Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Postrzelony – Alfred Siatecki

21 marca 2019

Postrzelony – Alfred Siatecki
Wydawnictwo Oficynka , 2013 , 467 stron
Seria Zbrodnia w Bibliotece
Literatura polska

To bardzo ciekawie, bo nietypowo skonstruowana powieść kryminalna. Tę jej wyjątkowość wyznaczyła kompilacja frapującego zakończenia i typ głównego bohatera, jakim był dziennikarz śledczy. Reportażysta, jak sam o sobie mawiał Daniel Sateck, ale z przeszłością zawodowego policjanta w kryminalnym pionie, zajmującego się kiedyś sferą kultury i dziedzictwa narodowego. Temat, na jaki natknął się Sateck w swojej redakcji Gazety Zielonogórskiej, był mu więc bardzo bliski. W mieszkaniu pełnym wartościowych obrazów zginął w niejasnych okolicznościach znany przedsiębiorca Krystyn Kunicki. Prokuratura szybko umorzyła śledztwo, wskazując na samobójstwo, jako przyczynę śmierci.
Ale czy na pewno?
Mężczyzna w sile wieku. Chodzący do kościoła. Z doświadczeniem w polityce. Ekstraliga biznesu. I taki słaby psychicznie, żeby strzelić do siebie? – te pytania zadał sobie Sateck, widząc w ujawnieniu prawdy bardziej szansę na uniknięcie zwolnienia z pracy w ramach sezonowych czystek, niż na rozgłos, nagrodę i uznanie środowiska mediów. Zakaz drążenia tematu i sugestia szybkiego jego zakończenia, nałożone przez szefową, tylko podsyciło instynkt śledczego. Dodatkowo spotęgowany anonimowymi listami o groźnej treści – Jak z własnej woli nie przestaniesz węszyć za Kunickim, to ktoś wrażliwy cię przystopuje. I chociaż z czasem było jeszcze bardziej niebezpiecznie, redaktor nie poddawał się, bo był jak pleban z powołaniem, który wierzy i pomaga wierzyć. On wierzy w jedynego Stwórcę, a Sateck w misję dziennikarza. Od policjanta różnił się tylko tym, że potrafił zgrabniej opisać to, czego się dowiedział – jak skomplementowała go współpracująca z nim podkomisarz Mrozińska.
Chociaż według mnie, nie do końca miała rację, bo za nietypowym redaktorem stały inne możliwości podczas pracy śledczej, które redaktor ujął w dwóch zdaniach – Pomiędzy policjantem a dziennikarzem jest taka różnica, że pierwszy pilnuje przestrzegania prawa państwowego, drugi stoi na straży zasad etycznych. Pierwszego wiążą procedury, drugi nie powinien schodzić ze ścieżki wytyczonej przez kodeks honorowy. To właśnie one, ich nieformalność w połączeniu z poczuciem misji głównego bohatera w roli tropiciela zła, naprawiacza świata i strażnika norm, wyznaczały główny kierunek fabuły, jego meandry i tworzone liczne wątki. To dzięki nim dziennikarz docierał do ludzi z otoczenia ofiary wiążąc ze sobą ich nazwiska, analizując ich formalne i nieformalne kontakty zawodowe, rodzinne, towarzyskie, a nawet intymne, kreśląc przy okazji obraz elit politycznych i biznesowych ogarniętych pożądaniem władzy i pieniędzy. Ludzi, którzy dla ich zdobycia, budowali ściśle ze sobą powiązane lokalne układy finansowe, polityczne i seksualne, stosując najpowszechniejszą i najskuteczniejszą metodę korumpowania innych – łapówkę. Zarazę silnie dziesiątkującą polityków i kapitalistów, która się może zmienić dopiero wtedy, kiedy umrze ostatni polityk pamiętający system socjalistyczny. Od siebie dodam – i wyborca. Przy czym najistotniejszym i najsmutniejszym w tym cytacie jest wyraz „może”.
Ten wnikliwy i trafny rewers obrazu elit rządzących społeczeństwem polskim, o którym czasami donoszą sensacyjnie media, zwłaszcza tuż przed wyborami wszelakiego rodzaju, mógł powstać dzięki profesji autora, który oprócz pisania książek, zajmuje się również dziennikarstwem. To dlatego sylwetka bohatera tej powieści jest wiarygodna. Praca dziennikarza śledczego autentyczna z przewrotnym zakończeniem włącznie, które dowodzi, że jednak morderstwo (a nawet trzy!) może być doskonałe. Nawet jeśli dziennikarz odkryje całą prawdę o ofierze i o kalekim systemie dochodzeniowym policji i prokuratury, w którym skorumpowany człowiek okazuje się jego najsłabszym ogniwem.
To udany debiut kryminalny w dorobku pisarskim autora i nie zdziwiłabym się, gdyby stał się początkiem cyklu z redaktorem śledczym Danielem Sateckim z oddaniem demaskującym szare strefy życia polskiego społeczeństwa. Jako doświadczonemu dziennikarzowi, tematów na kolejne fabuły nie zabrakłoby. Kto wie? Może autor o tym już myśli?
A jeżeli nie, to ja tę myśl nieśmiało mu podsuwam ku rozwadze.

Swoje wrażenia spisałam dla portalu Zbrodnia w Bibliotece.

 Postrzelony [Alfred Siatecki]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *