Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Wilczerka – Katherine Rundell

2 listopada 2019

Wilczerka – Katherine Rundell

Przełożyła Paulina Braiter

Ilustracje Gelrev Ongbico

Wydawnictwo Poradnia K , 2019 , 336 stron

Literatura angielska

Czerwony Kapturek napisany na nowo!

   To skojarzenie z klasyczną baśnią było silne, chociaż sam motyw potraktowany przez autorkę bardzo luźno. Tak jakby chciała powiedzieć, że baśnie pochodzą z życia, a ono jest dużo bardziej srogie, bezwzględne, niebezpieczne, brutalne i bolesne niż bajki, podania i legendy. Wydobywa z nich ziarno prawdy i przywraca mu pierwotną wersję. Czerwony Kapturek to nikt inny niż wilczerka, którą tylko czerwona peleryna z aksamitu łączy z baśniową bohaterką.

   Wszystko pozostałe w baśni to patyna ludowych przekazów naszpikowanych zastraszającymi przestrogami dorosłych, by dzieci były grzeczne i siedziały cicho.

   Tak  naprawdę „dawno, dawno temu, będzie ze sto lat, żyła sobie dziewczynka, mroźna i groźna jak burza”. Wilczerka Fieodora reagująca właściwe tylko na Fieo, która nie bała się wilków.

Wręcz przeciwnie, były jej przyjaciółmi i pacjentami. Trafiały do niej te oswajane od szczeniaka przez rosyjską arystokrację dla próżnej chęci podkreślania swojego statusu. Wykorzystane, skrzywdzone, wyrzucane lub podrzucane wilczerce, musiały ponownie nauczyć się żyć w dzikiej naturze.

Wilczerka z ogromną miłością i poświęceniem uczyła ich polowań, odwagi, wycia, walki i nieufności do ludzi. Do pewnego momentu.

   Do dnia, który zmienił jej życie.

   Wilki oskarżone o agresję wobec ludzi, zaczęły być zabijane z rozkazu dowódcy imperialnej armii carskiej, a wilczerzy za udzielanie im pomocy i schronienia, aresztowani. Fieo nie posłuchała zakazu i w efekcie straciła bezpieczny dom i ukochaną matkę. Nie poddając się jednak rozpaczy, wyruszyła na jej poszukiwanie, a jej towarzyszami niebezpiecznych przygód stały się wilki i poznawani w drodze przyjaciele.

   Autorka osadziła akcję w carskiej Rosji pod panowaniem Mikołaja II Romanowa. W gęstych, ośnieżonych lasach budujących niemalże baśniową scenerię dzikiej i przepięknej przyrody, podkreślonej rysunkami i drobną grafiką leśną umieszczaną na brzegach i rogach stron, pokazywała ważność jej roli w sprzyjaniu człowiekowi, jeśli tylko on będzie darzył ją szacunkiem. W życiowych zmaganiach zamiast wrogiem, może stać się przyjacielem. Według Fieo również piękno świata samo w sobie to też towarzysz. Za uszanowanie jej praw potrafi odwdzięczyć się nie tylko dobrocią i lojalnością zwierząt, które symbolizowały wilki, ale także nauką, że strach bywa również niebezpieczny jak nienawiść. To z lęku zabijamy zwierzęta, w których bardziej lubimy ideę o nich (wszak prawie wszyscy lubią zwierzęta!) niż ich realną postać (nie wszyscy przestrzegają ich praw!). I najważniejsze – tych bezcennych wartości nie da się kupić za pieniądze, ponieważ trzeba sobie na nie zasłużyć szlachetnym postępowaniem.

   To opowieść również o sile przyjaźni i współpracy w osiąganiu celów, dzięki którym można dokonać więcej i skuteczniej niż w pojedynkę.

   Również o drzemiącej w dziecku ogromnej sile.

   Autorka, czyniąc zdolną do wielkich i odważnych czynów zaledwie dwunastoletnią dziewczynkę, pokazała, że dzieci mają prawo do głosu. Do wyrażania własnego zdania i myśli. Fieo wyraźnie przypominała o tym słowami – Dorośli chcą, żebyśmy siedzieli cicho, żebyśmy uważali. Ale mamy prawo walczyć o świat, w którym chcemy żyć, i nikt nie może nam mówić, żebyśmy byli rozsądni i bezpieczni.

   Wszakże przecież tego ostatniego uczą baśnie i bajki swoimi dydaktycznymi morałami!

   To rewolucyjne, rewelacyjne i jakże odmienne podejście w tłumaczeniu przez autorkę otaczającej dziecko rzeczywistości, wykorzystuje siłę uczuć, zamiast je tłumić do bycia grzecznym i biernym. Jedną z nich jest miłość do matki dającą niezłomną odwagę do działania i walki o siebie i przyjaciół, którymi są również zwierzęta i natura. Do walki o przyszłość stanu środowiska, którego są dziedzicami, więc mają prawo do stanowienia o jego kształcie.

   To kolejna, poznana przeze mnie po Dachołazach, mądra powieść autorki dla dzieci, która potrafi w piękny, emocjonalny, również bolesny sposób (jak samo życie!) ukazać wewnętrzny świat dziecka starającego się radzić z otaczającą go rzeczywistością, kształtowaną (nie zawsze mądrze!) przez dorosłych. Dla mnie stała się literackim odpowiednikiem psychoanalityka Bruna Bettelheima, który dorosłym tłumaczy cudowność i pożyteczność baśni.

   Autorka tłumaczy je dzieciom.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Dla dzieci

Tagi: ,

On cię okłamuje – Amanda Reynolds

27 października 2019

On cię okłamuje – Amanda Reynolds

Przełożył Ryszard Oślizło

Wydawnictwo Kobiece , 2019 , 296 stron

Literatura angielska

   Świetny dramat psychologiczny czy thriller?

Myślę, że na pograniczu obu odbierałam tę mroczną historię. Rozpisaną na trzy, naprzemienne głosy – Jess, Karen i jej męża Marka. Na subiektywne relacje trzech, głównych bohaterów, wokół których tłoczyły się pozostałe postacie. Silnie spolaryzowane na dwa, wrogie sobie obozy. Tych, którzy wierzyli mężowi Karen i tych, którzy przyznawali rację Jess, jako ofierze zdarzeń sprzed dziesięciu lat. Wówczas szesnastoletniej. Po tym traumatycznym wydarzeniu nastolatka wyjechała z rodzinnej wsi do Londynu, odcinając się od bolesnej przeszłości.

   Przeszłość jednak nie zapomniała o niej.

   Uderzyła w nią z całą mocą w chwili, kiedy już jako dwudziestosześciolatka, po dekadzie nieobecności, ponownie pojawiła się we wsi. Musiała wrócić. Właśnie zmarła jej matka.

   Od tego momentu napięcie nieustannie rosło.

   Przede wszystkim w sferze emocjonalnej wszystkich mieszkańców ( mojej również!), w których obudziły się uśpione krzywdy, niesprawiedliwości, żale i nienawiść. Jess widziała to w śledzących ją spojrzeniach, słyszała w komentarzach, a z czasem w wyrażanych wprost atakach werbalnych i fizycznych zachowaniach agresywnych. Nie wiedziałam, kto ma rację? Komu wierzyć? Po czyjej stronie stać?

   Nie znałam prawdy.

   Całej prawdy. Musiałam do niej dotrzeć samodzielnie. Wysłuchać świadków i uczestników przeszłych zdarzeń. Autorka oddała mi do dyspozycji głosy obu kobiet i mężczyzny, którzy opowiadali swoją, intymną wersję wydarzeń. Dodatkowo udostępniła mi transkrypcję z sesji superwizji z Jess.

   Nie było łatwo!

   Trudno było mi wyłuskać prawdę z gąszczu mnożących się tajemnic, sekretów, zatajonych faktów i kłamstw uznanych za prawdę.

Fabuła zbudowana na fundamencie tej myśli, czyniła z tej powieści dramat w kilku odsłonach dotykający i niszczący psychicznie swoim tragizmem wszystkich bohaterów. Trudność wyłonienia obiektywnej prawdy polegała na składaniu jej z cząstek subiektywnych półprawd. Zwłaszcza że pojawiające się wątki wprawdzie wiele wyjaśniały, ale też bardziej komplikowały sytuację i relacje wszystkich osób zaangażowanych w spór. Rozjaśniając, paradoksalnie zaciemniały powstający obraz. Stawiały bohaterów przed wyborem między złem i mniejszym złem, między ukochaną a siostrą, między sobą a rodziną. Wprawdzie znalazłam odpowiedzi na stawiane sobie pytania, których ilość w miarę czytania rosła lawinowo, ale nie podjęłam się oceny postaw i zachowań bohaterów. Wiedziałam tylko, jak powinni postąpić, jak nie postąpili i jakie tego ostatniego ponieśli konsekwencje.

   Dokładnie na tym polegał ich dramat – nie mogli cofnąć czasu, by naprawić wyrządzone zło.

   Opowieść-przestroga przed uleganiem emocjom i ponoszeniu tego skutków, ale i byciu odpowiedzialnym, za przekraczanie granic nieprzekraczalnych. Zwłaszcza między dorosłymi a nastolatkami w sferze seksu. A szczególnie między nauczycielem/wychowawcą a ich podopiecznymi.

   Tę mądrą historię polecam szczególnie wszystkim pracującym z młodzieżą.

Książkę wybrałam spośród nowości księgarni Tania Książka.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: ,

Szeptacz – Alex North

12 października 2019

Szeptacz – Alex North

Przełożył Paweł Wolak

Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza , 2019 , 478 stron

Literatura angielska

   Zaczyna się ciekawie, potem intrygująco, by zorientować się po czasie, że otacza mnie mrok fabuły z niepokojącą rymowanką, której początek brzmiał:

Nie pomagało zamykanie książki, ani otrzymane w prezencie zatyczki do uszu.

Tkwiła we mnie, bez końca powtarzana i szeptana przez dziecięce usta ostrzegające siebie nawzajem.

   A wszystko przez zdradliwą ciekawość!

   Rozbudzoną widokiem nowego domu, do którego wprowadził się główny bohater Tom wraz ze swoim siedmioletnim synem Jakiem. Jednego z tych posiadających niepokojącą aurę i opinię dziwnego. Mający w sobie „duszę” albo „charakter” i to coś, co każe trzymać się od niego z daleka. Nawet przypominający fasadą ludzką, złowrogą, przerażającą twarz zastygłą we wściekłym, niemym krzyku. Popularny wśród miejscowych dzieci, jak cmentarz, na którego wejście i zrobienie sobie selfie poczytywano za szczyt ogromnej odwagi. Dla nowych lokatorów miał stać się bezpiecznym azylem szczęścia. Miejscem złapania równowagi psychicznej po rodzinnej tragedii, w której obaj stracili ukochaną osobę – żonę i matkę. Również czasem znalezienia wzajemnego porozumienia i wspólnego języka, których zawsze między nimi brakowało. Zapowiadała się trudna droga do siebie, bo Tom popadał w depresję po śmierci Rebekki, a Jake, świadek śmierci matki, zamykał się coraz szczelniej we własnym świecie, rozmawiając w nim z wymyśloną przyjaciółką. Tom miał nadzieję na zmianę tych chłodnych i zdystansowanych relacji. I tutaj zaczynało być intrygująco, bo nie wiedział o wielu ważnych faktach.

   Jednym z nich była tragedia miasteczka Featherbank.

   Dwadzieścia lat temu seryjny morderca porywał chłopców. Tajemnica ukrycia zwłok jednego z nich nadal nie została odkryta. Mało tego – koszmar znowu powrócił, mimo że sprawca, tytułowy Szeptacz, przebywał w więzieniu z wyrokiem dożywocia, a dzieci zaczęły powtarzać znaną rymowankę, jak dobrą radę. Na domiar tego Jake usłyszał pod oknem szept…

    W tym momencie zaczął spowijać mnie mrok gęstniejący ze strony na stronę.

   Autor mistrzowsko zbudował atmosferę przerażenia i lęku z niedopowiedzeń i domysłów wynikających z sugestywnie opisywanych obrazów akcji i niejednoznacznych zachowań bohaterów, które tworzyły mnóstwo niejasności i niepewności w ocenie sytuacji. Uczynił moim głównym „wrogiem”, a swoim sprzymierzeńcem, moją wyobraźnię (a mam bujną!) i uprzedzenia głównie kojarzone ze śmiercią. Do końca nie wiedziałam, czy mam do czynienia z nadinterpretacją i błędnymi skojarzeniami, czy ze zjawiskami nadprzyrodzonymi. Nietypowe i niepokojące zachowania Jake’a budowały profil dziecka zarówno z zaburzeniami natury psychicznej, jak i ze zdolnościami parapsychologicznymi. Zanurzałam się w coraz bardziej duszną od paniki atmosferę miasteczka, do którego powrócił horror sprzed lat, w patologiczne czerpanie ekstazy z obcowania ze zwłokami i trupimi akcesorami nekromantów, delikatną sieć pułapki tkanej przez Szeptacza zza murów, śledztwo odkrywające horror ofiar, a także niewygodne, prywatne, intymne sekrety bohaterów wpływające na rozwój wypadków, tkwiąc mocno zakotwiczona uwagą w wielowątkowej i wielopłaszczyznowej intrydze pełnej niewyjaśnionych tajemnic z przeszłości i teraźniejszości, niebezpieczeństw, wewnętrznych demonów, zewnętrznych potworów o ludzkich twarzach i zagrożeń wywołujących stałe poczucie napięcia. Powolne dodawanie elementów składających się na źródło skutecznie podtrzymujące lęk, sprawiło, że na każdym etapie losów bohaterów i prowadzonego śledztwa, słyszałam monotonnie szeptaną rymowankę. Tak często powtarzaną przez dzieci i dorosłych, że zaczęłam zamykać za sobą drzwi do domu na klucz również w dzień. Wystarczy mi już jeden Szeptacz. Drugi groziłby utratą paznokci, a potem zmysłów.

    I wierzcie mi, żadne zatyczki nie pomogą, kiedy zaczyna szeptać najpotężniejszy z Szeptaczy – własna wyobraźnia.

Szeptacz [Alex North]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: ,

Joyce Girl – Annabel Abbs

15 września 2019

Joyce Girl: pasja i upadek: literacka opowieść o córce Jamesa Joyce’a – Annabel Abbs

Przełożyła Małgorzata Kafel

Wydawnictwo Mando , 2019 , 448 stron

Literatura angielska

   Jak się zaczyna szaleństwo, Sandy?

   To pytanie Lucia, główna bohaterka powieści biograficznej, zadała swojemu nauczycielowi rysunku. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że sama popadnie w obłęd i w wieku 27 lat zostanie zamknięta w paryskim zakładzie dla umysłowo chorych, nigdy nie odzyskawszy wolności. Jedyną osobą myślącą o niej, martwiącą się, odwiedzającą ją i mającą nadzieję na wyzdrowienie, będzie jej ojciec.

   James Joyce.

   Autorka stworzyła literacką opowieść o jedynej córce znanego i uznanego pisarza, posiadającej genialny potencjał wielu zdolności i talentów.

Tańczyła w szkole tańca nowoczesnego Raymonda Duncana, brata Isadory. Rysowała pod okiem Alexandra Caldera. Grała, śpiewała, tworzyła choreografię i znała cztery języki. Opowieść o tej wyjątkowej kobiecie jest próbą odpowiedzi na automatycznie nasuwające się pytanie – dlaczego Lucia, mając idealne warunki do rozwoju artystycznego i osiągnięcia międzynarodowego sukcesu, uporczywie żyła w cieniu sławy i geniuszu ojca, nie mając szansy zaistnieć samodzielnie, pomimo jednogłośnie entuzjastycznych recenzji w stylu – Kiedy osiągnie pełnię swoich możliwości w tańcu nowoczesnym, James Joyce może jeszcze zasłynąć jako ojciec swojej córki. Autorka, wykorzystując fakty z życia rodziny Joyce’ów oraz historyczne tło życia paryskiej bohemy lat 20. XX wieku, opowiedziała historię Lucii, przypisując jej słowa i wspomnienia jako narratorce w pierwszej osobie. Człowiekiem wysłuchującym jej zwierzeń uczyniła jej dwudziestego z kolei lekarza, znanego szwajcarskiego psychiatrę Carla Gustava Junga. To dlatego akcja powieści toczyła się naprzemiennie w jego gabinecie w Zurychu, w 1934 roku oraz w latach 1928-1932 głównie w Paryżu, a opowieść rozpoczęła od opisów pierwszych pragnień i ambicji, które opanowały serce i umysł dwudziestojednoletniej dziewczyny. Również pełnej naiwnej wiary w nieuchronność sukcesu także w życiu osobistym oraz przekonania, że była jedyną muzą swojego ojca. Ta ostatnia przypisana jej rola stała się dumą, ale i ciężarem. Przyczyną niemożności przeciwstawienia się rodzicom angażującym ją w działalność literacką ojca, kosztem jej marzeń i celów. Autorka ukazała powolny, destrukcyjny proces nieradzenia sobie z porażkami (zbyt późno podjęta nauka baletu), zawodami miłosnymi (z Samuelem Beckettem), materializmem brata (usilnie namawiającego ją do zamążpójścia dla pieniędzy), apodyktycznością matki podporządkowującej jej życie potrzebom ojca oraz samego babbo, jak nazywali go w rodzinie, namawiającego ją do porzucenia wszystkiego, co kocha na rzecz praktycznego zawodu ilustratorki lub introligatorki. Autorce udało się oddać ból i cierpienie niszczenia młodego geniuszu, by mógł w pełni rozwijać się inny. Sama Lucia porównuje siebie do młodego drzewka, które zapuściło korzenie za blisko starego platana.

   To musiała być powieść pełna cierpienia i bólu.

   Gęsta od skrajnych emocji historia mordowanych marzeń, gasnących pragnień, umierających ambicji, rozpływających się planów, trującej bezsilności, a za nimi rozpadu psychiki i wrażliwej duszy artystki oraz rozpaczliwych prób walki uwolnienia się spod wpływu i władzy ojca, przypłaconej nie do końca jednoznacznie zdiagnozowaną chorobą psychiczną. Może dlatego, że śmierci ludzkiego geniuszu nie można zamknąć w żadnej naukowej szufladce. Dla mnie jest osobną i odrębną jednostką buntu przeciwko ograniczeniom i zniewoleniu.

   Inaczej dusza choruje i wyje!

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Taniec Lucii do dzisiaj inspiruje współczesnych tancerzy.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Biografie powieść bograficzna

Tagi: , ,

Poślij chociaż słowo – Orlando Figes

10 sierpnia 2019

Poślij chociaż słowo: opowieść o miłości i przetrwaniu w Gułagu – Orlando Figes

Przełożył Władysław Jeżewski

Wydawnictwo Magnum , 2012 , 414 stron

Literatura angielska

   Taka miłość się nie zdarza.

    A jednak!

Przydarzyła się, wydarzyła się, istniała i trwała do śmierci Swietłany i Lwa w 2010 roku.

Mieli po osiemnaście lat, kiedy poznali się na studiach w Moskwie. Początek zauroczenia, fascynacji i zawiązywania się nici sympatii przerwała wojna i wyjazd Lwa na front w 1941 roku. Tam trafił do niemieckiego obozu jenieckiego, gdzie pracował jako tłumacz. Po powrocie do ZSRR został oskarżony o zdradę ojczyzny i skazany na dziesięć lat łagru w Peczorze. Obóz opuścił 1954 roku.

   Razem 15 lat rozłąki ze Swietą!

   A mimo to ich miłość trwała. Nadal się kochali, by wziąć ślub w 1955 roku. Mieli wtedy oboje po trzydzieści osiem lat. Dzieje ich wyjątkowego uczucia w ekstremalnych czasach, które zamiast umierać, z każdym rokiem rozłąki rosło, umacniało się i pogłębiało, zawarte są w ponad półtora tysiącu listach. Ośmioletnią korespondencję rozpoczęła Swieta w 1946 roku, odrzucając propozycję ukochanego na ułożenie sobie życia bez niego, a zakończył Lew w 1954 roku tuż przed odzyskaniem wolności. Pisali do siebie drogą nielegalną przynajmniej dwa razy w tygodniu. Listy przemycane przez druty obozu, mimo braku cenzury, ale z ryzykiem wpadki, zawierały zaszyfrowane wiadomości, dwuznaczne zwroty, inicjały, przezwiska oraz aluzje literackie. Ich odczytanie autorowi opracowania zajęło dwa lata. Uzupełnił je dołączonymi do listów dokumentami – notatkami, dziennikami, fotografiami, dokumentami urzędowymi oraz wywiadami ze Swietą i Lewm, ich rodziną i współwięźniami. Sięgnął również do opracowań historycznych oraz archiwum peczorskiego obozu. Wykorzystał także własne obserwacje z pobytów w dzisiejszej Peczorze. Na podstawie tego największego, a przez to unikatowego zbioru prywatnej, kompletnej korespondencji związanej z historią Gułagu, przechowywanej w archiwum Stowarzyszenia Memoriał, autor odtworzył chronologię życia wyjątkowej pary połączonej miłością oraz historię walki o jej przetrwanie w czasach, w których w 999 przypadkach na tysiąc przyjęte zasady przyzwoitości prowadzą przeciętnego człowieka albo do głodu, albo do śmierci w walce o byt. W miejscu, w którym wszystkie niedostatki, wady i następstwa ludzkich uczynków przybierają ogromne rozmiary. (…) Nieżyczliwość zamienia się we wrogość, wrogość przybiera postać dzikiej nienawiści, małostkowość staje się podłością, a ta ostatnia przeobraża się w zbrodnię. W tym mroku Swieta i jej listy były dla Lwa światłem i całym światem.

Autorowi udało się przekazać atmosferę emocji w nich zawartych, mimo że oboje bardzo powściągliwie je okazywali, ale to właśnie w nich wyznali sobie miłość, zapewniali o jej stałości i pewności, ustalali wspólne, bliskie i dalekie cele w życiu, planowali przyszłość, mając świadomość jej ulotności i niepewności. Zorganizowali nawet pierwsze, nielegalne odwiedziny Swiety w łagrze, mając pełną świadomość ogromnego ryzyka. Zwłaszcza dla Swiety. Dziewczyna pracowała w instytucie o znaczeniu wojskowym, zajmując się badaniami objętymi tajemnicą państwową. Już sama korespondencja z więźniem, „wrogiem ludu”, a tym bardziej nielegalny kontakt, groziła utratą pracy i zesłaniem. A mimo to z walizką w ręku i plecakiem pokonała 4340 km, aby pobyć z Lwem przez zaledwie kilka godzin.

Po latach wspominała – Jak mogłam tam pojechać, tak bez zastanowienia, nie znając warunków i wszystkiego innego? Nie wiem. To była głupota, na pewno. Chyba jakiś diabeł we mnie wstąpił!

   A ja myślę, że to właśnie była miłość!

   Listy obojga mają również ogromną wartość dla historyków. Dostarczają bogatej wiedzy o kontrastach wynikających z życia w obozie i życia mieszkańców w powojennej Moskwie.

   Nadal jednak zastanawiam się nad cudem przetrwania miłości, która nie miała prawa przetrwać rozłąki, odległości, lat nieobecności, izolacji fizycznej, koszmaru obozu, depresji Swiety, braku realnych perspektyw, zagrożenia i nieuchronności śmierci przez 15 lat!

   Czy to jest właśnie dowód na potęgę i moc nadziei wbrew wszystkiemu i wszystkim?

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Poślij chociaż słowo. Opowieść o miłości i przetrwaniu w Gułagu [Orlando Figes]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Biografie powieść bograficzna

Tagi: , , ,

Drogi Osamo – Chris Cleave

23 lipca 2019

Drogi Osamo – Chris Cleave

Przełożył Robert P. Lipski

Wydawnictwo G + J Książki , 2006 , 284 strony

Seria Demony

Literatura angielska

   Bałam się tej powieści.

   Czytałam z tej serii Milion małych kawałków James’a Freya i do dzisiaj czuję w sobie zawarty w niej ból. Sama nazwa serii – Demony mówi już wiele. Jednak powieść była tak dobra, że kupiłam kolejną z tego cyklu, chociaż na jej przeczytanie odważyłam się dopiero teraz, po kilku latach i o te kilka lat za późno.

   Ze względu na tematykę – terroryzm.

   Już jej pojawienie się na rynku wydawniczym 7 lipca 2005 roku było tragicznym zbiegiem okoliczności. W dniu zamachów terrorystycznych w londyńskim metrze. Na dodatek została oceniona przez krytyków jako najbardziej bulwersująca książka roku.

   Pod tym właśnie kątem zaczęłam ją czytać.

   Jej główna bohaterka, mieszkanka Londynu, której imienia nigdy nie poznałam, doznała stresu traumatycznego na wieść o śmierci swojego męża i czteroletniego synka. Jej chłopcy, jak o nich mówiła, wybrali się na stadion kibicować drużynie Arsenalu w rozgrywkach piłki nożnej. Znaleźli się na nim w momencie wysadzenia go przez Al-Kaidę. Kobieta postanowiła napisać list do jej przywódcy, Osamy bin Ladena. Słowami Drogi Osamo…rozpoczęła konfesyjną opowieść o sobie, swojej rodzinie, o samym zamachu oraz życiu przed i po nim. O traumie, której płomienie wypalają cię od środka a hałas nie cichnie nigdy. Możesz przyciskać z całej siły dłonie ale i tak nie zdołasz go zagłuszyć. Ogień będzie szalał z niewiarygodnym rykiem i wściekłością. A najdziwniejsze jest to że ludzie siedzący obok ciebie w autobusie czy pociągu w ogóle niczego nie słyszą. Opowieść pełna skrajnych emocji nie miała jednak w sobie niczego ckliwego. Była za to prosta gospodyni domowa, zdradzająca żona, wprawdzie wygadana trzydziestolatka, ale niemająca pojęcia o znakach interpunkcyjnych, której Osama odebrał męża i dziecko. Kobieta, która próbowała zrozumieć swojego oprawcę, a odkryła przypadkowo, że winnych zamachu jest więcej.

   Okazali się nimi jej rodacy – decydenci.

   Wczytując się dobrze w jej list, można usłyszeć krytykę pod adresem brytyjskiego rządu przedkładającego polityczne cele nad życie ludzi. Rodziny królewskiej, która okazała się bezsilną w momencie zagrożenia. Rodaków, którzy w obliczu nieszczęścia nadal walczyli między sobą kierowani wzajemną nienawiścią i egoizmem. W ostateczności bohaterka dochodzi do jednego wniosku – Cóż Osamo niekiedy tak sobie myślę że zasłużyliśmy na to co nam zrobiłeś.

   Najsmutniejsze był to, że cały ten żal, rozczarowanie politykami i ludźmi, autor przelał na mnie i chcąc, nie chcąc, powoli zaczynałam przechodzić na stronę ofiary i kata. Głos jednej osoby stał się spojrzeniem ogólniejszym na kondycję psychiczną i moralną ludzkości, próbującej zatrzymać machinę nienawiści poprzez ukazanie wyrwy w swoim sercu, o której ostre krawędzie miał poharatać sobie palce nie tylko Osama, ale każdy czytający jej słowa.

   Głos matki, która chciała tylko kochać swojego synka i dla której miłość była naturalniejszym uczuciem niż nienawiść.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Na podstawie książki powstał film.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: ,

Dlaczego nie jestem muzułmaninem – Ibn Warraq

13 lipca 2019

Dlaczego nie jestem muzułmaninem – Ibn Warraq

Przełożyli Karolina M. Wielgat , Gwidon Kuśmierek

Wydawca Stowarzyszenie Europa Przyszłości , 2013 , 506 stron

Literatura angielska

   Obecnie uważam się za świeckiego humanistę, dla którego wszystkie religie są urojeniami chorych ludzi, w sposób oczywisty nieprawdziwymi i szkodliwymi.

   Już to zdanie autora umieszczone we wstępie jednoznacznie określało zawartość publikacji. Wyraźnie sugerowało o opisie drogi od wychowania w muzułmańskiej rodzinie, poprzez zwątpienie, potem poszukiwanie odpowiedzi po stanie się sceptykiem, a potem krytykiem religii nie tylko muzułmańskiej, ale religii w ogóle.

   Każdej.

   I jeśli nawet napis umieszczony u dołu strony tytułowej brzmi:

To ostrzegałabym jego zwolenników. Autor wykorzystał islam tylko jako przykład, bo był w nim wychowywany i dobrze go znał, a tak naprawdę powoływał się również na judaizm i chrześcijaństwo. Dostarczał argumentów tylko i wyłącznie ateistom, posuwając się w swoich rozważaniach do poglądów skrajnie radykalnych w negacji wiary, Boga i jego wszystkich proroków. Poddawał w wątpliwość historyczne istnienie Abrahama, Jezusa i Mahometa, sugerując legendarne ich pochodzenie tak, jak Herkulesa. A to tylko jeden przykład z wielu „bluźnierczych” poglądów. Swoje negujące rozważania krytyczne popierał licznymi poglądami, opiniami, koncepcjami, wywodami znanych badaczy filozofii, teologii i nauki (Stephen Hawking, Richard Dawkins). Głównie opozycyjnie nastawionych do religii jako takiej. Czynił to świadomie, ponieważ chciał dostarczyć jak najwięcej argumentów w odpowiedzi na swoje tytułowe pytanie, a raczej tezę. Swoją polemikę uczynił bardzo skrupulatną i szczegółową, zaczynając od historii islamu, jego zasad i dogmatów, proroka Mahometa, opisu Koranu na roli islamu na Zachodzie skończywszy. Rozważania rozszerzał na judaizm i chrześcijaństwo, jako religię jednej wiary w tego samego Boga.

   Nie przekonał mnie jednak.

   Dla osoby niezorientowanej treść publikacji może wydawać się bardzo merytoryczna i obiektywna. Przekonywać ogromem zgromadzonego materiału źródłowego i częstymi cytatami z Biblii i Koranu. Stworzeniem przestrzeni dla polemiki wielu głosów, która sprawiała pozytywne wrażenie rozmachem i wynikającymi z niej wnioskami. Jednak wiele z tych myśli było dla mnie nielogicznych, a nawet kłamliwych. Zgodzę się, że można zaprzeczać istnieniu Boga, bo to jest kwestia wiary, a nie rozumu. Nie przeszkadzało to jednak autorowi stosować metod rozumowych do udowadniania kwestii z natury duchowych, wymykających się racjonalnej nauce. To z ich pomocą dostarczył konkretnych dowodów na nieistnienie historyczne Jezusa. Często zaprzeczał faktom i ich prawdziwości, by bez skrupułów powoływać się na ten „fałsz” w swoich udowadnianych wywodach. Był bardzo niekonsekwentny i wybiórczy, gdy chciał osiągnąć swój cel. Czasami uogólniał swoje twierdzenia, pomijając istotne szczegóły, mające wpływ na logikę rozumowania, a tym samym obiektywność wniosków. Nie mówiąc całej prawdy, operował półprawdami i niedopowiedzeniami. Nie podobało mi się ich forsowanie w celu udowodnienia własnych tez. A wszystko to po to, by dojść do jednego wniosku – religia to samo zło naszego świata, które zawiera w cytowanej myśli Gore Vidala – Z barbarzyńskiego tekstu epoki brązu zwanego Starym Testamentem rozwinęły się trzy antyludzkie religie – judaizm, chrześcijaństwo i islam. Główna i największa przyczyna wojen, ludobójstwa, zbrodni, wyzysku, niewolnictwa i przemocy. Nie dopuszczał myśli, że religia jest dobra, tylko ludzie ją wypaczają, cytując myśl Winwooda Reade’a – Wszyscy, którzy choć trochę poznali naturę ludzką, wiedzą jedno: człowiek głęboko religijny często jest bardzo złym człowiekiem.

   Wbrew pozorom to bardzo emocjonalna pozycja.  

   Z mocnymi epitetami i określeniami opisywanych zjawisk lub postaci. Autor pisząc tę publikację, stworzył dwugłos do innej krytycznej pozycji Dlaczego nie jestem chrześcijaninem Bertranda Russella, w której wyjaśnił swój ateizm, dokładnie tak, jak Ibn Warraq, chociaż w dużo skromniejszej formie – krótkim eseju. Rożnica polega na tym, że Bertrand Russell i jego dorobek filozoficzny cieszy się do dzisiaj poważaniem, a autor musiał opuścić rodzinny Pakistan i ukrywać się pod pseudonimem nawiązującym do krytyka islamu z IX wieku Muhammada al Warraqa, bo ośmielił się skrytykować islam.

   W tym momencie przyznaję mu rację.

   Ma prawo do krytyki, jak sam napisał – do krytykowania islamu w całej rozciągłości – mam prawo bluźnić, popełniać błędy, ironizować i drwić. Dlaczego w tej myśli odniósł się tylko islamu? Ponieważ to jedyna religia, której krytykować nie wolno. Karana jest fatwą, a nawet śmiercią. A to właśnie jej brak, jest główną przyczyną problemów z islamem i muzułmanami. Autor przywołuje wiele postaci-męczenników w obronie prawa do krytyki, z których współcześnie najbardziej znaną jest Salman Rushdie z wyrokiem śmierci za napisanie Szatańskich wersetów. Dlatego nie mogę napisać, że ta pozycja jest tylko religijnym coming outem autora, ale również relacją o kurczeniu się kultury religijnej, o powszechnym dostępie do wiedzy, a także o braku możliwości ucieczki od kultury humanistycznej, która przetrwa wszelkie możliwe formy religii w XXI wieku. – jak podsumował pozycję w przedmowie R. Joseph Hoffmann. Odważny głos przełamujący tabu milczenia, krytyki islamu i poprawności politycznej, pozwalający zrozumieć walkę między działaczami praw człowieka broniącymi wartości demokracji a zwolennikami wielokulturowości.

Kropla wiedzy zza zielonej kurtyny niezbędna do konstruktywnej, pełnej dyskusji krytycznej wszystkich opcji światopoglądowych na temat religii .

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Popularnonaukowe

Tagi: , ,

Skin Beauty – Anjali Mahto

16 czerwca 2019

Skin Beauty: biblia pięknej i zdrowej skóry – Anjali Mahto

Przełożyła Ewa Androsiuk-Kotarska

Wydawnictwo Kobiece , 2019 , 304 strony

Literatura angielska

   Zachwiejmy monolitem dezinformacji na temat tego cudownego, skomplikowanego narządu.

   Tą opinią na temat powszechnej wiedzy o pielęgnacji skóry autorka zachęciła mnie do sprawdzenia ile prawdy, a ile fałszu jest w moim monolicie wiedzy. Raczej podstawowej, ponieważ, według dwustopniowej klasyfikacji kobiet podanej przez autorkę, należę do pierwszego typu – nie uwzględniają pór roku czy stylu życia i przez cały rok dbają o swoją skórę w taki sam sposób. Są przy tym niechętne do zmiany przyzwyczajeń i poznawania nowych dróg prowadzących do tego samego celu. Na tle niektórych kobiet i ich imponujących zasobów kosmetycznych jestem wręcz minimalistką. Z tego powodu trochę obawiałam się, że zostanie obnażona skala szkodliwości mojej ignorancji i będę miała naprawdę sporo do nadrobienia.

   Niepotrzebnie!

   Okazało się, że w komercyjnym szaleństwie promowania urody i młodości zachowałam wiele zdrowego rozsądku. Autorka, jako doktor dermatologii, zainspirowana pytaniami swoich pacjentek, postanowiła stworzyć kompendium rzetelnych informacji, które w sposób czytelny i przejrzysty uporządkują wiedzę na temat pielęgnacji skóry w natłoku często sprzecznych komunikatów i presji firm komercyjnych.

   Słowa dotrzymała!   W kilku rozdziałach przypomniała budowę skóry i zasady jej pielęgnacji. Opisała zabiegi pielęgnacyjne dla poszczególnych typów skóry, wpływ hormonów, najczęstsze problemy dermatologiczne, zabiegi i terapie opóźniające starzenie się skóry, wpływ stylu życia, a nawet wybór dobrego dermatologa. Uczyniła tę pozycję pomocną dla każdego (również mężczyzn!), bez względu na wiek i stan skóry, omawiając pielęgnację w zależności od jej charakterystycznych cech, chorób, ciąży i etapu rozwoju człowieka. Śmiało będę ją polecać młodzieży, ponieważ dużo miejsca poświęciła trądzikowi i sposobom jego leczenia, który w tej publikacji przekracza bariery wieku dojrzewania. Sama podała się za przykład kobiety, która zmaga się z nim od ponad dwudziestu lat i może dlatego stała się w tej dziedzinie specjalistką. Na dowód swojej przypadłości opublikowała zdjęcia twarzy bez retuszu w artykule Daily Mail. To najlepsza promocja tej książki i dowód na to, jakie spektakularne efekty można osiągnąć ze skórą problematyczną, jeśli tylko się wie, w jaki sposób. Zgodnie z obietnicą obaliła również sporo mitów. Chociażby dotyczących maseczek, które uważa za dostarczające tylko i wyłącznie przyjemności i nic poza tym. Rozszyfrowała żargon branży kosmetycznej wprowadzający klientów w błąd, sprostowując takie pojęcia i wyrażenia, jak: hipoalergiczny, niekomedoniczny, naturalny, organiczny, bezzapachowy, wegański, bez konserwantów, bez środków chemicznych, skuteczność potwierdzona klinicznie czy testowane dermatologicznie. W wielu przypadkach nadużywane i nadinterpretowane przez firmy w celu zwiększenia zysków. Minimalizowała zabiegi pielęgnacyjne do niezbędnych i koniecznych, odrzucając te, które próbują nam wmówić firmy komercyjne lub pseudokosmetyczki. Dokładnie to samo czyniła z kosmetykami, cały czas ucząc świadomego ich kupowania. Tym samym potwierdziła zasadę, którą poznałam, czytając Damskie laboratorium Angeliki Gumkowskiej. Moje zaufanie zachwiało się, kiedy przeczytałam informację o indeksie glikemicznym bananów, który, według autorki, jest niski. Tym samym zadając kłam wiedzy powszechnej o jego wręcz horrendalnie wysokim indeksie.

   Sprawdziłam!

   Zajrzałam do tabeli indeksu glikemicznego i przyznałam jej rację. Takich informacji, które wstrząsały moim monolitem wiedzy było więcej.

   Dokładnie o to jej chodziło!

   We wstępie wręcz uprzedzała – Powinnyśmy się czuć na tyle pewnie, aby kwestionować niektóre z przeczytanych wiadomości oraz odrzucać te, które nie są poparte obszernymi badaniami naukowymi. Wzbudzić w sobie krytycyzm, a przy tym zachować poczucie prostoty pielęgnacji skóry i świadomość w wyborze kosmetyków, kierując się niezmienną prawdą – żadne kremy nie pomogą na obwisłą skórę. Proces starzenia się jest postępujący, a zabiegi pielęgnacyjne są po to, by podkreślić jej walory oraz wyglądać zdrowo i dobrze na swój wiek. Przestrzega przed przekraczaniem granicy karykaturalnego wyglądu. Proponuje dystans i akceptację nieuchronnych zmian, które możemy jedynie ograniczać do pewnego momentu, a potem już tylko starzeć się z godnością, pisząc – Nie daj się złapać w pułapkę oczekiwania cudów (…) pamiętaj, że cuda się nie zdarzają. I za ten zdrowy rozsądek i dystans tak potrzebny zwłaszcza współczesnym dziewczynom i młodym kobietom spodobała mi się ta publikacja. Również jej piękna, subtelna i estetyczna szata graficzna.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Książkę wybrałam spośród nowości księgarni Tania Książka.

Skin Beauty [Anjali Mahto]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Najważniejsze zasady pielęgnacji skóry trądzikowej podane przez autorkę osobiście.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Popularnonaukowe, Poradnik

Tagi: , ,