Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Facebook Instagram YouTube Lubimy Czytać Pinterest

Lata – Annie Ernaux

15 stycznia 2023

Uratować coś z czasu, w którym się już nigdy nie będzie.

   Taki był główny zamysł autorki – pochwycić światło opromieniające nieobecne już twarze, obrusy zastawione niejadanymi już potrawami, to światło, które było w opowieściach o niedzielach dzieciństwa i nie przestało osadzać się na rzeczach i zdarzeniach, gdy tylko się je przeżyło, światło minione.

   Czy jej się to udało?

   Jak najbardziej! Stworzyła narrację-syntezę składającą się na trzy warstwy snutej opowieści. Pierwszej osobistej, najintymniejszej, szczerej do bólu, miesięcznej krwi i śliny, w dużym zbliżeniu na szczegóły i szczególiki dnia codziennego, powszedniego od ubioru począwszy, na aborcji skończywszy. Układających się w ciąg życia głównej bohaterki, któremu autorka nadała rys autobiograficzny, jednocześnie zachowując dystans poprzez narrację zewnętrzną. Obserwowała samą siebie bez żadnego »ja«- tylko »się« i »my«. Budowała opowieść z klocków pamięci, stopklatek, okruchów, migawek i wyrywków wyłanianych z przeszłości, wspomaganych zdjęciami i filmami, razem tworzących raport z ewolucji życia bohaterki. Żywą, ruchomą mozaikę zatrzymaną w jednym obrazie, jak w kalejdoskopie. Ta potencjalna płynność i możliwość niepowtarzalnych kombinacji nasuwała nękające ją pytanie – Czy byłabym szczęśliwsza, mając inne życie? Bo to, które mi ukazała w strumieniu projektora pamięci, wydawałoby się pozornie przeciętne, począwszy od dzieciństwa i dorastania w robotniczej rodzinie, kiedy lepkie nastoletnie ciało spotykało »nadmiarowy« byt egzystencjalizmu, poprzez studia, awans społeczny, małżeństwo, dzieci, rozwód i kochanków, aż do  olśniewającej myśli Henryka Brularda przeczytanej w jesieni życia – czas znać samego siebie. A przy okazji uratować okoliczności swojego życia.

   To druga warstwa tego strumienia myśli – społeczna.

   W szerokim pojęciu kulturowym, politycznym i gospodarczym. Zarówno miejsca, w którym żyła, jak i otaczających ją ludzi. Czynników mających wpływ na jakość jej życia i kierunek, w którym podążało. Płaszczyzna pełna po brzegi obrazów, faktów, wydarzeń z historii Francji zagęszczona powiedzeniami, językowymi zwrotami, ideami, nawiązaniami popkulturowymi i politycznymi o konsystencji bagna, i jak bagno wciągająca. Jednak transparentna na wskroś, mimo że najobszerniejsza, najintensywniejsza i najobfitsza w treść, ale jednocześnie najbardziej niedostępna dla czytelnika nieznającego historii Francji. Chociaż wydawca postarał się zminimalizować ten dystans obszernymi przypisami. Autorka w tej części przekazu uczyniła obserwowaną bohaterkę reprezentantką swojego pokolenia, ukazując zmiany w nim zachodzące na tle społeczno-politycznym – w postawach, wyborach, światopoglądzie, zachowaniach, języku, mentalności, normach kulturowych i preferowanych wartościach, dla których słupami granicznymi przemian i mijanych dekad były daty dominujących znaczeniowo wydarzeń lub umieszczone na odwrocie rodzinnych fotografii i filmach.

    A wszystko to na tle Historii – trzeciej płaszczyzny przekazu.

   Tej odległej, w której w osobistym życiu pomiędzy tym, co przydarza się jej, nie ma żadnego punktu przecięcia, to dwa ciągi równoległe, jeden abstrakcyjny, złożony z informacji, które zapomina się zaraz po tym, jak się je przyswoi, i drugi – cały złożony z nieruchomych obrazów. W jej pojęciu w biegu osobistej egzystencji Historia nie miała znaczenia. Było się tylko, w zależności od dnia, szczęśliwą albo nie.

    A która z kolei dla mnie, polskiej czytelniczki, była bardzo istotna.

   To był mój punkt odniesienia i porównania z życiem przedstawionym. Może tym równoległym, zbudowanym z innych elementów kalejdoskopu życia, nad którego odmiennością zastanawiała się bohaterka? Sprawiało mi to przyjemność odbioru – odnajdywanie punktów wspólnych. Stycznych łączących losy ludzi w Historii, ale i tych na poziomie osobistym.

   Razem tworzyły esej autobiograficzny będący jednym z głosów pokolenia autorki.

   Żyjącego w latach 1940-1985. Stąd tytuł książki. Głosu, który chciała „wydobyć z siebie” w postaci czegoś w rodzaju opowieści o kobiecym losie, […] o istnieniu poszczególnym, lecz jednocześnie wtopionym w historię pokolenia. Zainspirowana twórczością Marcela Prousta