Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Rzeźbiarz – Gregory Funaro

21 marca 2019

Rzeźbiarz – Gregory Funaro
Wydawnictwo Prószyński i S-ka , 2012 , 446 stron
Seria Zabójcza Seria
Literatura amerykańska

Ogród dyrektora pewnej firmy inwestycyjnej był przepiękny. Otoczony wysokim żywopłotem, w prześwitach którego gospodarz umieścił klasyczne, marmurowe rzeźby. Miejsce było wymarzone, by w jego zakątku postawić kolejną replikę. Tym razem Bachusa Michała Anioła. I wszystko byłoby idealne, gdyby nie fakt, że nowa figura pojawiła się bez wiedzy właściciela ogrodu, a ona sama stanowiła makabryczny patchwork i groteskowy kolaż trzech ludzkich i zwierzęcych ofiar – mężczyzny, chłopca i kozła. Pozszywane, wypchane, upozowane, poddane procesowi plastynacji, zakonserwowane i pomalowane płynnym marmurem do złudzenia przypominały oryginał. Agent specjalny FBI, doświadczony profiler sekcji behawioralnej, Sam Markham i doktor historii sztuki poproszona o konsultację specjalistyczną, znawczyni dzieł Michała Anioła, autorka książki o artyście, Catherine Hildebrant, musieli sobie nieustannie przypominać, że wynaturzone piękno posągu jest zbiorem ludzkich ofiar, a ogród miejscem ekspozycji ostatecznych efektów zbrodni. Oboje mieli przed sobą zagadkę morderstwa, a zarazem dzieło psychopatycznego „mistrza”, którego musieli nie tylko zidentyfikować, ale i zdążyć pojmać przed pojawieniem się następnego „żywego” posągu, naśladującego kolejne dzieło renesansowego rzeźbiarza.
Narracja zewnętrzna pozwoliła mi na naprzemienne śledzenie meandrów logiki rozumowania zarówno ściganego, jak i ścigających.
Ten pierwszy odkrywał przede mną ideowe motywy swojej „sztuki” sięgające głęboko w czasy dzieciństwa i dojrzewania, powody wyboru rzeźby do skopiowania i zasady selekcji „materiału” do jej stworzenia, a także sam proces plastynacji i „rzeźbienia”.
Ci drudzy pokazywali nie tylko specyfikę pracy profilera dzięki agentowi Markhamowi, ale przede wszystkim wiedzę o dorobku i życiu Michała Anioła przekazywaną przez doktor Cathy, jak nazywali ją najbliżsi, która z czasem została zatrudniona jako konsultantka przy sprawie tytułowego Rzeźbiarza lub Renesansowego Zabójcy, jak nazywali go operacyjnie policjanci.
Całość prowadzonej akcji fabuły stworzyła przerażający scenariusz wydarzeń, które mogą mieć miejsce wtedy, gdy sztuka i jej funkcja przekazu publicznego przekroczy granice tabu ludzkiego ciała po śmierci. Autor zainspirowany „sztuką” niemieckiego naukowca Günthera von Hagensa, o którego działalności i wystawach Body Worlds wspomina w powieści, pokusił się o odpowiedź na pytanie – A co, jeśli jakikolwiek psychopata na „zabawę” z ciałem ludzkim, w imię subiektywnej idei, niesłusznej albo nawet i słusznej (każda jest dobrą wymówką i usprawiedliwieniem wypaczonych zachowań), wykorzysta żywych ludzi, a nie tylko zwłoki denatów godzących się na to za życia tak, jak w przypadku doktora Günthera von Hagensa?
Odpowiedź autora jest porażająca!
O tym, jak bardzo argumentacja wypaczonego psychicznie umysłu może przekonać do swoich racji, przekonałam się sama. Im dłużej przebywałam w towarzystwie mordercy, tym częściej zgadzałam się z nim. Rzeźby wprawdzie do skopiowania z nim nie wybierałam wspólnie, bo tytuły rozdziałów z góry zdradzały, co będzie kolejnym tematem pracy Rzeźbiarza, ale materiał ludzki do jego realizacji z ulic miasta, już tak. A przecież uważam się i uchodzę za normalnego człowieka. Ta książka obnaża, jak bardzo cienką warstwą cywilizacji pokryty jest człowiek, zmuszając do zastanowienia się nad granicami pojęcia „sztuka” i morderczymi konsekwencjami ich przekraczania.

Swoje wrażenia spisałam dla portalu Zbrodnia w Bibliotece.


 Gdybym miała okazję wybrać się na taką wystawę, byłabym w rozterce między fascynacją a zażenowaniem uczestnictwa w profanacji zwłok. Nie wiem, jaka byłaby moja ostateczna decyzja. Nadal się waham.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *