Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Przypadek to nie wszystko – Elliot Aronson

21 marca 2019

Przypadek to nie wszystko: moje życie psychologa społecznego – Elliot Aronson
Przełożyli Agnieszka Chrzanowska i Piotr Żak
Wydawnictwo Charaktery , 2011 , 281 stron
Literatura amerykańska

To nie jest tylko zwykła autobiografia!
Ale na pewno tak pomyślałabym, gdybym nie znała autora z jego wcześniejszej publikacji Człowiek – istota społeczna, który odkrył przede mną, że podręczniki akademickie wcale nie muszą podawać wiedzę w sposób nudny.
Nic z tej nudności i tutaj!
Owszem, spełnia kryteria opowieści autobiograficznej, bo chronologicznie pokazuje dzieciństwo, dorastanie, proces wyboru drogi zawodowej, rozwój kariery i sposób gospodarowania czasem już na emeryturze na tle gwałtownego rozwoju psychologii społecznej w Ameryce, ale oprócz tych znaczących faktów zawiera w sobie również czynnik X. To on czyni z niej fascynującą historię z lekkim nachyleniem dydaktycznym. Tym czynnikiem X jest pasja z umiejętnością przekazywania emocji, jakie ze sobą niesie, a o której napisał we wstępie do polskich czytelników – Uwielbiam być psychologiem społecznym. Psychologia społeczna to nie tylko mój zawód. To moje życie. Jakże bliskie jest mi to wyznanie, bo dokładnie mogę powiedzieć to o sobie i swojej pasji. Stąd rozumiem jego ciekawość badacza mechanizmów procesów społecznych i ich podłoża psychicznego, dociekliwość eksploratora dziewiczych rejonów psychologii, niestrudzonego pioniera w tworzeniu metod socjotechnicznych, a zwłaszcza eksperymentu i dzielenia się odkryciami oraz nowymi teoriami nie tylko ze współpracownikami, ale i ze studentami, którzy tłumnie przychodzili na jego wykłady. To ostatnie też mnie nie dziwi. Każdy jego wykład, jak napisał, nie tylko docierał do istoty teorii i badań, (…), ale też był pełen opowieści – osobistych, historycznych, humorystycznych, poruszających, tragicznych – które w taki sposób ilustrowały najważniejsze punkty, aby studenci na długo je zapamiętali.
Dokładnie takie było też moje tutaj spotkanie autorem.
Chociaż z odwróconymi proporcjami w treści. Siłą rzeczy, więcej w niej faktów z życia zawodowego i osobistego, a mniej z psychologii jako nauki tak pięknie łączące się i uzupełniające w podtytule – Moje życie psychologa społecznego. Życie, które go nie rozpieszczało. Rozdało marne karty, którymi nie wiedział, jak zagrać o siebie. To właśnie psychologia społeczna pomogła mu nie tylko zrozumieć, jak można zmniejszyć głęboko zakorzenione uprzedzenia, jak można przeciwdziałać przemocy, jak można poprawić komunikację, jak można podnieść samoocenę, jak można pielęgnować zrozumienie i szacunek pomiędzy odmiennymi ludźmi, jak jednostki i narody mogą przystosować do wielkich zmian społecznych i politycznych, ale przede wszystkim, jak osobiście wykorzystać karciane rozdanie. Maksymalnie obrócić wszystkie przypadki, które spotykały go w życiu na swoją korzyść. Wycisnąć z nich wszystkie szanse i możliwości, jakie przed nim otwierały, biorąc z nich to, co najcenniejsze i najwartościowsze oraz odrzucając to, co prowadziło donikąd. To umiejętne łączenie teorii z praktyką ze zdolnością przekazywania tej wiedzy innym, uczyniło go światowej sławy naukowcem i szczęśliwym mężem oraz ojcem.
Jednak droga do tego spełnienia się w sferze zawodowej i osobistej była, dyplomatycznie rzecz ujmując, niełatwa.
Właściwie zaczął od pozycji dziecka spisanego na straty. Zarówno przez szkołę, jak i przez rodziców. Na dodatek był chorobliwie nieśmiałym chłopcem i słabym uczniem, bez szczególnych uzdolnień i zainteresowań, poniżanym i prześladowanym Żydem przez swoich chrześcijańskich rówieśników.
Dziecko-nikt.
I właśnie opowieść o tej drodze, od dziecka-zero, przezroczystego dla otoczenia, do światowej sławy psychologa społecznego, była w tej autobiografii najbardziej fascynująca. Nie tylko dlatego, że sam siebie brał pod lupę i szczegółowo analizował własny kierunek rozwoju, odpowiadając na pytanie – w jaki sposób pewien nieutalentowany młody człowiek – dzięki kombinacji szczęścia, odnalezionej pasji i ciężkiej pracy – zdołał przekroczyć wielkie społeczne oraz ekonomiczne przeszkody, ale pozwalał na to również mi na zasadzie analogii. I tutaj, swoim zwyczajem odwoływania się do rzeczywistości, życie porównywał do rollercoastera, bo przecież taki jest rollercoaster – wzloty i upadki, podjazdy i zjazdy, łagodne zakręty i ostre zwroty. Na tym to polega. A każdy jego etap czemuś służy i każdy ma do spełnienia określone zadanie czy rolę do odegrania. Nic w nim nie jest przypadkowe, bo wszystko czemuś, prędzej czy później, służy. I brak wiary w niego przez otoczenie, i bieda zmuszająca go do spania w samochodach na parkingach, i ludzie, których spotykał na swojej drodze niekoniecznie przyjaźnie nastawieni i wreszcie ślepota w podeszłym wieku. Nie miał wymarzonej talii kart do rozegrania, ale jak napisał – uwielbiam wszystkie – utratę wzroku, radość towarzyszącą wygłoszeniu fascynującego wykładu czy dokonaniu ważnego odkrycia naukowego, ciepło płynące z kochania i bycia kochanym przez żonę, dzieci, wnuki i przyjaciół.
A gdzie w tym wszystkim dydaktyzm, o którym wspomniałam na początku?
No właśnie, na tym polega sposób przekazywania istoty opowieści przez autora – tak opowiedzieć o sobie, by wlać ocean optymizmu w odbiorcę i nie dać odczuć, że ma do czynienia z dydaktykiem. By KAŻDY czytelnik mógł uwierzyć, że może zostać mistrzem wykorzystywania przypadków, nawet, jeśli w momencie czytania, ma poczucie bycia nikim.
Autor nie jest jedynym, który taką nawet nie wiarę, ale pewność we mnie obudził. Wcześniej wcielałam w sytuacje beznadziejne myśl Arthura Schopenhauera – Nie masz żadnej szansy, ale ją wykorzystaj. Skutkuje. Sprawdziłam wielokrotnie. Ale o ile ten ostatni był tylko teoretykiem, w przypadku Elliota Aronsona mamy do czynienia z praktykiem, a jego życie jest tego twardym dowodem.
Nic nie stoi na przeszkodzie, czynić tak samo!

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 

 A tutaj wysłuchałam opinii o tej książce profesor Grażyny Wieczorkowskiej-Wierzbińskiej, która dokładnie pokrywa się z moją. Obie jesteśmy nią zachwycone.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Wspomnienia powieść autobiograficzna

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *