Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Niewidzialne życie – Martha Batalha

20 lipca 2019

Niewidzialne życie – Martha Batalha

Przełożyła Katarzyna Mojkowska

Warszawskie Wydawnictwo Literacie Muza , 2019 , 254 stron

Literatura brazylijska

   Postacie Erídice i Guidy są wzorowane na moich i waszych babkach.

  Tymi słowami zakończyła autorka kilka wstępnych słów skierowanych bezpośrednio do czytelników. I faktycznie coś w tym było, bo opowieść o dwóch siostrach brzmiała, jak rodzinna, dramatyczna, trochę ironicznie podana historia z przeciekawymi postaciami, a ja byłam jej kolejnym, wsłuchującym się w nią pokoleniem. Brzmiała również, jak przekaz o roli kobiet w Rio de Janeiro w czasach Nowej Republiki na przełomie XIX i XX wieku.

   O życiach istniejących, ale niewidzialnych.

   Kobiet takich, jak Erídice i Guida, które pomimo wyboru zupełnie różnych dróg życia (pierwsza wyszła za mąż zgodnie z wolą rodziców, a druga uciekła z domu, kierując się własnymi wyborami), tak naprawdę nie osiągnęły szczęścia bycia sobą. Nie zrealizowały własnych pragnień, potrzeb, pasji i marzeń. Uważnie przyglądając się ich historii, można pod jej grubą warstwą wątków i zdarzeń, dostrzec jej niewidzialną warstwę – kobietę o wielu możliwościach.

   Niewykorzystanych!

   Uwięzioną w patriarchalnej rodzinie, w której musiała tłumić swoje ambicje i być wzorową panną. Taką, która nie podnosi głosu ani nie nosi zbyt krótkich sukienek. Taką, która ma marzenia, ale zgodne z marzeniami rodziców. Taką, która mówi tylko: „Tak, proszę pani, nie, proszę pana”, nie zdając sobie nawet pytania, dlaczego tak, a dlaczego nie. Zamkniętą w pułapce małżeństwa, w którym dobra żona nie dorabia sobie na boku. Dobra żona widzi tylko męża i dzieci. Uwięzioną w środowisku, które mówi, że szczęście społeczności jest możliwe tylko wówczas, kiedy wszyscy w tej grupie są do siebie podobni w zakresie kont bankowych i aspiracji. Wreszcie zniewoloną we własnym umyśle, który nakazywał jej spełniać rolę dobrej córki, żony i sąsiadki, nawet jeśli te wzorce były wbrew jej uczuciom i woli. Początkowo mogłoby się wydawać, że to opowieść o tylko podległej kobiecie normom społeczno-kulturowym, ale tak naprawdę to również (a może przede wszystkim) opowieść o kobiecie, którą mogła się stać.

   O wszystkich kobietach niewidzialnych.

   Tych, które mogły być kimś innym niż tylko więźniarkami we własnych domach. Zakładniczkami rodzin i tradycji. Autorka umiejscawiając losy sióstr, ich krewnych i sąsiadek w określonej historycznie rzeczywistości brazylijskiego miasta, nadała tej historii uniwersalności i ponadczasowości, a tym samym rysów prawdopodobieństwa, przywołując całe pokolenia kobiet być może wybitnych, być może uzdolnionych, a może ambitnych, którym nigdy nie było dane zrealizować się i spełnić się w jakikolwiek inny sposób niż akceptowany przez sztywny gorset tradycji i norm społecznych.

   Ile było tych wybitnych, niewidzialnych żyć i ile straciliśmy dziennikarek, pisarek, lekarek, prawniczek, artystek czy uczonych, tego już się nie dowiemy.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Niewidzialne życie [Martha Batalha]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: , ,

Mroczne szepty – Jo Macgregor

17 lipca 2019

Mroczne szepty – Jo Macgregor

Przełożył Grzegorz Gołębski

Wydawnictwo Kobiece , 2019 , 324 strony

Literatura amerykańska

   Symetryczna plama krwi na okładce sugerowała dwie intrygujące rzeczy.

   Po pierwsze akcja thrillera będzie rozgrywała się w gabinecie psychologicznym, bo przypominała rysunki testu projektującego Rorschacha stosowanego przez psychologów w diagnozie klinicznej, a autorka, poza pisaniem powieści, pracuje jako psycholog doradczy, zajmując się ofiarami przestępstw i traumy. Jednak tą drugą, bardziej istotną rzeczą była idealna symetria graficznej plamy. Zanim jednak główna bohaterka, młoda psycholog Megan Wright to odkryła, była przekonana, że stosowane przez nią metody leczenia psychiki jej pacjentów były na tyle wystarczające, by ich skutecznie zdiagnozować, a potem pomóc wyjść z traumy. Przez długi czas nie zorientowała się, że jednym z nich był lekarz. Ginekolog z kliniki, w której pracowała. Psychopata, który skrzywdził jej inną pacjentkę Altę, okaleczając jej genitalia. Prywatne śledztwo, którego się podjęła, prowadziła metodami nieakceptowanymi przez sąd, często łamiąc prawo, by zdobyć potrzebne informacje. Dodatkowo tajemnica terapii utrudniała oficjalne wniesienia oskarżenia. A było o co obwiniać, ponieważ okazało się, że Alta nie była jedyną ofiarą ginekologa-psychopaty. Megan musiała wykazać się umiejętnością przewidywania i wiedzą psychologiczną, by nie tylko pomóc innym kobietom, ale samej uciec spod rzeźnickiego skalpela oprawcy kobiet.

   Autorka umiejętnie budowała napięcie, które rosło w miarę pojawiania się nowych bohaterów, wnoszących coraz więcej emocji do akcji oraz informacji niespodziewanie zmieniających kierunki rozwijanych wątków. Czasami okazujących się złudnymi, chociaż prawdziwymi. Nie ukrywała jednak tożsamości doktora przede mną oraz jego motywacji naprawiania „niedoskonałości” ciał pacjentek, a tym samym świata pełnego brzydoty, felerów i asymetrii. Wplotła jego narrację, by pokazać przyczyny kształtujące osobowość psychopatyczną, odkrywając myśli i przywołując jego wspomnienia z dzieciństwa. Uzupełniając je informacjami na temat zasad wychowania, mającymi decydujący wpływ na kształtowanie się osobowości dziecka, a potem dorosłego, pokazała, jak bardzo dzieciństwo determinuje dorastanie. Jakie skutki powoduje zaprzeczanie emocjom dziecka i ich skuteczne tłumienie. Jak potężną moc budowania lub destrukcji mają słowa kierowane do dziecka. Nie bez powodu autorka mottem tej historii uczyniła myśl znanego psychoanalityka.

To o tym najgłębszym, patologicznym smutku jest ta opowieść.

Książkę wybrałam spośród nowości księgarni Tania Książka.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: ,

Tak to już jest – Laurie Frankel

15 lipca 2019

Tak to już jest – Laurie Frankel

Przełożył Dariusz Żukowski

Wydawnictwo Poradnia K , 2019 , 464 stron

Literatura amerykańska

   Rosie pragnęła dziewczynki.

   Może dlatego, że miała już czterech chłopców, a może dlatego, że chciała sobie zrekompensować śmierć ukochanej siostry w wieku dziecięcym. Zaczarowywała rzeczywistość, robiąc wszystko to, co nakazywała kobieca tradycja ustna, by pomóc naturze sprowadzić ją na świat. Mimo że była lekarką o bardzo racjonalnym podejściu do życia, ustawiła łóżko ze wschodu na zachód, karmiła męża łososiem, czerwonym mięsem i słonymi przekąskami, kładła drewnianą łyżkę pod łóżko i stosowała pozycję misjonarską w seksie uprawianym koniecznie popołudniami. Zalecane powstrzymywanie się od orgazmów uznała jednak za nadgorliwość w dążeniu do poczęcia dziewczynki. Wszystko na próżno.

   Urodziła Claude’a.

   Chłopca, który w wieku kilku lat powiedział, że w dorosłości chce zostać dziewczynką. Za tym wyznaniem pojawiły się prośby o sukienki, spinki we włosach i dziewczęcy ubiór noszony na co dzień. Rosie i jej mąż Penn okazali się rodzicami, o jakich marzy każde transgenderowe dziecko – wzorcowymi w postępowaniu z tak nietypową pociechą. Akceptowali, rozumieli, wspierali, pomagali, kierowali, wyjaśniali, tłumaczyli i pozwalali Claude’owi być Poppy. A mimo to ścieżka życia ich dziecka i rodziny okazała się bardzo trudna i pełna cierpienia.

   Autorka budując nietypową rodzinę z punktu widzenia społeczno-kulturowego, pokazała, że idealni rodzice dziecka z dysforią płciową, które staje się queer, to nie wszystko, czego potrzeba, by było sobą. Realizowało się, spełniało i było po prostu szczęśliwe. Ukazując ich otwartą postawę rodzicielską, nieukrywającą tożsamości dziecka, pokazała, że problem leży w braku akceptacji dla odmienności na zewnątrz, w społeczeństwie. Zmieniając tę postawę na ukrywającą tajemnicę rodziny w nowym miejscu zamieszkania, tylko ten problem pogłębili. Żadne z tych postępowań nie okazało się dobrym, bo najlepszym rozwiązaniem było stawić czoło obowiązującym normom kulturowym w środowisku. Rola rodziców miała ograniczać się do wsparcia dla dorastającego dziecka i nauczenia, jak żyć w zastanym świecie, pozostając szczęśliwym. Nie demonizowała jednak ogromu ciężaru rodzicielskiego trudu, pokazując go jako czas zaczarowany, bajkowy, tyle że upływającym w realnym świecie. Magią, ale bez czarodziejskiego pyłu i zaklęć.Do zrozumienia tego aspektu wychowania wprowadziła narrację bajkową prowadzoną przez Penna, który będąc zawodowym pisarzem, uczynił z rytuału wieczornego opowiadania dzieciom jednej i tej samej historii tradycję tworzenia baśni odzwierciadlającej dzieje ich rodziny, napotykanych problemów i metod ich rozwiązywania. Każdy mógł ją budować, dodając postacie i wątki oraz zakończyć dowolną puentą. W ten sposób autorka ukryła w fabule i jednocześnie przekazała jedną z najważniejszych zasad pedagogiki – probabilizm.    

   Nieprzewidywalność ostatecznego efektu wychowania.

   Nikt nie może zagwarantować pewności realizacji z góry założonego celu, ale może zrobić wszystko, by ułatwić dziecku próby jego osiągnięcia. Rodzice mają być ambasadorami jego potrzeb w rozwoju utrudnionym przez restrykcyjne normy kulturowe. To trudne nie tylko dla dziecka, ale również dla rodziców. Ten lęk, rozdarcie, niepewność, rozpaczliwe poszukiwanie możliwości, pojawiające się naprzemiennie z miłością, troską, dumą, radością i chwilami szczęścia, autorka potrafiła idealnie pokazać, ponieważ sama jest matką transgenderowego dziecka. Zaprzeczyła jednak w słowie od autora, że powieść ma cokolwiek wspólnego z jej życiem osobistym. Mimo to emocje są te same i to w nich kryje się prawda o rodzinach z dzieckiem transgenderowym. Widać to w kolejnym zdaniu – Jestem niesamowicie dumna z mojego dziecka, ale truchleję na myśl o tym, jak ludzie będą się do niego odnosić – dziś, za rok i na każdym etapie krętej drogi jego życia.

To jest najważniejsza prawda, którą udało się jej bardzo emocjonalnie pokazać w tej powieści.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Przeczytaj fragment

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: , ,

Dlaczego nie jestem muzułmaninem – Ibn Warraq

13 lipca 2019

Dlaczego nie jestem muzułmaninem – Ibn Warraq

Przełożyli Karolina M. Wielgat , Gwidon Kuśmierek

Wydawca Stowarzyszenie Europa Przyszłości , 2013 , 506 stron

Literatura angielska

   Obecnie uważam się za świeckiego humanistę, dla którego wszystkie religie są urojeniami chorych ludzi, w sposób oczywisty nieprawdziwymi i szkodliwymi.

   Już to zdanie autora umieszczone we wstępie jednoznacznie określało zawartość publikacji. Wyraźnie sugerowało o opisie drogi od wychowania w muzułmańskiej rodzinie, poprzez zwątpienie, potem poszukiwanie odpowiedzi po stanie się sceptykiem, a potem krytykiem religii nie tylko muzułmańskiej, ale religii w ogóle.

   Każdej.

   I jeśli nawet napis umieszczony u dołu strony tytułowej brzmi:

To ostrzegałabym jego zwolenników. Autor wykorzystał islam tylko jako przykład, bo był w nim wychowywany i dobrze go znał, a tak naprawdę powoływał się również na judaizm i chrześcijaństwo. Dostarczał argumentów tylko i wyłącznie ateistom, posuwając się w swoich rozważaniach do poglądów skrajnie radykalnych w negacji wiary, Boga i jego wszystkich proroków. Poddawał w wątpliwość historyczne istnienie Abrahama, Jezusa i Mahometa, sugerując legendarne ich pochodzenie tak, jak Herkulesa. A to tylko jeden przykład z wielu „bluźnierczych” poglądów. Swoje negujące rozważania krytyczne popierał licznymi poglądami, opiniami, koncepcjami, wywodami znanych badaczy filozofii, teologii i nauki (Stephen Hawking, Richard Dawkins). Głównie opozycyjnie nastawionych do religii jako takiej. Czynił to świadomie, ponieważ chciał dostarczyć jak najwięcej argumentów w odpowiedzi na swoje tytułowe pytanie, a raczej tezę. Swoją polemikę uczynił bardzo skrupulatną i szczegółową, zaczynając od historii islamu, jego zasad i dogmatów, proroka Mahometa, opisu Koranu na roli islamu na Zachodzie skończywszy. Rozważania rozszerzał na judaizm i chrześcijaństwo, jako religię jednej wiary w tego samego Boga.

   Nie przekonał mnie jednak.

   Dla osoby niezorientowanej treść publikacji może wydawać się bardzo merytoryczna i obiektywna. Przekonywać ogromem zgromadzonego materiału źródłowego i częstymi cytatami z Biblii i Koranu. Stworzeniem przestrzeni dla polemiki wielu głosów, która sprawiała pozytywne wrażenie rozmachem i wynikającymi z niej wnioskami. Jednak wiele z tych myśli było dla mnie nielogicznych, a nawet kłamliwych. Zgodzę się, że można zaprzeczać istnieniu Boga, bo to jest kwestia wiary, a nie rozumu. Nie przeszkadzało to jednak autorowi stosować metod rozumowych do udowadniania kwestii z natury duchowych, wymykających się racjonalnej nauce. To z ich pomocą dostarczył konkretnych dowodów na nieistnienie historyczne Jezusa. Często zaprzeczał faktom i ich prawdziwości, by bez skrupułów powoływać się na ten „fałsz” w swoich udowadnianych wywodach. Był bardzo niekonsekwentny i wybiórczy, gdy chciał osiągnąć swój cel. Czasami uogólniał swoje twierdzenia, pomijając istotne szczegóły, mające wpływ na logikę rozumowania, a tym samym obiektywność wniosków. Nie mówiąc całej prawdy, operował półprawdami i niedopowiedzeniami. Nie podobało mi się ich forsowanie w celu udowodnienia własnych tez. A wszystko to po to, by dojść do jednego wniosku – religia to samo zło naszego świata, które zawiera w cytowanej myśli Gore Vidala – Z barbarzyńskiego tekstu epoki brązu zwanego Starym Testamentem rozwinęły się trzy antyludzkie religie – judaizm, chrześcijaństwo i islam. Główna i największa przyczyna wojen, ludobójstwa, zbrodni, wyzysku, niewolnictwa i przemocy. Nie dopuszczał myśli, że religia jest dobra, tylko ludzie ją wypaczają, cytując myśl Winwooda Reade’a – Wszyscy, którzy choć trochę poznali naturę ludzką, wiedzą jedno: człowiek głęboko religijny często jest bardzo złym człowiekiem.

   Wbrew pozorom to bardzo emocjonalna pozycja.  

   Z mocnymi epitetami i określeniami opisywanych zjawisk lub postaci. Autor pisząc tę publikację, stworzył dwugłos do innej krytycznej pozycji Dlaczego nie jestem chrześcijaninem Bertranda Russella, w której wyjaśnił swój ateizm, dokładnie tak, jak Ibn Warraq, chociaż w dużo skromniejszej formie – krótkim eseju. Rożnica polega na tym, że Bertrand Russell i jego dorobek filozoficzny cieszy się do dzisiaj poważaniem, a autor musiał opuścić rodzinny Pakistan i ukrywać się pod pseudonimem nawiązującym do krytyka islamu z IX wieku Muhammada al Warraqa, bo ośmielił się skrytykować islam.

   W tym momencie przyznaję mu rację.

   Ma prawo do krytyki, jak sam napisał – do krytykowania islamu w całej rozciągłości – mam prawo bluźnić, popełniać błędy, ironizować i drwić. Dlaczego w tej myśli odniósł się tylko islamu? Ponieważ to jedyna religia, której krytykować nie wolno. Karana jest fatwą, a nawet śmiercią. A to właśnie jej brak, jest główną przyczyną problemów z islamem i muzułmanami. Autor przywołuje wiele postaci-męczenników w obronie prawa do krytyki, z których współcześnie najbardziej znaną jest Salman Rushdie z wyrokiem śmierci za napisanie Szatańskich wersetów. Dlatego nie mogę napisać, że ta pozycja jest tylko religijnym coming outem autora, ale również relacją o kurczeniu się kultury religijnej, o powszechnym dostępie do wiedzy, a także o braku możliwości ucieczki od kultury humanistycznej, która przetrwa wszelkie możliwe formy religii w XXI wieku. – jak podsumował pozycję w przedmowie R. Joseph Hoffmann. Odważny głos przełamujący tabu milczenia, krytyki islamu i poprawności politycznej, pozwalający zrozumieć walkę między działaczami praw człowieka broniącymi wartości demokracji a zwolennikami wielokulturowości.

Kropla wiedzy zza zielonej kurtyny niezbędna do konstruktywnej, pełnej dyskusji krytycznej wszystkich opcji światopoglądowych na temat religii .

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Popularnonaukowe

Tagi: , ,

Zapach suszy – Tomasz Sekielski

3 lipca 2019

Zapach suszy – Tomasz Sekielski

Wydawnictwo Od Deski Do Deski , 2016 , 288 stron

Trylogia Susza ; Tom 1

Literatura polska

   Otrzymałam zaproszenie!

   Tym razem nie indywidualne, ale skierowane do wszystkich zainteresowanych w postaci plakatu. Gościem miał być bardzo znany dziennikarz, pisarz, wydawca i dokumentalista. Ostatnio osiągający szczyty popularności za sprawą filmu Tylko nie mów nikomu. Musiałam pójść, by zadać nurtujące mnie pytania po jego obejrzeniu. Ostatecznie udało mi się zapytać o jedno, nie mając świadomości, że w pewnej mierze odpowiedź mogłam znaleźć w pierwszej części trylogii – Zapach suszy. Kupiłam ją dopiero na spotkaniu, więc skojarzenie przyszło później. Już po jej przeczytaniu i nie w pełni mogę podzielić się tutaj nasuniętym wnioskiem, ponieważ stanowi clou powieści.

   Historii kilku bohaterów, których poznawałam naprzemiennie. Początkowo niemających ze sobą żadnych powiązań, by przekonać się, że to co niewidoczne nie oznacza, że tego nie ma. Miałam jednak wrażenie, że to nie ludzie byli najważniejszymi bohaterami tego thrillera o charakterze sensacyjnym. Losy jego postaci były wykorzystywane przede wszystkim do ukazania przekroju społeczeństwa polskiego od ludzi władzy poprzez biznesmenów na prostytutkach skończywszy. Przedstawicieli środowisk uwikłanych w zjawiska społeczne będące palącymi problemami współczesnej Polski – korupcja, prostytucja, handel ludźmi, nepotyzm, grupy przestępcze o strukturze mafijnej i patologiczne układy wiążące policję, biznes i kler. I tak, jak w filmie dokumentalnym Nie mów nikomu autor piętnował patologię systemu, tak w powieści zrobił dokładnie to samo. W fabule nieograniczonej wyobraźnią, poszedł nawet dalej – ukazał efekt przemocowej kuli śnieżnej rozpoczętej zbagatelizowaniem dewiacyjnego czynu doprowadzającego do ataku terrorystycznego w Warszawie, w którym ginie kilkadziesiąt osób, a którego dramatyczny opis w prologu rozpoczyna powieść. Historie osób skrzywdzonych i nadal krzywdzonych.

   Ofiar.

   Ich obraz autor zbudował poprzez wydarzenia, działania, czyny i zachowania. Nie było miejsca na ich myśli, przemyślenia, monologi wewnętrzne i analizę psychologiczną. Było za to miejsce na bogatą dawkę informacji z brutalnego życia. Obfity od faktów przekaz dziennikarza jako jego świadka, który niejedno widział i w niejednym miejscu był. W efekcie treść została gęsto utkana z tematów-bolączek współczesnego świata, których źródeł autor dopatrywał się w nieukaranej, jednostkowej krzywdzie człowieka. To ona była motorem późniejszych wydarzeń i skutków dotykających wszystkich. To na ten temat zadałam pytanie – Czy nie obawia się Pan, że emocje mogą wymknąć się spod kontroli i może dojść do przemocy fizycznej nawet? Miałam na myśli nieprzewidywalność zachowania ofiar podczas konfrontacji ze swoimi oprawcami. Odpowiedź brzmiała negatywnie. W realnym życiu to osoby wycofane, uległe i nieszukające zemsty. A co, jeśli jednak szukałyby?

   Odpowiedzią jest ten thriller.

   Przy okazji spotkania na żywo przekonałam się, jak wygląda profesjonalna rozmowa na tematy bardzo trudne, bo wyzwalające mnóstwo skrajnych emocji. Autor potrafił do nich nie dopuścić, kierując się przede wszystkim argumentami. Bez pośpiechu w odpowiadaniu. Z namysłem i chwilą zastanowienia się, by precyzyjnie dobrać słowa. Gdybym miała opisać jednym słowem styl prowadzenia rozmowy autora, użyłabym określenia – pokora. Ale również emanujący spokój, szacunek i radość dziecka wewnętrznego z dobrze oddanej myśli w celnym wyrażeniu.

Nie ustawiłam się w kolejce po autograf. Nie miałam serca obciążać gościa kolejną o to  prośbą, ponieważ do każdego podnosił się z krzesła, ściskał dłoń i dziękował za przyjście. Z każdym nawiązywał rozmowę. Zachęcał również do robienia selfie.

   Bez tego też byłam zadowolona ze spotkania.

Zapach suszy [Tomasz  Sekielski]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Fragment powieści czyta autor.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: ,