Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Hobbysta – Agnieszka Pruska

21 marca 2019

Hobbysta – Agnieszka Pruska
Wydawnictwo Oficynka , 2015 , 415 stron
Cykl z nadkomisarzem Barnabą Uszkierem ; Część 2
Seria ABC
Literatura polska

Mamy nowy cykl kryminalny!
Czytając Literata tej autorki, nie przypuszczałam, że dwa lata później będę śledziła kolejne śledztwo nadkomisarza Barnaby Uszkiera z gdańskiego komisariatu. Autorka troszeczkę zaryzykowała, bo osią cyklu są nie tylko zagadki kryminalne, ale również osobowość głównego bohatera je rozwiązujące. A jak zaznaczyłam w swoich wrażeniach polekturowych sprzed dwóch lat, śledczy Uszkier, poza nieprzeciętnym imieniem, to bardzo przeciętny mężczyzna. Grzeczny aż do bólu.
Aż za!
I chyba autorka miała tego świadomość, bo w tej części na nadkomisarza pada cień nieprawości tworzący osobisty i intrygujący wątek śledczy. Ale akurat charakter tego wątku w niczym nie odbiega od wielu mu podobnych czyli ślepych i niewnoszących do śledztwa nic nowego.
To specjalny zabieg autorki.
Tak zakręcić, tak pogubić mnie w podsuwanych danych, bym nie poukładała sobie zbyt szybko obrazu morderstwa, nie odnalazła motywu przed Uszkierem, a tym bardziej nie wytypowała zabójcy po zaledwie stu stronach dochodzenia. Zresztą nie mnie jedną wpuściła w maliny (tutaj w chaszcze na poligonie), bo oto opowieść o morderstwie dokonanym na hobbyście-wędkarzu toczyła się już na 254 stronie, a ja napotykam takie oto zdanie – Potrzebny nam motyw, a nie dotarliśmy jeszcze do nikogo, kto powiedziałby o czymś, co mogłoby nim być. Dwie trzecie historii poszukiwania sprawcy zbrodni, a śledztwo nadal w lesie, a raczej na poligonie, i pustka w głowie z jednym kołaczącym się pytaniem, nad którym głowi się drużyna Uszkiera – jak to ugryźć? Bo denat, poza tym, że był pasjonatem wędkowania, niczym szczególnym się nie wyróżniał. Śledczy zaledwie stworzyli obraz dosyć bezbarwnego faceta dzielącego czas pomiędzy pracę i hobby z głównym pytaniem – Komu się aż tak naraził, żeby zginąć?
Pozornie sprawa beznadziejna albo… dla bardzo dobrych policjantów.
Ten ostatni warunek spełniał właśnie nadkomisarz Uszkier. Na dodatek wypoczęty, bo po urlopie i z wysokimi notowaniami zawodowymi. Idealny kandydat do spraw niemożliwych, którego szkoda byłoby, zdaniem jego przełożonego, marnować do prowadzenia dochodzeń, z którymi mógł sobie poradzić ktoś o mniejszym doświadczeniu.
I dostał je aż dwa!
Z czego drugie dołożyli mu przypadkowo jego dwaj synowie uwielbiający zabawę w detektywów. To skomplikowanie zagadek i sam mozolny proces dochodzenia do sprawcy lub sprawców (nie chcę niczego sugerować) jest tym, co całkowicie pochłaniało moją uwagę, świadomie rozpraszaną przez tu i ówdzie podsuwane fałszywe informacje i wątki. I o to dokładnie autorce chodziło, o czym upewniłam się, czytając jej wywiad Na tropie kryminału. O dostarczenie dobrej rozrywki czytelnikom, którzy szukają w kryminałach przede wszystkim logicznych łamigłówek.
I takie w tej części cyklu są!
I jeszcze jedno – marzy mi się w kolejnym tomie bardziej niegrzeczny Uszkier. Chociaż z drugiej strony zaczynam się do właśnie takiego, jakim jest, przyzwyczajać. I jak tu dogodzić czytelnikowi?

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *