Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Ślepy archeolog – Marta Guzowska

21 marca 2019

Ślepy archeolog – Marta Guzowska
Wydawnictwo Marginesy , 2018 ,  400 stron
Literatura polska

   Zaskakująca scena początkowa!

   Na posterunku policji w Agios Nikolaos na Krecie przesłuchiwany Tom Mara przyznaje się do zamordowania dwóch kobiet. Oliwii będącej jego główną konserwatorką i Mony swojej asystentki i kochanki. Ba! On się domaga już i natychmiast uznania jego winy! Wywiad wstępny uznaje za zbędny. Wręcz wkurzający!

   Coś mi tu nie grało!

   Byłam tak samo ciekawa co, jak przesłuchująca go policjantka, a jeśli ktoś kogoś wkurzał, to na pewno Tom. Wysoki blondyn ubierający się na czarno, zawsze z czarnymi okularami na twarzy. Archeolog, który kierował pracami wykopaliskowymi na Krecie. Szef Kreteńskiego Centrum Badań Archeologicznych. Inteligentny, opanowany mężczyzna, który miał narzeczoną i poukładany świat wokół. Szczęśliwy człowiek, jak sam o sobie mówił.

   Tacy nie zabijają z dnia na dzień!

   I to dwie osoby. Zwłaszcza że Tom bardzo dbał o swój status quo. Musiał. Był ślepy. Nie niewidomy, niewidzący czy upośledzony wzrokowo, ale właśnie ślepy i używania dokładnie takiego określenia domagał się od innych. W pierwszym momencie pomyślałam – super! Jawił mi się niczym istota z nadprzyrodzonymi mocami, która wyostrzonymi zmysłami słuchu, węchu i dotyku, potrafiła nie tyle normalnie funkcjonować, co czerpać z życia pełnymi garściami. Za tę postawę, wbrew przeciwnościom losu, gotowa byłam się w nim zakochać! Dobrze że tego nie zrobiłam, bo potem okazało się, że z tym jego bohaterstwem wcale nie jest tak optymistycznie. Zauroczenie mijało wraz z informacjami o jego ułomnościach. Był człowiekiem, któremu wydawało się, że świat należy do niego, a on nad nim całkowicie panuje. Wystarczy wsłuchać się w natężenie dźwięku, wyczuć rodzaj woni, policzyć kroki, ustalić czas, odbierając ciepło promieni słonecznych, logicznie pomyśleć, stworzyć abstrakcyjną mapę topograficzną w umyśle i perfekcyjnie poruszać się po niej niczym robot.

   Nic z tego!

   Okazało się, że jego ślepota dotyczyła nie tylko oczu, ale również sfery emocjonalnej i społecznej. Był totalnie ślepy (nie niewidomy!), ale dokładnie ślepy na to, co działo się w sferze kontaktów międzyludzkich. Wraz z morderstwami runął mu nie tylko precyzyjnie poukładany świat osobisty, ale również moje wyobrażenie o nim. Z superbohatera stał się przeciętnym mężczyzną z powszechnie przynależną mu cechą – egoizmem.

   Muszę się jednak do czegoś przyznać!

   Również okazałam się egoistką, co udowodniła mi autorka. Poprzez narrację w pierwszej osobie wcieliła mnie w bohatera, potęgując to uczucie jego kalectwem. Zamknęła w ciemnym pudełku i zdała mnie tylko na odbiór świata i rozumowanie Toma. Z jednej strony sprawiło mi ogromną przyjemność odkrywanie świata ciemności bez udziału wzroku, a z drugiej okazję do przekonania się, czy w dokładnie jego sytuacji czułabym inaczej? Więcej „zobaczyła”? Była mądrzejsza? Otóż nie!

   Byłam dokładnie taka sama!

   Egoistyczna, jednokierunkowa w myśleniu, zagubiona i bardzo, bardzo zirytowana. Z przyjemnością wrzeszczałam słowami Toma na jego rozmówców, a scena z Anniką, próbującą mi pomóc, doprowadziła mnie do szewskiej pasji! No proszę, co potrafiła zrobić autorka ze spokojną czytelniczką! Tom też był spokojny. Do czasu! Do momentu wciągnięcia w chorą grę esemesowych pytań i zadań-zagadek. Skupiałam się tylko i wyłącznie na ich rozwiązywaniu. Myliłam miłość z wygodą i pożądaniem, broniąc nomen omen ślepo podjętych decyzji. Dążyłam do celu, nie licząc się z uczuciami przyjaciół i współpracowników oraz nie biorąc ich rad pod uwagę. W zadufaniu bagatelizowałam ostrzegawcze sygnały i istotne informacje. Kręciłam i usprawiedliwiałam złe uczynki innych, by mieć święty spokój. Kobiety mnie denerwowały! Na dodatek kłamałam, tworząc kilka wersji wydarzeń tego, co tak naprawdę wydarzyło się w ciągu ostatnich pięciu dni. W efekcie grałam i irytowałam się.

   Czyli świetnie się bawiłam!

   Dokładnie tak, jak przewidziała autorka w posłowiu. Przygotowała mi swoisty test.  Stworzyła zagmatwaną historię morderstw w kilku wersjach. Umieściła ją w środowisku archeologów, odsłaniając tajniki bardzo ciekawego zawodu, którego specyfika dostarczała  dodatkowych wątków sensacyjnych. Wprowadziła bohatera, który stał się właściwie antybohaterem, o czym zorientowałam się z byt późno, by pozytywnie zdać test. Wplątała w wydarzenia  kobiety, które były równie wkurzające i zakłamane, jak Tom. Naprzemiennością czasu narracji wprowadziła tempo i dynamikę, które nie pozostawiały mi chwili na krytyczne, odmienne myślenie, ale za to na pastwę impulsywnych emocji. Test zakończyła trzęsieniem ziemi w logice rozumowania, jak i dosłownym. Gdy ziemny kurz opadł, a emocje ostygły, wtedy dopiero mógł wyraźnie  wybrzmieć sens słów Toma – Bo byłem cholernie głupi i nie dostrzegałem tego, co się dzieje wokół mnie. A gdy już dostrzegłem, nie rozumiałem. Zupełny ślepiec…

   Autorka udowodniła mi, że łatwo oceniać postępowanie innych, stojąc z boku, ale jeśli znajdzie się na ich miejscu, w ich sytuacji, okazujemy się dokładnie takimi samymi.

   Ślepymi!

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Ślepy archeolog [Marta Guzowska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

A tutaj wysłuchałam wywiadu z autorką.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *