Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Facebook Instagram YouTube Lubimy Czytać Pinterest

Parasolki – Dominika Buczak

2 lutego 2026

Chcemy całego życia!

   Te wykrzyczane słowa przez Zofię Nałkowską na wiecu przypomniały Irenie, dlaczego postanowiła uwolnić się od atrybutów kobiecości. Jako pierwsze poszły włosy. Potem ubiór. Miała wtedy dwadzieścia lat. Teraz dużo więcej, ale poglądów nie zmieniła, pozostając wierną feministycznym ideom Narcyzy Żmichowskiej. Mogła sobie na to pozwolić, będąc zamożną damą mieszkającą w warszawskim pałacu Teppera.

   To pod jej opiekę trafiła siostrzenica Stasia.

   Dziewczyna wychowana na idealną żonę i przykładną gospodynię wyposażoną we wszystkie pożądane społecznie cnoty niewieście w latach 20. XIX wieku. W Irenie wzbudzała początkowo politowanie, dopóki Stasia nie znalazła swojego powołania na drodze filantropii. Obie, trzecią główną bohaterkę tej powieści historycznej poznały przypadkowo. Dziewczynę całkowicie oddaną działalności politycznej na rzecz polskiego ruchu niepodległościowego.

   Wiele je dzieliło, zwłaszcza pochodzenie i status materialny, ale łączyło jedno – chęć zmian.

   Nie tylko na rzecz niepodległości kraju, ale przede wszystkim na rzecz kobiet. W powieści stały się przedstawicielkami polskiego ruchu sufrażystek i środowiska emancypacyjnego. Fikcyjnymi, ale ich losy pełne trudnych wyborów, bitew o siebie, jako kobietę i człowieka, o prawo do „całego życia”, o spełnienie potrzeb, pragnień, marzeń i samostanowienia, ale też godzenia roli kobiety z rolą matki czy żony, ukazywały jak najbardziej bliski prawdy obraz wielu im podobnym. Kobiet rzeczywistych z przeszłości. Tych, które kołyszą się bezgłośnie za nami, dusze zmarłych bliskich, którym zawdzięczamy istnienie – jak powiedziała w motcie do książki zacytowana przez autorkę brytyjska pisarka Bernardine Evaristo.

   Fikcyjne postacie kobiece miały też drugie zadanie.

   Ukazać człowieczeństwo kobiet ze spiżowych piedestałów historii. Autorka wszystkie bohaterki powieści wtopiła w tłum znanych nazwisk z dziejów  walki o prawa kobiet. Feministek i sufrażystek przewijających się na drugim planie, które budowały tło historyczne, osadzając mocno akcję w realiach Warszawy i Wilna lat 1917 i 1918. Autorka ożywiła poglądy, postawy i działalność nie tylko wspomnianych wcześniej Zofii Nałkowskiej i Narcyzy Żmichowskiej, ale i innych działaczek społecznych – Kazimiery Bujwidowej, Marii Dulębianki, Izy Moszczeńskiej, Elizy Orzeszkowej, Józefy Bojanowskiej czy Anny Tomaszewicz-Dobrskiej, o której pionierskich, a przez to przełomowych dokonaniach na rzecz kobiet w dziedzinie medycyny czytałam w powieści Doktor Anna Ałbeny Grabowskiej.

   Razem budowały energetyczny obraz pionierek środowiska ruchu kobiecego ówczesnych lat.

   To niezwykle dynamiczna opowieść, w której oddane zostały: ryzykowna odwaga, chęć zmian, moc pasji, siła idei czy niezłomność przekonań, za którymi szły konkretne czyny. Dodatkowo alinearność opowieści z naprzemiennie przeplatanymi wątkami losów trzech bohaterek, z gęstymi retrospekcyjnymi dygresjami, podtrzymywała nieustanną burzę zdarzeń dotrzymującą tempa wirowi historii w tle.

   Temperatura emocji rosła wraz z rozwojem akcji.

   Na to wrzenie u progu odzyskania niepodległości autorka nałożyła jeszcze gorączkową i nerwową walkę o równouprawnienie kobiet i ich głos w wyborach nie tylko z przeciwnikami z zewnątrz, ale również wewnątrz podzielonego środowiska feministycznego. Jednym słowem – chaos.  Ten pożądany, bo zwiastujący nadzieję, korzystne zmiany, dobrą nowinę i jedyną szansę do wykorzystania.

   Dla mnie to powieść-pomnik postawiony walczącym kobietom o kobiety przez autorkę.

   Przypomnienie ich nazwisk. Wyłonienie z niepamięci. Zwłaszcza tych mniej znanych, a przez to prawie zapomnianych. Zbudowanie pomostu między przeszłością a teraźniejszością, w której kobiety nadal walczą o swoje prawa w Polsce XXI wieku. To dlatego sporo w tej powieści nawiązań do współczesnych wydarzeń czy wypowiedzi polityków kryjących się w wyrażeniach – cnoty niewieście, bezpiecznie urodzić dziecko czy protesty uliczne. Kiedyś pod znakiem parasolek, a obecnie pod znakiem błyskawicy czy wieszaka. Symboli w łańcuchu narracji na przestrzeni wieków, które były i mam nadzieję, że będą, zachowując ciągłość w walce o prawa kobiet nieskładających symbolu oręża – tytułowych parasolek naszych babć i prababć. Stąd autorskie ujęcie fabuły w klamrę scen z bohaterkami współczesnymi, wśród których możesz być i Ty.

   Tak, Ty czytająca tę powieść.

Parasolki: powieść o losach polskich sufrażystek – Dominika Buczak, Wydawnictwo Literackie, 2025, 444 strony, literatura polska.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść historyczna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *