
Historia zatoczyła krąg, kreśląc Uroborosa losu z wyraźnie zaznaczonym połączeniem, czyli tytułową spoiną.
Losu Apejrona, który z dumą mógł wrócić do imienia Andrzej, chociaż w zakładzie psychiatrycznym nazywano go Nietzsche. Profesor i wykładowca akademicki znalazł się w gnieźnieńskim szpitalu dla nerwowo i psychicznie chorych zwanym potocznie „Dziekanką” po nagłym ataku nerwowym. To tam pod okiem doktora Widzego miał na nowo przepracować wypartą przeszłość i zamrożone wspomnienia, by zrobić pierwszy krok w proces zdrowienia. Powrócić do domu, czyli… siebie.
Jednak tym razem nie on miał grać pierwszoplanową rolę.
Dramatyczne dzieje mężczyzny znałam już z dwóch poprzednich części tryptyku Złuda i Krótka historia nikczemności. W jego ostatniej odsłonie miałam z kolei dowiedzieć się, ku czemu one prowadziły i dlaczego skupienie się na tragedii Apejrona doprowadzające mężczyznę do załamania psychicznego, zajęło aż dwie odsłony tego tryptyku.
Autorka miała w tym dobrze przemyślany cel.
Pokazać zagubionego (według psychiatrii zaburzonego) człowieka od strony ludzkiej i filozoficznej, bo być może tacy, jako on potrafią dotknąć absolutu, do którego my, »normalni«, nigdy nie dostaniemy klucza. To dlatego akcję ostatniej części umieściła w zakładzie psychiatrycznym, wprowadzając czytelnika w wymiar odmiennej, a przez to mało dostępnej dla większości, rzeczywistości widzianej oczami pacjenta. To pozwoliło na odnalezienie zagubionego albo wyprostowanie wypaczonego spojrzenia na osobę psychicznie chorą jako człowieka tonącego w bezmiarze tragizmu świata roztrzaskanego na drobne kawałki.
Na emocjonalne dotknięcie rany, by „uwierzyć”, czyli poczuć.
Ten uniwersalny język emocji zrozumiały dla wszystkich czujących istot przekładający chaos świata uprzedzonego na opowieść, pozwolił na zrozumienie stanu nie tylko Apejrona, ale i jego współpacjentów z nieformalnymi „imionami” silnie sugerującymi historie stojące za każdym z nich – Hioba, Diogenesa, Gandalfa, Parakleta, Chopina czy Prometeusza. Odkrywającymi ich człowieczeństwo, którego odmawiało im społeczeństwo włącznie z psychiatrami. Śmiem twierdzić, że nadal odmawia.
Autorka w tym odzieraniu z uprzedzeń poszła dalej.
Spojrzała szerzej na dotknięte „szaleństwem” osoby, bo z punktu widzenia historii, w której tacy ludzie ponosili najwyższe konsekwencje wymierzone przez decydentów stojących na czele narodów, wprowadzając światopogląd eugeniki w czyn. Nie tylko Niemców, ale również narodów europejskich. W tym Polski. To dlatego autorka wykorzystała w fabule nazistowską historię gnieźnieńskiego szpitala psychiatrycznego, czyli „Dziekanki”, gdzie w okalających go lasach badacze nadal odkrywają kolejne „doły śmierci”. Miejsca pochówku ponad 3500 osób uznanych za »życia niewarte życia«.
To w tym celu wymieszała fikcję z prawdą.
Zakotwiczyła wszystkie fikcyjne wątki w realiach II wojny światowej i nazizmu, by ukazać ogrom tragedii ludzi nieumiejących bronić swojego człowieczeństwa, a przez to skazanych na kulturę szlachetnej amnezji.
Oddać głos współczesnym Apejronom, Hiobom, Diogenesom, Gandalfom, Parakletom, Chopinom, Prometeuszom oraz pacjentom z „dołów śmierci”.
Jednocześnie przynajmniej zachwiać nastawieniem czytelnika, którego uosabiał doktor Widze zmieniający swoje nastawienie do pacjentów w miarę ich poznawania na pełne empatii. Lekarza uświadamiającego sobie z czasem, że lekarstwem na chorobę jego pacjentów od zarania dziejów zawsze był drugi człowiek.
Autorka odkrywała bolesną ranę każdego z bohaterów subtelnie, uważnie, delikatnie, z ogromnym szacunkiem i czułością uwidocznianą w dialogach, przemyślanej w swojej niejednorodności konstrukcji powieści z trzema liniami czasowymi oraz w różnorodności form jej narracji. Wiedza filozoficzna z naciskiem na ontologię i aksjologię oraz psychologiczna, w jaką wyposażyła swoich bohaterów podczas rozmów, umożliwiała dyskusje na tematy egzystencjalne oparte na światopoglądach znanych filozofów i psychoanalityków (w tym myśli psychiatry Viktora Frankla, który zdał egzamin z teorii w obozie koncentracyjnym jako jego więzień, opisanym we wspomnieniach Człowiek w poszukiwaniu sensu), próbując odpowiedzieć na odwieczne pytanie o sens życia jako szeroko pojętego bytu.
Ciężar i powagę zagadnień pomagał unieść wysublimowany humor.
To on pozwalał dystansować się od emocji, ponieważ wynikał z niezwykle inteligentnego połączenia erudycji autorki z umiejętnością dostrzegania absurdu, ironii, ciętej riposty precyzyjnie wplecionych w wymianę myśli między bohaterami.
To umyślny zabieg autorski ukazujący ukrytą głębię i zagadkę umysłu człowieka z etykietą „wariat”.
Ludzi, którzy nie tyle utracili zmysły, ile gubią siebie w tysiącach odłamków chaosu świata napędzanego wirami wydarzeń na poziomie jednostkowym, jak i historycznymi na poziomie społecznym. Z ostrzeżeniem, że załamanie nerwowe nie wybiera. Może dotknąć profesora i rolnika. Łączy ich jedno – są ludźmi. W pełnym wymiarze człowieczeństwa, a choroba psychiczna im w tym nie umniejsza. Umniejszają tylko inni. Tacy jak Wiktor Ratka. Lekarz-morderca i „biegły” eksterminacyjnej akcji „T4”. Obłąkany? Kto nim naprawdę jest? Gdzie zaczyna się i kończy szaleństwo? – odpowiedź na te pytania czytelnik musi znaleźć sam. Jak i na każde z wielu innych, bo jest w tej opowieści ich bardzo dużo. Autorka dostarczyła wystarczająco materiału, by móc na nie odpowiedzieć, a przynajmniej spróbować.
W tym kontekście tryptyk należy czytać koniecznie w całości.
Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.
Spoina – Irmina Kosmala, Wydawca Zeszyty Poetyckie, 2026, 206 stron, tryptyk, część 3, seria Biblioteka Współczesnej Prozy, literatura polska.
Spotkanie z autorką.
Autorka: Maria Akida
Kategorie: Powieść filozoficzna, Powieść psychologiczna
Dodaj komentarz