Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Facebook Instagram YouTube Lubimy Czytać Pinterest

Idea Cieni – Tomasz Cechowski

9 marca 2026

Z jego troski zrobiła coś toksycznego. Z nadziei – obsesję. Z potrzeby kontaktu – stalking. Z bezradności – agresję.

   Kto?

   Tutaj należałoby zapytać – co? Otóż… książka! Lucas trafił na jej promocję, lecąc w samolocie. Reklama ciekawie brzmiącego tytułu obiecywała – Dzięki tej książce poznasz sekrety, o których nie mówi nikt. Prawdziwe życie. Prawdziwe ryzyko i duże pieniądze.

   Dokładnie tego ostatniego szukał Lucas.

   Był zdesperowany. Właśnie zamknął swój rozczarowujący etap życia w Chicago z zamiarem rozpoczęcia nowego w Las Vegas. Miał dosyć dotychczasowej bierności, powtarzalności, rutyny, czekania na nienadchodzące, bezsensu, bezradności i własnego nieudacznictwa w pogoni za bogactwem. W Vegas chciał skorzystać z szansy na wielką wygraną, a tym samym zmianę statusu materialnego na lepszy. To dlatego bez wahania zdecydował się na pobranie aplikacji, by móc zacząć czytać Ideę Cieni – stąd tytuł powieści.

   Szybko przekonał się, że otworzył puszkę Pandory.

   To nie była zwykła książka. Odsłuchiwany audiobook mówił o nim. Dokładnie to, co robił w tej sekundzie. Nie opis czyjegoś wspomnienia. Nie przyszłość, nie przeszłość. Tylko to, co działo się tu i teraz. Nawet nie zorientował się, w którym momencie przestał czytać, a książka zaczęła czytać jego. I to w czasie rzeczywistym. Kiedy został wciągnięty w wir zmieszanych wydarzeń fikcji i realiów, w którym stawką stało się najpierw jego bezpieczeństwo, a potem życie. Zdecydowanie było już za późno, kiedy zrozumiał, że wplątał się w coś, czego nie potrafił pojąć. Fikcja wymknęła się spomiędzy kartek i stała się rzeczywistością. Przerażającą.

   A może na odwrót?

   Autor, wykorzystując typ powieści szkatułkowej, skonstruował fabułę, którą można byłoby scharakteryzować jednym zdaniem – książka o książce, a w tej książce jeszcze jedna książka w moich dłoniach. Opowieść rozpoczął od mocnego, ale zagadkowego prologu opisującego opresyjną czynność czytania, sugerującego, że nie będzie to tylko thriller psychologiczny, jak przeczytałam na okładce książki, ale również technologiczny. Nie zaskoczyło mnie to, ponieważ doświadczyłam tego w autorskim debiucie Kod Pixeli. Taki dobór formy przekazu okazał się bardzo przemyślaną koncepcją w budowaniu konstrukcji opowieści mającej unieść mocny przekaz filozoficzny.

   Do jego zrozumienia trzeba było jednak podążyć za głównym bohaterem Lucasem. Chociaż bardziej pasowałoby tu określenie – pobiec, by nadążyć za dynamiką akcji. Jej szybkie tempo wyznaczały główne wątki o charakterze śledczym i sensacyjnym, w których bohaterowie próbowali w tajemnicy przed innymi osiągnąć własne cele. Niekoniecznie tożsame z innymi. Tajemnice, sekrety, niedopowiedzenia, kłamstwa ujawniane w miarę poznawania bohaterów, nagle zmieniały kierunek akcji, wytyczając jednocześnie nowe. Ciekawym zabiegiem nie było ich wyjaśnianie na końcu historii, ale kończenie w trakcie opowieści, by rozpocząć zupełnie nowe. Zawsze w biegu, w poczuciu niebezpieczeństwa i ogromnej niepewności w permanentnej pogoni albo ucieczce. Przypominało to osiąganie minicelów w grze komputerowej lub baśni z zadaniami do wykonania, by przejść na wyższy poziom i otrzymać nagrodę. To właśnie ona, wielka niewiadoma, a jednocześnie przyczyna całego zawirowania, trzymała uwagę w niezmiennym napięciu. Jej odkrycie, rozpakowanie i poznanie okazało się równie ważne, jak sam bohater.

   Artefakt współczesnego człowieka.

   To jego postępowanie, światopogląd, osobowość, charakter, wartości, wybory, których dokonywał i czyny za nimi idące oraz powolny proces jego przemiany, a tym samym priorytetów życiowych, były tak naprawdę najważniejsze w tej historii. Wnikliwa opowieść, niczym dobry film prosto z Hollywood, o człowieku, z którym można było się łatwo utożsamić. Z całym dobrodziejstwem wad i zalet. Dotyczyło to również pozostałych bohaterów. Złożonych tak psychicznie, jak tylko potrafi być człowiek i jego umysł. Spektrum różnorodności typów ludzkich z pogłębioną psychiką i historią za nimi stojącą okazało się bardzo dobrym i niezbędnym materiałem poglądowym do zrozumienia przesłania tej powieści.

   Wybrzmiewającej na końcu niczym filozoficzny miniwykład na temat… człowieczeństwa.

   To dlatego autor umieścił powieść w klamrze dwóch podobnych scen, z których ostatnia tłumaczyła niepokojący prolog. Również to, co wydarzyło się w fabule umieszczonej między nimi. Ułatwiała zrozumienie istoty problemów współczesnego społeczeństwa w dobie rozwijającej się technologii ukrytych za kotarą świetnej rozrywki. Z jednym wnioskiem – Człowieczeństwa nie można obliczyć – można je jedynie poczuć.

   Powieść daje tę szansę.

Idea Cieni – Tomasz Cechowski, wydanie autorskie, 2026, 544 strony, literatura polska.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *