Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Polskie Imperium – Michael Morys-Twarowski

21 marca 2019

Polskie Imperium: wszystkie kraje podbite przez Rzeczpospolitą – Michael Morys-Twarowski
Wydawnictwo Znak , 2016 , 346 stron
Seria Ciekawostki Historyczne.pl
Literatura polska

Prawdziwa gra o tron!
Nie taka filmowa, troszkę zmyślona i ubarwiona, ale krwista, rzeczywista, zabójcza i bezwzględna walka o tereny, władzę i wpływy. Spoglądając na treść tego opracowania, ośmielam się twierdzić, że bardziej zacięta ze strony przeciwników niż moich rodaków. Roztrwoniliśmy majątek przez to nasze podejście uwidocznione w powiedzeniu – „Bóg dał, Bóg wziął”. Przez to nasze samozadowolenie, krótkowzroczność i kłótliwość straciliśmy niejeden hektar w świecie. Byliśmy za bardzo ufni, kurtuazyjni, litościwi, miłosierni i szlachetni, zapominając, że powstawanie kolonii nie opierało się na żadnych zasadach. Była to brutalna wojna gangów, wszystko załatwiano metodą faktów dokonanych, oczywiście zachowując pozory legalności. I tacy byliśmy dobrzy dla innych aż do Józefa Becka, który swój brak stanowczości w egzekwowaniu zobowiązań Słowaków wobec Polski, a nawet rezygnację z poważnych rewindykacji, uzasadniał w ten sposób – …nie chciałem przeciwko temu budzącemu się narodowi wykorzystywać siły dla doraźnych korzyści. „Budzący się naród”, jak pokazała historia, takich dylematów nie miał. Z drugiej strony, może to i dobrze, że nie byliśmy tacy pazerni i bezwzględni, bo mogę twierdzić, że zbudowaliśmy Polskę własnymi rękoma, a nie na niewolnictwie i grabieży bogactw innym narodom. Mam tu na myśli kolonie.
I tu, jak się okazało w miarę czytania, trochę się myliłam!
Mieliśmy kolonie! A jakże! Tylko ja o tym nie wiedziałam. W ogóle ta „gra o tron” przedstawiona, momentami niczym powieść, przez autora, była dla mnie jakąś zupełnie inną historią Polski! Co rozdział, to popadałam w coraz większe zdumienie. Przy okazji w dumę i przyjemne zadowolenie również! I żeby całkiem nie osłupieć, postanowiłam czytać te rewelacyjne doniesienia, jak dobrą sensację. Tyle że prawdziwą! Zresztą autor już w prologu lojalnie mnie uprzedził – Tytuł na pierwszy rzut oka wydaje się zbyt efekciarski. Jednak z każdą przewróconą stroną książki będzie stawał się coraz bardziej uzasadniony. Każda bowiem strona ukazywać będzie Polaków wkraczających do Kijowa, Sztokholmu, Moskwy i Bukaresztu, do różnych państw – od południowej Italii po granicę Finlandii – uznających zwierzchność polskich monarchów… To był kraj, w którego granicach mieściły się terytoria aż osiemnastu współczesnych państw! Dlatego ta reklamówka propagująca te pozycję to nie pusty slogan!

To szczera prawda!
I w tym miejscu pojawił się we mnie żal do historyków i moich nauczycieli historii.
O ile ci drudzy musieli uczyć tak, jak podręcznik i program nauczania nakazywał, o tyle ci pierwsi świadomie pomijali w opracowaniach historycznych te niezwykłe, często spektakularne wątki w polskiej historii. Kierowali się różnymi pobudkami. A to kronikarze nie pokusili się odnotować faktu w kronice, jakby ówcześni mieszkańcy kraju nad Wisłą przegapili, że znowu mają dostęp do morza – tyle że Czarnego, a nie Bałtyckiego. A to okazywało się, że nawet zawodowi historycy nie zawsze potrafili sobie wyobrazić, w jak różnych częściach świata znajdowały się posiadłości polskich monarchów. A to pozwalali fałszować fakty innym historykom, nie protestując przeciwko nieścisłościom. A to genealodzy nie dostrzegali ważności kolejnej żony jakiegoś króla.
I tak przez wieki.
A autor te „grzechy zaniechania” badaczy powyciągał na światło dzienne, przed oczy współczesnych mu rodaków i dokładnie opisał, całą treścią krzycząc – A to Polska właśnie!
Od morza do morza!
A nawet zamorska! I nie szkodzi, że była, że roztrwoniliśmy po drodze swój majątek. Ale była! I taka też była nasza historia. I mamy, my, Polacy, prawo o tym wiedzieć! Nie stale i tylko niewolniczo-cierpiętniczo-martyrologiczna, ale dumna, pełna rozkwitu i mocy! Autor, tak, jak obiecał, konsekwentnie i skrupulatnie to udowadnia. Całość swoich opowieści pełnych faktów popartych bogatą bibliografią dołączoną do książki, przypisami i licznymi materiałami ikonograficznymi,

poukładał chronologicznie, z niewielkimi odstępstwami od tej reguły. Każdy rozdział opatrzył cezurą czasową

i odpowiadającą jej mapką historyczną

z zaznaczonymi, ówczesnymi granicami Polski oraz terenami, o które toczyła się „gra o tron”. To moje porównanie zaczerpnęłam ze stylu narracji autora, który lubił takie historyczno-filmowe skojarzenia i odniesienia, ułatwiające mi zrozumienie czasami bardzo skomplikowanego dyplomatycznie zagadnienia. Pisany językiem współczesnym, czasami kolokwialnym, z oryginalnymi, ale uwspółcześnionymi cytatami i dialogami, z ogromną swadą, pasją, pozytywną gorączką i humorem, stwarzał, pomimo wagi faktu i powagi sytuacji, wrażenie powieści historycznej z elementami sensacji, kryminału i thrillera. Bo jak nie podsumować w ten sposób rozdziału o Szwecji, gdy Sztokholm zdobyliśmy w deszczową noc w samodwunast czyli w dwanaście osób! Nawet autorowi było trudno w to uwierzyć, pisząc – Zajęcie w dwanaście osób Sztokholmu, liczącego ponad osiem tysięcy mieszkańców, brzmi jak pomysł, który narodził się w pijanej głowie. Mnie to trochę nie dziwło. Przecież to polska cecha – rycerska, huzarska, a potem ułańska fantazja!
Nie będę wymieniać krain, których byliśmy legalnymi właścicielami.
Ten smaczek zaskoczenia i przyjemności odkrywania naszej potęgi pozostawię innym czytelnikom, a potem nasuwającego się jednego i jednoznacznego wniosku – byliśmy imperium. W apogeum rozwoju terytorialnego Rzeczpospolita liczyła prawie milion kilometrów kwadratowych. Co pięćdziesiąty mieszkaniec Ziemi był podwładnym króla Zygmunta III Wazy!. A mimo to, jak pisze autor, takie pojęcie jak „Polskie Imperium” jest nieobecne w polskiej literaturze naukowej.
Na szczęście dzięki tej publikacji będzie przynajmniej w literaturze popularnonaukowej.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Polskie Imperium [Michael Morys-Twarowski]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Wszystko

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *