Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Kobieta w Berlinie: zapiski z 1945 roku – Anonim

21 marca 2019

Kobieta w Berlinie: zapiski z 1945 roku – Anonim
Tłumaczyła Barbara Tarnas
Wydawca Świat Książki , 2004 , 200 stron
Literatura niemiecka

   Odkąd pamiętam słyszałam i czytałam wspomnienia o czasach drugiej wojny światowej opowiadane przez świadków tamtych wydarzeń, przy czym ofiarami byli wszyscy oprócz Niemców, bo tylko takie wydawano książki. W wolnej, demokratycznej Polsce po 90. roku, pojawiły się wspomnienia pisane również przez Niemców. Wzbudzały zawsze dużo kontrowersji, bo były domagające się sprawiedliwości, zadośćuczynienia, wręcz roszczeniowe, a nawet próbujące uczynić wszystkich współwinnymi ówczesnych zbrodni.
   Ta książka zaskoczyła mnie zupełnie. Anonimowa autorka dziennika, opisując dzień po dniu dwa miesiące ze swojego życia, od 20 kwietnia do 22 czerwca w 1945 roku w Berlinie, koniecznie trzeba podkreślić dni z życia kobiety, w czasie wkroczenia wojsk radzieckich do miasta, nie lamentuje, nie domaga się, nie narzeka, nie epatuje cierpieniem. Wręcz przeciwnie. W bardzo chłodny sposób rejestruje fakty: gwałty, często zbiorowe, głód, przymusową pracę, codzienną śmierć, samobójstwa i permanentny lęk o życie i przeżycie. Mimo, że jest krzywdzonym człowiekiem, zdegradowanym do wojennej zdobyczy, obiektu seksualnego przechodzącego z rak do rąk pijanych żołnierzy, nie upatruje przyczyny tej sytuacji w Rosjanach. Potrafi, mimo krzywd i cierpienia, spojrzeć na swoją sytuację w szerszym kontekście, nie personalnym, ale polityczno-historycznym. Nieszczęścia dotykają i okaleczają ją osobiście, ale ma świadomość, że wszystko to zawdzięczamy Fuhrerowi, bo przewodzili nami przestępcy i hazardziści. Obarcza również odpowiedzialnością bierność Niemców, ich powszechny brak sprzeciwu i karną posłuszność, dzięki której pozwalaliśmy się prowadzić jak owce na rzeź.
   Skąd u tej kobiety tak nietypowa postawa i to w gąszczu największych emocji? Myślę, że swoją umiejętność spojrzenia, bez zaangażowania emocjonalnego, na otaczającą ją rzeczywistość, zawdzięcza licznym przedwojennym podróżom po świecie, w tym również do Rosji. To odmienne spojrzenie, nie wywołujące we mnie poczucia winy, pozwoliło mi na wsłuchanie się w jej relację, na przyjrzenie się Berlinowi, ludziom i zdarzeniom po stronie dotychczasowego okupanta., na spojrzenie na Rosjan oczami Niemki: Niewiele jest w tym mieście osób, które potrafią z nimi rozmawiać, takich, które widziały ich brzozy i wioski (…) i które teraz, podobnie jak ja, są błotem pod ich żołnierskimi stopami. (…) którzy nie rozumieją ani jednego słowa po rosyjsku (…) mogą (…) wmawiać sobie, że to nie są ludzie, tylko dzikusy, zwyczajne bydło. Ja tak nie potrafię. Wiem, że to tacy sami ludzie jak my.
Ta kobieta wzbudziła we mnie szacunek, bo czy ja, w jej sytuacji, w której się znalazła, byłabym w stanie na taką pokorę, wyrozumiałość i zrozumienie? Czy potrafiłabym wznieść się ponad własny, jednostkowy egoizm i nie czyniąc osobiście nikomu krzywdy, przyjąć na siebie odkupienie win cudzych? Czy stać mnie byłoby na wypowiedzenie przez nią zdania ucinającego wszelkie obecne dyskusje dotyczące ofiar po stronie niemieckiej: Żadna z ofiar nie może nosić swoich cierpień niczym cierniowej korony. Ja w każdym razie mam uczucie, że to, co mnie spotkało, wyrównało w pewien sposób rachunek?

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Wspomnienia powieść autobiograficzna

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *