Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Listy do A. – Anna Sakowicz

3 listopada 2019

Listy do A.: Mieszka z nami Alzheimer – Anna Sakowicz

Zilustrowała Ewa Beniak-Haremska

Wydawnictwo Poradnia K , 2019 , 144 strony

Seria Latawiec

Literatura polska

   W pokoju babci Anielki zamieszkał Pan A.!

   Wprowadził się bez uprzedzenia, zaproszenia i pozwolenia. Najgorsze w tym wszystkim było to, że zabierał jej ukochanej babci pamięć i słowa. Na dodatek namawiał do dziwnych, złych zachowań, które wywoływały w domu zamieszanie, smutek i łzy u mamy i dziadka. Irytujące było to, że Pan A. sprytnie ukrywał się. Był niewidzialny, więc Anielka postanowiła pisać do niego listy tak długo, aż się od nich wyprowadzi i zostawi jej babcię taką, jaką była dawniej.

   Listy są wzruszające!

   Urealnione szatą graficzną naśladującą zeszytową kartkę w kratkę. Pokazują trudne wydarzenia, które dotknęły nie tylko dziewczynkę, ale całą jej rodzinę, oczami dziecka.

Anielka, uczennica początkowej klasy szkoły podstawowej, nie potrafi wymówić słowa „Alzheimer”, a tym bardziej zapamiętać to trudne pojęcie. Używa więc skrótu „Pan A.” uosabiającego chorobę.

Poprzez listy pozostawiane pod drzwiami pokoju babci i rozmowy tłumaczące jej istotę z mamą, nastoletnią siostrą i dziadkiem, powoli oswaja się z nią, chociaż nadal nie lubi.

Daje wyraz temu w listach, w których również wspomina piękne chwile przeżyte na wsi u dziadków. Przytacza powiedzenia babci, opisuje wspólne zabawy i razem wykonywane czynności. To pamięć dobra przeszłego, jakiego doznała od babci, skłania ją do przebywania z chorą, rozmawiania z nią, spacerowania czy układania puzzli.

   Autorka wybrała jedną z metod radzenia sobie z traumą, jaką zalecają psychologowie – pisanie listów. Podpowiada w ten sposób dziecku (ale i dorosłym), jak radzić sobie w sytuacjach trudnych. Jak przygotować dziecko na chorobę w rodzinie. To dzięki nim może poukładać sobie swój wzburzony świat emocjonalny, wypisując go z siebie. Przenieść złość na chorobę, a nie na bliskich lub siebie. Oswoić się z odchodzeniem ukochanej osoby. Pozwolić powoli pożegnać się z nią w swoim tempie przyswajania niechcianych, bolesnych informacji. I najważniejsze – zamienić poczucie bezradności na moc sprawczą i poczucie działania, jaką dają postanowienia. Anielka chciała zostać lekarzem, by móc wyleczyć babcię.

   To emocjonalna, mądrze przekazana, w ciekawej szacie graficznej, nie tylko książka dla dzieci, ale również dla dorosłych. Podpowiadająca, jak postępować i rozmawiać z dziećmi, gdy w domu pojawi się choroba Alzheimera.

   Nie tylko ona.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Dla dzieci

Tagi: , ,

P.S. Kocham Cię na zawsze – Cecelia Ahern

13 października 2019

P.S. Kocham Cię na zawsze – Cecelia Ahern

Przełożyli Anna Krochmal , Robert Kędzierski

Wydawnictwo Akurat , 2019 , 448 stron

Dylogia P.S. Kocham Cię ; Część 2

Literatura irlandzka

   Wzruszyłam się!

   Takim wzruszeniem oczyszczającym, wyjaśniającym, tłumaczącym i uspakajającym, mimo że powieść cały czas krążyła wokół choroby,  bólu rozstania i śmierci. Czytający pierwszą część P.S. Kocham Cię o przepięknej historii miłości Holly i Gerry’ego i oczekujący podobnych emocji, nie zawiodą się. Mogą być jedynie zaskoczeni zupełnie innym ich źródłem. Raczej pochodzącym z zewnątrz. Z otoczenia głównej bohaterki, chociaż w jej nowym związku z Gabrielem pojawiało się mnóstwo retrospekcji nawiązujących do ciepłych, nostalgicznych chwil z Gerrym.

   Sprawili to nowi przyjaciele Holly.

   Początkowo byli tylko natrętnymi, obcymi osobami, które chciały powielić pomysł Gerry’ego, zakładając Klub P.S. Kocham Cię. Holly nie miała ochoty uczestniczyć w spotkaniach jej członków. Odmawiała pomocy. Nie chciała wracać do przeszłości. Była przekonana, że to już zamknięty rozdział, a powroty byłyby dla niej wyczerpujące i bolesne.

   Los zadecydował za nią.

   Mimowolnie została zaangażowana w życie ludzi chorych, z którego później nie potrafiła się już wycofać. Początkowa niechęć z czasem przerodziła się  w przekonanie, że tak naprawdę pomaga nie tylko innym, ale pośrednio również sobie. Dzięki obserwacji zachowań nowych przyjaciół mogła prześledzić drogę odchodzenia Gerry’ego i uczucia, które mu towarzyszyły. Do tej pory skupiała się tylko na sobie, na swoim bólu, na swojej żałobie. Teraz miała niepowtarzalną okazję „zobaczyć” w tej roli ukochanego męża. Znaleźć miejsce, w którym mogła bez obaw rozmawiać o Gerrym i znowu poczuć jego bliskość. Odpowiedzieć sobie na mnóstwo pytań i tych  osobistych, i tych uniwersalnych. Przede wszystkim dotyczących sensu życia, śmierci, celu pamięci o zmarłych, potrzeby pozostawienia po sobie śladu, a przede wszystkim radzenia sobie z żałobą. Dobór nowych przyjaciół Holly w klubie – nastolatka z dzieckiem, babcia, mąż, żona, sprawił, że miłość przybierała różne formy jej wyrażania i różne metody radzenia sobie z jej utratą. Nie tylko tej istniejącej między kobietą a mężczyzną, jak było w części pierwszej. Ten uniwersalizm, jakiego nabrała w części drugiej, sprawił, że temat śmierci osoby bliskiej mógł lub będzie, prędzej czy później, dotyczyć każdego z nas, zmuszając do zastanowienia się nad sobą, nad takim samym lub podobnym problemem, z jakim zmagali się bohaterowie powieści.

   Odnalazła go tutaj nawet Holly.

   Dzięki klubowi uświadomiła sobie, że nie do końca przepracowała żałobę, a zwłaszcza ostatni jego etap – pożegnanie i pogodzenie. Co miało ogromny wpływ na jej relacje z Gabrielem. W pewnym sensie można tę powieść odebrać jako swoisty przewodnik dla zagubionych w chorobie i śmierci najbliższych. Poradnik tłumaczący na poziomie emocjonalnym konieczność istnienia cyklu, w którym życie jest światłem, umieranie jest mrokiem, śmierć jest znów światłem.

   Tak, światłem!

   Bo śmierć rozdziela ludzi, ale ma też swoje sposoby, by połączyć tych, którzy pozostali.

   I jeszcze jedno – na koniec autorka sprawiła ogromną niespodziankę Holly i mnie. Cudowną i zapierającą dech. Dosłownie wstrzymałam oddech! Nie zdradzę jej, by nie zabierać przyjemności czytania i zachwytu kolejnym czytelnikom.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.  

PS Kocham Cię na zawsze [Cecelia Ahern]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Kto jeszcze nie czytał obu powieści i waha się, na zachętę kadry z filmu, który powstał na bazie pierwszej części.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: , , ,

Zioła, które leczą – Thomas Easley , Steven Horne

29 września 2019

Zioła, które leczą: nowoczesna roślinna apteka w twoim domu – Thomas Easley , Steven Horne

Przełożył Bartłomiej Kotarski

Wydawnictwo Kobiece , 2019 , 368 stron

Literatura amerykańska

   Nauka samodzielnej produkcji leków ziołowych jest równie prosta jak nauka gotowania.

   Trochę mnie przestraszyło to zdanie autorów we wstępie, bo z umiejętnością gotowania u mnie jest tak, jak z geniuszem malarstwa wśród ludzi. Nie zostałam nią obdarzona.

Jednak ciekawość i chęć poznania ziół, których bezmyślnie używam na co dzień i ochoczo dodaję do wszystkiego łącznie z kawą (cynamon i kakao), przedstawionych przez amerykańskich zielarzy klinicznych z ogromną praktyką i wiedzą, skłoniła mnie do zajrzenia do środka.

   I… wsiąkłam!

   Przyznam się, że początkowo chciałam pójść na skróty i zacząć natychmiast od receptur i instrukcji przygotowywania leków na konkretne dolegliwości.

    Okazało się, że nie tędy droga!

   Napotkałam tam tajemnicze dla mnie słowa, jak „perkolat” albo zbyt skomplikowane polecenie – „zrób nalewkę”. Dla osób wtajemniczonych w ziołolecznictwo nie będzie to problem i będą mogły skorzystać od razu z drugiej części poradnika. Dla mnie, laiczki, był to sygnał do obowiązkowego i uważnego przestudiowania wszystkich rozdziałów teoretycznych zapoznających z podstawowymi zagadnieniami z zakresu: rodzaju ziół, sposobu produkcji leków ziołowych i ich wykorzystania, dawkowania, zbierania, suszenia i stosowania, ekstrakcji, aromaterapii, hydroterapii, tradycyjnych metod azjatyckich, a przede wszystkim terminologii. Jak podkreślali autorzy, przyswojenie tej bazy wiedzy jest jak poznawanie alfabetu lub nut: są one podstawą do zrozumienia języka zielarstwa. Podobnie jak zestawione ze sobą nuty mogą tworzyć nieskończoną liczbę utworów muzycznych, tak właściwości energetyczne ziół mieszają się, tworząc tysiące niepowtarzalnych kombinacji.

   Na dowolną chorobę oprócz – uwaga! – chronicznego zmęczenia.

Zastrzegli sobie również, że podana wiedza to zaledwie wstęp dla tych, którzy chcieliby posiąść pełniejszą wersję na temat zielarstwa i ziołolecznictwa. Dla mnie poradnik okazał się uszczegółowieniem informacji poznanych w Green Witch Arin Murphy-Hiscock. Chociaż i tutaj każdy z rozdziałów można uzupełnić na przykład o samodzielną uprawę ziół lub zbieranie ich w lasach i na łąkach, korzystając z bibliografii umieszczonej na końcu książki. Dopiero wtedy, po zapoznaniu się z częścią teoretyczną, można zacząć eksperymentować z recepturami. To zdecydowanie bezpieczniejszy sposób korzystania z poradnika, ponieważ wbrew pozorom ta publikacja jest jak lek kupowany w aptece. Również posiada ostrzegawczą klauzulę ostrożności  umieszczoną na początku książki.

Dotyczy ona nawet ziół powszechnie używanych i uznawanych za bezpieczne. Okazuje się, że to błędny mit. Nie każdemu służą jednakowo i niekoniecznie z korzyścią. Dlatego autorzy zawsze umieszczali przeciwwskazania dla ciężarnych, karmiących, diabetyków, alergików czy zbyt małych dzieci. Realizacja niektórych receptur była dla mnie zbyt trudna lub czasochłonna, jak przygotowywanie nalewek. Były jednak i takie, których sporządzenie nie sprawiało żadnych problemów. Autorzy postarali się, żeby opisy były jasne i pokazane krok po kroku, ilustrując je dodatkowo zdjęciami.

Również odsyłając do strony internetowej The School Modern Herbal Medicine, gdzie umieścili filmy instruktażowe.

Brakowało mi jednak zdjęć przy omawianiu ziół jednorodnych. Żeby  zobaczyć  większość z nich, bo lubię widzieć o czym mowa, musiałam korzystać z wirtualnego Atlasu roślin. Wśród receptur na wszelkiego rodzaju dolegliwości od bólu zęba po hemoroidy, każdy znajdzie coś dla siebie, w każdej postaci – nalewki, ekstraktu, maści, naparu, kremu, emulsji, olejku, czopków, tabletek, wziewów, kataplazmów, kropli, a nawet krążków dopochwowych i perfum. Ja wybrałam najbardziej prosty i na czasie – lek na przeziębienie i  infekcję dróg oddechowych, z którym się tutaj dzielę.

   Uwaga! Jeśli zrobiony na miodzie, nie wolno podawać go dzieciom poniżej pierwszego roku życia, a diabetycy powinni przyjmować z ostrożnością.

   Książkę stawiam na półce kuchennej obok Love Vegan.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Zioła, które leczą. Nowoczesna roślinna apteka w twoim domu [Steven Horne, Thomas Easley]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Książkę wybrałam spośród nowości księgarni Tania Książka.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Poradnik

Tagi: , ,

Nie igraj z ogniem – Amanda Searcy

14 września 2019

Nie igraj z ogniem – Amanda Searcy

Przełożył Grzegorz Gołębski

Wydawnictwo Kobiece , 2019 , 342 strony

Literatura amerykańska

   Zapałki.

Dla jednych niepozorny, użytkowy przedmiot. Niezbędny w domu. Dostępny niemal w każdym punkcie sprzedaży. Dla siedemnastoletniej Jenny, głównej bohaterki thrillera dla młodzieży, obiekt pożądania, uwielbienia i rozkoszy uwalniającej ją od stale towarzyszącego, spalającego ją w środku napięcia. Umożliwiający przeniesienie wewnętrznego ognia na zewnątrz. Magiczny rekwizyt z pięknym płomieniem również w formie zapalniczki pierwszy wyłapywany wzrokiem w otoczeniu – w sklepie, mieszkaniu, samochodzie czy w dłoniach innych ludzi. Kradziony, gdy nikt nie widział. Ale też źródło jej problemów – uzależnienie od ognia. Obsesyjnego oceniania otoczenia pod kątem łatwopalności i dróg szybkiej ucieczki. Zabójczy nałóg, który zmusił ją do opuszczenia domu rodzinnego z matką, ojczymem oraz młodszą siostrą w stanie Ohio i zamieszkania z ojcem w Nowym Meksyku.

   Nowe miejsce  miało być początkiem nowego życia.

   Z piromanki o cichych podeszwach ubierającej się w czerń miała stać się wzorową uczennicą w  kolorowym mundurku w miejscowej szkole i grzeczną córką. Wśród nowych ludzi, którzy nie znali jej płonącego sekretu i zgliszcz przeszłości, miało być łatwiej. Okazało się, że nie mogła trafić gorzej.

   Wszystko sprzyjało jej obsesji!

   Autorka w bolesny sposób ukazała proces walki z piromanią od wewnątrz poprzez narrację w pierwszej osobie. Rozdarcie między chęcią poprawy a słabą wolą, między zdecydowanym postanowieniem a wstydliwym upadkiem, między niechęcią do krzywdzenia innych a wszechogarniającą chęcią spełnienia osiąganego poprzez ogień. Dynamiczna akcja fabuły gęsta od sekretów ludzi otaczających Jenny miała nie tylko pokazać destrukcyjny wpływ na postępowanie dziewczyny i dramatyczną walkę z nałogiem, ale również dotrzeć do źródła jej choroby ukrytego w dzieciństwie. Do tajemnic, zachowań i wyborów jej rodziców i nowych przyjaciół, których decyzje zabijały ludzi tak samo, jak wywoływane przez nią pożary. Autorka pokazała mroczny, skomplikowany emocjonalnie świat nastolatków, którzy, nie mogąc liczyć na dorosłych, próbowali radzić sobie z nim na swój sposób. Niedojrzały, niedoskonały, bezradny jak oni sami, inicjując ciąg niebezpiecznych, morderczych sytuacji. Zrozumienie ich postępowania wywoływało we mnie współczucie i… stanie po ich stronie. Nie chciałam wręcz, by ponieśli konsekwencje swoich działań. Autorka sprawiła, że byłam wściekła na dorosłych, a nie na młodych ludzi. W efekcie powieść trzymała mnie w napięciu do ostatniej strony. Ostatniego sekretu. Ostatniej iskry.

   A potem miałam ochotę podpalić cały świat!

Nie igraj z ogniem [Amanda Searcy]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Książkę wybrałam spośród nowości księgarni Tania Książka.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Dla młodzieży

Tagi: , ,

Pielęgniarki – Christie Watson

24 marca 2019

Pielęgniarki : sceny ze szpitalnego życia – Christie Watson
Przełożyła Ewa Borówka
Wydawnictwo Marginesy , 2019 , 320 stron
Literatura angielska

Pielęgniarka jest ulepiona z radości i tragedii.

Tak twierdziła autorka i narratorka wspomnień o swoim zawodzie, w którym przepracowała dwadzieścia lat, dodając zaraz – Kiedy zaczynałam, sądziłam, że na zawód pielęgniarki składają się: chemia, biologia, fizyka, farmakologia i anatomia. Teraz wiem, że opieka pielęgniarska to w istocie: filozofia, psychologia, sztuka, etyka i polityka. Bardzo chciała pokazać mi tę kompilację wiedzy, ciała i ducha, namawiając – Chodźmy więc razem. Biorę głęboki wdech. Jeśli wejdziesz ze mną, zniesiemy wszystko. Weź mnie za rękę. Trzymaj mocno. Pchnijmy z całej siły drzwi i przekonajmy się, co tam zastaniemy, zmierzmy się z całą grozą i urodą życia. Złączone dłonie łatwo nie zadrżą.

A jednak moja zadrżała!

Nie spodziewałam się takiej huśtawki emocji, wrażeń, myśli i obrazów od zachwytu po obrzydzenie, od radości po smutek. Początek na to nie wskazywał. Wędrówkę zaczęłyśmy świtem, kiedy szybkimi krokami zmierzałyśmy prosto do szpitala, mijając nocnych imprezowiczów idących spać, jeszcze śpiącego bezdomnego w śpiworze i zmierzających w tym samym kierunku, co my, pracowników szpitala. Przyśpieszyłyśmy tuż po przekroczeniu progu poczekalni przy izbie przyjęć już pełnej pacjentów. A potem troszkę szybciej obok sklepu z pamiątkami, portierni, centrali telefonicznej, apteki prosto do pokoju socjalnego, który przypominał bardziej graciarnię z parawanem do przebrania się w szpitalny strój, niż pokój pielęgniarek. Zaskoczyło mnie jej położenie socjalne i finansowe, o którym wspomniała, a które okazało się nie tylko problemem w Polsce. Wychowując samotnie dwoje dzieci, brakowało jej na czynsz, chociaż i tak miała lepiej niż koleżanki korzystające z banku żywności i biorące kredyty chwilówki. W tym momencie opowieści była pielęgniarką ratunkową w każdej chwili gotową na sygnał pagera biec w dowolne miejsce szpitala. Z parkingiem, bufetem i klatką schodową włącznie. Wezwania do rodzącej, omdleń lub zawału serca były nie tylko okazją do pokazania systemu i procedur ratownictwa w szpitalu i jego codzienności, ale również do wspomnień od czego to pielęgniarstwo się w jej przypadku zaczęło. Jaką drogę edukacyjną musiała przejść, a potem nabrać koniecznego, brutalnego momentami doświadczenia, przyznając rację Kantowi – Nie ma wątpliwości, że cała nasza wiedza zaczyna się od doświadczenia. Dlatego o praktyce było najwięcej, ale od czasu do czasu wtrącała trochę teorii medycznej i rozważań filozoficznych na temat godności czy śmierci, cytując filozofów i autorytety medyczne.

Pędząc przez korytarze zachwycała się ich przestrzenią, a jednocześnie pokazywała plusy i minusy pielęgniarki intensywnej terapii nad noworodkiem, geriatrii, interny, psychiatrii, intensywnej opieki, chirurgii czy onkologii. W szybkim tempie kolejnych wezwań i akcji walki o życie, gdzie krew, mocz, ślina, pot, wymiociny mieszały się z kałem, a piekący smród wydzielin wyciskał łzy i wywoływał odruch wymiotny, odnajdywała godność człowieka. Ba! Pokazywała mi piękno w splątanych rurkach podłączonych do ciała człowieka i aparatury medycznej, porównując krążącą w nich krew do tańca. Dla niej to było doznanie zmysłowe, jakim jest odgłos serca, piękno błękitu i czerwieni odtlenionej i natlenionej krwi. Wzory, które malują się we wnętrzach naszych organizmów, to najcudniejsze pejzaże, jakie można sobie wyobrazić. W zaburzeniach w elektrycznej czynności serca i w przywracaniu mu prawidłowego rytmu słyszała orkiestrę, gdzie flety grają jedno, skrzypce drugie i nikt nikogo nie słucha. Muzyka brzmi okropnie. Interwencja w postaci adenozyny lub kardiowersji elektrycznej to zawieszona w powietrzu batuta. Następuje kilka sekund ciszy, po czym wszyscy wznawiają grę, czysto i w tempie. Namacalny cud życia!

Ta mieszanka skrajnych emocji wzmagała się!

Zbliżałyśmy się do geriatrii, za którą czekała na nas kostnica. Zaczęłam przerywać czytanie, by ochłonąć, by uspokoić się, by wytrzeć wzbierające łzy rozmazujące litery. To tutaj, otoczone starością, obrzydliwością fizjologii ludzkiego ciała, terminalnymi chorobami, przemijaniem i śmiercią, najsilniej, najdobitniej przekazała mi wartość życia i tego, co się w nim liczy najbardziej, by spędzać życie sensownie i szczęśliwie, cenić to, co czyni nas ludźmi: nie dobra materialne, tylko miłość, dobroć, nadzieję. Ilekroć czytam tego typu opowieści ludzi związanych z życiem lub śmiercią (Bez strachu – Adam Ragiel, Magdalena Rigamonti), zawsze kończą się one apelem o docenienie kruchości życia i wzajemną miłość. Christie nie była wyjątkiem, mówiąc – Nic poza miłością się nie liczy. Mówię ci to tu i teraz, mówię o miłości do twojej żony, męża, innej ukochanej osoby, syna i córki – być może najcenniejszej – miłości do wnuczęcia. Mówię o miłości tak głębokiej, że człowiek gotów oddać za nią życie. Tak wzniosłej, że można nią przejrzeć niebiosa i wtedy nawet w nie uwierzyć. Może niektórzy z was już je widzieli. Może macie tyle szczęścia co ja. Tyle chcę powiedzieć. Kochajcie. Koniec końców liczy się tylko to. Kochajcie się.

Przejęłam się jej dynamiczną opowieścią zwalniającą tylko przy łóżku chorego.

Jej apelem o bycie gotowym stać się podopiecznym lub opiekującym się i podczas szkolenia udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej kilka dni temu dałam naprawdę z siebie wszystko, by moi najbliżsi i młodzież, która mnie na co dzień otacza, czuli się przy mnie bezpiecznie.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Książkę wpisuję na mój top czytanych w 2019 roku.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Wspomnienia powieść autobiograficzna

Tagi: , , ,

Dzieci alkohol narkotyki – Ruth Maxwell

21 marca 2019

Dzieci alkohol narkotyki – Ruth Maxwell
Przełożyła Jadwiga Węgrodzka
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne , 2003 , 208 stron , wydanie 2
Literatura amerykańska

   To nie tylko przewodnik dla rodziców!

   Chociaż dokładnie to sugeruje informacja umieszczona u dołu okładki tytułowej oraz sama autorka pisząca we wstępie – Zajmując się problemem picia przez dziecko alkoholu lub używania narkotyków, odkryjesz, że wiedza naprawdę daje siłę. Celem tej książki jest dostarczenie takiej wiedzy rodzicom dzieci poniżej dwudziestego piątego roku życia. Daje nadzieję zdesperowanym, przerażonym i zagubionym rodzicom, twierdząc, że zapobieganie, rozpoznawanie, interwencja, leczenie i wyzdrowienie jest możliwe.

   Deklaracja na wyrost?

   Nie. Autorka z góry zastrzega, że nie jest dobrą wróżką. Za to jest pielęgniarką o specjalności psychologicznej i doradcą do spraw uzależnień od środków odurzających prowadzącą prywatną praktykę, mającą za sobą lata pracy z emocjonalnie niezrównoważoną młodzieżą w szpitalu psychiatrycznym i z uzależnionymi w ośrodkach pomocy. Dysponuje więc wiedzą zarówno teoretyczną jaki i doświadczeniem zawodowym, z którymi dzieli się również w dwóch innych publikacjach. Jest również kobietą, która w młodości miała problem narkotykowy i matką trojga dorosłych już dzieci, z których żadne nie miało i nie ma problemu z uzależnieniem. To właśnie z takiego osobistego i zawodowego doświadczenia wie, że jeśli stosuje się odpowiednią terapię, wyjście z uzależnienia jest możliwe. To czyni ją odważną w dawaniu nadziei poszukującym pomocy rodzicom, ale w zamian żąda trzech rzeczy – odwagi w podejmowaniu bardzo trudnych decyzji (niełatwo wyrzucić dziecko z domu!), pracy nad sobą (zwłaszcza z emocjami) i konsekwencji w egzekwowaniu postanowień. Dokładnie tego, z czym rodzice mają najwięcej problemów. Ale i z tymi wymogami pomaga krok po kroku sobie radzić.

   Wiedzę grupuje w rozdziałach odpowiadających etapom procesu rozwiązywania problemu uzależnienia. Rozpoczyna od przybliżenia okresu dojrzewania, wpływie grupy rówieśniczej oraz wyborów, które stawia przed dziećmi i młodzieżą współczesny świat, by można było odróżnić to, co normalne dla tego okresu, od tego, co powinno wzbudzić niepokój. Pomaga zrozumieć, dlaczego nastolatkowie sięgają po alkohol i narkotyki, burząc mit dominującej częstotliwości zażywania narkotyków nad alkoholem i powodów uzależnień. Jest przy tym brutalnie szczera, podkreślając, że u większości uzależnionych jedynym powodem była po prostu… przyjemność!.  Uzyskana szybko, natychmiast i tanio. Powszechnie uważa się, że konkretne problemy w domu lub w szkole. Druzgocząco dodając, że tej przyjemności nic nie jest w stanie przebić i zrekompensować albo chociaż dorównać. Dlatego nie wystarczy nauczyć dziecko mówić asertywnie „nie”, musimy p o m ó c mu mówić „nie” alkoholowi i wszystkim innym narkotykom. Dzieci powiedzą „nie”, jeśli im pomożemy”.

   To jest główny cel w walce z uzależnieniami.

   Dopiero z tą wiedzą przechodzi do etapu rozpoznawania problemu uzależnienia, podsuwając konkretne narzędzia – charakterystykę środków odurzających oraz testy. Proste w zastosowaniu pozwalają określić zmiany zachowań lub osobowości związane z uzależnieniem oraz oznaki pozwalające podejrzewać używanie alkoholu i narkotyków. Proponuje również dwa warianty interweniowania w każdym stadium uzależnienia w zależności od chęci lub niechęci nastolatka do współpracy. Przy okazji obala kolejny mit mówiący, że nie można pomóc uzależnionemu, który nie chce pomocy. Twierdzi  wręcz coś przeciwnego – można pomóc, nawet jeśli nie chcą pomocy. Podpowiada, jak wspierać dziecko w okresie zdrowienia, jak i gdzie uzyskać pomoc instytucji do tego powołanych, umieszczając ich wykaz na końcu książki i, co bardzo ważne, jak zająć się również sobą, jako rodzicem współuzależnionym. Każdy etap ilustruje historią nastolatków, którzy byli pacjentami autorki o różnych stopniach uzależnienia. Pokazuje, jak przebiegała u nich diagnoza, wybór leczenia, rozmowy prowadzone z nimi i ich rodzinami oraz efekty.

   Nie zawsze skuteczne!

   Nie boi się do tego przyznać, pisząc, że uzależnienie od środków odurzających jest poważną chorobą. Nie wszyscy z niej wychodzą. Nie ma stuprocentowo sprawdzalnej reguły jej leczenia. Zaraz jednak dodaje – Leczenie nie jest gwarancją wyzdrowienia, ale jedyną drogą nadziei.

   JEDYNĄ!

   Bez wykorzystania jej, zabiera się dziecku jedyną szansę na wyzdrowienie.

   To jeden z lepszych poradników dla rodziców, jaki czytałam. Jasny, przejrzysty, wspierający (jeśli nie optymistyczny!), logicznie napisany, z konkretnymi narzędziami do wykorzystania, napisany zrozumiałym językiem, z przykładami wziętymi z życia, z przekazem prewencyjnym dla rodziców, którzy nie tylko mają problem, ale również dla tych, którzy go nie mają, ale chcą być czujni. Chcą nauczyć się obserwować dziecko zanim sięgnie po alkohol lub narkotyki albo właśnie po raz pierwszy to zrobiło. Chcą dostrzegać zachowania dające powody do niepokoju, a nawet wymykające się wszelkiej kontroli. W mojej szkole korzystają z niego również nauczyciele, a zwłaszcza wychowawcy klas oraz pedagog szkolny. O jego ogromnej przydatności świadczy nie tylko fakt, że moja pozycja jest drugim z kolei wydaniem, ale również to, co zobaczyłam w środku.

W pierwszym momencie przeraziłam się jako bibliotekarz, bo tak jest prawie na każdej stronie, ale zaraz potem odezwał się we mnie praktyk cieszący się, że książka żyje, służy, cieszy się „wzięciem”, jest przydatna, wykorzystywana, intensywnie pomaga, jak widać, nie tylko rodzicom.

   A przecież o to chodzi w poradnikach.

   Mam tylko jedną uwagę techniczną. To kolejna pozycja, w której tłumaczka myli pojęcia nastolatkinastolatkowie.  Bardzo irytujące, zwłaszcza, że wydawnictwo jest wyspecjalizowane w tego typu publikacjach, a ta pozycja ma nawet redaktora naukowego.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Poradnik

Tagi: