
Ale trzeba być dobrym jak sam Pan Bóg w Niebiesiech, coby wybronić kolorowego, a już zwłaszcza za zabicie białego.
Tak twierdziła teściowa Jerome’a oskarżonego o morderstwo białego małżeństwa Randolphów z najbardziej prominentnych rodzin w hrabstwie Freeman w stanie Wirginia. Z miasteczka Carter City podzielonego przez rzekę, stanowiącą naturalną barierę geograficzną pomiędzy dwiema rasami. Jack żył w czarno-białym świecie przekrojonym na połówki, które nazywano oddzielnymi, lecz równymi. Sam nigdy nie przekraczał tej granicy. Nie znał żadnego białego prawnika, który by kiedykolwiek reprezentował w hrabstwie Freeman czarnoskórą osobę, a było tak z dwóch powodów. Po pierwsze taki adwokat w życiu by nie wygrał tej sprawy, a po drugie nie zarobiłby zbyt wiele.
Jednak pomimo tego, podjął się obrony Jerome’a.
Wbrew ostrzeżeniom osób tych rzeczywiście życzliwych, jak i „życzliwych” uprzedzających, że ma większą szansę na fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych, niż Jerome Washington na wyjście z tego wolno. Szybko przekonał się, że bez wsparcia prawnika znającego środowisko czarnoskórych, nie miał szans nie tyle na zwycięstwo, ile w ogóle na uczciwy i sprawiedliwy proces, a ostatecznie na wyjście z niego żywym.
I wtedy pojawiła się czarnoskóra prawniczka z Chicago – Desiree DuBose.
Razem stworzyli duet, który podjął się misji niemożliwej do zrealizowania – uniewinnienia oskarżonego poza wszelką wątpliwość. Ten wątek kryminalny i sądowy osadzony w konwencji thrillera utrzymywał napięcie do końca, próbując odpowiedzieć na główne pytanie – kto naprawdę zabił? Walka z oskarżycielem na argumenty, dowody i tropy prowadzące do prawdy, a czasami do ślepych uliczek, dostarczała rewelacyjnej rozrywki wyznaczanej przez zmienność kierunków akcji. Zwłaszcza że autor wykorzystał w fabule swoją zawodową wiedzę prawnika.
To nie był jedyny wątek autobiograficzny w powieści.
Drugim było dzieciństwo i dorastanie w środowisku, które stało się wzorcem do zbudowania społeczności hrabstwa Freeman. Autor dorastał w latach 60. i 70. XX wieku w dawnej stolicy Konfederacji w stanie Wirginia. Przeniósł specyfikę tych lat do tła historycznego, politycznego, gospodarczego, kulturowego i społecznego fabuły, by w tych kontekstach ukazać zjawisko rasizmu i sytuacji jednostki dyskryminowanej z tego powodu. Problemu nie tylko jako takiego, ale również jako narzędzia manipulacji wykorzystywanego do zantagonizowania klas ludzi białych. Autor w wątku historycznym zawarł skondensowaną historię niewolnictwa do czasów akcji powieści, czyli dwa miesiące po zabójstwie Martina Lutera Kinga w 1968 roku a przed wyborem Richarda Nixona na 37. prezydenta USA w 1969 roku.
Wszytko to nawiązywało do bardzo dobrze znanej historii opisanej w „Zabić drozda” Harper Lee.
Powieści, której tytuł od razu skojarzył mi się z konstrukcją fabuły i przekazem. Uczynienie z Jacka drugiego Atticusa Fincha, ale w konwencji thrillera sądowego, było świadomym zabiegiem autora, by pokazać, że pomimo upływu stu lat od zniesienia niewolnictwa nic nie zmieniło się w świadomości Amerykanów. Podkreślił absurd purrysowego zwycięstwa, w którym trudny problem amerykańskiego społeczeństwa zmienił jedynie swoją formułę. Tak pokazał głównych i drugoplanowych bohaterów, by obnażyć mechanizmy kształtowania się różnorodnych postaw od skrajnie rasistowskich, poprzez neutralne, na aktywistach skończywszy. Ich powolna, pozytywna zmiana poprzez wspólne doświadczenia, miały przemówić emocjonalnie do czytelników. Pokazać, że transformacje systemowe należy zaczynać zawsze od siebie, bo prawdziwa zmiana opiera się na tym, że poszczególne jednostki zaczynają robić coś innego niż do tej pory.
To mocna proza skierowana przede wszystkim do ludzi biernych.
Przypominająca, że nic nie jest dane na zawsze, a o wolność trzeba stale walczyć, by jej nie stracić w wyniku destrukcyjnej nienawiści. Tak na wypadek, gdyby nasz system wyborów pośrednich zniknął nam nagle z roztargnionych oczu i zabrał ze sobą nasze z trudem wywalczone prawa.
Na wszelki wypadek w formie rozrywki, jeśli to jedyna droga do większości serc i umysłów.
Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.
Kataklizm dusz – David Baldacci, przełożyła Anna Standowicz-Chojnacka, Wydawnictwo Muza, 2026, 512 stron, literatura amerykańska.
Autorka: Maria Akida
Kategorie: Kryminał sensacja thriller
Dodaj komentarz