
Trzeba znaleźć drogę ucieczki. Choćby najmniejszą szparę w ścianie, rysę w planie tego człowieka, który ją tu trzyma.
Kalina myślała trzeźwo, pomimo tragicznej sytuacji, w której się znalazła wbrew swojej woli. Została porwana i uwięziona wraz z innymi nastolatkami w małym, ciemnym pomieszczeniu. Mogła się tylko domyślać, że tam, na zewnątrz jej matka robi wszystko, aby ją odnaleźć. Nie mogła wiedzieć, że jej sprawą zajęli się również komisarz Jan Matejko i prokuratorka Karolina Czernik. Mężczyzna nie lubił prowadzić spraw dotyczących dzieci, mając ku temu powody, za to cenił sobie swoją współprowadzącą za precyzję w dokumentach i brak pośpiechu w podejmowaniu decyzji. Spokojna, rzeczowa, bezkompromisowa i niezadająca pytań bez potrzeby, odpowiadała komisarzowi.
Oboje tworzyli zgrany tandem.
Duet mający przed sobą gracza wymykającego się schematom. Nawet modus operandi był zmienny, a same porwania nastolatek okazywały się lekcjami dla dorosłych. Zwodniczymi. Porywacz i niestety morderca prowadził ich prosto do miejsca, gdzie cień był najgęstszy.
W mrok duszy wszystkich zaangażowanych lub wplątanych w śledztwo.
Autorka, socjolożka z wykształcenia, wiedziała, po jaki mechanizm społeczny sięgnąć, by zbudować wokół niego mroczną fabułę z dynamicznymi wątkami. Nie tylko po to, aby stworzyć bardzo dobrą rozrywkę rozwiązywania kryminalnej zagadki, ale by z jej pomocą zrozumieć, jak niepozorne poczucie krzywdy wyniesione z dzieciństwa ewoluuje w ból znajdujący ujście dopiero w dorosłości.
To dlatego akcję powieści tego thrillera społecznego prowadziła z różnych punktów widzenia.
Nastolatków i dorosłych oraz ofiary i kata, których naprzemienne narracje z retrospekcją budowały obraz krzywdy wyrządzanej przez przemoc rówieśniczą oraz jej tragicznych konsekwencji. Krzywdy bez zadośćuczynienia i ofiary żyjącej z niekończącym się wyrokiem, powoli dojrzewającej, niczym wysiane ziarno, do żniw. Do wystawienia rachunku z przekonaniem, że tylko śmierć rozwiąże wszystko.
Tylko najwyższa cena.
Pozornie niewspółmierna do popełnionego czynu, ale autorka chciała w ten sposób zwrócić uwagę na niewidoczne procesy zachodzące w psychice skrzywdzonego prowadzące do przemiany w kata radykalizującego swoje przekonania o odkupieniu win.
Do stania się tym jedynym mogącym wymierzyć satysfakcjonującą go sprawiedliwość.
W oczach mordercy. W oczach społeczeństwa osoby widzianej jako spokojną, uśmiechniętą, poza podejrzeniem, a przez to najniebezpieczniejszej, bo niewidocznej. Ukrytej transparentnie, bo „czasem zło nie rodzi się w ukryciu. Czasem rośnie na oczach wszystkich”.
Widziane oczami szeroko zamkniętymi.
Powieść niby fikcja, jednak mocno zakotwiczona w rzeczywistości środowisk młodzieżowych a przez to społecznie użyteczna. Impulsem do napisania tej traumatycznej historii było prawdziwe zdarzenie, do którego doszło w jednej z podwrocławskich szkół. Koledzy rozebrali czternastoletniego chłopca na oczach innych uczniów, doprowadzając go tym samym do głębokiego załamania psychicznego. To z tak „niewinnych zabaw” mogą wyrosnąć „mściciele” domagający się zapłaty po latach.
Czasami tej najwyższej.
Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.
To, co zasiane – Justyna Janik Videira, Wydawnictwo Flow, 2026, 400 stron, literatura polska.
Autorka: Maria Akida
Kategorie: Kryminał sensacja thriller
Dodaj komentarz