Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Dziecko śniegu – Eowyn Ivey

21 marca 2019

Dziecko śniegu – Eowyn Ivey
Przełożył Marcin Wróbel
Wydawnictwo Pascal , 2013 , 448 stron
Literatura amerykańska

Tej historii nie powinnam w takim wyjątkowym dniu, jak dzisiaj, opisywać.
Powinnam ją opowiedzieć przy ciepłym blasku świec palących się na wigilijnym stole, w poświacie skrzących się światełek choinkowych odbitych w wiszących na niej kruchych ozdobach i koniecznie ze śniegiem za oknem. A przede wszystkim wśród najbliższych, których mogłabym dotknąć i zajrzeć im w oczy, sprawdzając, czy posiadam moc topienia lodu w sercach opowieścią o najcenniejszym darze, jaki mogą sobie podarować w tym dniu otwierania ludzkich serc – miłości. A zaczęłabym tak:
Zamknijcie oczy i przenieście się w czasie do początków XX wieku na śnieżną, mroźną Alaskę razem z Jackiem i Mabel. Starszym małżeństwem niemogącym mieć dzieci, które w tej dziczy i biorąc ją sobie głęboko do serca, bezbronną i strzeżoną ze wszystkich stron, pełną przemocy i potulną, rozedrganą w swojej wielkości, szukało ukojenia tęsknoty za niemożliwym do spełnienia się. I to właśnie z tego bolesnego pragnienia i śniegu, który bielił się wokół po szczyty gór na horyzoncie,

Wikipedia

ulepili pewnego wieczoru uosobienie ich marzeń – dziewczynkę. Jack wyrzeźbił jej delikatne rysy twarzy, a Mabel ubrała w błękitny szalik i rękawiczki. Dziewczynka w ich oczach była prześliczna, ale w jasnym poranku dnia nie mogli się ponownie cieszyć jej widokiem. Dziewczynka zniknęła. Pozostała po niej niewielka górka śniegu, od której prowadziły dziecięce ślady niknące w pobliskim lesie…
Tak zaczyna się baśń dla dorosłych, w której mogłam wybierać pomiędzy magicznym widzeniem Mabel a realnym podejściem Jacka do dalszych losów bohaterów tej opowieści. A wahałam się między nimi do ostatniej strony, czy dziewczynka to Śnieżynka z bajki, na której policzkach nie roztapiał się śnieg, ześlizgując się na nich jak po lodzie, dopóki nie porwał ich wiatr, o głosie jak delikatny dźwięk dzwoneczków, o oczach barwy niebieskości lodu i tak zwinnej, jakby poruszała się ponad śniegiem, czy dziecko śniegu z gór, którego „magię” można było wytłumaczyć „śnieżną gorączką” płatającą, spragnionemu umysłowi na odludziu, figle. Nawet ostatnie zdanie nie rozstrzygnęło jednoznacznie mojego dylematu. Wręcz przeciwnie – spotęgowało to wahanie, podsuwając wniosek, że w górach Alaski wszystko jest możliwe i wszystko zdarzyć się może.
Autorka snując tę przepiękną, magiczną opowieść, wykorzystała rosyjską baśń Śnieżynka, by stworzyć historię realną, ale pełną magii. Tej tworzonej przez wyobraźnię i tęsknotę ludzką, ale i tej podsuwanej przez naturę, w której żyli bohaterowie. Surową, wymagającą, bezlitosną dla słabych, ale jednocześnie cudowną w swoich odsłonach kolejnych pór roku. Czułam całą miłość autorki do miejsca, w którym żyje na co dzień, ujętej w scenach pisanych sercem i duszą.
Ale dla mnie była to przede wszystkim opowieść o naturze ludzkiej, którą kształtują surowe warunki życia. Czasami zamrażające uczucia, by przeżyć, a czasami wytrzymać ból istnienia i niespełnionych pragnień. W pierwszym przypadku ludzi żyjących zgodnie z naturą, a w drugim przypadku zgodnie z normami społecznymi. Takich dzieci śniegu widzę dookoła siebie mnóstwo. Zmrożonych lub całkowicie zamrożonych. Schowanych pod lodową pokrywą wyrzeźbioną przez naturę lub przez egoistyczną wolę innych ludzi, a którą potrafi stopić tylko jedno uczucie – miłość. A po czym poznaję, że serce zaczyna tajać? Po oczach, w których pojawiają się łzy w trakcie rozmowy. To dlatego takie opowieści wymagają bliskiego, bezpośredniego, fizycznego kontaktu.
Ale ostrożnie z tym odmrażaniem innych!
Nie każdy to potrafi i nie każdemu wolno to czynić. Antoine de Saint-Exupéry w Małym Księciu przypomina o braniu odpowiedzialności za losy zwierząt oswojonych czyli za przyjaźń z innymi ludźmi lub rozbudzone w nich uczucia. W tym zdolność pokochania drugiego człowieka. Podobne przesłanie znalazłam w tej książce, którego symbolem była mądra miłość Jacka i Mabel do dziewczynki.
Dokładnie takiej miłości najbliższych, otulającej duszę i chroniącej przed zamarznięciem, dającej siłę zmagać się z surowym życiem i spełniać się wśród innych, z ciepłego serca życzę wszystkim nie tylko w święta.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *