Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Milion małych kawałków – James Frey

21 marca 2019

Milion małych kawałków – James Frey
Przełożył Patryk Gołębiowski
Wydawnictwo G+J Polska , 2006 , 518 stron
Seria Demony
Literatura amerykańska

Któregoś wiosennego dnia, czekając ze znajomym na autobus, wyjął on ze swojej przepastnej torby właśnie tę książkę i pokazał mi ją – sprawczynię jego ostatnich zauroczeń czytelniczych. Nie miałam ochoty na kolejną jękliwą historię z tematyki uzależnień. Byłam już po lekturze kilkunastu tytułów z ugruntowanym przekonaniem, że już wszystko wiem, wszystko pojęłam i zrozumiałam. Jednak podczas kolejnych spotkań, książka ta stała się jednym ze stałych naszych tematów, wychylając się zza innych , podskakując i krzycząc: Halo! Tutaj jestem! Ignorowałam temat, książkę i upór znajomego, aż do tego roku. Dostarczył mi ją do rąk własnych z przykazaniem, że muszę, że koniecznie i nieodwołalnie, i to w ciągu dwóch tygodni, bo wyjeżdża na długo!
Wzięłam, przeczytałam i…
James, bohater a zarazem autor książki, który w wieku 23 lat jako Narkoman, Alkoholik i Przestępca (tak się określał), mając na koncie 22 strony wykroczeń i przestępstw, ścigany w trzech amerykańskich stanach, poddał się leczeniu w ośrodku odwykowym, pokazując mi czym jest nałóg, ból i odpowiedzialność. Swojej historii nie ubarwiał przymiotnikami, nie przerysowywał, nie szukał metafor, aby przybliżyć swój świat. Opisywał go prostym językiem, w krótkich zdaniach, w ich równoważnikach, w pojedynczych wyrazach, bez ozdobników, przyjmujących czasami formę migajacego strumienia świadomości.

 

text

 

 

Wypowiadane przez niego ascetyczne zdania i pojedyncze słowa nabierały dla mnie pierwotnego znaczenia, zagubionego przeze mnie w barokowym stylu czytanych powieści, dla którego podkreślenia powielał je dwukrotnie, czterokrotnie i więcej, a dla wyrażenia wzmożonego natężenia emocji lub treści powiększał lub pogrubiał czcionkę.

 

text

 

 

To dla mnie pierwszy uzależniony podważający dotychczasowy, naukowy pogląd podejścia o przyczynach uzależnień, twierdząc, że ich źródłem nie jest defekt genetyczny i utrzymując, że jest ofiarą tylko i wyłącznie samego siebie. Samo uzależnienie nie jest też chorobą, ale procesem decyzyjnym człowieka, który wymknąwszy się spod kontroli, staje się nałogiem. Wmawianie ludziom, że nałóg to choroba, według niego, jest zrzucaniem winy braku odpowiedzialności na kogoś lub na coś. Jest w tym poglądzie bezwzględny, bezkompromisowy i konsekwentny wobec psychologii i medycyny, udowadniając mi to na każdym etapie wychodzenia z nałogu, uczenia się na nowo odpowiedzialności i podejmowania decyzji. Piekielnie trudnej walki z wewnętrzną Furią, kombinacją gniewu, wściekłości i strasznego bólu, która towarzyszyła mu od zawsze, a którą zabijał w sobie systematycznie już jako kilkulatek. Furię, którą karmił w następnych latach każdym chemicznym świństwem mogącym ją nasycić, a która cały czas krzyczała, wyła o jeszcze i o więcej. Furia, która w okresie odwyku, karmiona mogła być tylko innym bólem. Fizycznym bólem autoagresji. Scena zrywania paznokcia u nogi przekroczyła mój próg empatii. Nie byłam w stanie przeczytać tego fragmentu. Świadomie go opuszczając, uzmysłowiłam sobie, że skoro nie jestem w stanie przeczytać OPISU bólu, to nie pojmę ogromu bólu wewnętrznego. Nigdy. Udowodnił mi, że nic nie wiem. Obalił moją pewność, że wiem wszystko na ten temat.
Spokorniałam.
Od tego momentu stałam z boku jako obserwator, wiedząc, ze moje zaangażowanie emocjonalne w jego opowieść jest niepotrzebne. Mogłam tylko przyglądać się jego zmaganiom z wewnętrznymi demonami i powtarzać jak mantrę: wiem, że nic nie wiem.
Ta książka, pomimo mrocznego ciężaru życia, jest również jedną z najpiękniejszych opowieści o miłości w świecie brudu. Tej najczystszej, duchowej, bez spełnienia fizycznego, gotowej do poświęceń, która nie miała prawa się zdarzyć Narkomanowi, Alkoholikowi i Przestępcy i Narkomance, Prostytutce.
Opowieść, która mnie bolała i wzruszała, i którą będę jako pierwszą wskazywać innym do przeczytania z tej tematyki, ze wskazaniem na pokorne nastawienie: wiem, że nic nie wiem, by dopiero potem móc czytać resztę.

 

 

 

Tutaj obejrzałam adaptację fragmentu powieści, a dokładnie początek, moment przyjęcia James’a do kliniki odwykowej.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Wspomnienia powieść autobiograficzna

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *