Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Zrób mi jakąś krzywdę – Jakub Żulczyk

21 marca 2019

Zrób mi jakąś krzywdę: czyli wszystkie gry wideo są o miłości – Jakub Żulczyk
Wydawnictwo Lampa i Iskra Boża , 2015 , 166 stron , wydanie 5

Literatura polska

   Przyznaję  – nie zawsze słucham podszeptów czytelniczych młodzieży.

   Potem bardzo tego żałuję. Stale muszę siebie upominać, że to najlepsza agentka wywiadu informująca mnie,  co w trawie wydawniczej rośnie, piszczy i objawia się. Tak właśnie było w przypadku tego autora. Ktoś, kiedyś polecił mi ten tytuł, kiedy autor debiutował nim w 2006 roku. Zapisałam i… zapomniałam. A potem były kolejne tytuły, które gdzieś migały mi w mediach okładkami. Z kolei w tym roku pojawiła się autorska okładka magazynu Książki z ciekawym wywiadem w środku.

A potem znowu młodzież, która mi nie odpuszczała pytaniem – czytała pani Żulczyka? Wstyd było od dekady powtarzać, że jeszcze nie.

   Sięgnęłam!

   Po debiut, ale w nowej grafice okładkowej, bo to już piąte wydanie tego tytułu! Żałuję, że dopiero teraz.

   Przeżyłam ekstremalny rollercoaster miłosny!

   Dawid, student przedostatniego roku prawa, zakochał się w piętnastoletniej Kaśce. Siostrze swojego dobrego kumpla Michała. To nie miało prawa mu się przydarzyć. Był od niej dziesięć lat starszy, a ona przypominała dwunastoletnie dziecko, zgarbione i blade, stuprocentowo aseksualne.

   A jednak!

   Ktoś zrobił jej zastrzyk z piękna, ze skroplonych cukierków z kardamonem, albo do prowadzonej przez Japończyków korporacji, która ją wyprodukowała, zatrudniono jakiegoś genialnego designera. Totalne zauroczenie nakazało mu ją „porwać” na kilka dni wspólnej wędrówki dokądkolwiek, byle razem. Właściwie namówił ją na wspólną podróż w nieznane, ale Kaśka nie zapytała matki o zgodę. Warto było pominąć ten „drobiazg”, bo przygoda okazała się historią drogi, ostatnią miłością niewinności, ilustrowaną edycją życia, komedią reżysera na psylocybach, agonią młodości przed wkroczeniem w dorosłość, a na pewno ryzykiem odpowiedzialności karnej za uprowadzenie i demoralizację nieletniej.

   A  miało być tak „pięknie”!

   Znalazłby pracę, poznałby kobietę, pojawiłoby się dziecko, kredyt mieszkaniowy, a po około 35 latach umarłby… Z tej perspektywy, rzucenie się w wir szalonej i nieodpowiedzialnej miłości ze skutkiem karnym, wyglądało dużo atrakcyjniej. Te kilka dni z Kaśką było tego warte! Od tego momentu zaczął się totalny szał ciał, zmysłów i umysłów. Pełnego życia odjazd z narastającą adrenaliną z minuty na minutę i z pomysłu na pomysł, czerpanych ze spotkań ze świadkami Jehowy, ludźmi z branży pornograficznej, okradzioną staruszką, agresywną młodzieżą, dawnymi znajomymi w survivalowym wydaniu i wieloma innymi przedstawicielami zdegenerowanego i zdemoralizowanego społeczeństwa. Dni pełnych koncertów, ucieczek, pościgów, rozmów na haju i nocy pod namiotem, na budowach, w skłotach i w obcych mieszkaniach. W rzeczywistości zapijanej szampanem i piwem, w której jedynym pięknym elementem była ich miłość. Uczucie, które rozwijało się z levelu na level zgodnie z tak nazwanymi rozdziałami, by zakończyć grę na poziomie 8.

      Wbrew pozorom to bardzo optymistyczna powieść, mimo że opowiada o beznadziejności życia, z którym wszyscy bohaterowie szarpią się na różne sposoby. O bezsensowności planowania, które prędzej czy później bezlitośnie zweryfikują czas i los, na które nie bardzo można wpłynąć. O lęku przed koszmarnie rysującą się dorosłością, która jest śmiertelną chorobą niepozwalającą młodym zbyt długo pożyć. O rzeczywistości, którą trzeba znieczulić używkami lub światem alternatywnym w Internecie, by na nią móc patrzeć bez obrzydzenia i jakoś funkcjonować w oparach jej absurdu, groteski, ratując się humorem noir.  Dla mnie rzeczywistości, która dostarczyła mi przede wszystkim bogatej informacji, co czytają, słuchają i oglądają młodzi ludzie, ponieważ autor w nawiązaniach, metaforach i odniesieniach, czerpał pełnymi garściami z popkultury. Co w tak realistycznie i naturalistycznie przedstawionej rzeczywistości może być optymistycznego?

   Miłość!

   Dla mnie ta powieść, to hołd oddany uczuciu, które jest jedynym, jasnym promykiem w obrzydliwej egzystencji człowieka. Wartym, by o niego powalczyć i uszanować jego delikatność, dziewiczość i czystość w zdegenerowanym świecie. Doświadczyć jego mocy zaklętej w kruchości. To ono sprawia, że wato żyć pomimo moralnego brudu, upodlenia wartości i przenicowania priorytetów. Miłość jako jedyna wychodzi z tego bagna i zgnilizny moralnej zwycięsko, nadając sens życiu i pozwalając z nadzieją spojrzeć w przyszłość. Nawet jeśli za następnym zakrętem czeka nieatrakcyjna dorosłość.

   Danielle Steel w hardkorowym wydaniu!

   Polubiłam styl narracji i sposób postrzegania autora do tego stopnia, że zaopatrzyłam się w kolejne jego dwa tytuły.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki. 

Uwielbiam ten styl przekazu!

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *