Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Facebook Instagram YouTube Lubimy Czytać Pinterest

Triumf owiec – Leonie Swann

30 sierpnia 2026

Nieważne, co zobaczycie! Nieważne! Nie patrzcie tam! Kto ucieka, ten jest jego!

   Tak emocjonalnie przestrzegał Niestrzyżony baran owce z Glenkwill, które trafiły prosto znad irlandzkich klifów do Francji wraz ze swoją pasterką Rebeką. Nowe miejsce do spokojnego życia stado miało zagwarantowane testamentem ich poprzedniego właściciela George’a. Nieżyjącego ojca Rebeki, którego tajemnicę śmierci poznałam w pierwszej części dylogii Sprawiedliwość owiec.

   Z ogromną radością i podekscytowaniem znalazłam się ponownie wśród nich!

   Tym razem pastwisko leżało nieopodal lasu, z którego widać było potężny, szary zamek ze spiczastą wieżą i mnóstwem okien. Naprzeciwko niego stała przyczepa pasterki, na której schodach czytała owcom książki, bo tak było zapisane w testamencie. Wydawałoby się, że miejsce było wprost wymarzone dla nowej egzystencji.

   Tak było do momentu znalezienia w lesie pierwszego, martwego ciała.

   Pozornie niegroźnego, ale w miarę rozwoju fabuły, sytuacja stawała się coraz bardziej skomplikowana, tajemnicza i groźna. Nie tylko dla Rebeki i owiec, ale również dla osób postronnych.

   Tych ostatnich było bardzo dużo!

   Autorka zagęściła plejadę bohaterów do granic możliwości pamięci. Znalezienie wśród nich mordercy było niemożliwością zarówno dla tropiącego go stada, jak i czytelnika. Zwłaszcza że autorka zawęziła postrzeganie i rozumienie wydarzeń, ludzi i świata wokół do oglądu i umysłu zwierząt. Ich racjonalizacja niezrozumiałych zachowań ludzkich i próby wytłumaczenia ich sobie, zniekształcały obraz rzeczywisty, myliła tropy i intencjonalność postaci oraz wywoływała katastrofy i wydarzenia dalekie od zaplanowanych. Przy okazji uśmiech wynikający z absurdu, groteski czy humoru sytuacyjnego i słownego.

   Celowa personifikacja zwierząt była narzędziem do odkodowania warstw powieści.

   Psychologicznej, w której poszczególni bohaterowie, tak charakterystyczni pomimo ich dużej liczby, odzwierciedlali paletę osobowości ludzkich. Osób, które bardzo łatwo odnaleźć wokół siebie. Przyglądanie się ich reakcjom, zachowaniom czy sposobem wysławiania się, przypominało odbicie w lustrze, w którym można było przejrzeć się, a może nawet utożsamić. Jednocześnie ujrzeć wiele skomplikowań na własne życzenie. Problemów, postrzegania, rozumowania, schematów, uprzedzeń i wiele innych rzeczy, do których gmatwania ludzie mają niesamowity dar.

   „Dar” zakładania masek.

   Według nich tarcz, dzięki którym mogą chronić się przed innymi ludźmi, problemami lub niewygodnymi sytuacjami. Przed okolicznościami, w które sami wplątali się świadomie lub nie. W tym dosłownym znaczeniu poprawiania urody za pomocą operacji plastycznych i w znaczeniu przenośnym – maski społecznej. Tej ostatniej pod postacią powieściowego Garou. Człowieka w wilczej skórze i na odwrót. Wilka, który na skraju lasu przestawał być wilkiem, a potem szedł sobie na dwóch nogach i nierozpoznany żył wśród ludzi.

      Tę warstwę filozoficzną autorka ukryła w przyjemnej plątaninie bardzo wielu wątków.

      W atmosferze thrillera, w którym świadomie wykorzystane iluzja, sen, niedopowiedzenia, złudzenia, wieloznaczności, szaleństwo, tajemniczość,  sekrety i miejscowa legenda o wilkołaku, budowały idealną opowieść o człowieku, jako najbardziej skomplikowanej istocie z królestwa zwierząt.

   Powieść sugeruje, że na własne życzenie…

   Ludzie sądzili, że myślą więcej od innych stworzeń. Błąd. Owce też bezustannie snuły, głębokie, wełniste myśli. Jednak ich nie formułowały, nadając celowy kształt, by konfliktować i komplikować sobie i innym życie.

   Bo po co?

   Owce nie zakładały masek, wiedząc, że nowa twarz nie była nowym życiem. Nowa twarz stanowiła tylko nową kryjówkę. Autorka wyraźnie przestrzegała człowieka przed ich nieustannym zakładaniem, bo obłęd nie jest daleko, podpowiadając też, jak chronić się przed takimi osobami – ważne, aby dostrzegać to, co kryje się za obrazami.

   W tej powieści – za maskami ludzi.

Triumf owiec – Leonie Swann, przełożył Maciej Nowak-Kreyer, Wydawnictwo Relacja, 2026, dylogia, tom 2, 432 strony, literatura niemiecka.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller, Powieść filozoficzna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *