Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Facebook Instagram YouTube Lubimy Czytać Pinterest

Angelologia – Danielle Trussoni

21 marca 2019

Angelologia – Danielle Trussoni
Przełożyła Katarzyna Bartuzi
Wydawnictwo Świat Książki , 2010 , 510 strony
Literatura amerykańska

Żałowałabym okrutnie, bardzo, bardzo (musiałam to emocjonalne określenie zdublować) okrutnie, gdybym w pierwszym odruchu odrzuciła tę książkę. Poważny tytuł naukowy początkowo wprowadził mnie w błąd. Na szczęście, po przyjrzeniu się pociągającemu wizerunkowi anioła, koniecznie dodam płci męskiej (skąd wiem? się dobrze przyjrzałam tam z tyłu również), który na dłuższy czas (rozkładanie okładki, by ujrzeć i zbadać całość trwał i trwał, a i tak nie zauważyłam drobnego, ale ważnego szczegółu anatomicznego!) przykuł moją uwagę niczym te łańcuchy widniejące na jego kostkach u nóg, mój wzrok zsunął się niżej, bym mogła ujrzeć taki malutki dodatek:

 

 

To zaważyło, chociaż moje nastawienie nadal utrzymywało się na poziomie, zalewającej obecnie rynek wydawniczy, anielskiej fali i ich miłosnych perypetii z ludzkimi kobietami.
I tu autorka mnie zaskoczyła! Jak ja to lubię!
Odwołując się do mojej wiedzy z angelologii, jaką wpoiła mi moja kultura, wprowadziła mnie w świat taki, jaki sobie wyobrażałam na ten temat. Aniołów nieziemsko pięknych, o złotych włosach, ponadprzeciętnym wzroście, smukłej sylwetce, bardzo jasnej skórze emanującej światłem, dłoniach pianisty o opalizujących paznokciach, oczach zbyt błękitnych, aby były prawdziwe i oczywiście skrzydłach, białych i delikatnych jak puch. Dokładnie takie ciało znalazła badawcza ekipa angelologów w głęboko położonej jaskini bułgarskich gór, w 1943 roku. Ten zabieg mogłam jedynie podsumować jednym słowem – cwana!
Ciekawość została zasiana skutecznie i rosła niczym dobrze podlewana fasola. Jeszcze nie wiedziałam, że okaże się mięsożernym potworem, jeszcze tkwiłam w moim wyobrażeniu anielskiego dobra i z takim pozytywnym nastawieniem (o słodka naiwności!) zostałam przeniesiona do klasztoru Świętej Róży na przełomie 20. i 21. wieku, w czas dwóch szczególnych dni – 23 i 24 grudnia, w których rozgrywa się całość powieści, nie licząc retrospektywnej w czasie, obszernej dygresji. Do klasztornej biblioteki z pracującą w niej młodą mniszką Ewangeliną, która właśnie otrzymała list od Verlaine’a, młodego naukowca, z prośbą o udostępnienie interesujących go klasztornych dokumentów, a konkretnie listów pisanych przez Abigail Rockefeller, której życie i działalność badał, z przełożoną klasztoru Innocentą. Listów z lat 40., wymienionych między kobietami tuż po odkryciu anielskiego ciała. Ciekawość dziewczyny dorównująca mojej i upór Verlaine’a zapoczątkowały lawinę niebezpiecznych wydarzeń odkrywających anielską naturę, która okazała się z piekła rodem, by angelologia nabrała dla mnie zupełnie innego znaczenia, a której definicję autorka przytacza na pierwszej stronie przedwstępnej do powieści:

 

 

Dały też początek odkrywaniu zaskakujących tajemnic i strzeżonych sekretów zarówno przez siostry klaryski, angelologów jak i potomków aniołów – nefilimów. Pod warstwą zwyczajnego życia toczyła się walka o przetrwanie jednego z tych gatunków, a dokładnie o lirę posiadającą dwojaką moc – tworzenia i niszczenia. Ukryta przez zmarłą Abigail Rockefeller stała się celem wszystkich bohaterów powieści, a właściwie akcji wyścigu z czasem. Dotarcie do niej wśród intryg, morderstw, niepewności intencji innych, łamigłówek, tajemnych liczb, znaczących, ale niepozornych zdań umieszczonych w listach, tajnych przejść, podziemnych pomieszczeń, kluczy ukrytych w tajnych skrytkach, szyfrów w postaci magicznych kwadratów liczbowych lub takich literowych:

 

 

oraz kluczy-puzzli, składnych z obrazu Drabiny Jakubowej Williama Blake’a:

 

 

dla wszystkich było bardzo trudne, niebezpieczne, a przede wszystkim mordercze, ale dla mnie EKSCYTUJĄCE! Czułam się jak harcerka podczas alertu w dżungli miasta Nowego Jorku, gdzie stawką było ratowanie świata i ludzkiego gatunku, z watą w uszach chroniącą przed anielsko zabójczym śpiewem, ciemnymi okularami, chroniącymi przed hipnotyzującym pięknem ich urody, by móc skupić się na ohydztwie ich duszy i tykającym czasie, nie pozostawiającym mi jednej, marnej sekundy na złapanie głębszego oddechu. Przecież ginęli ludzie, a dotarcie do liry wymagało myślenia i rozwiązywania kolejnych rebusów!
Tempo akcji godne dźwięku, tajemnice mnożące następne z prędkością światła, zaskakujące rozwiązania zmieniające rozwój wydarzeń, łączenie pozornie niezwiązanych ze sobą wątków, dających nowe możliwości rozwoju fabuły, trzymało mnie w niepewności do ostatniego zdania, by pokazać na koniec, że tak dobrze znani mi bohaterowie stali się zupełnie innymi istotami lub zaczęli pełnić odmienną rolę czy funkcję od tej przypisanej im na początku wydarzeń.
Mój wdrukowany i wyobrażony świat aniołów i ich roli w historii początku świata uległ całkowitej transformacji. Poczułam się dokładnie tak jak po przeczytaniu Kodu Leonarda da Vinci Dana Browna – wiedza dotychczasowa została poważnie podważona, a przede wszystkim wzbogacona o milion pytań.
Autorka zmanipulowała mnie dokładnie tak samo. Opierając się na wiedzy historycznej i religijnej , splotła i wykorzystała w powieści wątki mitologiczne i teologiczne do stworzenia zupełnie innego stanu mojej wiedzy. W rozdziale trzecim, w którym szczególnie obszernie powołuje się na filozofów i myślicieli, przywołując nazwiska postaci historycznych do udowodnienia swojej tezy, łapałam się na wierze w jej teorię! Musiałam sobie powtarzać – Ej tam, ej tam, to fikcja!
Doświadczyłam bardzo dobrej przygody, z misternie utkaną intrygą, mnóstwem zagadek odwołujących się do mojej wiedzy, którą trudno było mi oddzielić od zmyśleń autorki, niezwykłą atmosferę tajemniczości i możliwości zbliżenia się do sacrum anielskich istot. Już nie takich aniołów, jakich wyobrażenie miałam do tej pory.
Wiem, że to nieprawda, ale… ziarno niepewności zostało zasiane.
Wiedziałam, wiedziałam, że teraz będę się zastanawiać nad tymi aniołami, nad biblijnymi cytatami , jak kiedyś nad Marią Magdaleną dzięki panu Brownowi.
No, wiedziałam!

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Fantastyka

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *