Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Miła 18 – Leon Uris

21 marca 2019

Miła 18 – Leon Uris
Przełożył Andrzej Szydłowski
Wydawnictwo Adamski i Bieliński , 1999 , 472 strony
Literatura amerykańska

Miła 18 w Warszawie.
Znałam ten adres. Nie da się go pomylić z żadnym innym. Pierwszą „stolicą” naszego „żydowskiego państwa” jest bunkier przy Miłej 18 – zanotował kronikarz powstania Żydów w Getcie Warszawskim w tej powieści. Z kolei Karol Mórawski, opowiadając o tym adresie w Kartkach z dziejów Żydów warszawskich, przytoczył napis z obelisku mówiący wszystko – „Tu, w ruinach bunkra przy Miłej 18, spoczywają członkowie sztabu Żydowskiej Organizacji Bojowej, wśród nich Mordechaj Anielewicz, dowódca powstania, inni bojownicy, a także osoby cywilne. 8 maja 1943 roku po trzech tygodniach walki, otoczeni przez hitlerowców, zginęli lub odebrali sobie życie…” (s.141)

Wikipedia

To o nich jest ta powieść.
Wprawdzie autor w podziękowaniach zastrzegł sobie, że występujące w książce osoby są postaciami fikcyjnymi, to zaraz dodał – ale jestem ostatnim człowiekiem, który ośmieliłby się stwierdzić, że nie istnieli ludzie, których losy przypominały bardzo wyraźnie losy moich bohaterów.
I przypominają, odtwarzają, naśladują.
Do tego stopnia, że na podstawie tej powieści mogłam nie tylko prześledzić powstanie Żydów dzień po dniu, ale losy narodu żydowskiego w Polsce od momentu pojawienia się w niej do bojowego zrywu w 1943 roku. Autor do napisania tej powieści bardzo dobrze przygotował się merytorycznie. Zbierał materiały do tej książki od dziesiątków osób prywatnych, świadków tamtych wydarzeń i od organizacji oraz instytucji przechowujących pamięć o Holokauście. Z rzeczywistych miejsc, historycznych faktów i prawdziwych wydarzeń zbudował fabułę opowieści, którą wypełnił bohaterami z każdej strony okupacji – Polaków, Żydów i Niemców. By umożliwić mi poznanie i zrozumienie skomplikowanych stosunków między Polakami a Żydami, jak i wśród samych Żydów, każdego z nich wyposażył w inną tożsamość, odmienne spojrzenie na antysemityzm, współpracę AK z Żydami, lojalność wobec partii, sens walki czynnej lub biernej z Niemcami, powinność wobec narodu i rodziny, politykę okupacyjną nazistów i walki z nią czy światopogląd religijny. Ta mozaika różnorodnych postaci uwikłana w intymne, rodzinne, polityczne lub ekonomiczne stosunki i zależności między sobą lub z okupantem w skrajnych warunkach życia, wypełniła tę powieść ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Jego temperaturę podnosiły nie tylko spory polityczne, filozoficzne, religijne czy egzystencjalne toczone między sobą, ale i niepochlebny obraz polskiego społeczeństwa, powoli wyłaniający się z tej książki – Polaków, Kościoła katolickiego, Armii Krajowej i polskiego rządu emigracyjnego, biernego i biorącego udział w zmowie milczenia, bo większość polskiego społeczeństwa nie chciała brać udziału w wojnie niemiecko-żydowskiej. Mniejszość aktywnie występowała przeciwko Żydom. W tych momentach książka boli i zawstydza. Dla niektórych czytelników może być obrazoburcza i wywoływać agresywny sprzeciw.
Może dlatego powieść napisana w 1961 roku, w Polsce ukazała się po raz pierwszy dopiero w 1999 roku.
Całość powieści autor podzielił na cztery rozdziały: Zmierzch, Zmrok, Noc i Świt, odpowiadające chronologicznie czasom tuż przed wybuchem II wojny światowej, utworzeniu getta w Warszawie, jego likwidacji i wybuchowi powstania Żydów w getcie. Przez cały ten czas mogłam śledzić stałe bądź zmienne postawy bohaterów uzależnione od warunków, jakie stwarzała im aktualna sytuacja polityczna. Przyglądać się rzeczywistości okupacyjnej, która dziwnie działa na ludzi. Większość z nich zrobi wszystko, żeby przeżyć. Niektórzy całkowicie tracą zasady moralne i zamieniają się w rozdygotanych tchórzy. Ale nieliczni znajdują w tej sytuacji źródło niewiarygodnej siły. Każdemu z nich dał imię, nazwisko i umieścił na drabinie hierarchii społecznej, abym poznała warunki życia w getcie i po stronie aryjskiej, skutki niemieckiej polityki eksterminacyjnej, rosnącą świadomość braku przyszłości i nadchodzącej zagłady, a w efekcie trudny proces połączenia wszystkich frakcji żydowskich organizacji, by złamać powszechnie obowiązującą zasadę – Żyd musi być cierpliwy, musi się modlić i akceptować swoją sytuację i w końcu przeciwstawić się nazistom w imię honoru i obowiązku wobec historii. By obalić mit o tchórzostwie i uległości. By stanąć do nierównej walki o wolność z góry skazanej na klęskę. Ja ujrzałam niezwykły fenomen, w którym zbieranina nie wyszkolonych, nie uzbrojonych bojowników stawiała opór największej potędze militarnej, jaką kiedykolwiek oglądał świat, przez czterdzieści dwa dni i czterdzieści dwie noce!
I wreszcie, bym w tym piekle ujrzała miłość.
Bo ona tam była. I ta zakazana, bo pozamałżeńska, i ta potępiana między Żydem a Polką i ta nastoletnia, przeżywana w przyśpieszonym tempie, by mogła zdążyć spełnić się przed pewną śmiercią. W tej emocjonalnej warstwie opowieści, trudno było mi uwierzyć, że tak nie było. Zwłaszcza że odkrywałam niezwykłe podobieństwo niektórych bohaterów do postaci historycznych, które posłużyły autorowi za prototyp. Paweł Broński swoją funkcją i rolą w getcie oraz popełnieniem samobójstwa wyraźnie przypominał Adama Czerniakowa, przewodniczącego Judenratu, a Aleksander Brandel piszący kronikę powstania, której fragmenty przeplatały się z treścią powieści, Emanuela Ringelbluma twórcę tak zwanego Archiwum Ringelbluma z Getta Warszawskiego ukrywanego w bańkach do mleka. Kto wie, czyimi odpowiednikami byli pozostali bohaterowie? Czyje rzeczywiste losy, które poznał autor w trakcie gromadzenia wspomnień świadków tamtych dni, posłużyły postaciom fikcyjnym?
Traktuję tę książkę, jak swoisty pomnik wystawiony przez autora tym, którzy w obliczu całkowitej zagłady, podjęli beznadziejną walkę o wolność, kryjąc się w labiryncie bunkrów, z których ten przy Miłej 18 był największy.

Wikipedia

Relatywny do tego rzeczywistego, wzniesionego z gruzów domów przy ulicy Miłej, nazwanego Kopcem Anielewicza, który jest jednocześnie nagrobkiem leżących pod nim 51 bojowników, którzy mówili – Wiemy, że ta walka o wolność jest całkowicie beznadziejna. Ale czy walka o wolność kiedykolwiek naprawdę się kończy?

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść historyczna

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *