Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Wielcy zdrajcy – Sławomir Koper

21 marca 2019

Wielcy zdrajcy: od Piastów do PRL – Sławomir Koper
Wydawnictwo Bellona , 2012 , 351 stron
Literatura polska

Tytuł, a zwłaszcza końcówka podtytułu, od razu podsunęły mi nazwisko jednej z najbardziej kontrowersyjnych postaci dzielącej postawy i opinie Polaków niczym skalpel, a z którą ja mam nierozstrzygnięty dylemat moralny do tej pory – Ryszarda Kuklińskiego. Liczyłam na to, że jeden z rozdziałów tej książki będzie temu zdrajcy, a przez innych nazywany patriotą, poświęcony. Szybki przegląd spisu treści zgasił moją nadzieję, ale dopiero w Zakończeniu przeczytałam uzasadnienie wykluczenia z niego tej i jej podobnych osób z najnowszej historii. Może nawet trochę tłumaczenie się i usprawiedliwianie, dlaczego galeria postaci o niejednoznacznej opinii w oczach moich rodaków kończy się na Bolesławie Bierucie. Początkowo podejrzewałam autora o zawodowe tchórzostwo, bo wypowiadać się publicznie w Polsce na tematy kontrowersyjne, zdecydowanie polaryzujące postawy i budzące demony emocji usypiające logikę rozumu, jest aktem heroizmu i głęboką wiarą w twardy tyłek, który zniesie wszystko, ale dwa zdania autora rozwiały to podejrzenie – Uważam jednak, że jest jeszcze zbyt wcześnie na wypowiadanie się o pewnych osobach czy wydarzeniach, o których zresztą sam czasami nie mam zdania. (…) Tym bardziej że moja opinia nie byłaby pozbawiona emocji.
No cóż, rozczarowana trochę byłam, co autor zresztą przewidział, rozpoczynając Zakończenie od zdania – Bolesław Bierut kończy galerię zdrajców narodowych, chociaż niektórzy mogą czuć się trochę zawiedzeni, że nie pociągnąłem tematu do najbliższych nam czasów. – ale jestem wyrozumiała i wiem, że historyk też człowiek i czasami może nie potrafić zdystansować się do przedmiotu swoich badań, ratując się asertywnością.
A zaczął swoje eseje bezpiecznie, od czasów najdalszych, postępując zgodnie z chronologią epok, od Bolesława Śmiałego i Władysława Hermana, co nie znaczy, że tak zupełnie pozbawiwszy je emocji. Były i to w dużych dawkach, ale raczej związane z podejmowaniem przeze mnie decyzji podminowanych wątpliwościami i bitwą na argumenty za i przeciw. Dobór postaci był efektem subiektywnych decyzji autora, dlatego w panteonie książąt i arystokratów pojawił się również kołodziej z Podkarpacia, Jakub Szela czy potomek zubożałej szlachty – Feliks Dzierżyński. Były również dwie kobiety – Karolina Sobańska i Wanda Wasilewska.
Każdą z tych osób autor starał się przedstawić obiektywnie, przytaczając niepodważalne fakty historyczne, zarówno te przemawiające na ich korzyść, jak i je oskarżające, powołując się na kroniki, listy, a nawet teksty literackie, często cytując ich fragmenty. I mimo że starał się ukazać każdą postać również na tle epoki oraz sytuacji politycznej okresu, w którym żyła czy obyczajów, jakim podlegała, to były rozdziały lub ich fragmenty, które bardziej przypominały wykłady z historii niż dobrze mi znany styl przekazu autora z poprzednich publikacji – o historii poprzez pryzmat człowieka, jego psychikę i emocje. Gdybym nie znała pasji z jaką autor potrafi opowiadać o przeszłości, to usprawiedliwiałabym to mierną ilością źródeł lub brakiem dostępu do nich, a tak podejrzewam go o banalny pośpiech. Stąd wrażenie, że poszczególne eseje pisane są nierówno od wciągającej po uszy historii o agentce cara Karolinie Sobańskiej z Aleksandrem Puszkinem i Adamem Mickiewiczem w tle czy o namiestniku Kremla z wulgarnym Stalinem w roli cienia, po te napisane poprawnie, a to już bolesna degradacja oceny w skali mojego dotychczasowego zachwytu! Najmniej zaskoczył mnie rozdział o Bohdanie Chmielnickim, a to za sprawą wcześniej przeczytanej książki Leszka Podhorodeckiego Kozacy zaporoscy. To dzięki jej znajomości mogłam ocenić, na ile autorowi udało się w miarę obiektywnie „wycisnąć” z historii to, co w niej najciekawsze, bo w pozostałych przypadkach odczytywałam treść jako człowiek o przeciętnej wiedzy historycznej. Może dlatego też historycy będą trochę zawiedzeni i skłonni do polemik, natomiast laicy zadowoleni z lektury z apetytem na więcej. I to właśnie tym ostatnim bardzo przyda się obszerna bibliografia umieszczona na końcu książki.
Na koniec, zadałam sobie polekturowe pytanie – Czy ta pozycja wpłynęła na moją dotychczasową opinię na temat któregokolwiek bohatera eseju?
W kilku przypadkach zachowałam dotychczasową, w kilku innych bardziej znielubiłam, ale w przypadku jednej polemizowałabym z autorem ostro. Nie przyznam się, którą z opisanych osobowości uważam za patriotę, bo jestem zwykłym tchórzem, ale zdradzę, że we wszystkich przypadkach kierowałam się jednym przekonaniem – ze wszystkich zdrad, które jestem w stanie wybaczyć lub przynajmniej zrozumieć, jednej nie jestem w stanie – zdrady własnej Ojczyzny i rodaków.
Nie ma przebacz!

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Popularnonaukowe

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *