Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Gwiazd naszych wina – John Green

21 marca 2019

Gwiazd naszych wina – John Green
Przełożyła Magda Białoń-Chalecka
Wydawnictwo Bukowy Las , 2013 , 312 stron
Literatura amerykańska

To nasza tylko, nie gwiazd naszych wina.
Nie mógł bardziej mylić się William Szekspir, włączając te słowa w kwestię Kasjusza w dramacie Juliusz Cezar, niż w przypadku tej powieści. Stąd ten przeciwstawny, polemizujący i przewrotny do nich tytuł książki, której treść im całą sobą zaprzecza.
Dwoje bohaterów – szesnastoletnia Hazel i siedemnastoletni Augustus – większość życia miało dopiero przed sobą. Stało na progu dorosłości – chciałam napisać w pierwszym odruchu, ale to stwierdzenie nie pasuje do nich tak, jak nie pasują słowa angielskiego dramaturga. To nie była ich wina, że oboje zachorowali na złośliwe nowotwory i nie ich wina, że musieli stać się dorosłymi, zanim przekroczyli magiczny „próg dorosłości”.
Pomogła im w tym miłość.
Chociaż początkowo wcale się na nią nie zanosiło. Poznali się na spotkaniu grupy wsparcia osób chorujących i zaprzyjaźnili. Kiedy Hazel zorientowała się, że stanie się „granatem”, który wybuchnie po jej śmierci, raniąc boleśnie odłamkami wszystkich ją kochających, w tym Augustusa, zerwała z nim. Chłopak jednak na to nie pozwolił. Powoli budował bliską i silną więź emocjonalną, która pomogła im przeżyć w przyśpieszonym tempie to, co miało być w innej wersji życia dostępne dopiero w dalekiej przyszłości. Miłość we wszystkich jej wymiarach – w zdrowiu i chorobie, emocjonalna i fizyczna. Śmierć przyjaciela i partnera. Ale i spełnienie marzeń w całkowitym poczuciu życia jego pełnią. Tak, jakby nie było choroby i czającej się zaraz za nią śmierci. Albo jakby była, ale nie stanowiła niemożliwej do pokonania przeszkody. Wydawałoby się, że przy takim natłoku intensywnych emocji towarzyszących walce życia ze śmiercią, trudno uniknąć ckliwości.
A jednak!
Autor tak poprowadził fabułę, aby oprócz wątku głównego, dla odmiany skupić moją uwagę na nie mniej ważnych tematach wynikających z położenia bohaterów po to, by oswoić mnie z obecnością ludzi chorych i umierających. Wysłał nastolatków do Amsterdamu, pokazując przy okazji reakcję ludzi zdrowych na osoby w widoczny sposób chore. W przypadku Hazel to były przewody do oddychania (nazywała je wąsami) łączące ją z aparatem tlenowym, przypominającym plecak na wózku.

Umiejętność kontaktowania się i nawiązywania rozmowy z takimi osobami pokazał na przykładzie dzieci, które bez uprzedzeń i zahamowań zaczepiały dziewczynę pytaniami o dziwny bagaż i „wąsy”. Ujawnił, co czują takie osoby, pozwalając zaglądać mi w umysł dziewczyny, która dzieliła się swoimi przemyśleniami – Czułam, że wszyscy się nam przyglądają i zastanawiają się, co jest z nami nie tak, czy to coś nas zabije, i podziwiają bohaterską postawę mojej mamy. Czasami to było najgorsze w chorowaniu na raka: fizyczne oznaki choroby separują cię od ludzi.
Wśród mojej zaprzyjaźnionej młodzieży, a zwłaszcza wśród nastolatek, ta książka robi furorę nie tylko ze względu na piękną historię o miłości w dramatycznych okolicznościach, czyniąc w jej oczach romantyczną, ale również na obecne w niej podstawowe pytania egzystencjalne. Jest ich tutaj bardzo dużo i to dokładnie takich, jakie zadają sobie również zdrowi nastolatkowie. Choroba jest okolicznością skrajną, nadającą opowieści kontrast odnoszony do własnego życia. Osobiste tragedie w obliczu śmiertelnej choroby przestają być sytuacjami bez wyjścia, a świat zyskuje właściwy punkt odniesienia i środek ciężkości.
A co z czytelnikami chorymi? – mógłby ktoś zapytać.
I dla nich ta opowieść niesie pokłady nadziei, pokazując postawę bohaterów czerpiących z życia pełnymi garściami nawet z graniczną datą odejścia. Kochać, dawać siebie i z siebie ludziom bardziej potrzebującym (bo tacy zawsze się znajdą!), spełniać marzenia nie tylko swoje, ale i innych. Czasami drobne, jak wspólna kolacja w restauracji,

obrzucenie jajkami samochodu byłej dziewczyny w odwecie za porzucenie w chorobie,

a czasami szalone, jak wyprawa z USA do Europy. Choroba stwarza nowe możliwości, często niedostępne ludziom zdrowym, które Hazel nazywała skutkami ubocznymi umierania, mówiąc – Niektórych pewnie zdumiałaby dziwaczność tej sytuacji: matka wysyła swoją szesnastoletnią córkę samą z siedemnastoletnim chłopakiem do miasta słynącego z lekkich obyczajów. Ale to też było efektem ubocznym umierania: nie mogłam biegać, tańczyć czy jeść potraw bogatych w azot, ale w mieście wolności należałam do grona jego najbardziej wyzwolonych mieszkańców. W tej powieści każdy dzień jest dobry, pomimo choroby. To świadomy wybór takiego właśnie przesłania autora. Przeciwnika Ostatniego Dobrego Dnia w życiu chorego, który mówi poprzez Hazel – Jeden z mniej bzdurnych elementów fabuły w gatunku literackim, jakim jest opowieść o dzieciaku chorym na raka, to tak zwany Ostatni Dobry Dzień. Wszystkie dni można stworzyć dobrymi! – przekonuje autor.
I to z powodu tych wartości, jakie uwypukla powieść, cieszę się, że młodzież po obejrzeniu filmu, chce również przeczytać książkę.
Film jest wprawdzie wzruszającym wyciskaczem łez (książka tak mnie nie wzruszyła, bardziej zmusiła do przemyśleń), ale bez niego nie byłoby boomu na tę mądrą opowieść. To właśnie dopiero po jej ekranizacji, młodzież masowo zaczęła mnie pytać – czy znam, czy czytałam i czy mam? To dlatego zaopatrzyłam się w jej kolejne, tym razem filmowe wydanie, ilustrowane ujęciami z filmu:

I gdyby nie moja młodzież, pewnie ominęłabym tę książkę, oceniając ją po okładce, która z opisem treści skojarzyła mi się z Love Story Ericha Segala, tyle że z powielonym tematem w wersji dla nastolatków.
A tu takie pozytywne zaskoczenie!
Mądra książka dla młodzieży, w której miłość jest tylko nośnikiem odpowiedzi na bardzo trudne pytania, pośród których najważniejszym jest to o niemoralnie bezsensowny, absolutnie niehumanitarny nihilizm cierpienia, niczym niezawiniony, bo odgórnie zapisany w gwiazdach.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Gwiazd naszych wina. Wydanie filmowe [John Green]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

 

A tutaj obejrzałam sobie zwiastun filmu, który już na tym etapie wyciska łzy.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Dla młodzieży

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *