Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Diagnoza – Jennifer Haigh

20 sierpnia 2019

Diagnoza – Jennifer Haigh

Przełożyła Magdalena Bugajska

Wydawnictwo Świat Książki , 2010 , 432 strony

Literatura amerykańska

   Nie chcę, żeby córka dorosła. Nigdy.

   To nieopatrznie wypowiedziane zdanie przez matkę spełniło się. Gwen pozostała w ciele dziecka na zawsze. Choroba genetyczna zdiagnozowana u niej dopiero w wieku jedenastu lat sprawiła, że pomimo upływu czasu fizycznie jej ciało nie zmieniało się. Jej rodzice – Paulette i Frank – próbowali „leczyć” zespół Turnera, jednak medycyna nie pozostawiała jakichkolwiek złudzeń i nie dawała żadnej nadziei – Gwen nigdy nie urośnie więcej niż metr czterdzieści, nie będzie miała piersi, nie urodzi dziecka, a jej głos na zawsze pozostanie dziecinny. Bardziej chłopięcy niż dziewczęcy. Wokół tej choroby miała toczyć się opowieść o życiu rodziny, jak głosiła informacja umieszczona na okładce tytułowej.

   Nie odniosłam takiego wrażenia.

   Dla mnie to był tylko jeden z wielu, równoważnych wątków. Mało eksponowany, jak dyktowałoby prawo głównego tematu. Ta rola przypadła całej rodzinie, a diagnoza tak naprawdę dotyczyła poszczególnych jej członków. Franka i Paulette oraz ich dzieci – dwóch synów i córki. Równie ciekawych co aberracja chromosomów, borykających się z własną przeszłością i teraźniejszością oraz wynikającymi z nich problemami. Ojca poświęcającego się pracy zawodowej, nadopiekuńczej matki marzącej o idealnej rodzinie, Billego ukrywającego swój homoseksualizm, Scotta uzależnionego od narkotyków oraz Gwen marzącej o miłości. Każde z nich miało swój wpływ na rozpad rodziny i jej trudne, powolne, wieloletnie i bardzo bolesne scalanie się. Niekoniecznie na ten proces miała mieć wpływ tylko i wyłącznie choroba Gwen. Jeśli taki był zamysł autorki, to ja tego nie odczułam.

   A szkoda!

   Bo pomysł posiadał ogromny potencjał na ciekawą i emocjonalną powieść. Zwłaszcza że sama narracja była bardzo płynna, bogata językowo i stylistycznie, potrafiąca szczegółowo opisać przedstawiane obrazy oraz myśli czy stan psychiczny bohaterów.

   Jednak sama fabuła była momentami nudna.

Toczyła się, jak nieciekawa nomen omen diagnoza mało interesującego przypadku rodziny, który nie przyciągał mojej uwagi. Autorka z nieprzeciętnych, bliskich sobie ludzi stworzyła zwykłą historię rodziny jakich wiele wokół mnie.

   Zupełnie odwrotnie do obowiązujących reguł dobrej opowieści.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: ,

Krajobraz, który przeżył śmierć – Kornel Filipowicz

8 sierpnia 2019

Krajobraz, który przeżył śmierć – Kornel Filipowicz

Wydawnictwo Literackie , 1986 , 480 stron

Literatura polska

   …tak czy owak, pomrzemy, więc to jest tylko sprawa czasu, nic więcej.

   Czy, aby na pewno?

   Autor polemizuje w swoich opowiadaniach z zacytowanym poglądem jednej z bohaterek. Pokazuje, że owszem, śmierć jest jedna, ale jej forma, obraz i twarz objawia się bardzo różnorodnie. W tym zbiorze 34 opowiadań, wybranych przez wydawcę z dorobku prozatorskiego autora, przybiera postać masową, paradoksalnie niezbędną do pokazania cudu jednego życia pod zwałem rozstrzelanych ludzi. Śmierć zupełną wśród skazanych na nią, ale ze znaną datą egzekucji tylko jednego z nich. Wyzwalającą z cierpienia tortur przesłuchania. Rozliczającą miłość z przysięgi „na śmierć”, bo już nie „na życie”. Podobną do snu wysysającego duszę z ciała po morderczej pracy więźnia. Nieomawianą, by zachować nadzieję do ostatniego oddechu. Nieistniejącą dla odczłowieczonych numerów, bo zarezerwowaną tylko dla zwierząt. Miłosierną, kładącą dłoń na oczy, żebyśmy nie widzieli wszystkiego, i na serca, żebyśmy nie czuli zbyt wiele. Cichą, która była rozłożona na długie tygodnie i miesiące, przychodząca stopniowo z wyniszczeniem ciała, łagodnie znieczulająca świadomość i uśmierzająca niewolę. Po niej pozostawała tylko smuga burego dymu, jak po jesiennym ognisku. Transparentną, choć obecną, powszechną i powszednią w okresie wojny i okupacji, o której jeden z bohaterów czujący jej istotę, powiedział – …towarzyszyła nam wszędzie, szła obok nas, przysiadała się do nas i spała z nami na pryczy.

   Posiadającą jedną wspólną cechę – była egzaminem człowieka z życia.

   Przed swoim obliczem, na swoim progu, w swojej obecności ujawniała zalety i wady człowieka determinujące wybory, postępowanie i zachowanie bohaterów opowiadań. Ich historie toczyły się zawsze w sytuacjach skrajnych, ekstremalnych. Jedną z nich był obóz koncentracyjny. Autor, jako były więzień niemieckich lagrów Groβ-Rosen i Sachsenhausen, był wielokrotnie świadkiem takich egzaminów. Opisał je w swoich opowiadaniach, zastanawiając się nad kondycją moralną człowieka w sytuacji odwróconych zasad etycznych, w której to, co na wolności bywa tępione jako złe, tu zostało podniesione do normy obowiązującej. W której zabójstwo dotyczyło zwierzęcia, a nie człowieka, a zdrajcami okazywali się nie tylko ci, którzy wychodzili jej naprzeciw, ale również ci nieświadomi jej, bo nieświadomość honoru narodowego i solidarności narodowej już jest przestępstwem.

   „Śmiertelna” tematyka antologii jednak mnie nie przytłoczyła.

   Może sprawiła to jej drugoplanowa rola jako tła do wyeksponowania problemów ujętych w pytaniach, z których najważniejszym było – Dlaczego tak nierówno, niesprawiedliwie jest rozłożony na ludzi obowiązek reprezentowania człowieczeństwa? A może styl narracji? Dla mnie trochę przeintelektualizowany (w tym sensie bardziej przemawiają do mnie obozowe opowiadania Tadeusza Borowskiego), a przez to budujący dystans emocjonalny do grozy opowieści. Łagodzący ostrość ich naturalizmu, w których najważniejsze było zakończenie pozostawiające w zamyśleniu. W konieczności przeanalizowania przekazu treści i próby odpowiedzenia na postawione pytania. Trudne pytania o ocenę z człowieczeństwa w obliczu śmierci.

   Pytania ponadczasowe, bo nadal aktualne.        

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: , , , ,

Gdzie jesteś, Bernadette? – Maria Semple

31 lipca 2019

Gdzie jesteś, Bernadette? – Maria Semple

Przełożył Maciej Potulny

Wydawnictwo W.A.B. , 2019 , 368 stron , wydanie 2

Literatura amerykańska

   Do diabła, nie sposób precyzyjnie określić, kim naprawdę była – architektem, artystką z pogranicza sztuki, zwykłą kobietą, która lubiła robótki ręczne, czy legendarnym kloszardem.

   Tak zastanawiał się jeden z bohaterów powieści nad osobowością głównej bohaterki – Bernadette. Nikt tak naprawdę nie znał jej. Nawet najbliżsi – mąż Elgie i piętnastoletnia córka Bee. Kiedy nagle zniknęła z ich życia, pojawiło się mnóstwo pytań, z których najważniejszym było – gdzie ona jest? Właściwie o jej zniknięciu dowiedziałam się w połowie opowieści. Wydawałoby się, że zdradzanie tego faktu już na początku mojego opisu (podobnie uczynił to wydawca, pozwalając na umieszczenie tej informacji w blurbie) psuje przyjemność czytania.

   Nic z tego!

   Czułam ją od początku opisu losu kobiety, ponieważ jego forma uczyniła mnie mimowolnie bardzo zaangażowanym intelektualnie detektywem. Z każdym przełożeniem strony otrzymywałam inny rodzaj dokumentu opisujący rzeczywistość, w której funkcjonowała Bernadette – mejle, korespondencję odręczną, notatki, rachunki, powiadomienia urzędowe, artykuły prasowe, sprawozdania, wpisy blogowe, informatory i kartki okolicznościowe. To z nich dowiadywałam się o faktach i zdarzeniach teraźniejszych i z przeszłości, które łącząc ze sobą, tworzyły obraz aspołecznej, zagubionej, rozczarowanej ludźmi kobiety i jej motywów ucieczki od społeczeństwa, środowiska, rodziny i wreszcie siebie. Od dotychczasowego życia i jego problemów.

   Kobieta znalazła jeden patent na ich rozwiązanie – ucieczkę.

   Pozornie zniknięcie Bernadette było tylko pretekstem do odpowiedzi na proste, tytułowe pytanie, które zamieniło się w przygodę życia dla Bee i jej ojca. Najważniejsza była jednak refleksja nad ich dotychczasowym życiem. Nastolatka postanowiła na podstawie zebranych dokumentów stworzyć opowieść o mamie, by pokazać całą prawdę na jej temat. Zburzyć wypaczony, niepochlebny, krzywdzący mit krążący w lokalnym środowisku. Efektem jej pracy była ta oto powieść, w której przyjęła rolę narratorki wyjaśniającej od czasu do czasu swój punkt widzenia opisywanych przez innych wydarzeń prowadzących do katastrofy. Sprowadziła wielowymiarowość subiektywnych spojrzeń do jednego, pełnego, obiektywnego profilu matki.

   To ja byłam jego odbiorcą, świadkiem tworzenia, sędzią, a przede wszystkim uczniem.

   Miałam nauczyć się, że każdy z nas jest inny i różnie patrzy na te same zagadnienia, odmiennie je interpretując. Zrozumieć, że rodzi to wiele nieporozumień i konfliktów, w których jedni są agresywni, inni pasywni, a dialog i empatia to podstawa sukcesu w procesie socjalizacji dla dobra społeczeństwa, rodziny i szczęścia osobistego. Tak trudne zagadnienia autorka potrafiła wyjaśnić w sposób niezwykle atrakcyjny, interaktywny, humorystyczny i emocjonalny. Zmusiła do zaangażowania intelektualnego, przełamania schematów i odrzucenia uprzedzeń, które dla osób wrażliwych są kwestią – żyć z ludźmi czy obok nich?

   To opowieść o nas samych.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Powieść doczekała się ekranizacji, a premiera filmu w kinach już wkrótce.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: ,

Milion nowych chwil – Katherine Center

26 lipca 2019

Milion nowych chwil – Katherine Center

Przełożyła Anna Rajca-Salata

Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza , 2019 , 416 stron

Literatura amerykańska

   Ciężka historia lekko podana.

   Aż chciałoby się powiedzieć, że taka wakacyjna, letnia, urlopowa. Dla mnie jednak to opowieść na każdy czas, a zwłaszcza na czas mroczny, beznadziejny, trudny i smutny.

   Niesie w sobie światło.

   Chociaż początkowo trudno było mi je dostrzec, a urodzeni pesymiści nigdy go w niej nie zobaczą, bo nie ma tu jednego, cudownego, życzeniowego zakończenia. Jeśli jednak zastosuje się zasadę – jeżeli nie wiesz, co zrobić dla siebie, zrób coś dla innych, która jak mantra przewijała się na kartach tej książki, a którą zaczęła realizować główna bohaterka Margaret, to można odnaleźć szczęście pośrednio. Dziewczyna wprawdzie dla siebie uczynić nie mogła już nic, skoro wypadek lotniczy zniszczył jej dotychczasowe, udane życie – straciła narzeczonego, pracę i sprawność fizyczną skazującą ją na wózek inwalidzki, to pozostało jej skupić się na innych. Mających podobnie lub nawet gorzej. Ten wątek, bardzo optymistyczny i terapeutyczny prowadził do jednego wniosku – z kawałków roztrzaskanego życia można ułożyć inne, nowe. Na tym chyba polega sztuka – na przekształcaniu czegoś z tego, czym było, w to, czym może się stać.

   Ale żeby nie było za słodko!

   Autorka wplotła w poszukiwanie przez Margaret nowego sposobu na życie wątek romansowy. Trudny, zakazany, ukazujący potraumatyczne pułapki emocjonalne czekające nie tylko na Margaret, ale również na jej wybranka. Wolno i delikatnie rozwijający się na tle problemów rodzinnych i ukrywanej przez matkę bohaterki tajemnicy, tworzyły dynamiczne tło dla rozterek i przemyśleń podanych z dystansem i humorem przez osobę, która w ciągu roku od okaleczającego ją wypadku przeszła wszystkie etapy traumy, by zrozumieć, że tyle jesteśmy w stanie zrobić: znosić smutki, gdy musimy, i rozkoszować się radością, kiedy możemy. To od nas zależy, który rodzaj szczęśliwego zakończenia wybierzemy.

   Niekoniecznie cudowny.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: ,

Drogi Osamo – Chris Cleave

23 lipca 2019

Drogi Osamo – Chris Cleave

Przełożył Robert P. Lipski

Wydawnictwo G + J Książki , 2006 , 284 strony

Seria Demony

Literatura angielska

   Bałam się tej powieści.

   Czytałam z tej serii Milion małych kawałków James’a Freya i do dzisiaj czuję w sobie zawarty w niej ból. Sama nazwa serii – Demony mówi już wiele. Jednak powieść była tak dobra, że kupiłam kolejną z tego cyklu, chociaż na jej przeczytanie odważyłam się dopiero teraz, po kilku latach i o te kilka lat za późno.

   Ze względu na tematykę – terroryzm.

   Już jej pojawienie się na rynku wydawniczym 7 lipca 2005 roku było tragicznym zbiegiem okoliczności. W dniu zamachów terrorystycznych w londyńskim metrze. Na dodatek została oceniona przez krytyków jako najbardziej bulwersująca książka roku.

   Pod tym właśnie kątem zaczęłam ją czytać.

   Jej główna bohaterka, mieszkanka Londynu, której imienia nigdy nie poznałam, doznała stresu traumatycznego na wieść o śmierci swojego męża i czteroletniego synka. Jej chłopcy, jak o nich mówiła, wybrali się na stadion kibicować drużynie Arsenalu w rozgrywkach piłki nożnej. Znaleźli się na nim w momencie wysadzenia go przez Al-Kaidę. Kobieta postanowiła napisać list do jej przywódcy, Osamy bin Ladena. Słowami Drogi Osamo…rozpoczęła konfesyjną opowieść o sobie, swojej rodzinie, o samym zamachu oraz życiu przed i po nim. O traumie, której płomienie wypalają cię od środka a hałas nie cichnie nigdy. Możesz przyciskać z całej siły dłonie ale i tak nie zdołasz go zagłuszyć. Ogień będzie szalał z niewiarygodnym rykiem i wściekłością. A najdziwniejsze jest to że ludzie siedzący obok ciebie w autobusie czy pociągu w ogóle niczego nie słyszą. Opowieść pełna skrajnych emocji nie miała jednak w sobie niczego ckliwego. Była za to prosta gospodyni domowa, zdradzająca żona, wprawdzie wygadana trzydziestolatka, ale niemająca pojęcia o znakach interpunkcyjnych, której Osama odebrał męża i dziecko. Kobieta, która próbowała zrozumieć swojego oprawcę, a odkryła przypadkowo, że winnych zamachu jest więcej.

   Okazali się nimi jej rodacy – decydenci.

   Wczytując się dobrze w jej list, można usłyszeć krytykę pod adresem brytyjskiego rządu przedkładającego polityczne cele nad życie ludzi. Rodziny królewskiej, która okazała się bezsilną w momencie zagrożenia. Rodaków, którzy w obliczu nieszczęścia nadal walczyli między sobą kierowani wzajemną nienawiścią i egoizmem. W ostateczności bohaterka dochodzi do jednego wniosku – Cóż Osamo niekiedy tak sobie myślę że zasłużyliśmy na to co nam zrobiłeś.

   Najsmutniejsze był to, że cały ten żal, rozczarowanie politykami i ludźmi, autor przelał na mnie i chcąc, nie chcąc, powoli zaczynałam przechodzić na stronę ofiary i kata. Głos jednej osoby stał się spojrzeniem ogólniejszym na kondycję psychiczną i moralną ludzkości, próbującej zatrzymać machinę nienawiści poprzez ukazanie wyrwy w swoim sercu, o której ostre krawędzie miał poharatać sobie palce nie tylko Osama, ale każdy czytający jej słowa.

   Głos matki, która chciała tylko kochać swojego synka i dla której miłość była naturalniejszym uczuciem niż nienawiść.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Na podstawie książki powstał film.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: ,

Niewidzialne życie – Martha Batalha

20 lipca 2019

Niewidzialne życie – Martha Batalha

Przełożyła Katarzyna Mojkowska

Warszawskie Wydawnictwo Literacie Muza , 2019 , 254 stron

Literatura brazylijska

   Postacie Erídice i Guidy są wzorowane na moich i waszych babkach.

  Tymi słowami zakończyła autorka kilka wstępnych słów skierowanych bezpośrednio do czytelników. I faktycznie coś w tym było, bo opowieść o dwóch siostrach brzmiała, jak rodzinna, dramatyczna, trochę ironicznie podana historia z przeciekawymi postaciami, a ja byłam jej kolejnym, wsłuchującym się w nią pokoleniem. Brzmiała również, jak przekaz o roli kobiet w Rio de Janeiro w czasach Nowej Republiki na przełomie XIX i XX wieku.

   O życiach istniejących, ale niewidzialnych.

   Kobiet takich, jak Erídice i Guida, które pomimo wyboru zupełnie różnych dróg życia (pierwsza wyszła za mąż zgodnie z wolą rodziców, a druga uciekła z domu, kierując się własnymi wyborami), tak naprawdę nie osiągnęły szczęścia bycia sobą. Nie zrealizowały własnych pragnień, potrzeb, pasji i marzeń. Uważnie przyglądając się ich historii, można pod jej grubą warstwą wątków i zdarzeń, dostrzec jej niewidzialną warstwę – kobietę o wielu możliwościach.

   Niewykorzystanych!

   Uwięzioną w patriarchalnej rodzinie, w której musiała tłumić swoje ambicje i być wzorową panną. Taką, która nie podnosi głosu ani nie nosi zbyt krótkich sukienek. Taką, która ma marzenia, ale zgodne z marzeniami rodziców. Taką, która mówi tylko: „Tak, proszę pani, nie, proszę pana”, nie zdając sobie nawet pytania, dlaczego tak, a dlaczego nie. Zamkniętą w pułapce małżeństwa, w którym dobra żona nie dorabia sobie na boku. Dobra żona widzi tylko męża i dzieci. Uwięzioną w środowisku, które mówi, że szczęście społeczności jest możliwe tylko wówczas, kiedy wszyscy w tej grupie są do siebie podobni w zakresie kont bankowych i aspiracji. Wreszcie zniewoloną we własnym umyśle, który nakazywał jej spełniać rolę dobrej córki, żony i sąsiadki, nawet jeśli te wzorce były wbrew jej uczuciom i woli. Początkowo mogłoby się wydawać, że to opowieść o tylko podległej kobiecie normom społeczno-kulturowym, ale tak naprawdę to również (a może przede wszystkim) opowieść o kobiecie, którą mogła się stać.

   O wszystkich kobietach niewidzialnych.

   Tych, które mogły być kimś innym niż tylko więźniarkami we własnych domach. Zakładniczkami rodzin i tradycji. Autorka umiejscawiając losy sióstr, ich krewnych i sąsiadek w określonej historycznie rzeczywistości brazylijskiego miasta, nadała tej historii uniwersalności i ponadczasowości, a tym samym rysów prawdopodobieństwa, przywołując całe pokolenia kobiet być może wybitnych, być może uzdolnionych, a może ambitnych, którym nigdy nie było dane zrealizować się i spełnić się w jakikolwiek inny sposób niż akceptowany przez sztywny gorset tradycji i norm społecznych.

   Ile było tych wybitnych, niewidzialnych żyć i ile straciliśmy dziennikarek, pisarek, lekarek, prawniczek, artystek czy uczonych, tego już się nie dowiemy.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Niewidzialne życie [Martha Batalha]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: , ,

Tak to już jest – Laurie Frankel

15 lipca 2019

Tak to już jest – Laurie Frankel

Przełożył Dariusz Żukowski

Wydawnictwo Poradnia K , 2019 , 464 stron

Literatura amerykańska

   Rosie pragnęła dziewczynki.

   Może dlatego, że miała już czterech chłopców, a może dlatego, że chciała sobie zrekompensować śmierć ukochanej siostry w wieku dziecięcym. Zaczarowywała rzeczywistość, robiąc wszystko to, co nakazywała kobieca tradycja ustna, by pomóc naturze sprowadzić ją na świat. Mimo że była lekarką o bardzo racjonalnym podejściu do życia, ustawiła łóżko ze wschodu na zachód, karmiła męża łososiem, czerwonym mięsem i słonymi przekąskami, kładła drewnianą łyżkę pod łóżko i stosowała pozycję misjonarską w seksie uprawianym koniecznie popołudniami. Zalecane powstrzymywanie się od orgazmów uznała jednak za nadgorliwość w dążeniu do poczęcia dziewczynki. Wszystko na próżno.

   Urodziła Claude’a.

   Chłopca, który w wieku kilku lat powiedział, że w dorosłości chce zostać dziewczynką. Za tym wyznaniem pojawiły się prośby o sukienki, spinki we włosach i dziewczęcy ubiór noszony na co dzień. Rosie i jej mąż Penn okazali się rodzicami, o jakich marzy każde transgenderowe dziecko – wzorcowymi w postępowaniu z tak nietypową pociechą. Akceptowali, rozumieli, wspierali, pomagali, kierowali, wyjaśniali, tłumaczyli i pozwalali Claude’owi być Poppy. A mimo to ścieżka życia ich dziecka i rodziny okazała się bardzo trudna i pełna cierpienia.

   Autorka budując nietypową rodzinę z punktu widzenia społeczno-kulturowego, pokazała, że idealni rodzice dziecka z dysforią płciową, które staje się queer, to nie wszystko, czego potrzeba, by było sobą. Realizowało się, spełniało i było po prostu szczęśliwe. Ukazując ich otwartą postawę rodzicielską, nieukrywającą tożsamości dziecka, pokazała, że problem leży w braku akceptacji dla odmienności na zewnątrz, w społeczeństwie. Zmieniając tę postawę na ukrywającą tajemnicę rodziny w nowym miejscu zamieszkania, tylko ten problem pogłębili. Żadne z tych postępowań nie okazało się dobrym, bo najlepszym rozwiązaniem było stawić czoło obowiązującym normom kulturowym w środowisku. Rola rodziców miała ograniczać się do wsparcia dla dorastającego dziecka i nauczenia, jak żyć w zastanym świecie, pozostając szczęśliwym. Nie demonizowała jednak ogromu ciężaru rodzicielskiego trudu, pokazując go jako czas zaczarowany, bajkowy, tyle że upływającym w realnym świecie. Magią, ale bez czarodziejskiego pyłu i zaklęć.Do zrozumienia tego aspektu wychowania wprowadziła narrację bajkową prowadzoną przez Penna, który będąc zawodowym pisarzem, uczynił z rytuału wieczornego opowiadania dzieciom jednej i tej samej historii tradycję tworzenia baśni odzwierciadlającej dzieje ich rodziny, napotykanych problemów i metod ich rozwiązywania. Każdy mógł ją budować, dodając postacie i wątki oraz zakończyć dowolną puentą. W ten sposób autorka ukryła w fabule i jednocześnie przekazała jedną z najważniejszych zasad pedagogiki – probabilizm.    

   Nieprzewidywalność ostatecznego efektu wychowania.

   Nikt nie może zagwarantować pewności realizacji z góry założonego celu, ale może zrobić wszystko, by ułatwić dziecku próby jego osiągnięcia. Rodzice mają być ambasadorami jego potrzeb w rozwoju utrudnionym przez restrykcyjne normy kulturowe. To trudne nie tylko dla dziecka, ale również dla rodziców. Ten lęk, rozdarcie, niepewność, rozpaczliwe poszukiwanie możliwości, pojawiające się naprzemiennie z miłością, troską, dumą, radością i chwilami szczęścia, autorka potrafiła idealnie pokazać, ponieważ sama jest matką transgenderowego dziecka. Zaprzeczyła jednak w słowie od autora, że powieść ma cokolwiek wspólnego z jej życiem osobistym. Mimo to emocje są te same i to w nich kryje się prawda o rodzinach z dzieckiem transgenderowym. Widać to w kolejnym zdaniu – Jestem niesamowicie dumna z mojego dziecka, ale truchleję na myśl o tym, jak ludzie będą się do niego odnosić – dziś, za rok i na każdym etapie krętej drogi jego życia.

To jest najważniejsza prawda, którą udało się jej bardzo emocjonalnie pokazać w tej powieści.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Przeczytaj fragment

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: , ,

Głos – Cecelia Ahern

8 czerwca 2019

Głos: trzydzieści kobiet, trzydzieści historii – Cecelia Ahern

Przełożył Jerzy Malinowski

Wydawnictwo Akurat , 2019 , 384 strony

Literatura irlandzka

   Abstrakcyjne powiedzenia ziściły się!

   Nabrały wymiaru, wypełniły przestrzeń, urzeczywistniły się. Można powiedzieć – stały się ciałem. Komuś dosłownie wyrosły skrzydła, ktoś zaczął znikać, inny zapadł się pod ziemię, zasiał ziarno niepewności, odleciał albo został zaszufladkowany czy znalazł świat w ostrydze. Kiedy odczytywałam kolejny tytuł z kolejnym porzekadłem, narastająca ciekawość czekającej mnie historii nie pozwalała mi odłożyć książki. Realizm magiczny, który niemożliwe zamieniał w możliwe, dając przestrzeń do szeroko pojętej interpretacji przesłania każdego z tych trzydziestu opowiadań, pociągał, kusił i urzekał wyobraźnią. Bo każde z nich było inne, odmienne i różne od pozostałych.

   Łączyło je jedno – kobieta.

   Gówna bohaterka w różnym wieku. Raz nastoletnim, innym razem w kwiecie wieku, by w kolejnym stać już u progu jesieni życia. Każda z nich miała inny los i wyróżniające ją emocje, poglądy, zalety, wady, marzenia, smutki, role, styl życia i sposoby pokonywania problemów. Ułożone w zbiorze, jako nierozerwalna całość, tworzyły jeden obraz – kobiety współczesnej. Od młodości po starość, dołączając do chóru jednego, mocnego, tytułowego głosu. Chociaż tytuł oryginalny Roar lepiej oddaje jego moc, siłę i desperację, kładąc nacisk na krzyk, a nawet ryk. Zwłaszcza że ostatnie opowiadanie Kobieta, która wrzeszczała właśnie na ten akcent położyło nacisk.

   To wrzask, a nawet ryk w sytuacjach ekstremalnych, współczesnej kobiety.

   Kobiety, która ma dość (nomen omen kolejny tytuł!) bierności w kształtowaniu ją przez partnera, rodzinę, społeczeństwo i narzucone normy kulturowe z naciskiem na genderowe. Faworyzowanie i seksualizację młodych kobiet oraz przywiązywanie nadmiernej wagi do urody i wyglądu, presję na spełnianie oczekiwań innych, czyli coś, czego nie wymaga się od mężczyzn. Uprzedmiotowiania jej osoby i traktowania w związku z mężczyzną, jak pięknej rzeczy. Wpajania poczucia winy, niepewności i wstydu hamujących samorozwój, niszczących poczucie własnej wartości i samoakceptację. Wmawianie braku rozsądku, który upoważnia do odgórnego kształtowania jej gustów, zachowań, ról, a nawet zarządzania jej ciałem.

   Te opowieści to także remedium.

   Autorka nie poprzestaje na ukazywaniu współczesnego statusu kobiety. Podpowiada, co można zrobić i jak przeciwdziałać. Jak wyjść z impasu. Uwolnić się od konwenansów i fałszywych kompromisów. Pokonać narzucone normy społeczno-kulturowe. Przyłożyć swoją miarę do świata mężczyzn i na odwrót.

   Odzyskać wolność do samostanowienia.

   W małżeństwie, rodzinie i i społeczeństwie. W dużej mierze, wbrew pozorom, skierowanym do… kobiet. Świadczy o tym również dedykacja umieszczona na początku książki – Wszystkim kobietom, które… To my same jesteśmy sobie wrogiem, godząc się bezmyślnie na to, co podsuwa lub narzuca nam społeczeństwo, jako jedynie słuszne. Autorka w piękny, urzekający, delikatny, metaforyczny, literacki sposób zmusza do autorefleksji.

   Do wykrzyczenia – dość!

   Ma szansę i możliwości dotrzeć do milionów na całym świecie, ponieważ posiada jeden niepodważalny atut – poczytność i uwielbienie fanek jej licznych powieści.

   Ma głos i nie boi się go użyć!  

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Głos [Cecelia Ahern]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: , ,