Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

P.S. Kocham Cię na zawsze – Cecelia Ahern

13 października 2019

P.S. Kocham Cię na zawsze – Cecelia Ahern

Przełożyli Anna Krochmal , Robert Kędzierski

Wydawnictwo Akurat , 2019 , 448 stron

Dylogia P.S. Kocham Cię ; Część 2

Literatura irlandzka

   Wzruszyłam się!

   Takim wzruszeniem oczyszczającym, wyjaśniającym, tłumaczącym i uspakajającym, mimo że powieść cały czas krążyła wokół choroby,  bólu rozstania i śmierci. Czytający pierwszą część P.S. Kocham Cię o przepięknej historii miłości Holly i Gerry’ego i oczekujący podobnych emocji, nie zawiodą się. Mogą być jedynie zaskoczeni zupełnie innym ich źródłem. Raczej pochodzącym z zewnątrz. Z otoczenia głównej bohaterki, chociaż w jej nowym związku z Gabrielem pojawiało się mnóstwo retrospekcji nawiązujących do ciepłych, nostalgicznych chwil z Gerrym.

   Sprawili to nowi przyjaciele Holly.

   Początkowo byli tylko natrętnymi, obcymi osobami, które chciały powielić pomysł Gerry’ego, zakładając Klub P.S. Kocham Cię. Holly nie miała ochoty uczestniczyć w spotkaniach jej członków. Odmawiała pomocy. Nie chciała wracać do przeszłości. Była przekonana, że to już zamknięty rozdział, a powroty byłyby dla niej wyczerpujące i bolesne.

   Los zadecydował za nią.

   Mimowolnie została zaangażowana w życie ludzi chorych, z którego później nie potrafiła się już wycofać. Początkowa niechęć z czasem przerodziła się  w przekonanie, że tak naprawdę pomaga nie tylko innym, ale pośrednio również sobie. Dzięki obserwacji zachowań nowych przyjaciół mogła prześledzić drogę odchodzenia Gerry’ego i uczucia, które mu towarzyszyły. Do tej pory skupiała się tylko na sobie, na swoim bólu, na swojej żałobie. Teraz miała niepowtarzalną okazję „zobaczyć” w tej roli ukochanego męża. Znaleźć miejsce, w którym mogła bez obaw rozmawiać o Gerrym i znowu poczuć jego bliskość. Odpowiedzieć sobie na mnóstwo pytań i tych  osobistych, i tych uniwersalnych. Przede wszystkim dotyczących sensu życia, śmierci, celu pamięci o zmarłych, potrzeby pozostawienia po sobie śladu, a przede wszystkim radzenia sobie z żałobą. Dobór nowych przyjaciół Holly w klubie – nastolatka z dzieckiem, babcia, mąż, żona, sprawił, że miłość przybierała różne formy jej wyrażania i różne metody radzenia sobie z jej utratą. Nie tylko tej istniejącej między kobietą a mężczyzną, jak było w części pierwszej. Ten uniwersalizm, jakiego nabrała w części drugiej, sprawił, że temat śmierci osoby bliskiej mógł lub będzie, prędzej czy później, dotyczyć każdego z nas, zmuszając do zastanowienia się nad sobą, nad takim samym lub podobnym problemem, z jakim zmagali się bohaterowie powieści.

   Odnalazła go tutaj nawet Holly.

   Dzięki klubowi uświadomiła sobie, że nie do końca przepracowała żałobę, a zwłaszcza ostatni jego etap – pożegnanie i pogodzenie. Co miało ogromny wpływ na jej relacje z Gabrielem. W pewnym sensie można tę powieść odebrać jako swoisty przewodnik dla zagubionych w chorobie i śmierci najbliższych. Poradnik tłumaczący na poziomie emocjonalnym konieczność istnienia cyklu, w którym życie jest światłem, umieranie jest mrokiem, śmierć jest znów światłem.

   Tak, światłem!

   Bo śmierć rozdziela ludzi, ale ma też swoje sposoby, by połączyć tych, którzy pozostali.

   I jeszcze jedno – na koniec autorka sprawiła ogromną niespodziankę Holly i mnie. Cudowną i zapierającą dech. Dosłownie wstrzymałam oddech! Nie zdradzę jej, by nie zabierać przyjemności czytania i zachwytu kolejnym czytelnikom.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.  

PS Kocham Cię na zawsze [Cecelia Ahern]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Kto jeszcze nie czytał obu powieści i waha się, na zachętę kadry z filmu, który powstał na bazie pierwszej części.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: , , ,

Prima aprilis – Josip Novakovich

21 września 2019

Prima aprilis: dzień frajera – Josip Novakovich

Przełożył Michał Kłobukowski ; Ilustrował Andrzej Płoski

Wydawnictwo Baobab , 2006 , 312 stron

Literatura amerykańska

   Iwan Dolinar urodził się pierwszego kwietnia.

Jego rodzice nie chcieli, aby ich syn szedł przez życie z piętnem primaaprilisowego żartu, więc zmienili mu w urzędzie datę narodzin na drugiego kwietnia. Sprytny los jednak nie dał się oszukać i wszelkimi sposobami przypominał narodzonemu o jego dniu frajera. W jego przypadku spełniło się życzenie nieżyczliwych – obyś żył w ciekawych czasach!

   Dokładnie w Chorwacji w strukturach Jugosławii aż do państwa niepodległego.

   Złośliwość losu nie byłaby sobą, gdyby nie skorzystała z takiej okazji i nie uczyniła życia Iwana równie, a nawet jeszcze bardziej ciekawym. Wykorzystała naturalną skłonność uporczywego sprzeniewierzania się głównego bohatera do powszechnie obowiązującej cnoty nierzucania się w oczy i niewychodzenia przed szereg, pchając go w sytuacje i zdarzenia, które kończyły się dla niego katastrofalnie już od najmłodszych lat. To dlatego w szkole miał nieustanne kłopoty, mimo że usilnie starał się podziwiać potęgę państwa i pragnął Jugosławii przysporzyć chwały. Na studiach medycznych wyrzucono go z uczelni, skąd trafił prosto do obozu pracy na cztery lata, a potem do jugosłowiańskiej armii, by walczyć przeciwko braciom Chorwatom, zmienić szeregi stron walczących i dla odmiany zostać jeńcem armii jugosłowiańskiej, by na koniec stać się żywym nieboszczykiem obserwującym własną śmierć i pogrzeb. Jego życie było wyboistą drogą od reedukacyjnych obozów Tito do serbskich szwadronów śmierci. Również drogą uważnego obserwatora opisującego grozę powszechnej śmierci w mieście, w którym płynęło mniej wody niż krwi, zjedzono wszystkie koty, a w ścianach baraszkowały szczury; w mieście, gdzie poniewierały się splecione ze sobą kocie i szczurze szkielety, a ludzkie zwłoki całymi tygodniami leżały w przewodach kanalizacyjnych i wypalonych autach, niepogrzebane, pod warstwą różowego robactwa, które tworzyło ruchliwe wzgórki na ciele, coraz słabiej trzymającym się kości. Przedstawiane obrazy czy zjawiska społeczne, których był świadkiem lub uczestnikiem, wydawałyby się trudną emocjonalnie i ciężką do przyswojenia tematyką, gdyby nie zamieniał je w groteskę, absurd, a nawet w śmiech.

   Jak w prima aprilis.

   Dystans do tragicznej historii Bałkanów wybrukowanej ludzkimi czaszkami skąpanymi we krwi, w którą, niczym żart, został wplątany Iwan i wielu jemu podobnych, autor stworzył poprzez cyniczne podejście do życia swojego głównego bohatera, przyjęte na studiach filozoficznych, na jedynej uczelni umożliwiającej ukończenie studiów z politycznie zapaskudzoną kartoteką. Ten cynizm połączony z depresją, która oficjalnie nie istniała, udając stan ponury i melancholijny, owocowały celnymi i przenikliwymi komentarzami do przedstawianej rzeczywistości przesiąkniętej czarnym humorem. Historia Iwana przypominała mi filmy bośniackiego reżysera Emira Kusturicy, którego autobiografia Gdzie ja jestem w tej historii? odzwierciedlała jego twórczość i odwrotnie. Mogę przypuszczać, że w przypadku autora mógł zadziałać ten sam mechanizm.

   To książka, którą czytałam z poczuciem estetycznej przyjemności.

   W twardej oprawie. Z drukiem na kremowych stronach z zachowaniem lekko nierównych brzegów. Każdy rozdział rozpoczynała graficzna oprawa początku przypominająca bajkowe wstępy.

Dodatkowo treść ilustrowały rysunki nawiązujące do opisywanych wydarzeń. Co ciekawe, w oderwaniu od niej stawały się niezrozumiałymi bohomazami. Swoistym testem psychologicznym na dowolność skojarzeń. Na swój sposób pochłaniające mnie na długie minuty.

Całość utrzymana w tonacjach beżu i brązu.

   Bardzo przyjemne czytanie o bardzo nieprzyjemnych czasach, w których chorwacki autor stał się, według magazynu Kirkus Riviews, jednym z największych pisarzy amerykańskich ostatnich lat.

    Taki prima aprilis!

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: ,

Roztrzaskane życie – Stephanie Kallos

8 września 2019

Roztrzaskane życie – Stephanie Kallos

Przełożyła Anna Dobrzańska-Gadowska

Wydawnictwo Świat Książki , 2008 , 480 stron

Literatura amerykańska

   Apoteoza zniszczonego życia?

   Tak odebrałam tę powieść, która to, co w naszym życiu rozbite, zdemolowane, zrujnowane, pozostawiające bolesne rany i blizny, wynosi  na piedestał. Każe nawet zmówić dziękczynną modlitwę nad ruiną, następnie uhonorować to miejsce, a na końcu zbudować tam kapliczkę.

   W kilku słowach – być za to zło wdzięcznym!

   Tak jak główna bohaterka Margaret. Siedemdziesięciopięcioletnia właścicielka bezcennej kolekcji porcelany zajmującej rezydencję Hughesów na pięciu tysiącach metrach kwadratowych. Samotne życie starszej kobiety od wielu lat upływało na odkurzaniu kruchego zbioru do momentu usłyszenia lekarskiej diagnozy, stwierdzającej u niej nowotwór mózgu. Kobieta doszła do wniosku, że zgromadzone eksponaty muszą umrzeć wraz  z nią. W tym celu sprowadziła do rezydencji lokatorów równie psychicznie poranionych i szalonych, jak Margaret, skoro zgodzili się pomóc właścicielce w tłuczeniu kolekcji. Z trzech możliwości wykorzystania skorup – wyrzucenia, schowania, sklejenia – wybrali tę ostatnią. Z kawałków porcelany zaczęli tworzyć mozaiki obrazujące konkretną ideę tematyczną.  

   Metafory życia.

   W ten obrazowy sposób autorka próbowała przekazać budujące i terapeutyczne przesłanie powieści – Potłuczeni, jesteśmy warci znacznie więcej…. Posiadamy niepowtarzalny materiał składający się z resztek żalu, bólu, zawodu, rozczarowania, odłamków spojrzeń, cienkich jak włosy pęknięć, drzazg słów i kolców zdarzeń oraz z wielu, wielu innych negatywnych emocji. Cenny budulec niezbędny do konstruowania nowych związków międzyludzkich. Do rozłożonego w czasie cudu tworzenia cierpliwie budowanego z fragmentów negatywnych doświadczenia. Zamiast izolować się za grubym murem przedmiotów chroniącym dół, do którego wrzucamy ostre kawałki przeszłości, odkurzając je i celebrując cierpienie, namawia do budowania nowych relacji, jako formy zemsty. Do brania odwetu na tych, którzy pogardliwie kręcili głowami, kiedy coś nam się nie udało, podnosili na nas rękę w gniewie, wymyślali nam od idiotów, nieudaczników, głupków, porzucali wykorzystanych lub wykluczali jako gorszych. Do tworzenia mozaiki nowego życia ze starych, odrzuconych, zniszczonych, osieroconych kawałków, które jest sztuką wymagającą tego, czego najczęściej nam brakuje – cierpliwości, czasu lub precyzji. Jeśli jednak je znajdziemy tak, jak uczynili to bohaterowie powieści, stworzymy coś niepowtarzalnego i bardziej wartościowego niż przedmioty materialne, którymi otaczamy się, a ostatecznie chowamy za nimi. To dlatego „mozaiki” niektórych ludzi zapierają dech w piersiach, angażując intelekt w znacznie większym stopniu niż Mona Lisa czy Kaplica Sykstyńska.

   Jesteśmy warci tego cudu, pomimo roztrzaskanego życia!

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: , , ,

Diagnoza – Jennifer Haigh

20 sierpnia 2019

Diagnoza – Jennifer Haigh

Przełożyła Magdalena Bugajska

Wydawnictwo Świat Książki , 2010 , 432 strony

Literatura amerykańska

   Nie chcę, żeby córka dorosła. Nigdy.

   To nieopatrznie wypowiedziane zdanie przez matkę spełniło się. Gwen pozostała w ciele dziecka na zawsze. Choroba genetyczna zdiagnozowana u niej dopiero w wieku jedenastu lat sprawiła, że pomimo upływu czasu fizycznie jej ciało nie zmieniało się. Jej rodzice – Paulette i Frank – próbowali „leczyć” zespół Turnera, jednak medycyna nie pozostawiała jakichkolwiek złudzeń i nie dawała żadnej nadziei – Gwen nigdy nie urośnie więcej niż metr czterdzieści, nie będzie miała piersi, nie urodzi dziecka, a jej głos na zawsze pozostanie dziecinny. Bardziej chłopięcy niż dziewczęcy. Wokół tej choroby miała toczyć się opowieść o życiu rodziny, jak głosiła informacja umieszczona na okładce tytułowej.

   Nie odniosłam takiego wrażenia.

   Dla mnie to był tylko jeden z wielu, równoważnych wątków. Mało eksponowany, jak dyktowałoby prawo głównego tematu. Ta rola przypadła całej rodzinie, a diagnoza tak naprawdę dotyczyła poszczególnych jej członków. Franka i Paulette oraz ich dzieci – dwóch synów i córki. Równie ciekawych co aberracja chromosomów, borykających się z własną przeszłością i teraźniejszością oraz wynikającymi z nich problemami. Ojca poświęcającego się pracy zawodowej, nadopiekuńczej matki marzącej o idealnej rodzinie, Billego ukrywającego swój homoseksualizm, Scotta uzależnionego od narkotyków oraz Gwen marzącej o miłości. Każde z nich miało swój wpływ na rozpad rodziny i jej trudne, powolne, wieloletnie i bardzo bolesne scalanie się. Niekoniecznie na ten proces miała mieć wpływ tylko i wyłącznie choroba Gwen. Jeśli taki był zamysł autorki, to ja tego nie odczułam.

   A szkoda!

   Bo pomysł posiadał ogromny potencjał na ciekawą i emocjonalną powieść. Zwłaszcza że sama narracja była bardzo płynna, bogata językowo i stylistycznie, potrafiąca szczegółowo opisać przedstawiane obrazy oraz myśli czy stan psychiczny bohaterów.

   Jednak sama fabuła była momentami nudna.

Toczyła się, jak nieciekawa nomen omen diagnoza mało interesującego przypadku rodziny, który nie przyciągał mojej uwagi. Autorka z nieprzeciętnych, bliskich sobie ludzi stworzyła zwykłą historię rodziny jakich wiele wokół mnie.

   Zupełnie odwrotnie do obowiązujących reguł dobrej opowieści.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: ,

Krajobraz, który przeżył śmierć – Kornel Filipowicz

8 sierpnia 2019

Krajobraz, który przeżył śmierć – Kornel Filipowicz

Wydawnictwo Literackie , 1986 , 480 stron

Literatura polska

   …tak czy owak, pomrzemy, więc to jest tylko sprawa czasu, nic więcej.

   Czy, aby na pewno?

   Autor polemizuje w swoich opowiadaniach z zacytowanym poglądem jednej z bohaterek. Pokazuje, że owszem, śmierć jest jedna, ale jej forma, obraz i twarz objawia się bardzo różnorodnie. W tym zbiorze 34 opowiadań, wybranych przez wydawcę z dorobku prozatorskiego autora, przybiera postać masową, paradoksalnie niezbędną do pokazania cudu jednego życia pod zwałem rozstrzelanych ludzi. Śmierć zupełną wśród skazanych na nią, ale ze znaną datą egzekucji tylko jednego z nich. Wyzwalającą z cierpienia tortur przesłuchania. Rozliczającą miłość z przysięgi „na śmierć”, bo już nie „na życie”. Podobną do snu wysysającego duszę z ciała po morderczej pracy więźnia. Nieomawianą, by zachować nadzieję do ostatniego oddechu. Nieistniejącą dla odczłowieczonych numerów, bo zarezerwowaną tylko dla zwierząt. Miłosierną, kładącą dłoń na oczy, żebyśmy nie widzieli wszystkiego, i na serca, żebyśmy nie czuli zbyt wiele. Cichą, która była rozłożona na długie tygodnie i miesiące, przychodząca stopniowo z wyniszczeniem ciała, łagodnie znieczulająca świadomość i uśmierzająca niewolę. Po niej pozostawała tylko smuga burego dymu, jak po jesiennym ognisku. Transparentną, choć obecną, powszechną i powszednią w okresie wojny i okupacji, o której jeden z bohaterów czujący jej istotę, powiedział – …towarzyszyła nam wszędzie, szła obok nas, przysiadała się do nas i spała z nami na pryczy.

   Posiadającą jedną wspólną cechę – była egzaminem człowieka z życia.

   Przed swoim obliczem, na swoim progu, w swojej obecności ujawniała zalety i wady człowieka determinujące wybory, postępowanie i zachowanie bohaterów opowiadań. Ich historie toczyły się zawsze w sytuacjach skrajnych, ekstremalnych. Jedną z nich był obóz koncentracyjny. Autor, jako były więzień niemieckich lagrów Groβ-Rosen i Sachsenhausen, był wielokrotnie świadkiem takich egzaminów. Opisał je w swoich opowiadaniach, zastanawiając się nad kondycją moralną człowieka w sytuacji odwróconych zasad etycznych, w której to, co na wolności bywa tępione jako złe, tu zostało podniesione do normy obowiązującej. W której zabójstwo dotyczyło zwierzęcia, a nie człowieka, a zdrajcami okazywali się nie tylko ci, którzy wychodzili jej naprzeciw, ale również ci nieświadomi jej, bo nieświadomość honoru narodowego i solidarności narodowej już jest przestępstwem.

   „Śmiertelna” tematyka antologii jednak mnie nie przytłoczyła.

   Może sprawiła to jej drugoplanowa rola jako tła do wyeksponowania problemów ujętych w pytaniach, z których najważniejszym było – Dlaczego tak nierówno, niesprawiedliwie jest rozłożony na ludzi obowiązek reprezentowania człowieczeństwa? A może styl narracji? Dla mnie trochę przeintelektualizowany (w tym sensie bardziej przemawiają do mnie obozowe opowiadania Tadeusza Borowskiego), a przez to budujący dystans emocjonalny do grozy opowieści. Łagodzący ostrość ich naturalizmu, w których najważniejsze było zakończenie pozostawiające w zamyśleniu. W konieczności przeanalizowania przekazu treści i próby odpowiedzenia na postawione pytania. Trudne pytania o ocenę z człowieczeństwa w obliczu śmierci.

   Pytania ponadczasowe, bo nadal aktualne.        

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: , , , ,

Gdzie jesteś, Bernadette? – Maria Semple

31 lipca 2019

Gdzie jesteś, Bernadette? – Maria Semple

Przełożył Maciej Potulny

Wydawnictwo W.A.B. , 2019 , 368 stron , wydanie 2

Literatura amerykańska

   Do diabła, nie sposób precyzyjnie określić, kim naprawdę była – architektem, artystką z pogranicza sztuki, zwykłą kobietą, która lubiła robótki ręczne, czy legendarnym kloszardem.

   Tak zastanawiał się jeden z bohaterów powieści nad osobowością głównej bohaterki – Bernadette. Nikt tak naprawdę nie znał jej. Nawet najbliżsi – mąż Elgie i piętnastoletnia córka Bee. Kiedy nagle zniknęła z ich życia, pojawiło się mnóstwo pytań, z których najważniejszym było – gdzie ona jest? Właściwie o jej zniknięciu dowiedziałam się w połowie opowieści. Wydawałoby się, że zdradzanie tego faktu już na początku mojego opisu (podobnie uczynił to wydawca, pozwalając na umieszczenie tej informacji w blurbie) psuje przyjemność czytania.

   Nic z tego!

   Czułam ją od początku opisu losu kobiety, ponieważ jego forma uczyniła mnie mimowolnie bardzo zaangażowanym intelektualnie detektywem. Z każdym przełożeniem strony otrzymywałam inny rodzaj dokumentu opisujący rzeczywistość, w której funkcjonowała Bernadette – mejle, korespondencję odręczną, notatki, rachunki, powiadomienia urzędowe, artykuły prasowe, sprawozdania, wpisy blogowe, informatory i kartki okolicznościowe. To z nich dowiadywałam się o faktach i zdarzeniach teraźniejszych i z przeszłości, które łącząc ze sobą, tworzyły obraz aspołecznej, zagubionej, rozczarowanej ludźmi kobiety i jej motywów ucieczki od społeczeństwa, środowiska, rodziny i wreszcie siebie. Od dotychczasowego życia i jego problemów.

   Kobieta znalazła jeden patent na ich rozwiązanie – ucieczkę.

   Pozornie zniknięcie Bernadette było tylko pretekstem do odpowiedzi na proste, tytułowe pytanie, które zamieniło się w przygodę życia dla Bee i jej ojca. Najważniejsza była jednak refleksja nad ich dotychczasowym życiem. Nastolatka postanowiła na podstawie zebranych dokumentów stworzyć opowieść o mamie, by pokazać całą prawdę na jej temat. Zburzyć wypaczony, niepochlebny, krzywdzący mit krążący w lokalnym środowisku. Efektem jej pracy była ta oto powieść, w której przyjęła rolę narratorki wyjaśniającej od czasu do czasu swój punkt widzenia opisywanych przez innych wydarzeń prowadzących do katastrofy. Sprowadziła wielowymiarowość subiektywnych spojrzeń do jednego, pełnego, obiektywnego profilu matki.

   To ja byłam jego odbiorcą, świadkiem tworzenia, sędzią, a przede wszystkim uczniem.

   Miałam nauczyć się, że każdy z nas jest inny i różnie patrzy na te same zagadnienia, odmiennie je interpretując. Zrozumieć, że rodzi to wiele nieporozumień i konfliktów, w których jedni są agresywni, inni pasywni, a dialog i empatia to podstawa sukcesu w procesie socjalizacji dla dobra społeczeństwa, rodziny i szczęścia osobistego. Tak trudne zagadnienia autorka potrafiła wyjaśnić w sposób niezwykle atrakcyjny, interaktywny, humorystyczny i emocjonalny. Zmusiła do zaangażowania intelektualnego, przełamania schematów i odrzucenia uprzedzeń, które dla osób wrażliwych są kwestią – żyć z ludźmi czy obok nich?

   To opowieść o nas samych.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Gdzie jesteś, Bernadette? [Maria Semple]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Powieść doczekała się ekranizacji, a premiera filmu w kinach już wkrótce.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: ,

Milion nowych chwil – Katherine Center

26 lipca 2019

Milion nowych chwil – Katherine Center

Przełożyła Anna Rajca-Salata

Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza , 2019 , 416 stron

Literatura amerykańska

   Ciężka historia lekko podana.

   Aż chciałoby się powiedzieć, że taka wakacyjna, letnia, urlopowa. Dla mnie jednak to opowieść na każdy czas, a zwłaszcza na czas mroczny, beznadziejny, trudny i smutny.

   Niesie w sobie światło.

   Chociaż początkowo trudno było mi je dostrzec, a urodzeni pesymiści nigdy go w niej nie zobaczą, bo nie ma tu jednego, cudownego, życzeniowego zakończenia. Jeśli jednak zastosuje się zasadę – jeżeli nie wiesz, co zrobić dla siebie, zrób coś dla innych, która jak mantra przewijała się na kartach tej książki, a którą zaczęła realizować główna bohaterka Margaret, to można odnaleźć szczęście pośrednio. Dziewczyna wprawdzie dla siebie uczynić nie mogła już nic, skoro wypadek lotniczy zniszczył jej dotychczasowe, udane życie – straciła narzeczonego, pracę i sprawność fizyczną skazującą ją na wózek inwalidzki, to pozostało jej skupić się na innych. Mających podobnie lub nawet gorzej. Ten wątek, bardzo optymistyczny i terapeutyczny prowadził do jednego wniosku – z kawałków roztrzaskanego życia można ułożyć inne, nowe. Na tym chyba polega sztuka – na przekształcaniu czegoś z tego, czym było, w to, czym może się stać.

   Ale żeby nie było za słodko!

   Autorka wplotła w poszukiwanie przez Margaret nowego sposobu na życie wątek romansowy. Trudny, zakazany, ukazujący potraumatyczne pułapki emocjonalne czekające nie tylko na Margaret, ale również na jej wybranka. Wolno i delikatnie rozwijający się na tle problemów rodzinnych i ukrywanej przez matkę bohaterki tajemnicy, tworzyły dynamiczne tło dla rozterek i przemyśleń podanych z dystansem i humorem przez osobę, która w ciągu roku od okaleczającego ją wypadku przeszła wszystkie etapy traumy, by zrozumieć, że tyle jesteśmy w stanie zrobić: znosić smutki, gdy musimy, i rozkoszować się radością, kiedy możemy. To od nas zależy, który rodzaj szczęśliwego zakończenia wybierzemy.

   Niekoniecznie cudowny.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Milion nowych chwil [Katherine Center]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: ,

Drogi Osamo – Chris Cleave

23 lipca 2019

Drogi Osamo – Chris Cleave

Przełożył Robert P. Lipski

Wydawnictwo G + J Książki , 2006 , 284 strony

Seria Demony

Literatura angielska

   Bałam się tej powieści.

   Czytałam z tej serii Milion małych kawałków James’a Freya i do dzisiaj czuję w sobie zawarty w niej ból. Sama nazwa serii – Demony mówi już wiele. Jednak powieść była tak dobra, że kupiłam kolejną z tego cyklu, chociaż na jej przeczytanie odważyłam się dopiero teraz, po kilku latach i o te kilka lat za późno.

   Ze względu na tematykę – terroryzm.

   Już jej pojawienie się na rynku wydawniczym 7 lipca 2005 roku było tragicznym zbiegiem okoliczności. W dniu zamachów terrorystycznych w londyńskim metrze. Na dodatek została oceniona przez krytyków jako najbardziej bulwersująca książka roku.

   Pod tym właśnie kątem zaczęłam ją czytać.

   Jej główna bohaterka, mieszkanka Londynu, której imienia nigdy nie poznałam, doznała stresu traumatycznego na wieść o śmierci swojego męża i czteroletniego synka. Jej chłopcy, jak o nich mówiła, wybrali się na stadion kibicować drużynie Arsenalu w rozgrywkach piłki nożnej. Znaleźli się na nim w momencie wysadzenia go przez Al-Kaidę. Kobieta postanowiła napisać list do jej przywódcy, Osamy bin Ladena. Słowami Drogi Osamo…rozpoczęła konfesyjną opowieść o sobie, swojej rodzinie, o samym zamachu oraz życiu przed i po nim. O traumie, której płomienie wypalają cię od środka a hałas nie cichnie nigdy. Możesz przyciskać z całej siły dłonie ale i tak nie zdołasz go zagłuszyć. Ogień będzie szalał z niewiarygodnym rykiem i wściekłością. A najdziwniejsze jest to że ludzie siedzący obok ciebie w autobusie czy pociągu w ogóle niczego nie słyszą. Opowieść pełna skrajnych emocji nie miała jednak w sobie niczego ckliwego. Była za to prosta gospodyni domowa, zdradzająca żona, wprawdzie wygadana trzydziestolatka, ale niemająca pojęcia o znakach interpunkcyjnych, której Osama odebrał męża i dziecko. Kobieta, która próbowała zrozumieć swojego oprawcę, a odkryła przypadkowo, że winnych zamachu jest więcej.

   Okazali się nimi jej rodacy – decydenci.

   Wczytując się dobrze w jej list, można usłyszeć krytykę pod adresem brytyjskiego rządu przedkładającego polityczne cele nad życie ludzi. Rodziny królewskiej, która okazała się bezsilną w momencie zagrożenia. Rodaków, którzy w obliczu nieszczęścia nadal walczyli między sobą kierowani wzajemną nienawiścią i egoizmem. W ostateczności bohaterka dochodzi do jednego wniosku – Cóż Osamo niekiedy tak sobie myślę że zasłużyliśmy na to co nam zrobiłeś.

   Najsmutniejsze był to, że cały ten żal, rozczarowanie politykami i ludźmi, autor przelał na mnie i chcąc, nie chcąc, powoli zaczynałam przechodzić na stronę ofiary i kata. Głos jednej osoby stał się spojrzeniem ogólniejszym na kondycję psychiczną i moralną ludzkości, próbującej zatrzymać machinę nienawiści poprzez ukazanie wyrwy w swoim sercu, o której ostre krawędzie miał poharatać sobie palce nie tylko Osama, ale każdy czytający jej słowa.

   Głos matki, która chciała tylko kochać swojego synka i dla której miłość była naturalniejszym uczuciem niż nienawiść.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Na podstawie książki powstał film.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: ,