Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Uroczysko – Magdalena Kordel

21 marca 2019

Uroczysko – Magdalena Kordel
Wydawnictwo Prószyński i S-ka , 2010 , 255 stron
Literatura polska

Czytając tę powieść, nie wierzyłam, że taka historia, żywcem wyjęta z telenoweli brazylijskiej, jak to ujęła główna bohaterka, może być faktem. Że oto Majkę opuszczoną przez męża dla innej, młodszej, bez domu, bez oszczędności, za to z gigantycznymi długami, spotyka samo dobro tak z siebie, od niechcenia, przypadkiem, chociaż jechała w górzysty koniec Polski, by się tylko i najzwyczajniej z żalu upoić alkoholem do nieprzytomności i przez tydzień, przynajmniej jeden tydzień, nic nie czuć, o niczym nie myśleć i o nic się nie martwić.
Ale nie!
Oto nagle zjawili się, realnie łomocząc w drzwi, dobijając się ze swoim sercem na dłoni, ludzie, mieszkańcy Malowniczego, dobro wcielone, którzy jej na chwilowe stoczenie się na to zaplanowane dno nie pozwolili, angażując bohaterkę życiowego dramatu nie na własne życzenie, w małomiasteczkowe, bardzo absorbujące życie. A że obca była to i lżej przychodziło jej nawiązywanie dobrosąsiedzkich kontaktów, skupianie wokół siebie miejscowych, zdobywanie ich zaufania i akceptacji, ratowanie zwierząt oraz wpadanie w kłopoty całkowicie angażujące umysł i ciało. Bo po tych górach trzeba się było niestety nabiegać. Ale to bieganie, a zwłaszcza bieganie pewnego weterynarza za nią, tak bardzo ją zaaklimatyzowało, że postanowiła osiąść w domu, mającym w planach A zostać czasową meliną, a w ziszczonych planach B domem otwartym dla ludzi i ich problemów.
Taka książka-pocieszajka dla kobiet na życiowym zakręcie, opuszczonych nie tylko przez mężczyznę życia, ale i przez szczęście i nadzieję, gdyby nie wywiad z autorką, a w nim zapewnienie o prawdziwości części wydarzeń opisanych w tej powieści.
O! – pomyślałam w dużym skrócie. Jak to życie potrafi być literackie!
Nie nazwałabym jednak tej powieści komedią romantyczną. Humor narastał w niej stopniowo, by pod koniec osiągnąć poziom lekko przekraczający umiar, zwłaszcza w zdrabnianiu imion bohaterów. Nic a nic mnie to nie śmieszyło, zwłaszcza lekceważenie przystojnego weterynarza Czarka. Romantyzmu było… w ogóle go nie było! Bez budowania erotycznego napięcia, bez wewnętrznych rozterek kobiety bojącej się wejść w nowy związek z mężczyzną, nawet bez drobnych gestów-zwiastunów, że oto coś się powolutku rodzi, coś z tego będzie, że mają się ku sobie, by ni z tego, ni z owego w końcowej scenie całej historii, rzucić się sobie w ramiona, pozostawiając mnie w głębokim żalu, że tyle mnie ominęło. Tutaj poczułam się oszukana i lekko urażona. Chciałam się też obrazić, ale jak to tak… na książkę?
Ale jedno mogę przyznać. To na pewno jest książka „domowa”. O budowaniu więzi międzyludzkiej, o stwarzaniu nowego miejsca na ziemi dla siebie i dla córki, a przy okazji innych pogubionych dusz, o przyjaźni między kobietami pomagającymi sobie w trudnych chwilach. Czytałam ją w kuchni, sercu każdego domu, wśród garnków, patelni, ucierania dyni, cukru i gorącej herbaty z cytryną i miodem, by namacalnie, praktycznie poczuć czym jest ciepło domu (nie tylko budynku, ale i osób w nim zamieszkujących), o którym pisze. Nie wprost, nie nazywając go, nie dając prostych rad, ale tworząc klimat, do którego powstania potrzebny jest składnik człowieczego dobra, serca, pomocy, przychylności, bezinteresowności, a przede wszystkim miłości. To ona jest tym, co decyduje o uroku Uroczyska. Nowego życia w nowym miejscu dającego nadzieję na lepsze. Na kreatywne myśli co mogę jeszcze zrobić zamiast ile straciłam i jak boli.

 

Uroczysko [Magdalena Kordel]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

 

 

 

Za mną nowe życie kobiety po przejściach w pensjonacie Uroczysko, jesienny smak dyniowych racuchów, po których zostało tylko wspomnienie, a przede mną kontynuacja losów Mai w sudeckim Malowniczem w książce Sezon na cuda.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *