
To jest książka o tym, że jesteś kochana.
Slogan? Frazes? Generalizm? Przecież za każdą kobietą stoi konkretna historia. Za niektórymi tak trudna, że łamiąca serce, duszę i psychikę. Jednak, zanim tak pomyślisz. Zanim nie przeczytasz tego, co chciałaby ci powiedzieć autorka i poddasz się walkowerem, zabierzesz sobie szansę na otwierającą się przed tobą możliwość Wielkiej Zmiany. Warto dać sobie szansę, zwłaszcza że autorka w ostatnim zdaniu wstępu poprosiła – Daj mi szansę, żebym spróbowała cię o tym przekonać. […] Że nawet wewnątrz bardzo trudnej i pełnej ran historii życia można znaleźć źródło ciepła.
Swój przekaz podzieliła na trzy części.
W pierwszej opisała „katalog ran” z pochodem Dziewczynek, które dostały to, czego nie powinny dostać – i nie dostały tego, co dostać powinny. To tutaj możesz spośród siedmiu scharakteryzowanych Dziewczynek odnaleźć swoją własną. Przyjrzeć się dokładnie jej/swoim ranom i traumom, by w następnej części nauczyć się dostrzegać przesmyki.
Tytułowe przejścia.
Szczeliny, w których możesz znaleźć drogę ku czemuś dobremu niosącemu miłość. Doświadczyć decydującego momentu pozwalającego na podróż przez siebie ku ukrytej w kącie Dziewczynki. Chwilę, w której autorka, niczym czuła przewodniczka, nakłania do niewierności własnej Historii Ponurej podtrzymywanej przez „wewnętrznego kretyna”.
To obiektywne spojrzenie jest warunkiem dostrzeżenia przesmyków.
Również pułapek czyhających na tej drodze, które autorka wymienia i opisuje, by zrozumieć emocje determinujące zachowania pojawiające się na tym etapie wędrówki ku miłości siebie i innych.
To dlatego trzecia część otrzymuje nazwę „Detektywka miłości”.
Jej celem jest wytropienie dowodów na to, że byłaś kochana. Ich zdobycie ma odkłamać Historię Ponurą. Ja te przesmyki nazywam Kotwicami utrzymującymi mój statek na wodach życia, używanymi wtedy, gdy ich potrzebuję. To inna metafora tej proponowanej przez autorkę, ale obie działające w osiągnięciu postawionego celu – przeświadczenia, że jest się kochanym w brutalnym wirze życia. To sprawia, że przyznaję rację autorce, że nie używa sloganu, ale przywraca mu pierwotne znaczenie zbudowane na zawodowej wiedzy psycholożki i doświadczeniu kobiety.
Bo dużo w tym przekazie jest samej autorki.
Jej przemyśleń, osobistych refleksji, doświadczeń, narracji udostępniającej w przyjazny sposób wiedzę skomplikowaną z jej hermetycznym językiem nauki oraz emocji.
Bardzo pozytywnych.
Nieustannie towarzyszących podczas wspólnej wędrówki ku miłości pełnej wsparcia, zrozumienia, empatii, wrażliwości, delikatności, taktu, uważności i ciepła z nich płynących. W efekcie budujących poczucie bezpieczeństwa i… nadziei. Ten wspólny spacer po bolesnych miejscach w poszukiwaniu szczelin, za którymi kryje się uwięziona miłość, przypomina wędrówkę z czułą przewodniczką opisującą rzeczywistość, jej cechy, metody radzenia sobie w niej i sposoby unikania życiowych pułapek.
Przepiękna grafika uprzyjemnia i ułatwia to zadanie.
Pełni funkcję nie tylko estetyczną, ale również użytkową. Udostępnia strony na własne notatki. Na swój głos. Zaprasza jednym, wyróżnionym pytaniem do zapisania odpowiedzi, wrażeń lub wniosków. To czyni ten poradnik psychologiczny bardzo osobistym i intymnym. Zamienia go w kontrapunkt dla często spotykanego sloganu – pokochaj siebie, po którym pojawia się pytanie – ale jak?
Poradnik w odróżnieniu od niego bierze czułą dłonią autorki za rękę i pokazuje, jak to zrobić krok po kroku.
Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.
Przejścia: którędy do miłości – Natalia de Barbaro, Wydawnictwo Agora, 2026, 256 stron, literatura polska.
Rozmowa z autorką na temat książki.
Autorka: Maria Akida
Kategorie: Poradnik, Psychologia
Dodaj komentarz