Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

I więcej nic nie pamiętam – Adina Blady-Szwajger

21 marca 2019

I więcej nic nie pamiętam – Adina Blady-Szwajger
Wydawnictwo Świat Książki , 2010 , 285 stron
Literatura polska

   Lubię, przed wejściem w treść książki, zapoznać się z jej aparatem informacyjnym. W tej zatrzymałam się na króciutkim fragmencie umieszczonym na skrzydełku i… pochyliłam głowę, żeby powstrzymać łzy, wyciszyć emocje i odpowiedzieć sobie na pytanie: czy dam radę czytać dalej? Zwłaszcza, że autorka wspomnień powstrzymywała się przed ich ujawnieniem 45 lat, wierząc, że …to, co się stało, nie jest ani do pisania, ani do czytania.(…) Bo to wszystko są tylko słowa. A ja nie jestem literatem i nie umiem znaleźć słów, które krzyczą.
   Ale zaraz potem, na tylnej okładce, kategoryczne zdanie Marka Edelmana, jednego z jej kolegów z czasów okupacji: Książkę trzeba przeczytać.
   Posłuchałam go.
   I mimo, że ciężar faktów pochylał mi głowę nad tą historią jeszcze kilka razy, by ochłonąć, by móc czytać dalej, móc towarzyszyć jej w ofiarowywaniu dzieciom łaski cichej śmierci, w spolegliwej obecności w łagodnym i godnym odejściu w śmierci głodowej, w miłosiernej eutanazji osób dorosłych, w niesieniu pomocy łączniczki ŻOB, podszytej wszechobecnym strachem przed śmiercią, zapijanym alkoholem, brnęłam dalej, z uporem. Przyglądałam się, jak te wspomnienia odzierają z mitu szlachetnego bohaterstwa, bo niezupełnie wynikającego wyłącznie z odwagi i altruizmu. Był jeszcze zwykły, człowieczy lęk, rozpacz, depresja, chęć życia, głód, własny egoizm, próby samobójcze, tchórzostwo, aborcje. Przeżycia, które skutecznie dusiły chęć dzielenia się nimi z kimkolwiek, z nadzieją, na całkowite zapomnienie, pogrzebanie w głębinach pamięci, bo jak pracować po wojnie jako pediatra, gdy pierwsze kroki w tym zawodzie zaczęło się od zabijania dzieci? Bo przecież nie zaczyna się pracy lekarza od prowadzenia ludzi zamiast do życia – do śmierci.(…) I nic nie pomaga, że wiem, że to wszystko było właśnie po to, żeby ratować życie ludzkie, że to wszystko było konieczne…
   Tak jak koniecznym było przeczytanie tej książki, przebrnięcie przez ból i koszmar czyjegoś życia, by móc odpowiedzieć na zadawane mi pytanie: po co ty czytasz TAKIE książki?!
   Dotychczas podawałam kilka argumentów, które od niedawna zastępuję tylko jednym: po to, aby ani mnie, ani moim dzieciom, moim wnukom, prawnukom i praprawnukom nigdy nie przyszła do głowy myśl kradzieży napisu „ARBEIT MACHT FREI” znad oświęcimskiej bramy obozowej, ani żadnej rzeczy, która ich jest.
   Tyle jestem im winna, a zarazem tylko tyle… wysłuchać, przeczytać, pamiętać, przekazać.
   To nie jest ponad moje siły.

   Inni czynią dużo więcej. Na podstawie tych wspomnień Remigiusz Grzela przygotowuje program do spektaklu, w którym gra Alina Świdowska, córka autorki.
   To jest jeden z tych momentów, w którym żałuję, że mam tak daleko do Warszawy.

 A wśród nich młodziutka lekarka, która musiała zabijać…

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Wspomnienia powieść autobiograficzna

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *