Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Listy do A. – Anna Sakowicz

3 listopada 2019

Listy do A.: Mieszka z nami Alzheimer – Anna Sakowicz

Zilustrowała Ewa Beniak-Haremska

Wydawnictwo Poradnia K , 2019 , 144 strony

Seria Latawiec

Literatura polska

   W pokoju babci Anielki zamieszkał Pan A.!

   Wprowadził się bez uprzedzenia, zaproszenia i pozwolenia. Najgorsze w tym wszystkim było to, że zabierał jej ukochanej babci pamięć i słowa. Na dodatek namawiał do dziwnych, złych zachowań, które wywoływały w domu zamieszanie, smutek i łzy u mamy i dziadka. Irytujące było to, że Pan A. sprytnie ukrywał się. Był niewidzialny, więc Anielka postanowiła pisać do niego listy tak długo, aż się od nich wyprowadzi i zostawi jej babcię taką, jaką była dawniej.

   Listy są wzruszające!

   Urealnione szatą graficzną naśladującą zeszytową kartkę w kratkę. Pokazują trudne wydarzenia, które dotknęły nie tylko dziewczynkę, ale całą jej rodzinę, oczami dziecka.

Anielka, uczennica początkowej klasy szkoły podstawowej, nie potrafi wymówić słowa „Alzheimer”, a tym bardziej zapamiętać to trudne pojęcie. Używa więc skrótu „Pan A.” uosabiającego chorobę.

Poprzez listy pozostawiane pod drzwiami pokoju babci i rozmowy tłumaczące jej istotę z mamą, nastoletnią siostrą i dziadkiem, powoli oswaja się z nią, chociaż nadal nie lubi.

Daje wyraz temu w listach, w których również wspomina piękne chwile przeżyte na wsi u dziadków. Przytacza powiedzenia babci, opisuje wspólne zabawy i razem wykonywane czynności. To pamięć dobra przeszłego, jakiego doznała od babci, skłania ją do przebywania z chorą, rozmawiania z nią, spacerowania czy układania puzzli.

   Autorka wybrała jedną z metod radzenia sobie z traumą, jaką zalecają psychologowie – pisanie listów. Podpowiada w ten sposób dziecku (ale i dorosłym), jak radzić sobie w sytuacjach trudnych. Jak przygotować dziecko na chorobę w rodzinie. To dzięki nim może poukładać sobie swój wzburzony świat emocjonalny, wypisując go z siebie. Przenieść złość na chorobę, a nie na bliskich lub siebie. Oswoić się z odchodzeniem ukochanej osoby. Pozwolić powoli pożegnać się z nią w swoim tempie przyswajania niechcianych, bolesnych informacji. I najważniejsze – zamienić poczucie bezradności na moc sprawczą i poczucie działania, jaką dają postanowienia. Anielka chciała zostać lekarzem, by móc wyleczyć babcię.

   To emocjonalna, mądrze przekazana, w ciekawej szacie graficznej, nie tylko książka dla dzieci, ale również dla dorosłych. Podpowiadająca, jak postępować i rozmawiać z dziećmi, gdy w domu pojawi się choroba Alzheimera.

   Nie tylko ona.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Dla dzieci

Tagi: , ,

Wilczerka – Katherine Rundell

2 listopada 2019

Wilczerka – Katherine Rundell

Przełożyła Paulina Braiter

Ilustracje Gelrev Ongbico

Wydawnictwo Poradnia K , 2019 , 336 stron

Literatura angielska

Czerwony Kapturek napisany na nowo!

   To skojarzenie z klasyczną baśnią było silne, chociaż sam motyw potraktowany przez autorkę bardzo luźno. Tak jakby chciała powiedzieć, że baśnie pochodzą z życia, a ono jest dużo bardziej srogie, bezwzględne, niebezpieczne, brutalne i bolesne niż bajki, podania i legendy. Wydobywa z nich ziarno prawdy i przywraca mu pierwotną wersję. Czerwony Kapturek to nikt inny niż wilczerka, którą tylko czerwona peleryna z aksamitu łączy z baśniową bohaterką.

   Wszystko pozostałe w baśni to patyna ludowych przekazów naszpikowanych zastraszającymi przestrogami dorosłych, by dzieci były grzeczne i siedziały cicho.

   Tak  naprawdę „dawno, dawno temu, będzie ze sto lat, żyła sobie dziewczynka, mroźna i groźna jak burza”. Wilczerka Fieodora reagująca właściwe tylko na Fieo, która nie bała się wilków.

Wręcz przeciwnie, były jej przyjaciółmi i pacjentami. Trafiały do niej te oswajane od szczeniaka przez rosyjską arystokrację dla próżnej chęci podkreślania swojego statusu. Wykorzystane, skrzywdzone, wyrzucane lub podrzucane wilczerce, musiały ponownie nauczyć się żyć w dzikiej naturze.

Wilczerka z ogromną miłością i poświęceniem uczyła ich polowań, odwagi, wycia, walki i nieufności do ludzi. Do pewnego momentu.

   Do dnia, który zmienił jej życie.

   Wilki oskarżone o agresję wobec ludzi, zaczęły być zabijane z rozkazu dowódcy imperialnej armii carskiej, a wilczerzy za udzielanie im pomocy i schronienia, aresztowani. Fieo nie posłuchała zakazu i w efekcie straciła bezpieczny dom i ukochaną matkę. Nie poddając się jednak rozpaczy, wyruszyła na jej poszukiwanie, a jej towarzyszami niebezpiecznych przygód stały się wilki i poznawani w drodze przyjaciele.

   Autorka osadziła akcję w carskiej Rosji pod panowaniem Mikołaja II Romanowa. W gęstych, ośnieżonych lasach budujących niemalże baśniową scenerię dzikiej i przepięknej przyrody, podkreślonej rysunkami i drobną grafiką leśną umieszczaną na brzegach i rogach stron, pokazywała ważność jej roli w sprzyjaniu człowiekowi, jeśli tylko on będzie darzył ją szacunkiem. W życiowych zmaganiach zamiast wrogiem, może stać się przyjacielem. Według Fieo również piękno świata samo w sobie to też towarzysz. Za uszanowanie jej praw potrafi odwdzięczyć się nie tylko dobrocią i lojalnością zwierząt, które symbolizowały wilki, ale także nauką, że strach bywa również niebezpieczny jak nienawiść. To z lęku zabijamy zwierzęta, w których bardziej lubimy ideę o nich (wszak prawie wszyscy lubią zwierzęta!) niż ich realną postać (nie wszyscy przestrzegają ich praw!). I najważniejsze – tych bezcennych wartości nie da się kupić za pieniądze, ponieważ trzeba sobie na nie zasłużyć szlachetnym postępowaniem.

   To opowieść również o sile przyjaźni i współpracy w osiąganiu celów, dzięki którym można dokonać więcej i skuteczniej niż w pojedynkę.

   Również o drzemiącej w dziecku ogromnej sile.

   Autorka, czyniąc zdolną do wielkich i odważnych czynów zaledwie dwunastoletnią dziewczynkę, pokazała, że dzieci mają prawo do głosu. Do wyrażania własnego zdania i myśli. Fieo wyraźnie przypominała o tym słowami – Dorośli chcą, żebyśmy siedzieli cicho, żebyśmy uważali. Ale mamy prawo walczyć o świat, w którym chcemy żyć, i nikt nie może nam mówić, żebyśmy byli rozsądni i bezpieczni.

   Wszakże przecież tego ostatniego uczą baśnie i bajki swoimi dydaktycznymi morałami!

   To rewolucyjne, rewelacyjne i jakże odmienne podejście w tłumaczeniu przez autorkę otaczającej dziecko rzeczywistości, wykorzystuje siłę uczuć, zamiast je tłumić do bycia grzecznym i biernym. Jedną z nich jest miłość do matki dającą niezłomną odwagę do działania i walki o siebie i przyjaciół, którymi są również zwierzęta i natura. Do walki o przyszłość stanu środowiska, którego są dziedzicami, więc mają prawo do stanowienia o jego kształcie.

   To kolejna, poznana przeze mnie po Dachołazach, mądra powieść autorki dla dzieci, która potrafi w piękny, emocjonalny, również bolesny sposób (jak samo życie!) ukazać wewnętrzny świat dziecka starającego się radzić z otaczającą go rzeczywistością, kształtowaną (nie zawsze mądrze!) przez dorosłych. Dla mnie stała się literackim odpowiednikiem psychoanalityka Bruna Bettelheima, który dorosłym tłumaczy cudowność i pożyteczność baśni.

   Autorka tłumaczy je dzieciom.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Dla dzieci

Tagi: ,

Jajko – Britta Teckentrup

25 marca 2019

Jajko – Britta Teckentrup
Przełożyła Hanna Bartoszewicz ; ilustrowała Britta Teckentrup
Wydawnictwo Agora , 2019 , 90 stron
Literatura niemiecka

Idealna książka dla dzieci!

Zwłaszcza w przedświąteczny czas wielkanocny, ale nie tylko. Również dla wszystkich, którzy dzieci wychowują lub z nimi pracują. Co roku, tuż przed świętami wielkanocnymi, poszukiwałam książki przybliżającej tradycję kraszanek i pisanek. Nie miałam z tym problemu – Pisanki wielkanocne. Schody zaczynały się, gdy chciałam poczytać o jajku, jako takim. Ratowałam się informacjami encyklopedycznymi, które musiałam dostosowywać do wieku dzieci. Teraz nie muszę, bo mam to, o czym wręcz marzyłam i co w pełni zaspokaja moje potrzeby.

Oto ona!

Kompendium wiedzy o jajku dla małych i dużych czytelników. Teksty są krótkie i bardzo krótkie (idealne dla początkujących w składaniu liter!), ale za to treściwe w informacje i ciekawostki do doświadczeń.

Każde zdanie inspiruje do rozwinięć, uzupełnień z własnej wiedzy i doświadczenia oraz do poszukiwań w książkach i w naturze. Autorka wprowadza nawet dwa (i wystarczy!) trudne słowa – oologia i kaliologia. Teksty można czytać chronologicznie lub wybiórczo, bo każdy zawiera odrębny temat – budowa jaja wewnętrzna i zewnętrzna, kształt, barwa, wielkość, kamuflaż czy rodzaje ptasich gniazd. Są tutaj również opowieści o jajach owadów, płazów, gadów i ryb. Ostatnie rozdzialiki nawiązują do sztuki, kultury, mitologii i tradycji zdobienia jaj w kulturze chrześcijańskiej.

A wszystko to podane w pięknej oprawie i szacie graficznej!

Książka wydana jest w formacie A4, w twardych okładkach i dodatkowo w pudełkowej obudowie, co gwarantuje czytanie na lata i przez kilka pokoleń. Można śmiało zabrać ją w plener.

Każda strona zwiera rysunki autorki ilustrujące tekst, a czasami tylko rysunki.

Książka wydobyła ze mnie pokłady kreatywności!

Wykorzystam ją do zajęć czytelniczych z zaprzyjaźnionymi dziećmi ze świetlicy Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, do której jeżdżę z moją młodzieżą. Do czytania wybiorę te teksty, które mówią o kształcie, barwie, budowie, wielkości jaja i tradycji z nim związanej. Resztę dzieci będą mogły doczytać same, bo książka zostanie w świetlicowej biblioteczce. Koniecznie przeczytamy też rozdział o bocianie.

Musi być, ponieważ za oknem rezyduje idealna pomoc dydaktyczna – miejscowy bociek, którego uwieczniłam na wiosnę ubiegłego roku.

Będziemy również porównywać jajo kurze, przepiórcze, wymarłego mamutaka (tutaj w roli jego jaja, nadmuchany balon odpowiednich rozmiarów) oraz kolibra, którego jajko zastąpi, jak podpowiada książka, ziarno kawy. I wiele, wiele innych ciekawych rzeczy z rozbijaniem jaja, by zajrzeć do środka i przygniataniem ciężką książką włącznie, bo podobno, jak donosi tekst o krzywiźnie doskonałej jaja, jako kurze nie pęknie pod ciężarem nawet grubej książki, a jeśli ściśniemy je w dłoni, nie pęknie. Sprawdzimy! Doświadczenia podpowiedziane w tekstach zakończymy kolorowaniem pisanek.

Będzie się działo!

Nic dziwnego, że ogromną wartość informacyjną, estetyczną i kreatywną tej książki doceniło jury międzynarodowego konkursu Bologna Ragazzi Award, przyznając książce wyróżnienie w kategorii non-fiction.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Jajko [Britta Teckentrup]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Dla dzieci

Tagi: ,

Tajemnica człowieka z blizną – Paweł Beręsewicz

21 marca 2019

Tajemnica człowieka z blizną – Paweł Beręsewicz
Ilustrowała Olga Reszelska
Wydawnictwo Literatura, 2010 , 183 strony
Seria To Lubię
Literatura polska

Gdyby ten poniższy rysunek

 

text

 

 

został umieszczony na okładce, wystraszyłby mnie, a co dopiero dziecko, które pomyślałoby: błeee, znowu historia i nieśmiertelne twierdzenie dorosłych : ”A jak ja byłem w twoim wieku to….”, ale ludzie (uwielbiam taką kompetencję i profesjonalizm) kierujący projektem jej wydania, mądrze umieścili go w środku, eksponując na okładce tajemniczego brodacza. Tak jak autor tej książki ( a może było odwrotnie?) sprytnie ukrył ważne informacje jego dotyczące w treści opowieści, wysuwając na plan pierwszy szafę. O, tę:

 

text

 

 

kryjącą w swoim wnętrzu przysłowiowego nieboszczyka, bo jak pisarz twierdzi: każda rodzina ma jakiegoś trupa w szafie, jak mawiają Anglicy.
Ja, osoba dorosła, dałam się złapać na ten haczyk, myśląc, że mam przed sobą opowieść z wątkiem co najmniej sensacyjnym jeśli nie nawet kryminalnym, a co dopiero dziecko! Wiedzione wiecznie nienasyconą ciekawością, zrobi wszystko czyli przeczyta książkę (i o to chodzi), żeby zobaczyć tego trupa na własne oczy. Tak jak zrobił wszystko główny bohater, dwunastoletni Jasiek, żeby rozwiązać tajemnicę rodzinną, wpadając po uszy w lawinę bardzo tajemniczych zdarzeń, by tropiony zwierz w ostatniej chwili robił gwałtowny zwrot i dawał nura w krzaki, a szkielet w naszej szafie chichotał, aż klekotały kości. W lawinę piętrzących się pytań czekających niecierpliwie na odpowiedź, zaskakujących informacji o najbliższych krewnych i, co najciekawsze, o własnych rodzicach sprzed ery pojawienia się tropiącego te sensacje, czyli Jaśka, w ich życiu. Poniżej, we własnej osobie:

 

text

 

 

Założę się, że taka książka nie powędruje na półkę, jako kolejna przeczytana fajna przygodówka, ale stanie się powodem tym razem lawiny pytań do własnych rodziców o stan wojenny, o komunizm, o ZOMO, o Solidarność. To te treści pozostaną w umyśle dziecka, tak jak we mnie wywołały lawinę wspomnień i skojarzeń, wzmocnionych grafiką Olgi Reszelskiej, a przypominającą przygody ilustrowane przez Bohdana Butenkę.
Całość (i treść, i rysunki) przeniosła mnie w stary, dobrze znany mi świat z elementami nowości, ale dzieciaki będą wchodzić we współczesny sobie świat z elementami historii.
A teraz ściszam głos, żeby dzieci nie usłyszały: świetna książka na prezent godząca często rozbieżne interesy obdarowującego i obdarowywanego, która bawi, uczy i rozśmiesza, bo zapomniałam dodać o bardzo ważnej rzeczy. O niezwykłym humorze skrzącym się z każdej strony tej historii.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Dla dzieci

Tagi:

Migotnik – Roberto Piumini

Migotnik – Roberto Piumini
Przełożyła Ewa Nicewicz-Staszowska , ilustrowała Katarzyna Partyka
Wydawnictwo Bona , 2012 , 133 strony
Literatura włoska

Wygrałam na loterii!
Nie-nie, nie pieniądze. Coś dużo cenniejszego, a właściwie bezcennego – nową, pokrewną duszę, która CZYTA! To od niej trafiła do mnie ta książka z rekomendacją, że pięęęękna. Dokładnie tego słowa użyła. A jeśli coś jest piękne w literaturze, to znaczy, że gra na czułych strunach duszy estetycznej i emocjonalnej. Wtedy fakt, że książka przeznaczona jest dla starszych dzieci lub, jak kto woli, młodszej młodzieży, ponieważ głównym bohaterem jest prawie jedenastoletni chłopiec o imieniu Madurer, nie ma żadnego znaczenia. Są takie historie wymykające się podziałom, które z obopólną korzyścią dla siebie mogą czytać i dzieci, i dorośli. A jeśli w rodzinie lub najbliższym otoczeniu jest chore dziecko, zwłaszcza przewlekle lub śmiertelnie, to tę książkę należy czytać wspólnie.
Powoli wchodzić w świat Madurera cierpiącego na nieuleczalną, dziwną chorobę: szkodzi mu najsłabszy promień słońca, najmniejsza drobinka kurzu. Jego oczy natychmiast puchną, oddech staje się ciężki, skórę pokrywają plamy, a nawet rany. Nie może przebywać na świeżym powietrzu, biegać i bawić się w pałacowym ogrodzie, jak inne dzieci. Jest więźniem w pałacu swego ojca, który w akcie desperacji wobec bezsilności medycyny zaprasza do syna malarza Sakumata. Mężczyznę posiadającego dwie wyjątkowe cechy, dzięki którym mógł zbudować przyjacielską więź z chłopcem. Pierwszą była mądrość życia w przyjaźni z samym sobą, nie tracą przy tym życzliwości innych, a drugą talent malarski. Spod jego pędzli, które były dla niego niczym własne palce, a każde pociągnięcie ożywiał kroplą własnej krwi, wychodziły pejzaże emanujące spokojem przestrzeni:

 

To dlatego władca egzotycznej krainy zaprosił go do siebie, by zapełnił obrazami biel ścian synowskich komnat:

 

Z czasem te czyste, puste płaszczyzny zapełniły się światem istniejącym poza murami. Szumiącymi falami oceanu pełnymi ryb i pływającymi po nim statkami, na których chłopiec mógł być majtkiem, wypatrującym nowych lądów:

 

Dolinami z barwną roślinnością, górami z zamieszkującymi je ludźmi i zwierzętami oraz łąką:

 

A wszystko to miało niezwykłą zdolność zmieniania się, przybliżania i oddalania, pojawiania się i znikania, chowania się i ukazywania, zwijania się i rozkwitania i wreszcie, powstawania i obumierania. Jednym słowem – przemijania. To ono jest kluczowym pojęciem tej baśni i najważniejszym jej przesłaniem.
Autor wykorzystał cudowną moc symboliki baśni i metaforyczne możliwości języka sztuki, by opowiedzieć umierającemu dziecku o stałym elemencie wszystkiego co żyje i świata niematerialnego – procesie rozpadu i destrukcji, prowadzącym do unicestwienia, zniknięcia, do… śmierci. O konieczności odejścia, prędzej czy później, wszystkiego i wszystkich, bo czas nie oszczędza nikogo. Jedyne, co możemy zrobić, to przeżyć go najpełniej mając nawet jedenaście lat, a rodzic jest tą osobą, która może dziecku w tym pomóc.
To jedna z tych książek, która oswaja z myślą nie tylko o nieuchronności odejścia dziecka chorego, ale i ze śmiercią dziecka zdrowego, które straciło bliską osobę. Pomaga rodzicowi ująć w słowa abstrakcję trudną do zrozumienia małemu człowiekowi. Wyręcza w tłumaczeniu bolesnych zagadnień, gdy brakuje odwagi spojrzenia w ufne, dziecięce oczy lub gdy emocje blokują zdolność mówienia. To dlatego tę opowieść należy czytać powoli. Niespiesznie. Po jednym rozdziale. Nawet ze śródtekstowymi przerwami na rozmowę, jeśli dziecko jej w danym momencie potrzebuje. Czasami tylko oglądać, jeśli na ten moment padło zbyt wiele słów, bo jest bogato ilustrowana.
Ale to nie wszystko.
Znalazłam w niej również coś dla siebie. Osoby dorosłej. I tutaj muszę nawiązać do tytułowego migotnika. Rośliny wyjątkowej, która w pałacowych komnatach, w ciemną noc, skrzyła się niczym rozgwieżdżone niebo. Jeśli przyjąć, że my, ludzie, wpatrzeni w kosmos, przypominamy uwięzione technologicznie, a przez to ułomne, istoty na planecie Ziemia, niczym bohater tej opowieści w swoich komnatach przez chorobę, to możemy pozbyć się klaustrofobicznego, depresyjnego, ziemskiego zamknięcia, wykorzystując do tego własną wyobraźnię do podróżowania bez ruszania się z miejsca. Do przynoszenia innych wymiarów, innych pozaświatów na Ziemię. Ci którzy to potrafią, bo posiadają nieprzeciętną wyobraźnię i zdolności jej obrazowania na wzór malarza Sakumata – malarze, poeci, pisarze, muzycy, reżyserzy i wielu innych przedstawicieli szeroko pojętej sztuki, pomagają nam zapełnić biel naszej wyobraźni i sterylność duszy. Przebywać w światach niedostępnych zwykłemu człowiekowi. Odkrywać inne wymiary. Przeżywać moc doświadczeń i emocji z nimi związanych. I wreszcie rozwijać się, by zniknąć z tego świata spełnionym i szczęśliwie zmęczonym. Ale, by to osiągnąć, odbiorca musi chcieć, a twórca swoją pasję karmić własną krwią. Jak Sakumat.
Bez tego skazani jesteśmy na życie w depresyjnej bieli, ubodzy duchem i z męką jałowego życia w oczach.
Przesadzam?
Proszę sobie wyobrazić świat bez sztuki. Nie można? Można, bo to nie jest trudne, to jest tylko przerażające. Ja prawdopodobnie przespałabym życie w poszukiwaniu jej substytutu w snach.
Na koniec dodam, że to nie wszystko, co ujrzałam w tej opowieści. Jest jeszcze postać Sakumata, który po odejściu z pałacu, porzuca życie wśród ludzi, by osiąść w pustelniczej chatce niczym eremita. I postać ojca… Ale tę przyjemność wyszukiwania kolejnych, nowych ścieżek i podążania nimi wspólnie z dzieckiem, pozostawiam tym rodzicom, którym zależy na rozwoju wewnętrznym swoich dzieci.
Książkę stawiam na półce obok innej książki-oswajaczki Oskar i pani Róża Érica-Emmanuela Schmitta.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Dla dzieci

Tagi:

Patka i Pepe – Aga Szczepańska

Patka i Pepe: pierwsza zagadka – Aga Szczepańska , ilustracje Marsija
Wydawnictwo Studio Moema , 2013 , 128 stron
Cykl z Patką i Pepem ; część 1
Literatura polska

Ośmioletni Piotrek, zwany przez najbliższych Pepe, nie widział niczego atrakcyjnego w rodzinnym wyjeździe w góry, a dokładnie na narty do Karpacza. Był pewien, że zapowiadały się nudy. Okropne, niewyobrażalne nudy. Co on tam będzie robił po nartach? – zastanawiał się całą podróż.
Tego problemu nie miała jego rówieśniczka Patrycja, zwana w rodzinie Patką. Wręcz nie mogła doczekać się celu podróży – ośrodka wczasowego w Karpaczu, w którym jej rodzice zarezerwowali pokój. Całą drogę dopytywała się niecierpliwie, niczym osiołek, przyjaciel Shreka – Daleko jeszcze? Ale to nie znaczy, że się nudziła. O nie! Zdążyła sprawdzić, czy posiada magiczną moc sprowadzającą trochę więcej śniegu do Karpacza (o dziwo, miała!), porównać ośrodek wczasowy do domu prosto z horroru, bo akurat zgasło w nim światło, a w recepcjoniście zobaczyć mutanta, potwora i dziwadło.

 

Wszędzie widziała sekrety, dziwy, tajemnicze sprawy, podejrzanych ludzi, drzwi, których nie wolno było otwierać i korytarze, do których wstęp wczasowiczom, a zwłaszcza dzieciom, był surowo zabroniony. A już to, co robili pracownicy ośrodka, kryło na pewno wielką sensację, zwłaszcza że ich podsłuchane rozmowy zawierały przerażające słowa, budzące dreszcz emocji.
Wszędzie wokół pachniało przygodą!
Patce brakowało tylko wspólnika do jej przeżywania i wtedy poznała Pepa. Razem postanowili pomóc w rozwiązaniu afery niczego nieświadomemu kierownikowi ośrodka, że za jego plecami dzieją się niebywałe i niecodzienne sprawy.
Autorka ze zwykłego życia pracowników i wypoczywających wczasowiczów w ośrodku wczasowym zbudowała intrygującą zagadkę, jak głosi podtytuł, wykorzystując naturalną ciekawość dziecka, jego skłonność do nadinterpretacji i swobodnych dopowiedzeń, a nawet konfabulacji oraz głód dziania się wraz z potrzebą uczestniczenia w nim. W efekcie z banalnego ośrodka wczasowego stworzyła miejsce tajemnicze, kryjące sekrety, ciemne zakamarki, niewyjaśnione afery i sensacje z postaciami, którym Patka nadawała własne, charakteryzujące je pseudonimy. Do tego wykreowała bohaterów, znacząco różniących się osobowością (Patka żywiołowa i spontaniczna, a Pepe zrównoważony i metodyczny), tworzących idealny, uzupełniający się tandem, w pełni sprawdzający się w działaniu i myśleniu.

 

Przed taką parą kreatywnych dzieciaków, nie było nieciekawych miejsc, przeciętnych ludzi i zwykłych spraw.
Wszystko było jedną, wielką, czekającą na nich tajemnicą do odkrycia!
A całość tekstu wiernie ilustrowana, by podnieść poziom niesamowitości.

 

To bardzo dobra pozycja dla tych dzieci, które tak, jak Pepe, z góry zakładają, że wyjazd rodzinny na wczasy, to same nudy. W intrygujący sposób sugeruje, że tak naprawdę przygoda jest wszędzie, w każdym miejscu, za każdym zakrętem i drzwiami. Wystarczy odrobina wyobraźni, którą ta książka porusza, by ją dostrzec, wypatrzyć i nie pozwolić umknąć.
A rodzicom pozostaje tylko wzmóc czujność!

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Swoje wrażenia spisałam dla portalu Zbrodnia w Bibliotece.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Dla dzieci

Tagi:

Cholera i inne choroby – Łukasz Kaniewski , ilustracje Karolina Kotowska

Cholera i inne choroby – Łukasz Kaniewski , ilustracje Karolina Kotowska
Wydawnictwo Poradnia K , 2016 , 65 stron
Literatura polska

Będę czytać dzieciom książkę!
Od czasu do czasu ktoś mnie zauważa i prosi o przyjście do placówki opiekuńczej, wychowawczej lub kulturalnej i poczytanie dzieciom. Wybierałam już baśnie i były powieści przygodowe. Pomyślałam, że tym razem przyniosę ze sobą książkę popularnonaukową, ale napisaną z myślą o najmłodszym czytelniku. Wykorzystam dominującą cechę wieku dziecięcego – ciekawość i poczytam im o chorobach.
Brzmi poważnie!
Można nawet zacząć się zastanawiać, czy nie nazbyt poważnie? Zapewniam, że ani trochę! Książka jest napisana i narysowana z myślą właśnie o dzieciach w serii specjalnie dla nich przeznaczonej – Latawiec. Warto zapamiętać to logo. Szkoda że schowane w książce. Koniecznie umieściłabym je na okładce.

Duży format A4, w twardej oprawie i szytym trzonem książki dodatkowo gwarantuje długowieczność w dziecięcych łapkach. Teksty niewielkie objętościowo, zawierające najważniejsze informacje podane z lekkim humorem i odniesieniami do znanych dziecku sytuacji z otoczenia – nie znużą. Duże litery zachęcą te, które mają problemy z procesem czytania. Czytających im dorosłych z wadami wzroku ucieszą! Treść nie straszy, pomimo rzetelności i nieodpartego odruchu drapania się przy czytaniu o wszawicy. Raczej wskazuje na zachowania profilaktyczne, jak choroby się ustrzec czy zapobiec i co robić, gdy już się przydarzy. Autor pomyślał o tych najczęściej przytrafiających się dzieciom i młodzieży, jak próchnica, trądzik młodzieńczy, pasożyty czy alergia.

Nie zapomniał jednak i o tych pojawiających się w wieku dorosłym obserwowanych w rodzinie, jak nowotwór, zawał czy nadciśnienie. Zastanawiałam się, czy zasadnym było umieszczenie dżumy i cholery, bo współcześnie to raczej ciekawostki medyczne. W to miejsce koniecznie umieściłabym świerzb, żółtaczkę i świnkę. Ta ostatnia to typowa choroba wieku dziecięcego. Nie ma malucha, który by jej nie przeszedł.
Sam układ zawartości i oprawa graficzna aż prosi się o wspólne czytanie!
Każdy rozdzialik wielkimi literami zapowiada swoją główną bohaterkę-chorobę. Każdy rozpoczyna się krótkim, zabawnym, czasami motywującym do walki, tematycznie nawiązującym wierszykiem.

I każdy ilustrowany jest grafiką zainspirowaną treścią, ale i zachęcającą do nawiązań, rozszerzeń i uzupełnień – dla dorosłego i dalszych poszukiwań – dla dziecka.

Dodatkową zaletą są dwa, osobne rozdziały mówiące już nie o chorobach, ale o ich przyczynach – bakteriach i wirusach. Ostatni, profilaktyczny, tłumaczy bardzo żywo dyskutowane w mediach i w społeczeństwie zagadnienie szczepionek. To dobra okazja, by wytłumaczyć dzieciom ten spór. Podczas czytania ostatnich rozdziałów wpadłam na pomysł, aby przynieść ze sobą mikroskop i pokazać dzieciom preparaty z bakteriami. Może obudzę w kimś ducha badacza lub lekarza? Autor nie zapomniał również o bardzo, bardzo ważnej rzeczy, a którą ujął w dwóch zdaniach – Choroby nie są sprawiedliwe. Nie patrzą, czy człowiek jest dobry, czy zły, wszystkich gnębią równie chętnie. Warto to podkreślać przy każdym rozdziale, ponieważ nadal istnieją w świadomości społecznej „choroby wstydliwe”. Wszawica czy owsica nie wywołuje współczucia wśród dzieci, lecz chęć wyśmiania i poniżenia.
Dorośli również mogą się czegoś nowego przy okazji dowiedzieć.
Dla mnie szokiem była informacja, że przy leczeniu ciężkich przypadków depresji nadal stosuje się elektrowstrząsy. Byłam przekonana, że tę metodę, tak krytykowaną, dawno zarzucono. A tu niespodzianka! Do wykorzystania tej książki przekonała mnie również rekomendacja fachowca, mimo merytorycznego przygotowania autora, który specjalizuje się w tematyce naukowej, umieszczona na tylnej okładce.

Mam tylko jedną uwagę.
Przy następnym wydaniu tej książeczki, warto poprawić błąd pojęciowy nierozróżniający określeń – „nastolatki” i „nastolatkowie”, który zakradł się do tekstu o trądziku młodzieńczym. Tyle moich wrażeń.
Przede mną najbardziej wymagający czytelnik – dzieci!

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Cholera i inne choroby [Łukasz Kaniewski]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Dla dzieci

Tagi:

Jedyny i Niepowtarzalny Ivan – Katherine Applegate

Jedyny i Niepowtarzalny Ivan – Katherine Applegate
Przełożyła Magdalena Zielińska , ilustrowała Patricia Castelao
Wydawnictwo Czy Tam , 2014 , 317 stron
Literatura amerykańska

Wzruszyłam się!
Tym przyjemnym uczuciem, jakie towarzyszy podczas oglądania animowanych filmów familijnych. Tych, po których czuje się przyjemne ciepło w sercu, a mężczyźni przyznają się do łez. Podobno największym ich wyciskaczem jest niezrównany disnejowski Król Lew.
Ta opowieść ujęta w słowa ma dużo z konwencji tego typu filmów.
Nie bez powodu grafika okładki przedstawia jej bohaterów, zwierzęta, w rysunkowej postaci. Jej twórca musiał mieć takie samo wrażenie, jak ja – obejrzałam książkę niczym animowaną bajkę. Opowieść przeznaczoną i dla dzieci, i dla dorosłych, a najlepiej do wspólnego czytania.
Jej głównym bohaterem jest Ivan.

Goryl. Jak głosi tytuł – Jedyny i Niepowtarzalny. Jego wyjątkowość kryje się w zdolnościach plastycznych. Ivan rysuje, a jego prace właściciel zwierzęcia sprzedaje turystom odwiedzającym Centrum Handlowe z Automatami do Gry. Ivan wraz z innymi zwierzętami, słonicą Stellą

i psem Snickersem, zabawia gości odwiedzających centrum. Wraz z właścicielem stanowią najmniejszy cyrk na świecie, a ich występy reklamuje wielki billboard.

Co czują zwierzęta w niewoli i zaprzyjaźniona z nimi córka jednego z pracowników – Julia,

dowiaduję się z pierwszoosobowej narracji Ivana. Jego zdania i przytaczane dialogi są krótkie, a jeśli długie, to z prostym przekazem. Rozstrzelone na stronach i ilustrowane rysunkami.

Razem składają się na krótkie lub bardzo krótkie rozdzialiki.

Ten dobrze przemyślany układ treści zwalniał moje tempo czytania, bym mogła przeanalizować myśl Ivana. Zastanowić się nad emocjami zwierzęcych bohaterów. Pozwolić na porównanie uczuć, ich zrozumienie i ostatecznie na współodczuwanie. Ze względu na mądrość logiki Ivana od początku byłam po jego stronie. W miarę rozwoju akcji powoli zdobywał moje serce, by na końcu po prostu wzruszyć mnie swoją historią. I na tym etapie mogłabym nazwać tę opowieść ckliwą. Ale…
Ivan istniał rzeczywiście!
Mieszkał w klatce na terenie centrum handlowego przez 27 lat, dopóki nie uwolniły go z tego więzienia protesty ludzi. Złapany w Demokratycznej Republice Konga, był wychowywany w domu, dopóki stał się zbyt trudny do opanowania – wyjaśniła autorka – Chciałam dać Ivanowi (uwięzionemu w ciasnej klatce) jego własny głos i jego własną wersję wydarzeń, choćby tylko na papierze. (…) Podarować mu szansę bycia prawdziwym Srebrnogrzbietym Mocarzem, jakim od początku miał być.
Autorce w pełni udało się to!
Nie tylko pokazała, gdzie powinno być miejsce wszystkich dzikich zwierząt. Nie tylko przekazała ważną informację, że zwierzęta myślą i czują, ale przede wszystkim trafiła opowieścią w najczulsze miejsce psychiki ludzkiej – empatię. To właśnie tę zdolność rozpoznawania i wczuwania się w emocje innych (ludzi i zwierząt) kształtuje ta historia w małych czytelnikach, a pogłębia w dorosłych.
To mądrze przedstawiony los goryla Ivana do poznawania wspólnie z dziećmi. Swoją formą, narracją i przekazem spełnia wszystkie wymogi terapeutyczne, dydaktyczne i wychowawcze pozytywnie wspomagające rozwój psychiczny dziecka.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Fragment książki

Jedyny i Niepowtarzalny Ivan [Katherine Applegate]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Dla dzieci

Tagi: