Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

On cię okłamuje – Amanda Reynolds

27 października 2019

On cię okłamuje – Amanda Reynolds

Przełożył Ryszard Oślizło

Wydawnictwo Kobiece , 2019 , 296 stron

Literatura angielska

   Świetny dramat psychologiczny czy thriller?

Myślę, że na pograniczu obu odbierałam tę mroczną historię. Rozpisaną na trzy, naprzemienne głosy – Jess, Karen i jej męża Marka. Na subiektywne relacje trzech, głównych bohaterów, wokół których tłoczyły się pozostałe postacie. Silnie spolaryzowane na dwa, wrogie sobie obozy. Tych, którzy wierzyli mężowi Karen i tych, którzy przyznawali rację Jess, jako ofierze zdarzeń sprzed dziesięciu lat. Wówczas szesnastoletniej. Po tym traumatycznym wydarzeniu nastolatka wyjechała z rodzinnej wsi do Londynu, odcinając się od bolesnej przeszłości.

   Przeszłość jednak nie zapomniała o niej.

   Uderzyła w nią z całą mocą w chwili, kiedy już jako dwudziestosześciolatka, po dekadzie nieobecności, ponownie pojawiła się we wsi. Musiała wrócić. Właśnie zmarła jej matka.

   Od tego momentu napięcie nieustannie rosło.

   Przede wszystkim w sferze emocjonalnej wszystkich mieszkańców ( mojej również!), w których obudziły się uśpione krzywdy, niesprawiedliwości, żale i nienawiść. Jess widziała to w śledzących ją spojrzeniach, słyszała w komentarzach, a z czasem w wyrażanych wprost atakach werbalnych i fizycznych zachowaniach agresywnych. Nie wiedziałam, kto ma rację? Komu wierzyć? Po czyjej stronie stać?

   Nie znałam prawdy.

   Całej prawdy. Musiałam do niej dotrzeć samodzielnie. Wysłuchać świadków i uczestników przeszłych zdarzeń. Autorka oddała mi do dyspozycji głosy obu kobiet i mężczyzny, którzy opowiadali swoją, intymną wersję wydarzeń. Dodatkowo udostępniła mi transkrypcję z sesji superwizji z Jess.

   Nie było łatwo!

   Trudno było mi wyłuskać prawdę z gąszczu mnożących się tajemnic, sekretów, zatajonych faktów i kłamstw uznanych za prawdę.

Fabuła zbudowana na fundamencie tej myśli, czyniła z tej powieści dramat w kilku odsłonach dotykający i niszczący psychicznie swoim tragizmem wszystkich bohaterów. Trudność wyłonienia obiektywnej prawdy polegała na składaniu jej z cząstek subiektywnych półprawd. Zwłaszcza że pojawiające się wątki wprawdzie wiele wyjaśniały, ale też bardziej komplikowały sytuację i relacje wszystkich osób zaangażowanych w spór. Rozjaśniając, paradoksalnie zaciemniały powstający obraz. Stawiały bohaterów przed wyborem między złem i mniejszym złem, między ukochaną a siostrą, między sobą a rodziną. Wprawdzie znalazłam odpowiedzi na stawiane sobie pytania, których ilość w miarę czytania rosła lawinowo, ale nie podjęłam się oceny postaw i zachowań bohaterów. Wiedziałam tylko, jak powinni postąpić, jak nie postąpili i jakie tego ostatniego ponieśli konsekwencje.

   Dokładnie na tym polegał ich dramat – nie mogli cofnąć czasu, by naprawić wyrządzone zło.

   Opowieść-przestroga przed uleganiem emocjom i ponoszeniu tego skutków, ale i byciu odpowiedzialnym, za przekraczanie granic nieprzekraczalnych. Zwłaszcza między dorosłymi a nastolatkami w sferze seksu. A szczególnie między nauczycielem/wychowawcą a ich podopiecznymi.

   Tę mądrą historię polecam szczególnie wszystkim pracującym z młodzieżą.

Książkę wybrałam spośród nowości księgarni Tania Książka.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: ,

Chciwość – Marc Elsberg

26 października 2019

Chciwość: Na co byłoby cię stać? – Marc Elsberg

Przełożyła Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska

Wydawnictwo W.A.B. , 2019 , 464 strony

Literatura austriacka

   Fascynujący thriller dla lubiących… logikę matematyczną!

Niemalże w sposób naukowy, przeczący słynnej wypowiedzi Margaret Thatcher – There is no such thing as society. Coś takiego jak społeczeństwo nie istnieje. Wciągający nie tylko dynamiczną i intrygującą fabułą, w której głównymi bohaterami byli dwaj przypadkowo połączeni, przez bieg wydarzeń, mężczyźni. Jan, pielęgniarz, który na swoje nieszczęście, próbował udzielić pierwszej pomocy przedmedycznej poszkodowanym w wypadku samochodowym i Fitzroy, matematyk, fizyk i gracz zawodowy w jednej osobie. Laik i naukowiec. Flip i Flap pod względem fizycznym. Chłopak i mężczyzna. Ten pierwszy mimowolnie stał się osobą ściganą przez napakowanych osobników w czerni i jednocześnie przez policję. Jedni chcieli go zabić, a drudzy skazać za niepopełnione morderstwo. Ten drugi był celem, do którego Jan musiał dotrzeć według skąpej wskazówki wyszeptanej przez umierającego mężczyznę we wraku samochodu.

   Obaj musieli dotrzeć do osoby trzeciej – Jeanne.

   Kobiety, której imię pojawiło się jako drugie w otrzymanych wskazówkach. Dopiero w trójkę, dzięki posiadanej wiedzy, umiejętnościom i koneksjom, mogli rozwiązać zabójczą zagadkę wiążącą ze sobą pozornie niespójne fakty i osoby.

   Autor wybrał bohaterów reprezentujących trzy środowiska i narodowości.

   Jana, Niemca pochodzącego „z ludu”, który właśnie pojawił się tłumnie na ulicach Berlina w proteście przeciwko nowym pakietom oszczędnościowym dla ratowania banków i korporacji, żądając również swojego 1% z tortu zgromadzonych dóbr przez uczestników światowego szczytu najbogatszych. Anglika Fitzroya reprezentującego środowisko naukowców, któremu znana była teoria  pokonania widma międzynarodowego kryzysu na miarę krachu finansowego z 2008 roku i greckiego bankructwa. I Amerykanki Jeanne, ekonomistki pracującej dla jednego z najbogatszych ludzi.

   Ta trójka miała uratować świat.

Posiadali najważniejszy raport, którego fragmenty poprzedzały kolejne rozdziały, opracowany przez zamordowanego noblistę, a który udowadniał w nim, że dzielenie się dobrami prowadzi do dobrobytu wszystkich. Autor wykorzystał prace badawcze opracowane przez zespół naukowców z London Mathematical Laboratory, które można prześledzić na stronie autorskiej historii farmerskiej rozpoczynającej powieść. Dosyć skomplikowanej dla laika, ale autor jej główne założenia oparte na teorii decyzji, teorii gier i heurystyce, wspomaganych poglądami niezliczonych innych naukowców, filozofów, polityków i osobowości, tak rozłożył w treści, dodatkowo ilustrując je grafiką,

by każdy czytelnik mógł zrozumieć jej genialność i cudowność jako remedium na indywidualne, polityczne, gospodarcze i społeczne problemy współczesnego świata, generowane bezpośrednio nie przez pieniądze, ale przez władzę gwarantowaną przez te pieniądze. To ona, ludzie biznesu i lobbujący na ich rzecz, byli główną przeszkodą blokującą wprowadzenie najnowszych osiągnięć nauki, stawiającej na ideę społecznego dzielenia się zyskami, a nie na indywidualne gromadzenie ich. Negowała w ten sposób kapitalizm. Nadawała chciwości nowy wymiar sprawczy jako siły łączącej , a nie dzielącej, wyrażanej w dwóch, prostych hasłach – Z egoizmu należy współpracować! Z chciwości należy dzielić się!

   To przeciwko tej potężnej sile blokującej nowe idee, autor przeciwstawił trzy, kruche postacie.

   Dlatego musiało być bardzo ciekawie w walce Goliata z Dawidem, w której stawką były losy ludzkości. Odkrywanie destrukcyjnego działania homo economicus jako egoistycznego pomnażacza maksymalnych korzyści, blokującego idee naukowców i zbawczej roli bohaterów w rozgrywanych wydarzeniach, ściganych przez zawodowych zabójców w dynamicznej akcji zmieniającej kierunki jej rozwoju i zapętlającej wątki, sprawiło, że historia berlińskich wydarzeń była nie tylko dobrą rozrywką, ale przede wszystkim dostarczała dużą dawkę wiedzy udokumentowanej naukowo, zmuszającej do zastanowienia się, czy faktycznie żyjemy w silnie spolaryzowanych społeczeństwach tylko dlatego, że rządzą nami ludzie z patologiczną potrzebą władzy osiąganą przez zyski? Jeśli wziąć pod uwagę publikacje sygnalizujące problem tuszowania wyników naukowych poprzez wpływ lobbystów na środowisko akademickie, o czym czytałam między innymi w reportażu Upadek Cywilizacji Zachodu Naomi Oreskes i Erica M. Conwaya, to niewinny thriller mający dostarczyć tylko rozrywki, staje się narzędziem walki ze światem finansjery, banków i korporacji. Kluczem do nieświadomości jego czytelników, pokazującym scenariusz kryzysu, który nie obejmie już tylko Wall Street czy tylko Grecję, ale cały świat. Zadałam sobie więc pytanie – Co i ile ja mogę zrobić w tej sytuacji? Znalazłam odpowiedź w wypowiedzi jednego z bohaterów – „To wcale nie jest takie trudne. (…) Wielu z nas wiedziało lub czuło to od zawsze, podobnie nauczają też wielkie religie i filozofie. Dawajcie, a będzie wam dane. Nie ścigajcie się o każdy cent. Wspierajcie ludzi ideami. Wspierajcie potrzebujących. Drobiazgami przyczyniajcie się do nieco rozsądniejszego podziału dóbr: dzielcie się rachunkiem w restauracji… dawajcie napiwek również w budce z fast foodem… płaćcie więcej swojej pomocy domowej… (,,,) a przede wszystkim: nie liczcie bez przerwy wszystkiego!”

   Parafrazując pytanie ujęte w podtytule – Czy byłoby cię od tej książki na to stać?  

   Podobno to proste.

   Podobno.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autor o książce.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: ,

Byłem gorylem Gomułki i Gierka – Stanisław Sątowicz

24 października 2019

Byłem gorylem Gomułki i Gierka – Stanisław Sątowicz

Wydawnictwo Fabuła Fraza , 2019 , 206 stron

Literatura polska

   Wiedzieć, co działo się w bliskim otoczeniu pierwszego sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka w tamtych czasach, to było coś!

   Musiałam na to czekać kilka dekad, ale ciekawość nie zmalała. Nabrała jedynie innego wymiaru. Bardziej historycznego niż plotkarskiego. Tak się złożyło, że autor dużo ode mnie starszy, był również, potocznie rzecz ujmując, ochroniarzem Władysława Gomułki. Obserwował PRL z bliska, z najbliższego bliska, takiego, że już bliżej się nie da. Formalnie był oficerem Biura Ochrony Rządu w latach 1961-1976. Byłby pewnie dłużej, gdyby nie choroba dyskwalifikującą go w tym zawodzie. W tym okresie miał styczność z wieloma znaczącymi ówcześnie osobami. Również z zagranicy. W kilku rozdziałach podzielił się swoimi wspomnieniami, rysując sylwetki najważniejszych decydentów w PRL, ich sposób zarządzania, styl bycia, codzienne nawyki, dialogi, zabawne zdarzenia, ale też i te poważniejsze jak zamachy. Przybliżył charakter swojej pracy, która nie była wolna od nadużyć ze strony przełożonych, którym na przykład wyprowadzał psy na spacer.

   Miałam wrażenie, że wspomnienia ilustrowane licznymi zdjęciami i pisane prostym językiem człowieka nienawykłego przelewać myśli na papier, były zaledwie cząstką posiadanej wiedzy, z którą zechciał podzielić się. Wystarczyło to jednak, abym mogła nieoficjalnie „zobaczyć” osoby znane mi tylko z cenzurowanych doniesień informacyjnych lub niepotwierdzonych z drugiej ręki, bo przecież mediów społecznościowych w latach mojej młodości nie było. Bardzo różniące się między sobą.

   I tu uwaga!

   Zdaniem autora – Różni byli. Każdego z nich jednak, niestety intelektualnie też, stawiam wyżej niż współcześnie rządzących Polską. Bardzo szczere i odważne zdanie. Jeśli jednak wczytać się w notę od autora, można poznać uzasadnienie tej opinii – żal.

   Ogromne poczucie krzywdy!

   Wyrządzonej mu osobiście przez współcześnie rządzących poprzez ustawę obniżającą emerytury funkcjonariuszom organów bezpieczeństwa. Za fasadą ciekawostek historycznych krył się, według mnie, inny cel tej publikacji. Autor określił go tak – Nie chcę być uważany za malkontenta i mizantropa. Jednak niedawne wydarzenia, polityczne decyzje, spowodowały, że poczułem się zwolniony z obowiązku. Tego, co mi nakazywał milczenie na temat pracy. Moje państwo potraktowało mnie i tysiące innych, jakbyśmy byli oprawcami, wobec których należy zmienić główną zasadę państwa prawa. Dlatego opublikował swoje wspomnienia, by pokazać niesprawiedliwość, która go spotkała, ale ze świadomością, że nie każdemu lektura tej książki przypadnie do gustu.

   Ja miałam mieszane uczucia.

   Z jednej strony rozumiem, że autor chciał po prostu żyć, awansować z bardzo niskiego pułapu drabiny społecznej do poziomu godnego, w którym będzie mieszkał w nowym, wygodnym, dużym mieszkaniu i nie martwił się o talony na buty czy pralkę, jak zdecydowana większość w socjalistycznej Polsce. Z drugiej strony są ci, którzy tego egoizmu życia lepiej tu i teraz wyzbyli się, walcząc z komuną i ponosząc najwyższą cenę – życie. Ci pierwsi, podobni autorowi, otrzymali nie tylko emerytury, ale i życie wśród najbliższych. Ci drudzy do dzisiaj nie mają nawet grobu. Jedynym usprawiedliwieniem wyboru hedonistycznego życia (nawet jeśli nie było się katem) może być to, że autor nie pochodził z domu, w którym przekazywano z pokolenia na pokolenie wychowanie w tradycji niepodległościowej i nie spotkał na swojej drodze nikogo, kto mógłby mu to uświadomić. To człowiek, któremu żyło się dobrze w PRL-u, do czego otwarcie przyznaje się i zawsze będzie wspominał go z sentymentem i nostalgią, jako kraj uczciwy w swojej nieuczciwości.

   Cóż za eufemizm!

   Pomijając wymiar moralny tych wspomnień, do których oceny nie mam prawa, traktuję tę publikację przede wszystkim, jako cenne źródło informacji bezpośredniego świadka tamtych czasów, bo, i tu przyznaję rację autorowi, też są warte opisu, czasem pierwszego, z pewnością oryginalnego, takiego „prosto od krowy”.

   Gdybym mieszkała trochę bliżej, poszłabym na spotkanie z autorem, żeby zadać mu jedno kluczowe pytanie, nawiązujące do jego rozgoryczonej myśli – Nadstawiałem kiedyś, i to trwało kilkanaście lat, własny tyłek, żeby strzec kluczowych dygnitarzy  Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

   Pytanie – Czy nie słuszniej i rozsądniej było nadstawiać własny tyłek dla sprawy obalenia komunizmu w PRL?

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Wspomnienia powieść autobiograficzna

Tagi: , ,

Akan – Paweł Goźliński

20 października 2019

Akan: powieść o Bronisławie Piłsudskim – Paweł Goźliński

Wydawnictwo Agora , 2019 , 664 strony

Literatura polska

   Jak potraktowała Piłsudskiego Polska? Po łajdacku. Gorzej nie mogła.

   Te gorzkie słowa podsumowujące stan wiedzy Polaków na temat Bronisława Piłsudskiego, starszego brata wielbionego dla odmiany przez rodaków, Józefa, wypowiedział niebezpodstawnie znawca jego etnograficznej działalności prof. Alferd F. Majewicz z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, w filmie dokumentalnym Orzeł i Chryzantema. Japonia potraktowała go po cesarsku, stawiając pomnik i umieszczając go w podręczniku szkolnym. Rosja powołała instytut jego imienia, wydając permanentnie literaturę podmiotu i przedmiotu oraz bezkarnie przywłaszczając go sobie jako Rosjanina. W Polsce, poza wąskim gronem badaczy i kilkoma znaczkami oraz monetami, nie doczekał się adekwatnego uznania do zasług, jakie pozostawił ludzkości.

   Właściwie w ogóle jest nieznany.

   Wpisywałam się w tę niewiedzę. Bliższy był mi kolejny, młodszy brat Piłsudski – Jan, którego sylwetka przewijała się w Dziennikach Michała Römera. Dlatego ta powieść była dla mnie niczym objawienie.

   I to jakie!

   Życiorys Bronisława Piłsudskiego to gotowy materiał na film i książkę. Przy jego tragizmie, nietaktem byłoby powiedzieć – przygodowo-sensacyjno-romantyczny. Trudno mi użyć jednak innych określeń, które oddawałyby precyzyjniej jego wymiar. Dostrzegł to również autor. Wykorzystał informacje z różnych źródeł – dzienników, publikacji i artykułów napisanych przez Bronisława, korespondencję, wspomnienia świadków jemu współczesnych, opracowania naukowe i stworzył nie powieść o jednym z najbardziej zapomnianych Polaków, jak sugeruje podtytuł, bo to byłoby mocno okaleczające i nieadekwatne określenie, ale powieść, którą delektowałam się przez kilka wieczorów.

Jej narratorem zewnętrznym, który czasami oddawał głos Bronisławowi w pierwszej osobie, był bezimienny mężczyzna, rozpoczynający i zamykający snutą historię, tworząc klamrę spinającą ten okrutny i przepiękny świat przeszły. Nazwisko pierwowzoru tej postaci autor podaje w posłowiu, ale nie podam go tutaj tak, jak nie rozszyfruję tytułowego słowa akan pochodzącego z języka Ajnów. Nie chcę odbierać przyjemności samodzielnego odkrywania znaczeń ukrytych w tej opowieści innym czytelnikom. Zwłaszcza że jej tajemniczość nadaje smaku odczytywania, a sam narrator zostaje mimowolnie uwikłany w życie Bronisława. Daleka od linearności opowieść przyjęła formę rozdziałów-modułów opatrzonych tytułem-imieniem osób powiązanych i znaczących dla obu bohaterów fabuły. Pod nimi widniały cezury czasowe datujące opisywane wydarzenia, niezachowujące jednak chronologii. Pozornie wyrwane z linii życia obu, ostatecznie tworzyły jeden, spójny i pełny obraz losów człowieka, który przez przypadek zamieszany w zamach na cara trafił do obozu na wyspie Sachalin, której mapkę znalazłam na okładkowej wyklejce.

Wyrok śmierci, zamieniony na piętnaście lat zesłania, tak naprawdę zamienił się w osiemnaście lat wygnania, ale i kilkanaście lat pionierskich, rzetelnych, bogatych w materiały i jedynych badań etnograficznych nad ludem Ajnów i ich „uśmiechniętych” kobiet. Nikt i nigdy nie zrobi tego ponownie, jak podkreślił prof. A.F. Majewicz, bo tych ludzi już nie ma.

   W tej opowieści zaskoczyło mnie to, że autor z rozproszonego po świecie morza suchych faktów i informacji dokonał zmartwychwstania pięknej choć surowej rzeczywistości dawno umarłej, przepojonej przede wszystkim emocjami i wrażeniami zmysłowymi wzmacnianymi przez ludowe przekazy i metafory. Trudno było mi uwierzyć, że ta książka to efekt fascynacji (bo kto przekopuje się przez góry materiału w większości w języku rosyjskim oraz angielskim i udaje się za nimi w świat!?), a nie przekazu osobistego, bezpośrednio wchodzącego w świat intymny duszy i myśli. Do powstania takiej opowieści potrzebna jest nie tylko wiedza, zaciekawienie i dobry warsztat pisarski, ale przede wszystkim wysoki poziom inteligencji emocjonalnej, by z jego pułapu móc empatycznie emocje nie tylko zrekonstruować, ale i przekazać dalej.

   Czułam je tutaj wszystkie!

   Ból, rozpacz, żal, nadzieję, miłość, nienawiść, bezradność, zachwyt, tęsknotę – całe spektrum. Ale także ich skutki działania, gdzie śmierć rodziła życie, a życie przywoływało śmierć. Łzy bólu i cierpienia rozstania mieszały się ze szczęściem połączenia. Krew mogła zwiastować radość wyzwolenia, ale i początek nieszczęścia. Złudzenie zastępowano faktem, a to ostatnie okazywało się ułudą.

   To świat totalnie odmiennego spojrzenia na życie.

   Czułam go, widziałam, słyszałam i przeżywałam. Każdy ruch i gest niósł ze sobą informację wplecioną w obraz tego, co działo się dookoła. Otoczenie, przedmioty, ubiór, jedzenie, pejzaże i sama natura żywo przypominały te, które odbierałam bezpośrednio od katorżników ze wspomnieniowej literatury łagrowej. Język i dialogi z wtrącanymi słowami z języków Ajnów i Rosjan tylko potęgowały to poczucie bycia tam i wtedy. Autor uchwycił i gorączkę rozpolitykowanych spiskowców, dom rodzinny Piłsudskich w Zułowie, dzieciństwo i młodość braci Ziuka i Bronisia, dramat zabójczych warunków zesłańców na Sachalinie, których brutalność podsumował jeden z bohaterów – Ta wyspa cała jest bluźnierstwem. Jeśli stworzył ją jakiś Bóg, to strach się do niego modlić. Również tajemnicę obyczajów i mitologii Ajnów oraz wewnętrzny świat głównych bohaterów rzuconych w wir wydarzeń historycznych, które wymuszały na nich bolesne wybory, decyzje i zachowania, gdzie altruizm często brał górę nad potrzebami i pragnieniami osobistymi. Świat brutalnego, bezwzględnego, głodnego, chorobliwego życia, za którym snuł się smród fizjologii ludzkiego ciała, odór gnijącego mięsa i wymiocin, ale i zapach wiatru znad morza, zauroczenia innością i najpiękniejszy – wolności! Rzeczywistość, w której seks, poród, umieranie były takimi samymi czynnościami, jak oddychanie i jedzenie. A w to wszystko dodatkowo wpleciony wątek osobisty narratora i Bolesława, który śledziłam od początku niczym zagadkę, cierpliwie czekając na jego wyjaśnienie.

   Tragiczne, niestety.

   Jestem przepełniona tą opowieścią. Tkwi we mnie niczym drzazga niepozwalająca o sobie zapomnieć do tego stopnia, że musiałam wiedzieć więcej, niż odkryła przede mną powieść i tych parę zdań wyjaśnienia autora w posłowiu. W efekcie poznałam losy potomków Bronisława żyjących w Japonii. Zastanawiam się kiedy i który z reżyserów poczuje to samo, co autor i stworzy ekranizację powieści. Myślę, że nawet w kilku odcinkach.

   Czekam z niecierpliwością.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

   Książkę wpisuję na mój top czytanych w 2019 roku.

AKAN. Powieść o Bronisławie Piłsudskim [Paweł Goźliński]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Tutaj zobaczyłam miejsca, ludzi i Bronisława oczami jego wnuka.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Wspomnienia powieść autobiograficzna

Tagi: , ,

Czasem święta czasem ladacznica – Joanna Drosio-Czaplińska , Jacek Masłowski

19 października 2019

Czasem święta czasem ladacznica – Joanna Drosio-Czaplińska , Jacek Masłowski

Ilustracje Aleksandra Grzegorek

Wydawnictwo Agora , Wydawnictwo Tamaryn , 2019 , 206 stron

Literatura polska

   Bardzo ciekawy, inspirujący efekt!

   Kiedy między dwojgiem psychoterapeutów dochodzi do stale nawracających rozmów na temat kobiecości i męskości, to musi narodzić się z tego książka, żeby swoją wiedzą i wnioskami koniecznie podzielić się z innymi. Udzielić wyjaśnień i rad potrzebującym (a jest ich sporo!) w sferze problematycznej, jaka często zachodzi między kobietą a mężczyzną. Publikacja powstała po to, by pomóc zrozumieć kobietę i siebie w jej roli. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do strony męskiej reprezentowanej przez współautora, ale z czasem dostrzegłam jego nieocenioną rolę w reprezentowaniu przeciętnego, uprzedzeniowego, męskiego spojrzenia. Przydawał się zwłaszcza tam, gdzie należało je poszerzyć, wyprostować, uzupełnić, skonfrontować lub w ogóle zmienić kierunek lub sposób postrzegania. Śledzenie dyskusji ułatwiała grafika podkreślająca najważniejsze myśli, z których kilka umieściłam w tekście oraz czarno-fioletowa czcionka wyróżniająca trudne do pomylenia autorstwo naprzemiennych wypowiedzi.

   Modułowa tematyka rozmów wydawałaby się pozornie rozbieżna, ale w całości linearnie śledząca rozwój emocjonalny i seksualny kobiety od dzieciństwa do dorosłości oraz pokazująca wpływ spektrum czynników go pozytywnie lub negatywnie rozwijający, a także katastrofalne skutki tego przenoszone na związki z mężczyznami. Byłam przeszczęśliwa, że w tych rozmowach silnie wybrzmiewała decydująca rola wychowawcza rodziny, a szczególnie ojca w kształtowaniu kobiecości i poczucia własnej wartości oraz przerażające skutki braku obecności w życiu dziewczynki lub patologicznych zachowań wobec niej, które obecnie obserwuję wśród moich nastolatek na co dzień.

Mam tutaj na myśli omawiane epatowanie seksem, wykorzystywanie urody do manipulacji,

agresywność w zdobywaniu partnera, zbyt szybka inicjacja seksualna, wszechobecna i łatwa dostępność do pornografii, a potem samotność w małżeństwie, bierna przemoc w związku i wiele, wiele innych, niepożądanych zjawisk w relacjach damsko-męskich. W ten sposób rozmówcy omówili nie tylko zmiany, jakim uległy rola  i zadania kobiety w związku, rodzinie i społeczeństwie, ale również przyczyny powstania nowych zjawisk kulturowo-społecznych – single, agresywna aktywność kobiet, zanik flirtu, Silver Fox czy tabu negacji macierzyństwa, o którym pisała Orna Donath w Żałując macierzyństwa.

   Z dyskusji wyłania się przerażający i smutny obraz kobiety zakładającej wiele masek i odgrywającej wiele ról, by emocjonalnie poradzić sobie z postępem, jaki funduje nam współczesny świat z powszechnie funkcjonującym przekonaniem często wyrażanym przez wielu mężczyzn – kobiety dzielą się na te, z którymi można się żenić, i te, z którymi jest dobry seks.

Fot. Miriam Akida

   Nic pomiędzy?

   Lepszym jest inne powiedzenie przekazywane z pokolenia na pokolenie przez kobiety – idealna kobieta powinna być damą w salonie, kucharką w kuchni i dziwką w sypialni.  Jednak nie do końca o to chodziło rozmówcom, ponieważ to jest nadal zatracanie siebie w różnorodnych postawach. Według nich nadzieją na udany związek z zachowaniem własnej tożsamości i poczuciem wartości jest dojrzałość obojga czyli akceptowanie tego, że nie wszędzie można być i nie wszystko mieć.

   To trudne wyzwanie!

   W społeczeństwie narzuconych i obowiązujących norm kulturowo-społecznych, w których seks i seksualizacja prawie wszystkiego, młodość oraz uroda wyznaczają wartości, a nawet tożsamość kobiety, trzeba włożyć dużo chęci i wysiłku w pracę nad sobą i własnymi dziećmi.

   Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn.

   Ta rozmowa, do której zapraszają terapeuci, wspólnicy, przyjaciele, ale również kobieta i mężczyzna, to dobry początek, by zrobić pierwszy krok do przerwania samonapędzającego się, szalonego kręgu cierpienia. Do wyzwolenia się spod jego wpływu. Do stworzenia przestrzeni dla prawdziwego siebie, bo dopiero wtedy pojawia się miejsce na prawdziwe spotkanie z drugim człowiekiem.

   Szansa na dobry związek.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Czasem święta, czasem ladacznica [Joanna Drosio-Czaplińska, Jacek Masłowski]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Fakty reportaż wywiad

Tagi: , ,

Jak smakuje rok – Marcin Molik

17 października 2019

Jak smakuje rok – Marcin Molik

Wydawnictwo Zwierciadło , 2019 , 272 strony

Literatura polska

   Produkty sezonowe przede wszystkim!

   To jedno z zaleceń Darina Oliena zawartych w Pięciu zdrowych nawykach. Stąd moje zainteresowanie kolejną książką kulinarną, której tytuł gwarantował właśnie takie spojrzenie. Nawet jej trzon podzielono kolorystycznie na cztery części, co było widać na jej brzegu.

A w każdym rozdziale podzielonym na wiosnę, lato, jesień i zimę,

kilka najbardziej charakterystycznych produktów sezonowych spośród warzyw, owoców, grzybów, a nawet kwiatów.

Oprawione w bardzo minimalistyczne komentarze dietetyczki Katarzyny Błażejewskiej-Sthur. Zdecydowana większość zawartości to 103 autorskie  przepisy renomowanego szefa kuchni, pochodzącego… z kuchni – jak przeczytałam na okładkowym skrzydełku.

Wiele kryje się za tą informacją, ale najważniejsze było to, że został w niej i zaczął eksperymentować zgodnie z zasadą no waste. Widać to w przepisach z dołączonym indeksem glikemicznym, które stworzył w wielu wariantach do jednego produktu w roli głównej lub dodatku do dania. Różnorodnie podanych – na surowo, słodko, kwaśno, z mięsem lub bez. W formie zupy, pieczeni, sosu, marynaty, konfitury, hummusu, ciasta, sałatki i wielu innych. Przyrządzane prosto i z fantazją, w których królowały dziczyzna czy królik. Szybkie w przygotowaniu lub wymagające czasu, wśród których ciemny sos jagodowy z jałowcem i piersią kaczki wymagał aż dwóch dni.

   Mnie zainteresował niewielki napis na okładce tytułowej – w zgodzie z naturą. Byłam ciekawa, co rozumie pod tym pojęciem autor i jak bardzo pokrywają się jego poglądy z zasadami pięciu zdrowych nawyków. Jarmuż otwierający wiosną drzwi do jego kuchni zapowiadał, że będzie dobrze.

   I było!

   W przepisach mnóstwo różnorodnych ziół. Jeśli nawet spotykałam mąkę pszenną, której unikam, to zawsze mogłam wybrać wariant bez niej. Cukier zastąpić miodem, a sól zwykłą zamienić na himalajską. A każda receptura opatrzona zdjęciem efektu kulinarnego, spośród których serce skradł mi świadek obserwujący to kulinarne szaleństwo barw i smaków.

Spotkałam też wiele ciekawych receptur, które łączyły w sobie klasykę z nowoczesnością, jak burger z dzika

czy ptasie mleczko z dyni.

   W szale propozycji nie wiedziałam od czego zacząć. Co, jako pierwsze wypróbować, ostatecznie decydując się na słodki (a jakże!) przepis wpisujący się w zasadę pięciu zdrowych nawyków – wytrawną konfiturę ze śliwek.

Prosty, choć czasochłonny, ale warto było! Ten smak kwaśno-słodki, lekko wytrawny, idealny do serów oraz to nietypowe połączenie z anyżem i estragonem… pycha!

   Warto skorzystać z pomysłów autora, do wyboru – prostych lub bardziej pracochłonnych, ale zawsze niebanalnych, wprowadzających do kuchni śmiałe połączenia smaków, konfiguracji i form.

Jak smakuje rok Wiosna. Lato. Jesień. Zima [Marcin Molik]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Poradnik

Tagi: ,

Pięć zdrowych nawyków – Darin Olien

15 października 2019

Pięć zdrowych nawyków: jak zapewnić sobie zdrowie, kondycję fizyczną i doskonałe samopoczucie – Darin Olien

Przełożył Bartłomiej Kotarski

Wydawnictwo Kobiece , 2019 , 370 stron

Literatura amerykańska

   Tę książkę zacząłem pisać w wieku trzynastu lat.

   Nie dosłownie, ale ziarno prawdy w tym zdaniu autora jest. To w tym wieku, jako bardzo chorowity chłopiec, postanowił się „uzdrowić”, jedząc grejpfruty. Jego zainteresowanie wpływem jakości odżywiania się i zdrowym stylem życia na kondycję oraz samopoczucie człowieka rosło wraz z wiekiem. Słuchał, czytał i eksperymentował na sobie, wypróbowując sugestie, teorie i informacje oraz osiągnięcia badawcze innych. Te przynoszące dobre efekty – utrwalał. Zaczął również jeździć po świecie w poszukiwaniu najoptymalniejszych i najzdrowszych produktów żywnościowych oferowanych przez naturę oraz codziennych nawyków opartych na mądrości globalnych kultur.

   Zdobył nieformalny tytuł – Indiana Jones Superżywności.

   Z chorowitego dziecka z koktajlem leków i brakiem efektów metod stosowanych przez medycynę konwencjonalną stal się twórcą metody SuperLife, ekspertem w dziedzinie zdrowia i odnowy biologicznej, działaczem na rzecz ochrony środowiska, psychologiem, doradcą w dziedzinie rozwoju osobistego oraz autorem popularnego suplementu diety Shakeology, a przede wszystkim zdrowym, sprawnym, wysportowanym, zadowolonym z życia człowiekiem. Sprawdziłam – faktycznie wygląda jak młody bóg.

   Żywa, chodząca reklama wiedzy zawartej w książce.

   Kompletnej publikacji, która stała się ukoronowaniem jego dwudziestoletnich poszukiwań. Liną ratunkową rzuconą żyjącym w świecie, w którym z każdej strony atakują trucizny i zanieczyszczenia, a nienaturalność, sztuczność i plastik wypiera naturę. Poradnikiem dla tych, którzy chcą się z niego wydostać, ale nie wiedzą jak.    

   Nie poprzestał jednak tylko na poszukiwaniach dietetycznych.

   Żywność, jej czystość oraz ograniczone przetwarzanie i poddawanie obróbce cieplnej to tylko pierwsza z pięciu tytułowych sił życiowych. Kolejne to woda, tlen, zasadowość i detoksykacja. Każde z nich omówił szczegółowo, uzasadniając swoją teorię systemem wzajemnie wspierających się i uzależnionych od siebie czynników, które zawsze kończył  podsumowującym spisem zadań do zastosowania.

Jego sprawność i efektywność działania uzależnił jednak od szóstej siły sprawczej nieujętej w tytule – chęci.

   W drugiej części książki zawarł zastosowanie teorii w praktyce.

   Podał podstawowe zasady zdrowego żywienia, porządków w kuchni (między innymi zastąpienie plastiku szkłem), wykaz produktów zawierających wszystkie potrzebne organizmowi składniki, dziesięciodniowy plan żywieniowy oraz przepisy na konkretne potrawy. Wielkim plusem dla mnie była ich prostota przyrządzania i mała czasochłonność, ponieważ w większości były serwowane na surowo. Wszystkie były nieskomplikowane w przygotowaniu, a i tak wybrałam najprostszy – przepis na pudding z awokado i kakao z miodem.

Faktycznie smakuje jak budyń czekoladowy. Polecam zwłaszcza dzieciom!

   Według mnie to jeden z najprostszych, najbardziej wymagających, najskuteczniejszych i najdroższych stylów życia. Żywność jest różnorodna, najlepiej sezonowa, ale ograniczona do najbardziej pożywnych i ekologicznych, a tym samym bardzo droga. To ostatnie autor torpeduje cenami leków i terminalną chorobą pochłaniającą majątek, zakończoną nie mniej tanim pogrzebem.

   Radykalny, ale dla mnie skuteczny argument.

   W wymagającej diecie proponowanej przez autora napotkałam wiele znanych już mi elementów, o których czytałam w innych tego typu publikacjach. Rozproszone w wielu opracowaniach, tutaj współtworzyły jedną siłę życiową, na którą składało się pięć zdrowych nawyków. Czasami tylko wspomniane, ale dla poszukujących rozwinięć tematu, będące cenną sugestią. Dotyczyło to na przykład cukru jako trucizny, o czym czytałam w Słodziutkim Dariusza Kortki , Judyty Watoły czy mikrobioty, o której dużo więcej w Człowieku na bakterie Margit Kosobudzkiej. Zaskoczeniem były dla mnie informacje o soli, miodzie, grzybach i wodzie, obalające mity i uzupełniające obecny stan wiedzy na ich temat. Zachęcił mnie również do eksperymentowania. Do sięgania i wypróbowywania nowych produktów z podanych przez niego list superżywności. Już spróbowałam komosy ryżowej, którą jestem zachwycona. W planach mam tempeh, którego smaku jestem bardzo ciekawa.

   Im bardziej zagłębiałam się w poglądy autora, im więcej poznawałam jego świat wartości, z którymi dzielił się niezwykle żywiołowo i z pasją, tym bardziej byłam przekonana, że mam do czynienia z idealnym przykładem życia zgodnie z ikigai, o którym czytałam w Ikigai Héctora Garcii , Francesca Mirallesa. To było widać nie tylko w zdaniach z wykrzyknikami, ale i w ich zawartości, w których podkreślał, że dbałość o formę, zdrowie i troska o pięć sił życiowych nie jest naszym ostatecznym celem. One są tylko niezbędnym fundamentem do życia: fantastycznego, szczęśliwego, pozytywnego, zbilansowanego, pełnego pasji, energii i miłości. Prawdziwego życia! Czyż nie ono jest w tym wszystkim najważniejsze? Okazuje się, można tak żyć, a autor jest tego dowodem. Wystarczy zadbać o ciało, dokonując lepszych wyborów, by przejąć nad nim kontrolę, a autor tylko podpowiada jak.

   Proste, a jakże trudne dla współczesnego człowieka.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

   Książkę wpisuje na mój top czytanych w 2019 roku.

Pięć zdrowych nawyków. Jak zapewnić sobie zdrowie, kondycję fizyczną i doskonałe samopoczucie [Darin Olien]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Książkę wybrałam spośród nowości księgarni Tania Książka.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Poradnik

Tagi: ,

P.S. Kocham Cię na zawsze – Cecelia Ahern

13 października 2019

P.S. Kocham Cię na zawsze – Cecelia Ahern

Przełożyli Anna Krochmal , Robert Kędzierski

Wydawnictwo Akurat , 2019 , 448 stron

Dylogia P.S. Kocham Cię ; Część 2

Literatura irlandzka

   Wzruszyłam się!

   Takim wzruszeniem oczyszczającym, wyjaśniającym, tłumaczącym i uspakajającym, mimo że powieść cały czas krążyła wokół choroby,  bólu rozstania i śmierci. Czytający pierwszą część P.S. Kocham Cię o przepięknej historii miłości Holly i Gerry’ego i oczekujący podobnych emocji, nie zawiodą się. Mogą być jedynie zaskoczeni zupełnie innym ich źródłem. Raczej pochodzącym z zewnątrz. Z otoczenia głównej bohaterki, chociaż w jej nowym związku z Gabrielem pojawiało się mnóstwo retrospekcji nawiązujących do ciepłych, nostalgicznych chwil z Gerrym.

   Sprawili to nowi przyjaciele Holly.

   Początkowo byli tylko natrętnymi, obcymi osobami, które chciały powielić pomysł Gerry’ego, zakładając Klub P.S. Kocham Cię. Holly nie miała ochoty uczestniczyć w spotkaniach jej członków. Odmawiała pomocy. Nie chciała wracać do przeszłości. Była przekonana, że to już zamknięty rozdział, a powroty byłyby dla niej wyczerpujące i bolesne.

   Los zadecydował za nią.

   Mimowolnie została zaangażowana w życie ludzi chorych, z którego później nie potrafiła się już wycofać. Początkowa niechęć z czasem przerodziła się  w przekonanie, że tak naprawdę pomaga nie tylko innym, ale pośrednio również sobie. Dzięki obserwacji zachowań nowych przyjaciół mogła prześledzić drogę odchodzenia Gerry’ego i uczucia, które mu towarzyszyły. Do tej pory skupiała się tylko na sobie, na swoim bólu, na swojej żałobie. Teraz miała niepowtarzalną okazję „zobaczyć” w tej roli ukochanego męża. Znaleźć miejsce, w którym mogła bez obaw rozmawiać o Gerrym i znowu poczuć jego bliskość. Odpowiedzieć sobie na mnóstwo pytań i tych  osobistych, i tych uniwersalnych. Przede wszystkim dotyczących sensu życia, śmierci, celu pamięci o zmarłych, potrzeby pozostawienia po sobie śladu, a przede wszystkim radzenia sobie z żałobą. Dobór nowych przyjaciół Holly w klubie – nastolatka z dzieckiem, babcia, mąż, żona, sprawił, że miłość przybierała różne formy jej wyrażania i różne metody radzenia sobie z jej utratą. Nie tylko tej istniejącej między kobietą a mężczyzną, jak było w części pierwszej. Ten uniwersalizm, jakiego nabrała w części drugiej, sprawił, że temat śmierci osoby bliskiej mógł lub będzie, prędzej czy później, dotyczyć każdego z nas, zmuszając do zastanowienia się nad sobą, nad takim samym lub podobnym problemem, z jakim zmagali się bohaterowie powieści.

   Odnalazła go tutaj nawet Holly.

   Dzięki klubowi uświadomiła sobie, że nie do końca przepracowała żałobę, a zwłaszcza ostatni jego etap – pożegnanie i pogodzenie. Co miało ogromny wpływ na jej relacje z Gabrielem. W pewnym sensie można tę powieść odebrać jako swoisty przewodnik dla zagubionych w chorobie i śmierci najbliższych. Poradnik tłumaczący na poziomie emocjonalnym konieczność istnienia cyklu, w którym życie jest światłem, umieranie jest mrokiem, śmierć jest znów światłem.

   Tak, światłem!

   Bo śmierć rozdziela ludzi, ale ma też swoje sposoby, by połączyć tych, którzy pozostali.

   I jeszcze jedno – na koniec autorka sprawiła ogromną niespodziankę Holly i mnie. Cudowną i zapierającą dech. Dosłownie wstrzymałam oddech! Nie zdradzę jej, by nie zabierać przyjemności czytania i zachwytu kolejnym czytelnikom.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.  

PS Kocham Cię na zawsze [Cecelia Ahern]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Kto jeszcze nie czytał obu powieści i waha się, na zachętę kadry z filmu, który powstał na bazie pierwszej części.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: , , ,