Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Facebook Instagram YouTube Lubimy Czytać Pinterest

Ten się śmieje, kto ma zęby – Zyta Rudzka

17 września 2023

Grzechy łatwo odpuszczam, forsę mocną ręką trzymam. Nikt darmo mi nic nie dał. Pieniędzy w domu nie było, żeby mnie na wspomożycielkę wychować.

   Tak o sobie mówiła Wera, którą życie wychowało na silną, mocną, przedsiębiorczą, samodzielną i samostanowiącą o sobie kobietę, twardo stąpającą po ziemi. W chwili, kiedy ją poznałam, również w ruchu, w marszu, w wędrówce od kochanka do kochanki w poszukiwaniu ubrania dla męża.

   Trumiennego.

   Jednak śmierć Dżokeja, jak zwykła go nazywać od zawodu, którym się parał – dżokejką, nie okazała się dla niej traumą, ekstremalnym doświadczeniem, a tym bardziej żałobą do pielęgnowania. Najpierw była Wera, potem długo coś, potem długo różne rzeczy, dopiero na samym końcu, że wdowa.

   Kim zatem była pomiędzy imieniem a nową rolą?

   Autorka całą przeszłość głównej bohaterki, a zarazem pierwszoosobowej narratorki, doświadczenia, zdarzenia i wydarzenia, które przeżyła i przetrwała, bo życie jej nie oszczędzało, a które uformowały jej osobowość i światopogląd oparty na pragmatyzmie podszytym stoicyzmem, opisała w jej opowieści o sobie podczas poszukiwań i czynności funeralnych. Podczas wyprawy za sprawą, by rozchodzić ciemne lata. Działań celowych, w których nie było miejsca na emocje związane ze stratą, bo popędzały ją trumienne buty, farba do trumniaków, ugadanie trumny, cmentarz, noc, dzieci nieboszczyka, kochanek, stypa, kwity na pochówek oraz śmierć mnożąca wydatki i jej upodobanie w rozgłosie. Jak kto umarł, trzeba powiadamiać. Pędzona życiem, by ceremoniałowi pogrzebowemu zadośćuczynić, dawała sobie radę, mimo że była już w słusznym  wieku i nie miała nic. Ani pieniędzy, ani pracy, ani dzieci z własnego wyboru, ani lęku, a teraz męża.

    Boga też nie miała z własnego wyboru.

    Była więc pozornie przeraźliwie samotna, ale jednocześnie sama decydująca o jej zakresie, zamieniając ją na samodzielność. Nie potrzebowała obecności innych ludzi, a tym bardziej ich atencji, bo miała nożyczki, z którymi nigdy się nie rozstawała. Symbol przeszłości, w której była właścicielką dobrze prosperującego salonu fryzjerskiego dla mężczyzn, czyli kimś i artefaktem siły poczucia własnej wartości.

    Spiżowej i niezłomnej.

    I mimo że opowieść była o umieraniu, nieboszczyku, trumniakach i stypie, to napędzała ją siła witalna chwytająca się z nimi za bary. I w tym sensie była ona dla mnie motywująca, budująca, konstruktywna i pozytywna w przesłaniu o sile życia powoli wyłaniającej się ze wszechogarniającego smutku, bo życie z Dżokejem to nie były żywoty świętych. Bo miejsce akcji szare i przenikające wszechobecnym chłodem zimowych miesięcy. Bo język narracji naturalistyczny, przekazujący fakty wprost bez ubarwień, ociepleń czy łagodzących opisy metafor. Za to brutalny, nieoszczędzający, a czasami obelżywy, ostry, bezwzględny, ze szczegółami ukazujący brzydotę życia, w której o miłości nijak nie dało się mówić pięknie, lecz metaforą zwierzęcą, a dokładniej końską, w której Dżokej był ogierem, a Wera klaczką czystej krwi arabskiej z pęciną.

   Czysty turpizm.

   Cudownie cyniczny, ironiczny, sardoniczny, kąśliwy, tnący po szlachetnych emocjach i wartościach, a widoczny w dialogach lub zdaniach, które śmiało można przepisywać jako „złote myśli” dostarczające rozkoszy i przyjemności umysłowej – Gdyby muchy chodziły po miłości, roiłoby się od paskudztwa. Albo – Z przeszłości jak z grobu, nie wyleziesz.

    A wszystko po to, by być wolnym człowiekiem, bo jakie by życie nie było, przedśmiertne czy wieczne, w każdym życiu trzeba się narobić. Wolności nikt nie daje. Wolność trzeba wywalczyć, bo ten się śmieje, kto ma zęby.

   Wera miała „zęby” i śmiała się numerem 32, bo była fajterką.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Ten się śmieje, kto ma zęby – Zyta Rudzka, Wydawnictwo W.A.B., 2022, 256 stron, literatura polska.

Wywiad z autorką na temat książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *