Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Pod schodami – Alison Maloney

21 marca 2019

Pod schodami: życie codzienne służby domowej w początkach XX w. W Anglii – Alison Maloney
Przełożył Krzysztof Cieślik
Wydawnictwo Bellona , 2015 , 184 strony
Literatura angielska

Pod schodami, a nawet w piwnicy!
Czasami również na strychu, upływała spora część życia aż 40,5 procentom wszystkich dorosłych pracujących kobiet czyli służbie domowej. To o tej warstwie społeczeństwa w Anglii na przełomie XIX i XX wieku, a raczej o ich zajęciu, a może profesji czy nawet zawodzie, opowiedziała mi autorka tej pozycji. Nie popadała jednak w sentymentalny czy oskarżycielski ton w imieniu ciemiężonych. Zachowała neutralną postawę badacza zjawiska, odzwierciedlając wiernie i obiektywnie pozycje kobiet i mężczyzn zatrudnianych w arystokratycznych posiadłościach lub w domach klasy średniej – lekarzy, prawników czy urzędników. Wręcz podkreśliła, że w czasach wiktoriańskich i edwardiańskich większość społeczeństwa żyła w strasznej nędzy, praca w charakterze służącego była zajęciem bardzo pożądanym, bo pozwalającym nie przymierać głodem lub, w przypadku kobiet, nie zejść na drogę prostytucji. I mimo że była to praca bardzo ciężka, wymagająca całodobowej dyspozycyjności, nisko płatna, a czasami niebezpieczna, to były posługacz dopatrywał się w niej nawet „piękna”, wspominając – Piękno tej pracy, według mnie, polegało na tym, że mogłem wreszcie zjeść wyśmienite śniadanie (…) karmili mnie jajami na bekonie – to było coś, czego w domu nigdy nie dostałem.
I tego punktu widzenia tematu na tle społecznym, nakreślonym na początku, mocno się trzymałam, poznając cienie i blaski, trudy i przyjemności, znój i udogodnienia, wady i zalety pracy służby domowej.
Nie było mi łatwo, bo w moim środowisku dorastania „pańskość” piętnowano. Z „pańskością” się definitywnie kończyło w kraju socjalistycznym, w którym każdy miał, a nawet musiał być równy. Przyznanie się do posiadania niani w dzieciństwie, wbijało mnie w poczucie winy zbrodni wyzysku, jak ujmowała to komunistyczna nomenklatura, więc ukrywałam to. Co nie zmieniło mojego zachowania – na grób mojej niani chodzę do dzisiaj i tak zostanie, dopóki wystarczy mi sił tam dojść. Ale kiedy, dzięki autorce, odnalazłam racjonalny środek patrzenia na służbę, jak na szansę wyrwania się z dzielnicy nędzy w mieście czy z biedy wsi w czasach, gdy nie było alternatywnej drogi kariery i awansu, zapewniającej jakikolwiek status społeczny i podstawowe środki do życia rodzinie, wtedy poczułam się trochę, jak w serialu Downton Abbey. Oczywiście w roli służącej.
Autorka była bardzo drobiazgowa w swoich opisach.
Zaczęła od najbardziej intrygującej mnie kwestii, w której trochę gubiłam się, oglądając filmy kostiumowe – od struktury gospodarstwa domowego z uwzględnieniem obowiązującej w niej hierarchii.

 

Dzięki tej prostej grafice szczegółowo i wyczerpująco opisanej w następnych rozdziałach, poznałam różnice między posadą kamerdynera, gospodyni, pokojowego, lokaja czy posługacza, które do tej pory były dla mnie mocno niejasne. Opisała obowiązujące ich stroje, będące również wyrazem pozycji na tej drabinie zależności, obowiązki, warunki pracy, czynniki wpływające na wysokość pensji, wśród których wzrost fizyczny był bardzo ważnym, konwenanse obowiązujące w relacjach sługa – pracodawca, jeden dzień z życia posiadłości wraz z harmonogramem zajęć rozpisanym na godziny, zasady zachowania i wymogi moralne nierzadko wpisujące się w „dulszczyznę”, procedury zatrudnienia i zwalniania oraz oczywiście kwestię gwałtów, romansów i mezaliansów, tak bardzo eksploatowanych przez film i literaturę.
Z ogromnym zaciekawieniem słuchałam autorki nie tylko dlatego, że przeniosła mnie w wieki minione i atmosferę tamtych lat, zwłaszcza gdy pokazała mi taką posiadłość (a wirtualnie Brighton),

 

ukazanych od strony służby domowej, ale i dlatego, że często oddawała głos ludziom z przeszłości, opowiadających o swojej pracy. Powoływała się również na podobne pozycje popularnonaukowe innych autorów, umieszczając ich pełny wykaz w bibliografii. Publikowała autentyczne ogłoszenia szukających pracy z ówczesnej prasy,

 

dane z raportów statystycznych, cenniki produktów, listę ówczesnych wynagrodzeń służby domowej, porady kulinarne z poradników zarządzania gospodarstwem domowym,

 

a nawet szczegółowe przepisy na popularne dawniej potrawy:

 

To pozasalonowe spojrzenie na codzienne życie ówczesnej Anglii było tak samo ciekawe, jak życie na salonach, bo ukazywało mechanizm jego funkcjonowania oparty na potrzebie prestiżu i często snobizmu. Ten system wzajemnej zależności między skrajnymi warstwami społecznymi naruszyła I wojna światowa i rozwój techniki. Przed służącymi otworzyły się alternatywne drogi awansu społecznego, a i zapotrzebowanie na służbę również spadło. Autorka tę zmianę społeczną podsumowała ostatnim zdaniem wstępu – Wybuch I wojny światowej w 1914 roku oznaczał koniec złotego wieku służby domowej. „Życie pod schodami” miało już niebawem przejść do historii.
Ale nie do historii świata.
W wielu jego rejonach przybrało formę bezwzględnego niewolnictwa. Również w stosunku do dzieci. Ale to już historia na zupełnie inną książkę. Niestety współczesną i bardzo aktualną.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Popularnonaukowe

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *