Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Seks w III Rzeszy – Anna Maria Sigmund

21 marca 2019

Seks w III Rzeszy – Anna Maria Sigmund
Przełożyli Barbara i Daniel Lulińscy
Wydawnictwo Bellona , 2015 , 311 stron
Literatura niemiecka

Kinder, Küche, Kirche – ten znany slogan propagandy nazistowskiej, to mit!
Do takiego wniosku doszłam po przeczytaniu tej bardzo ciekawej i nowatorskiej dla mnie w swojej treści publikacji. Była nie tylko wszechstronną i szczegółową analizą życia seksualnego Niemców w III Rzeszy, ale również pełniła demaskatorską rolę polityki prorodzinnej prowadzonej przez Adolfa Hitlera. Ukazywała ogromną przepaść między planami, założeniami i ustaleniami a stanem rzeczywistym kondycji seksualnej, rodzinnej i moralnej budowanej na przekonaniu Führera o wiodącej roli partii w tej dziedzinie, wyrażonej w kategorycznym zdaniu – My decydujemy o życiu płciowym. W tym celu powstało mnóstwo ustaw i zarządzeń rasowo-politycznych regulujących z kim, kiedy, jak często, w jaki sposób i ile ma się narodzić dzieci w rodzinie. Adolf Hitler chciał planowo stworzyć nowy naród – homogeniczny, nordycki i płodny. Wszystkie metody i zasady służące temu celowi były akceptowane, nawet jeśli nie respektowały dotychczasowych norm moralnych. W świetle nowego prawa powściągliwość, niewinność, dziewictwo, a nawet monogamia były wręcz niepożądane.
To nowe, rewolucyjne podejście do prokreacji, w której stawiano na brak antykoncepcji (zakaz używania prezerwatyw), zakaz aborcji, akceptację nieślubnych dzieci, pozytywną eugenikę (preferowanie jednostek pożądanych rasowo) i negatywną eugenikę (eliminacja „szkodników narodu”), „nierząd w karbach” czyli sieć domów publicznych, która wkrótce rozciągała się od Norwegii po Afrykę Północną, od Francji po Rosję, organizację Lebensborn, a w planach nawet poligamię, miało służyć stworzeniu modelowej rodziny z minimum czworgiem dzieci, czystej rasowo, pięknej, zdrowej i wiernej Führerowi, tak przedstawianej na ówczesnych plakatach propagandowych:

 

Część z tych założeń została zrealizowana (eugenika), większość jednak pozostała na etapie projektów lub w sloganach, według których do dziś ocenia się Trzecią Rzeszę.
I właśnie te założenia demaskuje, wyjaśnia, obala i obnaża autorka tej publikacji.
Wskazuje na przyczyny fiaska polityki seksualnej, pokazuje bierne nieposłuszeństwo Niemców nakazom odgórnym i wręcz nasilenie się zjawisk niepożądanych – wzrost liczby kobiet pracujących, masowe aborcje czy stosowanie antykoncepcji. Jak podsumowała autorka we wstępie – Pozostano przy wojowniczych ustawach, wielu sprzecznościach i nadziei na lepszą okazję czyli na czas po zakończeniu wojny. Ten brak jednoznaczności, zmienność interpretacji pojęcia moralności i brak precyzyjnych definicji stosowania jej zasad sprzyjało nadużyciom, w których celowali najwyżsi rangą w hierarchii politycznej i partyjnej. Za wiedzą i za przyzwoleniem Hitlera bonzowie realizowali swoje, często wymyślne, seksualne fantazje; naszpikowane moralnymi frazesami przemówienia Führera dotyczyły tylko ludu. – podkreśliła autorka, by w kolejnych rozdziałach szczegółowo opisać nazistowską ruję i porubstwo, z podwójną, nawet z potrójną moralnością. Włącznie z Adolfem Hitlerem, któremu poświęca osobny rozdział. Ten rozziew między oficjalną polityką a postawą zwykłego Niemca dobrze oddaje ówczesny żart – Miej dużo dzieci jak Hitler, bądź skromny i prosty jak Göring, bądź małomówny jak Goebbels, bądź trzeźwy jak Ley i piękny jak Scholtz-Klink!. W swoich opisach i analizach powołuje się na ówczesną prasę, wypowiedzi świadków tamtych czasów, akceptowane ówcześnie publikacje naukowe i popularnonaukowe, na książkę Adolfa Hitlera Mein Kampf oraz jego oficjalne przemówienia i nieoficjalne wypowiedzi, których źródła umieściła w obszernej bibliografii dołączonej do książki. Atutem tej pozycji są liczne przypisy autorki i tłumacza, który zadbał o czytelników niemających rozległej wiedzy na temat III Rzeszy. Przy takiej dbałości o merytoryczność pozycji zaskoczona byłam nieskorygowanym przypisem błędem przeoczonym w zdaniu – Alan M. Turing, dzięki skonstruowanej przez siebie „maszynie Turinga”, stworzył podstawy technologii informatycznej i komputerowej, z pomocą której złamał nierozszyfrowany do tej pory kod niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma. Autorka podała wprawdzie angielskie źródło informacji, ale nie wniknęła w jego prawdziwość, a wiadomym już jest, że Anglicy przyznali się do przywłaszczenia sukcesu Polaków. A.M. Turing był tylko kontynuatorem ich osiągnięć.
Trochę jestem przerażona rozmiarami szaleństwa, które wyłania się z tego opracowania, a którego, jak się okazuje, tylko części doświadczył świat.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Popularnonaukowe

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *