Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Anima vilis – Krzysztof T. Dąbrowski

21 marca 2019

Anima vilis – Krzysztof T. Dąbrowski
Wydawnictwo Initium , 2010 , 286 stron
Literatura polska

   Podoba mi się grafika okładki tej książki, przedstawiająca, jak się okazało później, jedną ze scen opisanych wewnątrz. Przyciągnęła mój wzrok kolorem, zaintrygowała niesioną grozą, wprowadziła w nastrój oczekiwania niesamowitości przyszłych historii. To już wystarczyło, że chciałam zajrzeć do środka. Poznać tytułowe anima vilis, które w języku łacińskim oznacza nędzną, potępioną duszę lub podłą istotę. To one łączą w swojej licznej plejadzie wszystkie zebrane w tym tomie opowiadania. Pokutują między bytami i światami, włóczą się z ciała do ciała ludzi i zwierząt, szukają zemsty i odwetu za krzywdy doznane w innych czasach, w innych powłokach cielesnych. Jednocześnie cztery z nich dodatkowo połączone są wspólnymi bohaterami: a to małą Martynką, a to psem Maksem, a to Tą Która Wiele Imion Miała oraz mniej lub bardziej fabułą opisywanych zdarzeń. Wszystko pozostałe jest różne i bardzo różnorodne zarówno w treści, w pomyśle na kanwę, w rodzajach istot w nich występujących, od kosmitów po strzygi z polskich legend, a także w gatunkach fantastyki, od horroru po fantasy z elementami science fiction. Miszmasz świata grozy, w którym najbardziej spodobało mi się „Przeznaczenie znajdzie drogę”. Może dlatego, że chciałabym być nieśmiertelna nie wzbudzając podejrzeń wieczną młodością. Móc starzeć się za każdym razem zgodnie z naturą. Odradzać się na nowo w młodym ciele. Obserwować zmieniający się świat przechodząc z ciała do ciała, za każdym razem innym, w innym środowisku, a może kraju? Chociaż z drugiej strony spychanie duszy gospodarza do roli więźnia ciążyłoby mi na sumieniu. Kuszący pomysł z dylematem. Aż żal, że to tylko opowiadanie.
    Bo autor potrafi budować napięcie. Potrafi kreślić stan psychiczny bohatera, obojętnie czy to jest mała dziewczynka, pies czy zombie. Potrafi rozśmieszyć, a nawet naśladować gwarową mowę wiejskiej kobiety czy bełkot pijaczka. Potrafi zmusić mnie do zaciskania palców w dłoniach w trakcie scen pościgów i ucieczek jak ta: Przez chwilę paznokcie tarły o beton; wyginały się i łamały z suchym trzaskiem. Oddzierały się od palców, wyrywając przy tym postrzępione płaty naskórka.
   Aż boli!
   Jednym zdaniem: potrafi wszystko w tym zakresie i jak się dowiedziałam z wywiadu z pisarzem i z jego strony autorskiej, jest uznanym mistrzem opowiadania.
    Ale dlaczego tylko opowiadania? Ja bardzo poproszę o więcej i obszerniej. Pragnę zatopić się w wyobraźni pisarza na co najmniej 300 stron litego tekstu powieści. Po tej dawce jego możliwości jestem pewna, że i to potrafi.
    Ja chcę, ja żądam, ja czekam!

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Fantastyka

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *