozsądniejszego podziału dóbr: dzielcie się rachunkiem w restauracji… dawajcie napiwek również w budce z fast foodem… płaćcie więcej swojej pomocy domowej… (,,,) a przede wszystkim: nie liczcie bez przerwy wszystkiego!”

   Parafrazując pytanie ujęte w podtytule – Czy byłoby cię od tej książki na to stać?  

   Podobno to proste.

   Podobno.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autor o książce.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: ,

Szeptacz – Alex North

12 października 2019

Szeptacz – Alex North

Przełożył Paweł Wolak

Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza , 2019 , 478 stron

Literatura angielska

   Zaczyna się ciekawie, potem intrygująco, by zorientować się po czasie, że otacza mnie mrok fabuły z niepokojącą rymowanką, której początek brzmiał:

Nie pomagało zamykanie książki, ani otrzymane w prezencie zatyczki do uszu.

Tkwiła we mnie, bez końca powtarzana i szeptana przez dziecięce usta ostrzegające siebie nawzajem.

   A wszystko przez zdradliwą ciekawość!

   Rozbudzoną widokiem nowego domu, do którego wprowadził się główny bohater Tom wraz ze swoim siedmioletnim synem Jakiem. Jednego z tych posiadających niepokojącą aurę i opinię dziwnego. Mający w sobie „duszę” albo „charakter” i to coś, co każe trzymać się od niego z daleka. Nawet przypominający fasadą ludzką, złowrogą, przerażającą twarz zastygłą we wściekłym, niemym krzyku. Popularny wśród miejscowych dzieci, jak cmentarz, na którego wejście i zrobienie sobie selfie poczytywano za szczyt ogromnej odwagi. Dla nowych lokatorów miał stać się bezpiecznym azylem szczęścia. Miejscem złapania równowagi psychicznej po rodzinnej tragedii, w której obaj stracili ukochaną osobę – żonę i matkę. Również czasem znalezienia wzajemnego porozumienia i wspólnego języka, których zawsze między nimi brakowało. Zapowiadała się trudna droga do siebie, bo Tom popadał w depresję po śmierci Rebekki, a Jake, świadek śmierci matki, zamykał się coraz szczelniej we własnym świecie, rozmawiając w nim z wymyśloną przyjaciółką. Tom miał nadzieję na zmianę tych chłodnych i zdystansowanych relacji. I tutaj zaczynało być intrygująco, bo nie wiedział o wielu ważnych faktach.

   Jednym z nich była tragedia miasteczka Featherbank.

   Dwadzieścia lat temu seryjny morderca porywał chłopców. Tajemnica ukrycia zwłok jednego z nich nadal nie została odkryta. Mało tego – koszmar znowu powrócił, mimo że sprawca, tytułowy Szeptacz, przebywał w więzieniu z wyrokiem dożywocia, a dzieci zaczęły powtarzać znaną rymowankę, jak dobrą radę. Na domiar tego Jake usłyszał pod oknem szept…

    W tym momencie zaczął spowijać mnie mrok gęstniejący ze strony na stronę.

   Autor mistrzowsko zbudował atmosferę przerażenia i lęku z niedopowiedzeń i domysłów wynikających z sugestywnie opisywanych obrazów akcji i niejednoznacznych zachowań bohaterów, które tworzyły mnóstwo niejasności i niepewności w ocenie sytuacji. Uczynił moim głównym „wrogiem”, a swoim sprzymierzeńcem, moją wyobraźnię (a mam bujną!) i uprzedzenia głównie kojarzone ze śmiercią. Do końca nie wiedziałam, czy mam do czynienia z nadinterpretacją i błędnymi skojarzeniami, czy ze zjawiskami nadprzyrodzonymi. Nietypowe i niepokojące zachowania Jake’a budowały profil dziecka zarówno z zaburzeniami natury psychicznej, jak i ze zdolnościami parapsychologicznymi. Zanurzałam się w coraz bardziej duszną od paniki atmosferę miasteczka, do którego powrócił horror sprzed lat, w patologiczne czerpanie ekstazy z obcowania ze zwłokami i trupimi akcesorami nekromantów, delikatną sieć pułapki tkanej przez Szeptacza zza murów, śledztwo odkrywające horror ofiar, a także niewygodne, prywatne, intymne sekrety bohaterów wpływające na rozwój wypadków, tkwiąc mocno zakotwiczona uwagą w wielowątkowej i wielopłaszczyznowej intrydze pełnej niewyjaśnionych tajemnic z przeszłości i teraźniejszości, niebezpieczeństw, wewnętrznych demonów, zewnętrznych potworów o ludzkich twarzach i zagrożeń wywołujących stałe poczucie napięcia. Powolne dodawanie elementów składających się na źródło skutecznie podtrzymujące lęk, sprawiło, że na każdym etapie losów bohaterów i prowadzonego śledztwa, słyszałam monotonnie szeptaną rymowankę. Tak często powtarzaną przez dzieci i dorosłych, że zaczęłam zamykać za sobą drzwi do domu na klucz również w dzień. Wystarczy mi już jeden Szeptacz. Drugi groziłby utratą paznokci, a potem zmysłów.

    I wierzcie mi, żadne zatyczki nie pomogą, kiedy zaczyna szeptać najpotężniejszy z Szeptaczy – własna wyobraźnia.

Szeptacz [Alex North]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: ,

Łańcuch – Adrian McKinty

5 października 2019

Łańcuch – Adrian McKinty

Przełożył Dariusz Żukowski

Wydawnictwo Agora , 2019 , 400 stron

Literatura australijska

Na tylnej okładce tej książki znalazłam ankietę.

Łatwą, ale tylko pozornie. Tak naprawdę nie oczekiwała ode mnie jednoznacznej odpowiedzi. Nie wymuszała wahań i dylematów przed wyborem. W ogóle nie oczekiwała żadnych deklaracji. Pytała retorycznie, bo tuż pod nią widniała zaskakująca odpowiedź.

Łańcuch obnażał moralnie głównych bohaterów thrillera, uwidoczniając mroczną sferę psychiki każdego człowieka. Zdolność do bycia i ofiarą, i katem.

   Chociaż nie do końca.

    Kiedy wraz z główną bohaterką Rachel, matką trzynastoletniej Kylie, zostałam nagle i gwałtownie wciągnięta do Łańcucha, walczyłam w myślach. Rachel otrzymywała jasne komunikaty – powiadomisz policję – córka zginie, podzielisz się informacją z innymi – córka zginie, nie wykonasz polecenia – córka zginie, cokolwiek zrobisz niezgodnego z ustaleniami – córka zginie. Obserwowałam poczynania zrozpaczonej matki, która bez zastrzeżeń godziła się z warunkami Łańcucha, ale jednocześnie cały czas analizowałam zmieniającą się sytuację i szukałam słabych punktów pułapki pozwalających stać się tym pierwszym ogniwem, który rozwaliłby ten węzeł gordyjski. Było bardzo trudno, bo  spajały go twarde jak diament emocje.

   Uczucia rodziców do własnego dziecka.

   Matki i ojców, którym ziścił się najczarniejszy scenariusz porwania ukochanego syna lub córki, a warunkiem ich uwolnienia było porwanie dziecka następnej rodziny, razem tworzących Łańcuch wzajemnych uzależnień i uwarunkowań. Płacili przy tym okup, ale pieniądze w Łańcuchu nie były najważniejsze. Suma zawsze była skrojona na miarę możliwości finansowych zakładników, a proponowanie większej było bezcelowe i wręcz idiotyczne. Przekonałam się o tym w miarę naprzemiennie opowiadanej historii losów ludzi stojących za tą prelekcyjną organizacją, zbudowaną na najważniejszej ludzkiej emocji – zdolności do kochania. Na wzór meksykańskiej metody zastępowania ofiar porwań, zgodnie z którą, jeżeli uprowadzona osoba wyjątkowo źle znosi swoja sytuację, ktoś inny z rodziny może zająć jej miejsce. Połączona z dziecięcą zabawą złowróżbnych, ale niewinnych listów łańcuszkowych znanych niemal wszystkim na całym świecie, dała ostrą emocjonalnie mieszankę wybuchową.

   W tej powieści nie było chwili na oddech.

   Przechodzenie z jednej ohydnej roli w drugą równie odrażającą stawało się automatyczne i mimowolne. Co nie znaczyło, że schodzenie w głąb piekła moralnego było łatwe i bezbolesne. Rachel swoją sytuację określiła jednoznacznie – Twój upadek był gwałtowny i szybki. Tkwisz w klatce pędzącej prosto do piekła. Będzie jeszcze gorzej. Zawsze jest gorzej. Najpierw rak, potem rozwód, potem porwanie córki, a na koniec stajesz się potworem.

   Bestią, która siedzi uśpiona w każdym z nas.

   Dokładnie to chciał udowodnić autor, włączając (też automatycznie i mimowolnie) czytelnika w akcję. Nieważne kim jesteś. Jakie masz zasady. Czym kierujesz się  w życiu. Wystarczą odpowiednie warunki, by ją obudzić i z ciebie wywołać. By pokazać to, co powiedział J. G. Ballard, nasza cywilizacja to tylko krucha , delikatna fasada, za którą króluje prawo dżungli. Lepiej ty niż ja. Lepiej twoje dziecko niż moje. Kimś takim musiała stać się Rachel, ale też wściekłą niedźwiedzicą, której na drodze pomiędzy nią a jej dzieckiem stanął obcy.

   Rozwiązanie sytuacji było bardzo spektakularne.

Gdybym oglądała film, skulona trzymałabym kolana pod brodą. Dla mnie jednak najważniejsza była odpowiedź na nieustannie dręczące mnie pytanie – czy nie było innej drogi wyjścia z patowej sytuacji? Odkładałam z nim książkę. Z nim ponownie brałam ją do ręki. Kołatało mi się po głowie w chwilach nieczytania. Nawet przemykało w umyśle tuż przed snem. Byłam w Łańcuchu non stop.

   Nadal jej nie znalazłam!

   Jednak z uporem maniaka prześladuje mnie jakaś nadzieja na przyzwoitość ludzką i wiarę w człowieczeństwo, które nie pozwalają mi zapomnieć o pytaniu. Książkę z zakładką temu, komu uda się znaleźć odpowiedź. Kto uwolni mnie od uporczywego dźwięku ciągnącego się za mną Łańcucha…

   Pomocy!

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

   Książkę wpisuję na mój top czytanych w 2019 roku.

Tak wygląda gwałtowny i brutalny początek wciągnięcia w Łańcuch, a zarazem początek powieści i piekła emocji.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: ,

Kryształowi: polowanie – Joanna Opiat-Bojarska

28 września 2019

Kryształowi: polowanie – Joanna Opiat-Bojarska

Wydawnictwo Muza , 2019 , 446 stron

Cykl Kryształowi ; Część 3

Literatura polska

   Aż żal!

   Żal, że to już koniec! Żal, że to ostatnia część kryminalnej trylogii. Po Świeżej krwi i Łatwym hajsie o krystalicznych kryształowych miałam przekonać się, że nie do końca są tacy przezroczyści, na jakich wyglądają. A może po prostu są cwańsi, uważniejsi, przebieglejsi i nie dają się złapać? O tym miałam przekonać się, obserwując polowanie na kryształowych na… kryształowych! Grę brutalną, drastyczną, niebezpieczną, bezwzględną i realistyczną do bólu. Z ciętymi, boleśnie punktującymi, agresywnymi dialogami pełnymi wulgaryzmów oraz pokręconym, skomplikowanym i uwikłanym w problemy życiem bohaterów nie do pozazdroszczenia.

   Rozpoczynającą się krwawą sceną.

   Kończącą się dokładnie taką samą, powtórzoną słowo w słowo, ale z rozbudowanym wyjaśnieniem jej tajemnicy. To klamra spinająca fabułę rozegraną pomiędzy jej pierwszym kadrem, w którym jeszcze nie wiedziałam, kim są główni bohaterowie a kadrem ostatnim, wyjaśniającym wszystko. Odpowiadającym na pytanie, które towarzyszyło mi do ostatniej kartki – kto został w miejscu publicznym, podczas spotkania mężczyzny i kobiety w kawiarni, postrzelony?

   A może zastrzelony?

   O tym powoli dowiadywałam się w trakcie rozwoju akcji. Jak zwykle w tym cyklu dynamicznej, prowadzonej przez narratora zewnętrznego naprzemiennie w miejscu i czasie oraz wielowątkowej. Rozpoczęła ją scena zabójstwa popełnionego przez policjantkę. Na zimno i z wyrachowaniem. W trakcie pościgu nieuzbrojonego i postępującego zgodnie z procedurą aresztowania mężczyzny. Przejście do drugiego i trzeciego wątku prowadzących do świata cywilów i przestępców, początkowo wydawało mi się niepotrzebnym rozproszeniem uwagi.

   Okazało się, że to miało sens!

   Wszystkie sceny, akcje, wydarzenia, zdarzenia były celowe, by z czasem zaczęły się logicznie zazębiać, tworząc jeden, spójny, wspierający się system naczyń połączonych i zależnych od siebie. Zbudowanych z układów świata policyjnego, przestępczego i medialnego. Ten ostatni obnażył nas, ludzi „kupujących” wszystko, co nam zaoferuje, jak łatwo sterować naszymi opiniami i reakcjami. Wszystkie różniły się tylko motywem postępowania bohaterów wynikającym z celów osobistych lub zawodowych, jakie chcieli osiągnąć.

   Dosłownie po trupach!

   Nie było tu jednak tylko dobrych lub tylko złych postaci. Świat ludzki był przede wszystkim szary, a wybory, jakich dokonywali jego członkowie, tak różne, jak różne były konfiguracje cech charakteru, w którym zło wypływało z dobra, a dobro tworzyło zło. Co ciekawe, w dotychczasowym, dominującym męskim świecie dwóch części trylogii, w trzeciej dołączyły do niego kobiety. Koleżanki po fachu dzielili oni na suki, materace i prawdziwe psiary. Suki – pięły się po szczeblach kariery, nie przebierając w środkach, a materace tkwiły raczej w tych samych miejscach , wchodząc w mniej lub bardziej poważne związki. W niczym nie ustępowały mężczyznom. One również były zdolne do zabójstwa, zdrady, oszustw, a przede wszystkim wykorzystywania seksu do osiągania wyznaczonego sobie celu. Mogły i były równie groźne (a może nawet bardziej?), jak mężczyźni.

   To powieść, która zrywa ze stereotypem płci słabej.

   Jedynie emocje pozostają niezmienne oraz człowiecze pragnienie kochania i bycia kochanym. Wbrew pozorom i fasadom budowanym przez bohaterów oraz na przekór agresywnej rzeczywistości. Świata bez miłości, bo zabrakło w nim odwagi cywilnej do przyznania się do niej. Fascynująco destrukcyjny świat, który nie kończy się wraz z trylogią. On gdzieś tam istnieje naprawdę.  Ten przekaz całej trylogii nie jest już fascynujący.

   Jest przerażający!

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: ,