Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Facebook Instagram YouTube Lubimy Czytać Pinterest

Król – Szczepan Twardoch

12 września 2020

Ring.

   A w nim dwaj bokserzy. Ich walka rozpoczynająca powieść zapowiadała jej treści. Była metaforą Warszawy i Polski w 1937 roku, w które miałam za chwilę wkroczyć. Symbolem rzeczywistości dychotomicznej, silnie spolaryzowanej i podzielonej na żydowską i polską, bo dookoła ringu zgromadziły się dwie Warszawy mówiące dwoma językami, żyjące w osobnych światach, czytające inne gazety i darzące się nawzajem w najlepszym razie obojętnością, w najgorszym – nienawiścią, a zwykle po prostu pełną dystansu niechęcią. A ponad tymi sztywnymi podziałami rasowymi, narodowościowymi, środowiskowymi, klasowymi, społecznymi, kulturowymi, ekonomicznymi, religijnymi, a przede wszystkim politycznymi, królowała warszawska gangsterka na podobieństwo nowojorskiej i chicagowskiej, na której czele stał Polak i socjalista, niestabilny emocjonalnie Kum Kaplica ze swoimi ludźmi: bokserem i człowiekiem od „mokrej roboty” Jakubem Szapiro, sadystą i ekscentrykiem Doktorem Radziwiłkiem z rosyjskim ochroniarzem Tiutczewem, kierowcą Munją, Pntaleonem Karpińskim z diabłem w tyle głowy, który uciekł z cyrku, siedemnastoletnim Mojżeszem Bernsztajnem, któremu Jakub Szapiro poćwiartował ojca i utopił w glininkach oraz narrator Mosze Inbar.

   Wszyscy niejednoznaczni.

   Nie do końca źli i nie do końca dobrzy, a przez to na wskroś ludzcy ze swoimi wadami i zaletami, których łączyło jedno – pożądanie władzy, pieniędzy i odwaga do łamania każdego prawa, by je zdobyć. Dlatego wszystko w tej opowieści, włącznie ze szlachetnością i miłością, posiadało skazę. Piętno sadyzmu, kalectwa, wypaczenia, egoizmu. Szukający miłości jak dzieci we mgle, ale i niszczący ją tuż po znalezieniu. Ta brutalność, agresja i autoagresja, przemoc wobec kobiet, które były jedynymi pozytywnymi postaciami, krew, cierpienie psychiczne, fizyczność ciała i jego fizjologii, ból, wypaczony seks i zdeformowana namiętność wprowadzały atmosferę ciężką, gęstą od emocji, niepewną i nieprzewidywalną w rozwoju kierunków wątków i akcji. Jej kwintesencję celnie ujął Tomasz Knittel w filmowej metaforze promującej książkę.

Ciężar nastroju przełamywała szlachetność, przyzwoitość, brawurowa odwaga, honor i lojalność aszera, gangstera, bandziora oraz mężczyzny odpowiedzialnego za bezpieczeństwo rodziny. Każdy z nich na swój sposób próbował obłaskawić los, którego kształt dostrzegali tylko Jakub i Mojżesz w postaci ogromnego kaszalota nieustannie unoszącego się nad miastem. Symbolu siły wyższej, na którą nie mieli wpływu, a która pochłaniała ich jak biblijnego Jonasza. Pożerała, ale nie wchłaniała, zwracając ich poranionych, pokiereszowanych, zdezorientowanych prosto w ramiona ich ofiar-kobiet – odrzuconych, pobitych, zgwałconych, zabitych, ale jako jedynych umiejących ukoić ich dosłowny i metaforyczny szloch ciała i duszy. Również symbolu nadchodzącej grozy dramatu, o której bohaterowie jeszcze nie wiedzieli, ale ja, czytelniczka, już tak. Tragedii, którą doświadczył i przeżył narrator opowieści o Warszawie opisywanej z perspektywy pięćdziesięciu lat – generał brygady sześćdziesięcioośmioletni Mosze Inbar, siedzący przy elektrycznej maszynie i spisujący swoje wspomnienia, którego tożsamość była tak płynna i wątpliwa, jak same retrospekcje. Nie do końca pewne, wyraźne, dobrze zapamiętane w szczegółach i dialogach przeplatanych jidysz, w czynach i ich prawdziwych sprawcach, często usprawiedliwianych – nic nie słyszałem, nie wiem, nie pamiętam, nie wiem, co z tego, co pisałem tutaj, wiedziałem wtedy, a czego dowiedziałem się później.

   Jedno było pewne.

   Emocje budujące rosnące napięcie polityczne i między bohaterami oraz obraz ówczesnej Warszawy. Tej skomplikowanej, podzielonej, sprzecznej i złożonej społecznie oraz politycznie, w której życie nie miało w sobie nic z epoki belle, ale dużo z rynsztoku, z burdelu, z meliny, z biedy, z których każdy z bohaterów wychodził z trudem o własnych siłach lub za protekcją, mozolnie wspinając się po drabinie społecznej do lepszego świata szemranego.

   Do jedynego królestwa szansy dla nich.

   To opowieść gęsta również wydarzeniami, zdarzeniami, splatanymi wątkami, treściami politycznymi, o których wiedzę autor czerpał z przedwojennych gazet różnych światopoglądowo. Stąd nawiązująca do nich grafika okładkowa i rzeczowo naszkicowane tło historyczne akcji powieści, w której każdy ma swojego Boga i bezkompromisowo wierzy w jego jedyną słuszność. O zaangażowanym warsztacie pisarskim autora, włącznie z próbą boksowania, dowiedziałam się z wywiadu udzielonego w Programie 2 Polskiego Radia.

Odczytywałam również tę powieść jako literacki wstęp do omawiania epoki dwudziestolecia międzywojennego, o wiele bardziej do mnie przemawiający niż podręcznikowe fakty historyczne, z których zapamiętałam zniechęcający mnie chaos partii politycznych o „tysiącu” odcieniach nie do zapamiętania, a które dla mnie były nie do ogarnięcia w latach szkolnych. Autor pięknie i rzeczowo to ogarnął poprzez pryzmat siedemnastoletniego Mojżesza, który powoli się w nim odnajdywał. Ba! Pociągnął za sobą i mnie. Poddawałam się temu bez oporu, a nawet z ochotą, pomimo jego bezwzględnego maczyzmu z boksem w tle, którego nie lubię ze względu na brutalność, ale za to przeżywanego pełnym sobą w Warszawie obdartej z blasku i blichtru  asfaltowych, oświetlonych ulic, czystych chodników i eleganckich szyldów, prowadzących do eleganckich lokali, mieszkań i salonów, zapuszczając się w miasto brudniejsze, brzydsze, biedniejsze, ale za to żywsze.

   Prawdziwsze?

   Na tyle bliskie prawdy, na ile adekwatnie nawiązuje do faktów historycznych i dalekich wzorców postaciowych oraz na ile fikcyjne jak cała reszta. Na pewno prawdziwe w silnych emocjach i w niepoprawności politycznej.

   To ostatnie cenię sobie najbardziej, zwłaszcza że napisał to polski goj.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Król – Szczepan Twardoch, Wydawnictwo Literackie, 2016, 432 strony, literatura polska.

Król [Szczepan Twardoch]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Na podstawie powieści powstał sześcioodcinkowy serial o tym samym tytule, którego premiera na jesień 2020 roku.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *