Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Czarownice z Arnes – David Martí Martinez

21 marca 2019

Czarownice z Arnes – David Martí Martinez
Przełożyła Agata Zyznowska
Wydawnictwo Bellona , 2014 , 264 strony
Literatura hiszpańska

Kobiety z rodu Aymerichów posiadały niezwykły dar rozumienia natury i wykorzystywania jej zasobów oraz sił w dobrym celu, zdolne widzieć to, co niewidzialne, zbliżyć się do istoty rzeczy, do tego, co tak naprawdę jest ważne. Dla mnie prapoczątek nauk medycznych, które obecnie nazywamy medycyną niekonwencjonalną. Bo cóż złego było w przepisach na przeziębienie, bezsenność, wypadanie włosów czy prozaiczne wybielenie zębów?

 

Tę wiedzę gromadziły w Księdze wiedzy tajemnej, przechodzącej zawsze z matki na córkę. Dziedziczyły również zdolności jasnowidzenia, proroczych snów czy bioenergii. Ich manifestacja, lub przebudzenie, jak nazywały ten proces bohaterki powieści, następowała bardzo szybko, ale czasami w dorosłym już życiu. To niezwykłe dziedzictwo stało się jednak przekleństwem w czasach, w których żyły babka Magdalena, matka María i córka Luna. Był rok 1533. Rok Inkwizycji skazującej tego typu kobiety na stos, określając je jednym słowem, brzmiącym jak wyrok.
Czarownice!
Autor wykorzystując znaną z historii falę palenia lub topienia kobiet podejrzanych o czary, zbudował fabułę powieści czyniąc je jej głównymi bohaterkami. Ale pozytywnymi. Bohaterami złymi byli ścigający je przedstawiciele Kościoła. Nie obwinia jednak samej instytucji, ale fanatyzm niektórych ludzi do niej należących, wykorzystujących powierzoną im władzę do walki osobistej. Oskarża wręcz człowieczą naturę skłonną do nadinterpretacji, wypaczeń rzeczy dobrych i ślepego wykorzystywania religii do niszczenia innych w imię zemsty. W dążeniu do tego celu skłonną nawet do absurdalnych posunięć – korzystania z czarnej magii. W ten sposób ukazał paradoks winnego, posiadającego władzę, ścigającego niewinną ofiarę. Tym samym działalność Inkwizycji, która zabrnęła w zaułek fanatyzmu, niszcząc to, co najlepsze – tradycję.
Miałam jednak niedosyt spowodowany prostotą przekazu i skromną liczbą stron, które bardziej kojarzyły mi się ze szkicem ciekawej opowieści, zaledwie projektem bardziej rozbudowanej historii, niż z określeniem powieść historyczna. Z takim potencjałem pomysłów i wątków o trudnych losach kobiet sprzed kilku wieków można byłoby snuć nie na 260 stronach, ale przynajmniej na 500. Wtedy po opowieści pełnej dramatycznych zwrotów, pulsującego napięcia i zmiennego tempa akcji, sama dopominałabym się o optymistyczne zakończenie. Ale żeby przeżyć oczekiwane oczyszczenie i ulgę, potrzeba czasu na zbudowanie tragedii, wczucia się w losy bohaterek i przeżywanie ich traumy.
Tego mi zabrakło.
I może właśnie dlatego mam poczucie, że przeczytałam mądrą, bo mądrą, ale jednak opowiastkę z hollywoodzkim zakończeniem.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Czarownice z Arnes [Dawid MartiMartinez]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść historyczna

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *