
To jesteśmy umówieni. Na śmierć i życie.
Na poparcie obietnicy, złożonej w traumatycznych okolicznościach, każdy z czterech chłopców otrzymał jedną czwartą stuzłotówki z Waryńskim. To było dekady temu podczas szkolnego wyjazdu w góry. Wojtek, Stefan, Jurek i Krzysiek teraz byli dojrzałymi mężczyznami i pracowali odpowiednio jako policjant, dziennikarz, prorektor wyższej uczelni i sędzia. Dotychczas nie kontaktowali się ze sobą, bo rozdzieliła ich proza życia.
Łączyło tylko jedno – fragment banknotu.
Niby kawałek bezwartościowego papieru, a jednak każdy z nich w najtrudniejszych chwilach, smutku, w nerwach, w chwilach zwątpienia sięgał po ten kawałek papieru i wszystko wracało do normy.
Symbol umowy, którego moc rzeczywistość postanowiła przetestować.
W życiu każdego z nich pojawiła się nagła, skrajna sytuacja, która połączyła ich ponownie. Tym razem byli dorośli, mieli kontakty, znajomości, władzę i pieniądze, aby wzajemnie sobie pomóc. Jednak los skumulował te potrzeby w jednym czasie, tworząc coraz bardziej zacieśniający się węzeł gordyjski.
Złośliwość losu, przypadek, zbieg okoliczności czy pokłosie zasianego ziarna zła w przeszłości?
Autor początkowo powoli budował fabułę pełną przypadków przydarzających się mężczyznom. Dramatycznych, skrajnych, więc wymagających pomocy aktywującej umowę z przeszłości. Szybko wyjaśnił retrospektywnie, skąd u każdego z nich pojawił się fragment banknotu i jakie były okoliczności jego podziału. Na tym etapie wątek przypominał bardzo motyw rewelacyjnego filmu Uśpieni w reżyserii Barry’ego Levinsona. Autor uczynił z niego tytułowe ziarno zła powieści, obudowując je w thriller. Naprzemiennie opowiadane losy czterech bohaterów, którzy wyruszyli w dorosłość obciążeni traumą, tworzyło misternie skonstruowaną zagadkę, meandrycznie prowadzącą do odpowiedzi na wcześniej postawione pytanie.
Trudną do rozwiązania.
Autor inteligentnie gubił tropy, naprowadzając na nowe. Płynnie przechodził z jednego wydarzenia w drugie, wykorzystując ostatnie zdanie jako początek nowej sceny. Wprowadzał poboczne wątki, które pozornie niezwiązane z głównym nurtem historii, okazywały się istotne w ostatecznym rozrachunku. Ukazywał zdarzenia od ich najbardziej bezwzględnej i brutalnej strony, gdzie krew, łzy, sadyzm, ból i cierpienie osiągały wysoki pułap wytrzymałości na nieszczęścia, skumulowane w życiu jednej osoby i pomnożone przez czterech mężczyzn i ich bliskich. Powoli ujawniał sekrety i tajemnice bohaterów, które nie tylko zmieniały kierunek i dynamikę akcji, ale również postawy, zachowania postaci, a przede wszystkim ich profil charakteru.
Nie tylko dobry lub tylko zły.
Autor wyposażył człowieka w tej opowieści w szerokie spektrum wad i zalet. Mieszankę cech, które kierowały chłopcami w okresie nastoletnim, a potem mężczyznami w dorosłości. Determinującymi i definiującymi zachowania i wybory w życiu, tak dobrze rozumianymi, a może nawet tłumaczącymi traumatyczną przeszłością. Tym samym autor umożliwił w jakiejś części utożsamienie się z bohaterami, by uniknąć ich oceny i zmusić czytelnika do zastanowienia się nad istotą zła.
Dla mnie niekoniecznie złem zasianym, jak sugeruje tył.
Raczej nad jego ciągłością i niemożnością określenie momentu siewu. Nad jego nieustannym dziedzictwem w sensie ontologicznym. Bez początku i końca, jak sugerowały rozpoczęcie i zakończenie powieści. Niemożliwe do całkowitego zlikwidowania, ale możliwe do przeanalizowania niszczącego mechanizmu działania przez niego napędzanego. Dokładnie takie przesłanie umieścił autor, ukazując z mistrzowską precyzją dynamiczne i zaraźliwe działanie zła.
Wniosek pozostawiając czytelnikowi.
Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.
Ziarno zła – Grzegorz Kapla, Wydawnictwo Sonia Draga, 2026, 414 stron, literatura polska.
Zwiastun książki.
Autorka: Maria Akida
Kategorie: Kryminał sensacja thriller
Dodaj komentarz