Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Facebook Instagram YouTube Lubimy Czytać Pinterest

Śpiątko – Julia Śliwowska

25 kwietnia 2026

Tylko ja chcę przespać całą noc, chcę śnić, śnić piaskowe sny i odpoczywać.

   Tylko i aż takie miała marzenie główna bohaterka. Bezimienna studentka miotająca się w klatce życia i próbująca znaleźć odpowiedzi na pytania – co w niej robi, po co i jak z niej się wydostać? Nie mogła spać, więc szukała sposobów, by znaleźć remedium na bezsenność. Stosowała wszystkie powszechnie znane środki i metody tradycyjne, ascetyczne praktyki religijne wymuszające poświęcenie dla miłości, podkradała tabletki nasenne babci i wreszcie kupiła materac na kółkach. To miało ułatwić jej przemieszczanie się w miejsca, w których mogłaby odpłynąć w objęciach Morfeusza.

   Ta nieustanna wędrówka była jednocześnie analizą jej potrzeb, rozchwianych emocji, własnej tożsamości, a także oczekiwań innych wobec jej osoby.

   Doszukiwaniem się przyczyny bezsenności w domu rodzinnym, w relacjach z bliskimi i partnerami, w środowisku dorastania i wreszcie w społeczeństwie hołdującym określonym normom i systemowi wartości. Poszukiwaniem czynników stawiających niepozorne, ale wywołujących lawinę kolejnych, pytanie – co jest ze mną nie tak, czemu nie mogę spać, czemu kobiety nie mogą spać, skoro żyją w tym utulnym dla nich świecie? Budowała przy tym obraz realiów próbujących na swoją miarę ukształtować jej osobę.

   Nie pasowała do niej.

   Wymykała się wszelkim normom, sztywnym ramom, gotowym formatom i standardowym kształtom oraz z góry narzuconym i ogólnie przyjętym granicom. Podważała jednocześnie ich sens, ukazując hipokryzję i fasadowość ludzi je ustanawiających.

   W efekcie autorka tworzyła dwa powoli wyłaniające się z fabuły wątki.

   Pierwszy filozoficzny z przesłaniem opowieści, w którym, podczas nieustannego przemieszczania się dziewczyny w poszukiwaniu przyjaznego miejsca do snu, stawiała wiele pytań natury egzystencjalnej. Drugi tworzył ciekawy suspens z zaskakującym katharsis tej udręki umieszczonym w jednym, ostatnim zdaniu.

   Zawartości brzemiennej.

   Myśli, po której zadźwięczała cisza. Wymagająca kolejnej historii? Niekoniecznie. Chyba że własnej czytelnika, bo na poruszony temat napisano już wiele powieści. Autorka odwróciła w swojej tylko strony spojrzenia. Przybliżyła pryzmat jednostki pozornie niezbuntowanej, ale próbującej się dostosować do świata zastanego na własnych zasadach.

   To dlatego dziewczyna wzbudzała współczucie.

   Obserwowanie jej usilnej walki o prawo do snu było jak patrzenie na osę w butelce, z której nie mogła się wydostać pomimo usilnych starań.  Próbą odpowiedzi – kto zawinił tej sytuacji? I czy nam przygląda się ktoś tak, jak czytelnik dziewczynie? Bezimiennej, bo uosabiającej każdego niepasującego do współczesnego świata. Nieśpiącego, uzależnionego od środków nasennych i z depresją. Funkcjonującego w świecie, w którym ucieczka w sen staje się jedynym remedium na ból istnienia. Na znieczulenie, bo nie ma lepszego haju niż ten, którego nie czujesz. Nie ma lepszego haju niż sen. Oazy spełnionych marzeń i potrzeb oraz strefy bezpieczeństwa bez zazdrości, jedynie z miłością. Krainy, w której można rozwiązać wszystkie zagadki i poradzić sobie z każdą trudnością. Kryjówki przed lękami świata – o przyszłość, o bliskich i samego siebie.

   Ten oniryczny wymiar bardzo silnie przemawiał w powieści.

   Dostarczał nie tylko poczucie spokoju, ale i normalności w kontrze do przenicowanego systemu wartości na jawie, gdzie życie w depresji stało się normą. Autorka wzbogaciła go antropomorfizmem zwierząt, zrównując braci mniejszych z człowiekiem w naturze.

   Powrót do fundamentów istnienia, czyli życia w równowadze z naturą, ukazał przepaść między punktem wyjścia ludzkości a miejscem obecnym współczesnego człowieka.

   Bohaterka bezskutecznie próbowała ją zasypać, poddając krytyce rzeczywistość zastaną. Niestety w osamotnieniu, w ukryciu, izolacji siebie i swoich myśli przed innymi, zapominając, że w masie siła. Że skuteczne rewolucje czyni się we wspólnocie, razem, solidarnie. A co, jeśli nie jest to możliwe, bo śpimy na jawie?

   Bo jesteśmy „śpiątkami” krytycznie i negatywnie oceniającymi  budzące się jedno z nas – „śpiątko”?

Śpiątko – Julia Śliwowska, Wydawnictwo Janka, 2026, 148 stron, literatura polska.

Rozmowa z autorką na temat książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść psychologiczna, Powieść społeczno-obyczajowa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *