
Czytamy, żeby zrozumieć albo zacząć pojmować. Czytanie, tak jak oddychanie, to nasza podstawowa funkcja.
Nie zawsze tak było.
Sokrates uznawał książki za przeszkodę w uczeniu się, a niemiecki poeta i pisarz Hans Magnus Enzensberger jeszcze na początku XX wieku wychwalał analfabetyzm i postulował powrót do literatury ustnej. Dzisiaj uznaje się, że może być równie skomplikowane, jak myślenie.
Jedno jest pewne – nie jest prostym procesem psychologicznym.
Autor – bibliofil, erudyta, powieściopisarz, eseista, antologista, tłumacz, redaktor i lektor Jorge Luisa Borgesa – spróbował przyjrzeć się temu zagadnieniu bliżej. Stworzył cykl esejów poświęconych czytaniu, ale z różnych punktów widzenia, otwierając je… minigalerią obrazów z książką w roli głównej. Już na początkowym etapie rozważań zwrócił uwagę, że czytanie to nie tylko składanie liter, ale jedna z wielu jego postaci. Należą do nich czytanie z gwiazd, terenu, gestów, ruchu, wzoru, nut, twarzy, ciała, snów czy chociażby prądów morskich, bo, jak napisał cytowany hiszpański mistyk z XVI wieku Luis de Granada – świat jest książką, rzeczy tego świata literami alfabetu, którymi została napisana. Podkreślenie uniwersalności czytania, jako umiejętności odszyfrowywania i tłumaczenia znaków, służyło poszerzeniu pojęcia „czytanie”, choć autor skupił się w dalszych esejach tylko na procesie przemieniania liter w dynamiczną rzeczywistość. Czynności wymagającej skoordynowania bardzo wielu umiejętności i zjawisk psychologicznych warunkowanych miejscem, formą książki lub czasem. Zjawisku, które nadal nie do końca zostało zbadane, bo pełne przeanalizowanie tego, co się dzieje, kiedy czytamy, byłoby szczytem osiągnięć psychologii, oznaczałoby bowiem opisanie bardzo wielu najbardziej złożonych funkcji ludzkiego umysłu – jak przyznał cytowany amerykański badacz Edmund B. Huey.
O tym wszystkim traktowało te ponad dwadzieścia esejów.
Bardzo osobistych. Nawiązujących do doświadczeń i przemyśleń autora związanych z czytaniem. Z licznymi nawiązaniami do znanych i mniej znanych pisarzy, filozofów, literaturoznawców, badaczy czy historyków, których poglądy przytaczał, a czasami zestawiał ze sobą, by samemu z nimi polemizować, ubarwiając je osobistymi anegdotami. Tworzył w ten sposób przestrzeń również dla czytelnika na własne skojarzenia, porównania, analizę i wnioski. Ta otwartość na inność interpretacyjną budowała również wątek historyczny ukazujący rozwój czytania, jako bardzo ważny czynnik rozwoju człowieka, a tym samym społeczeństw. Pełnię „niebezpieczeństw” wolności i niezależności umiejętności czytania ukazał w esejach Zakazane lektury i Tłumacz jako czytelnik. Cenzura, palenie tekstów czy zakaz cichego czytania jako niebezpieczeństwo acedii, grzechu lenistwa, »moru co niszczy w południe« przewijały się przez wszystkie rozdziały, pokazując moc siły umiejętności czytania w przekształcaniu słów w część własnej osobowości.
To bardzo gęste w wiedzę teksty.
Systematyzujące ją, poszerzające, a przede wszystkim odkrywcze i zmieniające spojrzenie. Pełne gotowych sentencji do zapisania oraz powiedzeń, metafor, wniosków i myśli do cytowania. Wśród nich najpopularniejszym skojarzeniem okazało się nawiązanie kulinarne, jako najbliższe mu do czerpania zmysłowej przyjemności podczas czytania.
Autor przemyślenia zakończył… marzeniem.
Wyobrażoną „Historią czytania”, która zawierałaby wszystkie zagadnienia nieujęte w swojej historii – o zwykłych odbiorcach czytających pod prąd ogólnie przyjętych „norm czytelniczych”, o kopistach, indywidualnych i zbiorowych gustach czytelniczych, roli czytelnika-antologisty, tonie głosu lektora wpływającym na odbiór i interpretację tekstu, książkach pożyczonych, bo o kradzieży już napisał sam, współczesnych i dawnych ceremoniach czytania, książkach nienapisanych i nieprzeczytanych, uznaniu władzy odbiorcy przez pisarza i wiele, wiele innych, bo »Historia czytania« na szczęście nie ma końca. Uzasadnienie powyższego wniosku ujął w dwóch początkowych esejach – Ostatnia strona i Brakująca pierwsza strona.
Dla autora dzieje czytania nie mają ani początku, ani końca.
Dzieją się permanentnie, a sama czynność ma charakter niedokonany i jest nagrodą samą w sobie. Dla autora to myśl pocieszająca, zawarta w poglądzie Gustave’a Flauberta, dlatego umieszczona jako motto do esejów – Czytać, aby żyć. A kiedy, my czytelnicy, staniemy w Dniu Sądu u bram św. Piotra po nagrodę, usłyszymy głos Wszechmocnego – Tym nie potrzeba już żadnej nagrody. My nie możemy im dać niczego więcej. To są ci, którzy kochali czytanie. Przynajmniej tak fantazjowała Virginia Woolf i angielski bibliofil Richard de Bury.
Do tego namawiał również autor.
Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.
Historia czytania – Alberto Manguel, przełożyła Hanna Jankowska, Państwowy Instytut Wydawniczy, 2024, 472 strony, seria Dom ze Zmysłów, literatura francuska.
Spotkanie poświęcone książce.
Autorka: Maria Akida
Kategorie: esej
Dodaj komentarz