Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

W plątaninie uczuć – Gabriela Gargaś

21 marca 2019

W plątaninie uczuć – Gabriela Gargaś
Wydawnictwo Feeria , 2012 , 392 strony
Literatura polska

To nie jest romans, chociaż miłość odmieniana była w tej powieści przez wszystkie przypadki.
To życie ją odmieniało. I nie miało dla niej litości. Obchodziło się z nią bezkompromisowo, boleśnie i bezlitośnie, prowadząc twardą i silną ręką najbardziej krętymi ścieżkami, bo i sama miłość nie jest prosta. Jest taka poplątana jak pnącza winorośli.
Nic dziwnego, że w końcu się zamotała i zgubiła!
Wszyscy jej szukali, mając nadzieję, że nie całkiem zniknęła, że jeszcze żyje, że można ją odnaleźć, odzyskać, wskrzesić, reanimować. Przynajmniej taką nadzieję miały trzy, główne bohaterki powieści – Dorota, Hanna i Kalina. Kobiety tuż po trzydziestce. Przyjaciółki połączone nierozerwalną więzią, dającą im poczucie pełniejszego i piękniejszego życia, dzięki wzajemnemu zrozumieniu. Bo żaden, nawet najbardziej kochający facet nie zrozumie kobiety tak dobrze jak druga kobieta. Poza tym różniło je wszystko – podejście do życia, problemy, charakter i wygląd.
Każda była inna.
Dorota miała męża Roberta i dwoje malutkich dzieci. Nie była szczęśliwa. W jej domu po miłości nie pozostało nawet echo. W małżeństwie samotna, sfrustrowana, zła, cierpiąca na nadmierne poczucie odpowiedzialności za rodzinę. W schemacie codzienności zatraciła siebie.
Hanna była atrakcyjną, bardzo ładną singielką, przeklinającą urodę, która w życiu osobistym bardziej przeszkadzała niż pomagała. Po błędach z przeszłości nie potrafiła zaufać kolejnemu mężczyźnie. Z samotności z wyboru uczyniła pokutę. Pukającą do niej miłość, przeganiała, a powstałą pustkę zapełniała przelotnymi romansami z pracownikami korporacji, w zimnych, bezdusznych hotelowych pokojach.
Kalina miała partnera, ale czuła, że tkwi w martwym punkcie. Może dlatego w miłości z przeszłości upatrywała upragnionych zmian, burząc w sobie równowagę emocjonalną i stabilność dotychczasowego związku.
To one i ich zawiłe losy, pnące się w opowieści niczym pnącza winorośli, budowały historię poszukiwania miłości.
Patrzyłam na kobiety – kłębowiska emocji. Stworzenia, które zakochują się na zabój… Istoty stworzone do miłości, której, jeśli zabrakło, szukały czasami po trupach uczuć innych, odkrywając cały wachlarz jej odmian wśród znajomych i najbliższych – rodziców, sąsiadów, teściów. Ludzi w różnym wieku, w różnych związkach lub bez partnera i na odmiennych etapach życia. Przyglądałam im się z zaciekawieniem, poszukując odpowiedzi razem z dziewczynami na uporczywie pojawiające się pytania – czym jest miłość, jak ją spotkać, jak zatrzymać czy jak nie zgubić? By stwierdzić, że każda, nawet sprzeczna odpowiedź z poprzednią, jest prawdą.
Właściwie cała powieść była swoistym traktatem o miłości ubranej w szare, przeciętne, codzienne szaty egzystencji, w której miłość ma też zwykłe dni. Banalne słowa: dziękuję, przepraszam, podziwiam. Miłość to też obiad zjedzony wspólnie, płacz dziecka, uśmiech, wędrówka plażą, kubek kawy zrobiony o świcie. Miłość to nie tylko oszlifowany diament. Ma swoje kanty i rysy, plamy i zadrapania. Miłość znosi ciężkie słowa i, przyczajona, czeka cichutko na lepsze dni. Ciężko oddycha strudzona i rozkwita z każdym rokiem. Jest taka zwyczajna, że czasami aż przeraża.
Aż staje się niewidoczna i zaczyna odczuwać się jej brak.
I właśnie o tym procesie zanikania opowiada autorka, pokazując, co się dzieje, kiedy blednie, kiedy się o nią nie dba, okaleczy, zdradzi, poniży, wykorzysta, zapomni lub zdepcze. Postawi szaleństwo naprzeciw rozsądkowi. Miłość naprzeciw pożądaniu. Dzikość naprzeciw spokojowi. Rozum naprzeciw sercu. I jak wiele zależy od nas samych.
A tam, gdzie jest miłość, tam są i inne emocje!
W tej opowieści było od nich aż gęsto. Tworzyły dynamiczne, tętniące kłębowisko splątanych wątków wyznaczających nieprzewidywalne kierunki rozwoju fabuły i atmosferę tajemnicy. Odkrywałam sekrety każdego z bohaterów nieśpiesznie, niemalże brnąc pod prąd ciężkich zdań, scen i obrazów. Zwłaszcza w tych miejscach, gdzie narrator zewnętrzny przechodził w filozoficzne monologi. Niektóre tak pięknie ubrane w słowa i celnie ujęte, że właściwie mogłabym zapełnić cytatami z tej powieści, mały notes. A mimo to nie odczułam demagogi i dydaktyzmu, chociaż autorka niczego nowego nie odkrywała. Odebrałam ten przekaz raczej jako zaproszenie do rozmyślań, analizy, może utożsamienia się z którymś z bohaterów i porównania własnych odczuć, zastanowienia się i wysnucia być może odmiennych wniosków i podsumowań niż bohaterowie. Umożliwił mi to obiektywizm w przedstawianiu procesu uwikłania postaci w skomplikowane sytuacje, z których żadna nie była tylko zła lub tylko dobra. Wiek, płeć czy pozycja społeczna nie miały żadnego znaczenia. Tutaj każdy popełniał błędy karygodne i nieodwracalne, a jeśli nie, to znaczy, że nie zostały jeszcze odtajnione. Tutaj zdradzający mąż, nieuczciwa partnerka czy kochanka również mieli swoje racje i wzbudzali współczucie. Tę filozoficzną warstwę przekazu najbardziej odczułam pod koniec historii kobiet. Mniej w nim było samego życia, a więcej myśli.
Zaburzyło to lekko konstrukcję powieści.
Jej początek, naprzemiennie opowiadany losami przyjaciółek i ich najbliższych, ukrywał przekaz w ich scenach z codziennego życia, w dialogach, monologach, by pod koniec stać się bardziej widocznym w narracji wprost, a przez to narzucającym się i przyśpieszającym zakończenie. Tak, jakby autorce zabrakło cierpliwości i chciała już zakończyć swoją opowieść. Takie tempo w końcówce i szybkie zamykanie wątków jest dobre dla sensacji lub kryminałów, ale nie dla powieści obyczajowych. I mimo że nie jest to „lekka proza kobieca”, bo dużo w niej dramatyzmu, wzruszeń, a czasami smutku, to ostatecznie oczyszcza i daje nadzieję czytelnikowi, mówiąc – życie jest trudne, ale jeśli zadbasz o miłość w nim, to da się żyć!
Przy czym kluczowym słowem tej myśli jest wyrażenie „zadbasz o miłość”.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 

W plątaninie uczuć [Gabriela Gargaś]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

 Przyjemność czytania zawdzięczam autorce blogu Co warto czytać?, u której kiedyś tę książkę wygrałam w konkursie. Bardzo dziękuję!

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *