Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Facebook Instagram YouTube Lubimy Czytać Pinterest

Podzieleni – Neal Shusterman

21 marca 2019

Podzieleni – Neal Shusterman
Przełożył Łukasz Dunajski
Wydawnictwo Papierowy Księżyc , 2012 , 445 stron
Trylogia Podzieleni , tom 1
Literatura amerykańska

Po odchyleniu okładki tytułowej tej książki, na jej wewnętrznej stronie, ukazała mi się taka oto intrygująca, a w miarę czytania przerażająca, Karta Życia:

 

Ale to, co mnie zmroziło w jej tekście najbardziej, to ostatnie zdanie sugerujące, że przede mną nowy, bardzo odmienny od tego mi znanego, moralny ład społeczny, w którym pojęcie śmierci ma zupełnie, ale to diametralnie zupełnie inny zakres niż ten dotychczas mi znany, a punkt ciężkości jego sensu został tak bardzo przesunięty na płaszczyźnie norm etycznych, że usankcjonował, w moim pierwotnym znaczeniu, po prostu zabijanie ludzi. A dokładniej wszystkich nastolatków między trzynastym a osiemnastym rokiem życia, które z różnych powodów (religijnych, ekonomicznych czy wychowawczych) przestało mieć wartość dla społeczeństwa (i, o zgrozo!, dla rodziców również) w dotychczasowej formie, zyskując na wartości w poszczególnych, osobnych częściach ciała przeznaczonych do przeszczepu.
A wszystko to w świetle oficjalnie, formalnie funkcjonującego prawa, które było niczym innym niż przewidywaniem na podstawie posiadanej wiedzy odnośnie tego, co dobre a co złe. Wiedzy dorosłych, będącej wynikiem dialogu dwóch ścierających się światopoglądowo grup, które w ten sposób, po Wojnie Moralnej, doszły do konsensusu ustanawiającego obowiązującą, powyższą Kartę Życia.
Nad takim prawem nie zastanawiała się trójka głównych bohaterów – trzynastoletni Lev, przekonany religijnie o swojej misji bycia Podzielonym, piętnastoletnia Risa, wychowanka domu dziecka i Connor, sprawiający problemy wychowawcze swoim rodzicom, którzy w drodze do ośrodka donacyjnego, uciekli spod opieki dorosłych. Złamali zakaz opuszczania miejsca zamieszkania, stając się automatycznie zbiegami i przestępcami, ściganymi z urzędu przez „hycli”. Od tego momentu, który jest początkiem opowieści o drodze ich ucieczki w walce o życie, toczyła się, trzymająca w napięciu akcja, relacjonowana przez narratora zewnętrznego, z punktu widzenia zbiegłych nastolatków. Ukazując przy tym nie tylko grozę funkcjonowania antyutopijnego świata, w którym przyszło im żyć, a właściwie walczyć o to, do osiągnięcia pełnoletności chroniącej przed Podzieleniem, ale i zmuszając młodego czytelnika (mnie również!) do przemyśleń na temat tak bardzo aktualnych współcześnie zagadnień z bioetyki – klonowanie, przeszczepy czy wykorzystywanie komórek macierzystych w badaniach genetycznych. Autor, by ukazać złożoność społeczną, psychologiczną, moralną, a nawet religijną poruszanej problematyki, wykreował w powieści różnorodne światopoglądowo postawy bohaterów od biernego przyjmowania „prawd” podsuwanych przez rządzących, wykorzystujących do tego również religię, do skrajnego nonkonformizmu wobec rzeczywistości zastanej. Nie bez powodu uczynił przy tym głównymi bohaterami ludzi bardzo młodych, wkraczających dopiero w świat dorosłych, w których naturze leży bunt przynależny procesowi dojrzewania, chęć łamania starych zasad, przesuwania i przekraczania barier, burzenia starych struktur, krytycyzm i niezgoda na świat dorosłych, którzy mogą się mylić tak, jak Admirał. Opiekun ściganych uciekinierów odkupujący swoją nową, altruistyczną rolą poczucie winy wobec syna, na którego podzielenie się zgodził. Bo dorośli, w wyścigu do władzy mogą zagubić w ferworze walki to, co w niej najistotniejsze – tłumaczył Admirał Connorowi – widzisz, konflikt zawsze zaczyna się od kwestii spornej – różnicy zdań, kłótni. Jednak zanim przerodzi się w wojnę, kwestia, której dotyczył spór nie jest już istotna, ponieważ rozchodzi się tylko i wyłącznie o jedną rzecz: jak bardzo każda ze stron nienawidzi się wzajemnie. I wtedy tylko w młodych nadzieja.
A jak to się ma do powieści?
W dzisiejszych czasach, gdy zastanawiamy się nad zasadnością in vitro, nad wykorzystywaniem genetyki w modyfikacji żywności, nad klonowaniem wyraźnie zmierzającym w stronę ludzkiego ciała czy nad eutanazją, przesuwając granice formalnego prawa, drobnymi kroczkami, niemal niezauważalnymi w biegu życia, sankcjonującego ich dopuszczalność, my dorośli, w dążeniu do władzy, sławy naukowej lub pieniędzy, możemy zgubić punkt ciężkości, siebie i przyszłość naszych dzieci.
I właśnie o tym jest ta bardzo mądra, pierwsza część trylogii dla młodzieży.
Ale paradoksalnie, to właśnie w dzieciach nadzieja, daje do zrozumienia autor. Warto więc już teraz, zanim przejmą po nas władzę i moc decydowania, edukować ich poprzez właśnie takie opowieści (dużo ciekawsze niż nudne rozmowy na poważne tematy!), które w sporej dawce adrenaliny ujętej w ramy thrillera, podsuwa rozmowy bohaterów na temat wartości/niewartości życia i konieczności/niekonieczności śmierci, sensu/bezsensu przeszczepów, istnienia/nieistnienia świadomości przekazywanej wraz z przeszczepionym organem, nadziei/beznadziei oczekujących na zdrowy organ i wreszcie wypaczeń i nadużyć tych, którzy prawo wykorzystają dla swoich osobistych, egoistycznych celów. Autor nie waha się przy tym postawić bohaterów w każdej z tych sytuacji, a pośrednio czytelnika, dając mu odczuć emocjonalnie stan człowieka oczkującego na przeszczep i przeznaczonego do podzielenia. Zmusza do położenia się na stole operacyjnym i poddaniu się procesowi rozczłonkowania przy zachowaniu pełnej świadomości, bo takie są „humanitarne” zasady operacji, by za każdym razem wymóc opowiedzenie się za lub przeciw, do oceny lub podjęcia konkretnej decyzji. Nie daje w wyborze odpowiedzi – nie wiem.
Zastanawiam się, jak przyjmie tę książkę młodzież, biorąc pod uwagę moje męki moralne i moje przerażenie, jakie wywołała perspektywa wizji takiej przytłaczającej przyszłości. Najgorsze, że bardzo realnej i wcale nie niemożliwej do zaistnienia, jeśli polityka w badaniach genetycznych będzie podążać w dotychczasowym kierunku, który zaczął się od niewinnego sklonowania owcy Dolly. Ale dobrze, że z tego punktu widzenia, takie, przy okazji dobrej rozrywki, wartościowe powieści dla młodzieży ktoś pisze i wydaje. Ktoś, kto ma świadomość, że bazę postaw ludzi dorosłych należy kształtować za młodu (chociażby poprzez książki), bo walka o naszą przyszłość to teraźniejsza walka o umysły i uczucia nastolatków.
Będę tą bronią (to znaczy tą książką) walczyć o to. Jak zwykle krecią robotą czyli podsuwaniem przed oczy mojej zaprzyjaźnionej młodzieży tego tytułu, by nie doczekać się życia, którego nikt inny nie uważa za wartościowe, poza mną.
Obym nie dożyła takich czasów, co mówię z pełną świadomością.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Swoje wrażenia spisałam dla portalu Zbrodnia w Bibliotece.

 A tutaj zekranizowana, książkowa scena rozczłonkowywania. Dla tych o mocnych nerwach!

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Dla młodzieży

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *