Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Green Witch – Arin Murphy-Hiscock

2 sierpnia 2019

Green Witch: magia ziół, kwiatów, olejków eterycznych i innych darów matki natury – Arin Murphy-Hiscock

Przełożyła Karolina Bochenek

Wydawnictwo Kobiece , 2019 , 260 stron

Literatura kanadyjska

   Uległam nurtowi powrotu do natury.

   Ta publikacja odurzająca zapachem kwiatów i ziół była kolejną z wielu mówiących, jak żyć zdrowiej w świecie technologii. Trochę obawiałam się jej z powodu sugerowanej magii w podtytule. Jednak chęć sięgnięcia po wiedzę wykorzystującą dobra natury wymienione w dalszej części podtytułu, przeważyła. Zanim dotarłam do interesujących mnie informacji, autorka zapoznała mnie z naturą „zielonej czarownicy”. Jej ścieżką, którą nazwałabym raczej stylem życia w zgodzie z energią natury i jej żywiołami – ziemią, powietrzem, wodą i ogniem. Pokazała mi, jak znaleźć w sobie moc „magii”, którą posiadają wszyscy ludzie, by móc nawiązać kontakt z energią wokół i odnaleźć z nią równowagę i  harmonię. Wprawdzie zdecydowanie odrzuciła w swoich przekazach magię w powszechnym znaczeniu, czyli zorganizowaną, z rytuałami, obrzędami i zasadami, pisząc – w tej książce termin „czarownictwo” odnosi się do pracy z naturalnymi energiami w celu osiągnięcia pożądanych rezultatów bez konkretnego kontekstu religijnego, to jednak napotykałam elementy praktyk bardzo przypominających kult animistyczny, tyle że zamiast duszy wszystko dookoła posiadało energię, do ujarzmiania której służyły proponowane zaklęcia, obrzędy, modlitwy, ołtarzyki, święte miejsca, a nawet… miotła czarownicy. Na szczęście nie do latania, tylko do zamiatania energii.

   To podstawowe kompendium wiedzy na temat zielonej magii.

   Autorka, ceniona w Kanadzie propagatorka i nauczycielka naturalnych metod dbania o zdrowie, stworzyła przewodnik dla początkujących „zielonych czarownic” na podstawie własnego doświadczenia, przekazując osobiste skojarzenia i te wyniesione z tradycji oraz książek innych autorów, których bogatą bibliografię umieściła na końcu publikacji. Odkryła przede mną moc, siłę i atrybuty otaczających mnie drzew, kamieni, kwiatów i ziół. Pokazała, jak przyrządzić w prosty i bezpieczny sposób kadzidła, perfumy, olejki, herbaty, napary, olejki do kąpieli, eliksiry, poduszki na sen i balsamy, z których przepis na jeden z nich został umieszczony na okładkowym skrzydełku.

Jak widać, jego magiczność kryje się w energetycznej sile oddziaływania, a kluczem są przypisane mu korzyści, jakie ma przynieść. Omówiła także krok po kroku założenie i uprawianie ogrodu, również na balkonie, ponieważ autorka utrzymywała, że „zieloną czarownicą” może być każdy, także mężczyzna, w każdym miejscu zamieszkania. Również w mieście czy w bloku.

   Mnie najbardziej zainteresowała kuchnia „zielonej czarownicy”.

   Znalazłam w niej mnóstwo przepisów komponowanych według „mocy” warzyw, ziół, owoców i kwiatów. Rozdział o kandyzowaniu tych ostatnich zafascynował mnie. Natomiast do działania zainspirował mnie rozdział o koktajlach owocowych do tego stopnia, że spróbowałam zrobić jeden z nich – mleczny. Niestety nie znalazłam informacji o „mocach”, jakie przekazuje czerwona porzeczka w dołączonym aneksie Magiczne właściwości obiektów naturalnych, ale, bazując na moich przekazach ludowych, na pewno wzmocnienie i odporność.

Jak widać użyłam kefiru i mleka bez laktozy, bo nie toleruję jej. Nie dodałam do niego również cukru, bo lubię kwaśne, a po książce Słodziutki biografia cukru zaczęłam go traktować, jak truciznę.

   Wiedza, którą przekazała mi autorka, pozostawiła we mnie przekonanie, że „magia” to działanie i oddziaływanie energii natury, jak w systemie naczyń połączonych, którego człowiek jest tylko jednym z elementów. Że wszystko jest magiczne, gdyż jest cudowne i niepodważalne – każdy oddech, krok czy nawet zamieszanie zupy. Każde działanie to akt magiczny. Magia to samo życie.

   Tylko od nas zależy, czy będzie ono przesycone energią pozytywną, czy negatywną.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Książkę wybrałam spośród nowości księgarni Tania Książka.

Green Witch. Magia ziół, kwiatów, olejków eterycznych i innych darów matki natury [Arin Murphy-Hiscock]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Poradnik

Tagi: ,

Pieszo i beztrosko – Bonnie Smith Whitehose

17 czerwca 2019

Pieszo i beztrosko: o sztuce spacerowania – Bonnie Smith Whitehose

Przełożyła Magdalena Witkowska

Wydawnictwo SQN , 2019 , 230 stron

Literatura amerykańska

Jak wynika z badania przeprowadzonego w 2014 roku przez dwóch naukowców z Uniwersytetu Stanforda, podczas spacerowania poziom kreatywności człowieka podnosi się średnio o 60 procent.

To niejedyna korzyść, jaką daje spacer. Autorka wymienia ich jeszcze kilka, wyróżniając jedną, która zainspirowała ją do stworzenia tego przewodnika.

To detoks.

Koncepcja „pieszo i beztrosko” jako antidotum na szalone czasy życia w pośpiechu. Sztuka spacerowania jako oderwanie się od komputera i technologii.

Podręczny i poręczny, niewielkich rozmiarów, pięknie wydany, w twardej oprawie, z tasiemką, w zielonej tonacji przewodnik, który można zabrać ze sobą w trasę razem z długopisem, bo mnóstwo w nim miejsca na własne notatki i przemyślenia. Podzielony na sześć tematycznych części odpowiada zagadnieniom, które można praktykować w dowolnym momencie w zależności od potrzeby – świadomość otoczenia, samopoczucie, uważność, badanie świata  czy medytacja.

Każdy z nich poprzedza cytat oraz krótkie wprowadzenie autorki. Treść stanowią myśli bardziej lub mniej znanych osób, ale zawsze nawiązujące do spacerów, wędrowania i chodzenia.

Niektóre z nich są bardzo krótkie, inne długie, ale zawsze opatrzone komentarzem autorki oraz kilkoma wypunktowanymi zadaniami do wykonania. Niektóre cytaty pozostawia bez słów własnych, zostawiając przestrzeń do interpretacji osobistej czytelnika.

Czasami jest to obszerna wypowiedź na jednej stronie,

a czasami krótka na dwóch stronach. To dlatego autorka pozostawia dowolność wyboru części, zagadnienia lub myśli w zależności od upodobania i potrzeby spacerującego.

   Również inspiruje!

Powołuje się na osoby, które poprzez spacer poukładały sobie życie tak, jak Cheryl Strayed na szlaku Pacific Crest Trail, o której niedawno oglądałam film Wild z Reese Witherspoon w roli głównej. John Francis, który zakładając organizację Planetwalk, działa na rzecz ochrony środowiska. Kto wie, może efektem spotkania z tą książką będzie wyruszenie na szlak Appalachów albo zanurzenie się w którymś z labiryntów opisanych na stronie Labyrinth Locator?

   Jest z czego wybierać!

   Mnie najbardziej spodobał się znany mi pomysł Między półkami. Namawia w nim do spaceru pomiędzy regałami  w najbliższej bibliotece. Wędrowania pomiędzy działami bez pośpiechu i uważnie, sięgając po różne tytuły i spacerując w głąb ich treści. Z doświadczenia wiem, że warto, bo tak właśnie robię. Zawsze wychodzę z ciekawym tytułem i wewnętrznym spokojem. Polecam molom książkowym, zabieganym i tym, którzy dopiero zaczną przygodę ze sztuką spacerowania. To dla mnie również praktyczne wskazówki, jak osiągnąć stan i wiedzę, dzięki którym Annie Dillard napisała Pielgrzyma, a na którą powołuje się autorka zainspirowana jej lekturą w wieku szesnastu lat, o czym przeczytałam na stronie autorskiej. Miałam wrażenie, że czytam wręcz instrukcję, jak osiągnąć stan dziecka, które się właśnie nauczyło trzymać głowę w górze, rozgląda się wokół siebie z autentycznym i niczym nieskrępowanym zdumieniem. Nie ma zielonego pojęcia, gdzie jest – ale niewątpliwie zamierza się tego dowiedzieć.

   Warto z pomocą autorki odnaleźć w sobie to dziecko, to miejsce wewnątrz, tę ścieżkę do krainy obfitości, by nie przejść przez życie w amoku.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Poradnik

Tagi: , ,

Skin Beauty – Anjali Mahto

16 czerwca 2019

Skin Beauty: biblia pięknej i zdrowej skóry – Anjali Mahto

Przełożyła Ewa Androsiuk-Kotarska

Wydawnictwo Kobiece , 2019 , 304 strony

Literatura angielska

   Zachwiejmy monolitem dezinformacji na temat tego cudownego, skomplikowanego narządu.

   Tą opinią na temat powszechnej wiedzy o pielęgnacji skóry autorka zachęciła mnie do sprawdzenia ile prawdy, a ile fałszu jest w moim monolicie wiedzy. Raczej podstawowej, ponieważ, według dwustopniowej klasyfikacji kobiet podanej przez autorkę, należę do pierwszego typu – nie uwzględniają pór roku czy stylu życia i przez cały rok dbają o swoją skórę w taki sam sposób. Są przy tym niechętne do zmiany przyzwyczajeń i poznawania nowych dróg prowadzących do tego samego celu. Na tle niektórych kobiet i ich imponujących zasobów kosmetycznych jestem wręcz minimalistką. Z tego powodu trochę obawiałam się, że zostanie obnażona skala szkodliwości mojej ignorancji i będę miała naprawdę sporo do nadrobienia.

   Niepotrzebnie!

   Okazało się, że w komercyjnym szaleństwie promowania urody i młodości zachowałam wiele zdrowego rozsądku. Autorka, jako doktor dermatologii, zainspirowana pytaniami swoich pacjentek, postanowiła stworzyć kompendium rzetelnych informacji, które w sposób czytelny i przejrzysty uporządkują wiedzę na temat pielęgnacji skóry w natłoku często sprzecznych komunikatów i presji firm komercyjnych.

   Słowa dotrzymała!   W kilku rozdziałach przypomniała budowę skóry i zasady jej pielęgnacji. Opisała zabiegi pielęgnacyjne dla poszczególnych typów skóry, wpływ hormonów, najczęstsze problemy dermatologiczne, zabiegi i terapie opóźniające starzenie się skóry, wpływ stylu życia, a nawet wybór dobrego dermatologa. Uczyniła tę pozycję pomocną dla każdego (również mężczyzn!), bez względu na wiek i stan skóry, omawiając pielęgnację w zależności od jej charakterystycznych cech, chorób, ciąży i etapu rozwoju człowieka. Śmiało będę ją polecać młodzieży, ponieważ dużo miejsca poświęciła trądzikowi i sposobom jego leczenia, który w tej publikacji przekracza bariery wieku dojrzewania. Sama podała się za przykład kobiety, która zmaga się z nim od ponad dwudziestu lat i może dlatego stała się w tej dziedzinie specjalistką. Na dowód swojej przypadłości opublikowała zdjęcia twarzy bez retuszu w artykule Daily Mail. To najlepsza promocja tej książki i dowód na to, jakie spektakularne efekty można osiągnąć ze skórą problematyczną, jeśli tylko się wie, w jaki sposób. Zgodnie z obietnicą obaliła również sporo mitów. Chociażby dotyczących maseczek, które uważa za dostarczające tylko i wyłącznie przyjemności i nic poza tym. Rozszyfrowała żargon branży kosmetycznej wprowadzający klientów w błąd, sprostowując takie pojęcia i wyrażenia, jak: hipoalergiczny, niekomedoniczny, naturalny, organiczny, bezzapachowy, wegański, bez konserwantów, bez środków chemicznych, skuteczność potwierdzona klinicznie czy testowane dermatologicznie. W wielu przypadkach nadużywane i nadinterpretowane przez firmy w celu zwiększenia zysków. Minimalizowała zabiegi pielęgnacyjne do niezbędnych i koniecznych, odrzucając te, które próbują nam wmówić firmy komercyjne lub pseudokosmetyczki. Dokładnie to samo czyniła z kosmetykami, cały czas ucząc świadomego ich kupowania. Tym samym potwierdziła zasadę, którą poznałam, czytając Damskie laboratorium Angeliki Gumkowskiej. Moje zaufanie zachwiało się, kiedy przeczytałam informację o indeksie glikemicznym bananów, który, według autorki, jest niski. Tym samym zadając kłam wiedzy powszechnej o jego wręcz horrendalnie wysokim indeksie.

   Sprawdziłam!

   Zajrzałam do tabeli indeksu glikemicznego i przyznałam jej rację. Takich informacji, które wstrząsały moim monolitem wiedzy było więcej.

   Dokładnie o to jej chodziło!

   We wstępie wręcz uprzedzała – Powinnyśmy się czuć na tyle pewnie, aby kwestionować niektóre z przeczytanych wiadomości oraz odrzucać te, które nie są poparte obszernymi badaniami naukowymi. Wzbudzić w sobie krytycyzm, a przy tym zachować poczucie prostoty pielęgnacji skóry i świadomość w wyborze kosmetyków, kierując się niezmienną prawdą – żadne kremy nie pomogą na obwisłą skórę. Proces starzenia się jest postępujący, a zabiegi pielęgnacyjne są po to, by podkreślić jej walory oraz wyglądać zdrowo i dobrze na swój wiek. Przestrzega przed przekraczaniem granicy karykaturalnego wyglądu. Proponuje dystans i akceptację nieuchronnych zmian, które możemy jedynie ograniczać do pewnego momentu, a potem już tylko starzeć się z godnością, pisząc – Nie daj się złapać w pułapkę oczekiwania cudów (…) pamiętaj, że cuda się nie zdarzają. I za ten zdrowy rozsądek i dystans tak potrzebny zwłaszcza współczesnym dziewczynom i młodym kobietom spodobała mi się ta publikacja. Również jej piękna, subtelna i estetyczna szata graficzna.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Książkę wybrałam spośród nowości księgarni Tania Książka.

Skin Beauty [Anjali Mahto]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Najważniejsze zasady pielęgnacji skóry trądzikowej podane przez autorkę osobiście.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Popularnonaukowe, Poradnik

Tagi: , ,

Włam się do mózgu – Radek Kotarski

18 maja 2019

Włam się do mózgu – Radek Kotarski

Wydawnictwo Altenberg , 2019 , 302 strony

Literatura polska

   Książka obnażająca, dołująca i inspirująca!

W efekcie wylewająca kubeł zimnej wody tak, jak uczynił to autor na zdjęciu poprzedzającym wstęp.

   Obnażająca przede wszystkim nieefektywność, nieskuteczność i przestarzałość polskiego systemu edukacji. Używając metafory autora, proces nauczania w polskiej szkole przypomina naukę jazdy na rowerze. Nauczyciel wyposażony w metody nauczania stara się przekazać uczniowi wiedzę, jak pedałować najefektywniej, by dojechać do celu. Uczeń stara się tę wiedzę przyswoić i chociaż nauczył się szybko i sprawnie pedałować, do wyznaczonego celu jazdy jednak nie dojeżdża. Obaj zrażeni brakiem rezultatu i obwiniani za brak sukcesu, uczeń zniechęca się, a nauczyciel wypala zawodowo. Nikt nie widzi, że obaj trenują na rowerze stacjonarnym!

   To ten element efektywnego nauczania, a raczej jego brak, obnaża autor.

   Pod rowerem stacjonarnym kryje się nieobecność metodyki pracy umysłowej w nauczaniu czyli metod uczenia się, jak się uczyć, żeby się nauczyć. Bez nich rower stacjonarny nigdy nie ruszy z miejsca, mimo że mamy wrażenie, że uczeń potrafi jechać na rowerze. Wniosek jest przygnębiający – dopóki będziemy tkwili w pruskim modelu szkoły, a tkwimy w nim od 200 lat, dopóty nauczanie będzie pracą syzyfową.

   Jest jednak nadzieja!

   Autor w inspirujący sposób postanowił uświadomić Polaków, że można to zmienić, nie czekając na odgórne decyzje systemowe w nauczaniu formalnym. Skoro zmian nie dokonują decydenci, to można dokonać tego samemu. Postanowił wypróbować znane sposoby uczenia się na sobie w dwóch cyklach nauczania teoretycznego i praktycznego. W tym celu wylosował spośród 24 języków obcych jeden do nauczenia się w 6 miesięcy (padło na szwedzki) oraz wybrał do zdobycia tytuł certyfikowanego piwnego sędziego i profesjonalnego cervesario czyli eksperta w zakresie degustacji piwa.

   Z pełnym sukcesem!

   Jak tego dokonał, opowiedział podczas omawiania 13 metod skutecznego uczenia się. W sposób zabawny, lekki, pełny metafor i z ogromnym poczuciem humoru, mimo przekazywania poważnych treści popartych naukowo z przytaczanymi eksperymentami z zakresu psychologii, których źródła umieścił w obszernej bibliografii. Każdy rozdział ilustrował zdjęciami, wykresami, tabelkami i rysunkami

z wyróżnianym na żółto tekstem poszerzającym w roli przypisu.

Każdy zakończony niebieskim podsumowaniem.

   W ten sposób książkę uczynił przystępną dla każdego bez względu na wiek, kto, tak, jak autor, zmęczył się natłokiem informacji, a mechaniczne powtarzanie i pamięciowe wkuwanie, przynosiły mierne i krótkotrwałe efekty. Przewodnik z wiedzą praktyczną i przetestowaną, którą można elastycznie dostosowywać do indywidualnych potrzeb i predyspozycji.

   A ja zastanawiam się, co zrobić, aby ta pozycja dotarła do profesorów z instytutów badawczych pedagogiki, którzy ignorują jeden z najważniejszych elementów nauczania? Autor posunął się dalej we wskazywaniu winnego zastoju w polskiej dydaktyce – „Zdecydowanie należałoby tu dodać jeszcze jednego winnego, bo jak rzucać kamieniami, to na całego. Nie można zapomnieć o politykach wszelkich narodowości i ugrupowań, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, jak ogromny wpływ na życie ludzi i całego państwa ma dobrze działający system edukacji”. W kontekście ostatnich strajków nauczycieli oscylujących głównie wokół pieniędzy, to rzeczowy głos w tej dyskusji patrzący dużo dalej i szerzej na katastrofalny stan systemu polskiej edukacji, w którym podwyżki pensji są tylko jednym z elementów koniecznej wręcz rewolucji.

   Póki co, nauczyciele niczego nie wywalczyli, a nam pozostało uczyć się samemu, nadrabiając braki formalnej edukacji z wykorzystaniem narzędzia, który właśnie wręczył nam do rąk autor.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzacymi z książki.

   Książkę wpisuję na mój top czytanych w 2019 roku.

Warto obejrzeć jako podsumowanie i uzupełnienie treści książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Popularnonaukowe, Poradnik

Tagi: ,

Czy mnie się wydaje, czy tu jest bardzo gorąco? – Charo Izquierdo, Laura Ruiz de Galarreta

24 marca 2019

Czy mnie się wydaje, czy tu jest bardzo gorąco?: nie bój się menopauzy – Charo Izquierdo, Laura Ruiz de Galarreta
Przełożyła Katarzyna Górska
Wydawnictwo Marginesy , 2019 , 344 strony
Literatura hiszpańska

Zgaduj-zgadula: sięgnęłaś po tę książkę, ponieważ…

Po czym autorki wymieniły dziesięć powodów. Na siłę mogłabym podać dziesiąty – Interesujesz się sprawami związanymi ze zdrowiem. – bo mądrzy naukowcy donoszą ze swoich poletek badawczych, że na nie pracuje się całe życie, a nie w chwili kryzysu – choroby, zmiany, bólu, dysfunkcji czy złego samopoczucia. W tym podejściu coś było na rzeczy, bo w dalszej części książki przeczytałam, że, aby dobrze wyglądać i czuć się po pięćdziesiątce, trzeba zacząć pracować na to już po dwudziestce.

Gdybym jednak miała podać swój powód sięgnięcia po tę pozycję, mimo że do menopauzy trochę mi brakuje, a dołączony do książki wachlarz na uderzenia gorąca na razie wykorzystam podczas upalnych dni lata, to byłyby to słowa autorek – Bo jest to coś, co spotka cię na pewno, co czeka tuż za rogiem. Jesteś kobietą. Koniec kropka. Skoro, będąc nastolatką, z wypiekami na twarzy w sekrecie podczytywałam starszej kuzynce podręcznik z biologi do siódmej klasy, by poznać tajemnicę dojrzewania, to tym bardziej trzeba tę tajemnicę poznać w okresie przekwitania, które prędzej czy później nadejdzie. Wydawałoby się, że rynek od tamtych czasów zasypany jest publikacjami na ten temat i że można mówić wszędzie i ze wszystkimi o tym otwarcie.

Otóż, według autorek, nie!

Krzywda, jaką kobietom wyrządzili nasi przodkowie swoimi przekonaniami jeszcze na początku XX wieku, że menopauza to „kara za przewinienia kobiet”, i doradzano rezygnację z wszelkiej ekscytacji seksualnej, by uniknąć nagromadzenia krwi w mózgu, trwa nadal. Wtórował im sam Zygmunt Freud, który twierdził, że kobiety w okresie przekwitania są „kłótliwymi i upartymi, podłymi i sadystycznymi neurotyczkami”. Pokłosie tych poglądów zbieramy do dzisiaj.

Menopauza to nadal temat tabu!

Nadal się o niej nie mówi, chyba że szeptem i to na ucho. Autorki, dwie dziennikarki kochające życie – jak o sobie napisały – postanowiły to zjawisko zbadać,znaleźć przyczyny i rozwiązania, z pełną świadomością, że to zadanie zamieni się w terapię (przede wszystkim dla nas samych), a jej efektami podzielić się z milionami kobiet. Zaprosiły do współpracy i rozmów specjalistów i lekarzy oraz najbliższe przyjaciółki i kobiety, mające odwagę podzielić się własnymi doświadczeniami umieszczonymi w publikacjach, blogach, wideoblogach, a nawet piosenkach czy filmach.

Efektem tych działań był ten poradnik.

Szczegółowo omawiający czas przed, w trakcie i po menopauzie. Zmiany fizyczne i psychiczne zachodzące w organizmie kobiety. Charakterystyczne objawy i choroby jej towarzyszące. Profilaktykę działań je łagodzących, jak dieta z podaniem tygodniowego jadłospisu, ćwiczenia z podaniem konkretnych, czynności pielęgnacyjne (włącznie z ubiorem), badania okresowe, leczenie i przede wszystkim praca nad własnym nastawieniem i myśleniem.

Te ostatnie były bazą motywacyjnego przesłania autorek.

W tym zakresie w dużej mierze swoje inspiracje opierały na teorii długiego i zdrowego życia zawartej w publikacji Ikigai Hectora Garcii i Francesca Mirallesa. Nie popadały jednak w hurra-optymizm. Były bardzo racjonalne we wszystkim, podkreślając indywidualizm każdej kobiety i prawo do wybiórczości proponowanych działań, a swoje najważniejsze uwagi wyróżniały w ramce.

Według nich menopauza miała stać się sojusznikiem w cieszeniu się życiem. Nie odmłodzić i wyszczuplić ciało, ale uczynić je zdrowszym, pewniejszym siebie, radośniejszym i nadal cieszącym się seksem. Namawiały do odrzucania spełniania cudzych oczekiwań i konwenansów narzuconych przez społeczeństwo, w którym kult młodości, idealnego ciała i seksu jest obecnie wiodącym tematem włącznie z reklamami. Najwyższy czas na powitanie nowego – menopauzy. Na poznanie jej i kontrolowanie, by po prostu cieszyć się życiem w zdrowiu.

Dobrze czuć się we własnej skórze, bez względu na wiek.

Zdania piane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Czy mnie się wydaje, czy tu jest bardzo gorąco? [Charo Izquierdo, Laura Ruiz de Galaretta]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Poradnik

Tagi: , ,

Jak elegancko rozstać się z zakochaną kobietą – Adam Soboczynski

21 marca 2019

Jak elegancko rozstać się z zakochaną kobietą: albo o sztuce nakładania masek – Adam Soboczynski
Przełożyła Małgorzata Bochwic-Ivanovska
Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza , 2010 , 158 stron
Literatura niemiecka

Dawno temu czytałam bardzo ciekawą książkę z zakresu psychologii społecznej „W co grają ludzie” Erica Berne’a, dlatego zaintrygował mnie ten chwytliwy tytuł. Bezpośredni i nieukrywający treści, sugerujący mi jej łatwość i dostępność skierowaną do każdego.
I takim ten swoisty poradnik jest.
Nie aspiruje do książki popularnonaukowej, nie posługuje się terminami naukowymi, nie wyjaśnia mechanizmów relacji międzyludzkich, a sam autor nie jest socjologiem czy psychologiem z wykształcenia. Jest dziennikarzem i z racji wykonywanego zawodu ma okazję obserwować i przyglądać się zachowaniom ludzi, ich misternej sztuce nakładania masek w różnorodnych sytuacjach. Nasuwające się wnioski i przemyślenia zebrał i umieścił w postaci prostych rad w 33 krótkich opowiastkach o tym, jak zręcznie unikać intryg i życiowych pułapek, bo według niego życie jest polem minowym, na którym udawanie warunkuje awans społeczny, a współcześnie sukces (jakikolwiek – od małego do spektakularnego) osiąga tylko człowiek elastyczny, mobilny, szybko reagujący i łatwo adaptujący się do zmiennych warunków społecznych, będący jak kameleon, przybierający kolor kamienia, na którym siedzi. Niektóre z opowiadań kończy podsumowaniem i radą, w innych obszerniej omawia problem ukazując jego złożoność, by z kilkoma pozostawić czytelnika sam na sam ze zdobytą wiedzą do przemyślenia i do samodzielnego wysnucia wniosku. Wszystkie natomiast zawierają inscenizacje sytuacji powszechnie spotykanych zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym, a czytający je może się samemu w nich odnaleźć czy utożsamić z ich bohaterami. Ci ostatni łączą wszystkie opowiadania, stwarzając iluzję opowieści w obrębie jednej, ale różnorodnej grupy społecznej oraz okazję do ujrzenia opisywanego problemu z wielu punktów widzenia jej członków. Jednocześnie ukazuje bardzo ważny aspekt moralny ludzkiego postępowania: to co dla jednego jest drogą do osiągnięcia celu, dla innego może być krzywdzącą go manipulacją. Wybór i umiejętność łączenia tych dwóch pozornie sprzecznych ze sobą interesów – nie dać sobie zaszkodzić, ale i oszczędzić innych – świadczy o wirtuozerii w sztuce zakładania masek.
Jak to osiągnąć?
Na to pytanie odpowiada autor tej książki, przekonany i przekonujący, że Cholerycy to przeżytek, przyszłość należy do czarujących.

 

 

W Niemczech autor zadebiutował książką, znaną zwłaszcza wśród tamtejszej Polonii, „Polski Tango: podróż przez Niemcy i Polskę”, a ponieważ nie doczekała się tłumaczenia, przeczytałam o niej w artykule Czarodziejskie słówko „załatwić”, przedrukowanym z Süddeutsche Zeitung.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Poradnik

Tagi:

Seksualność kobiet – Voca Ilnicka

Seksualność kobiet – Voca Ilnicka
Wydawca Seksualność Kobiet.pl , 2010 , 37 stron
Literatura polska

Kiedy byłam… kiedy byłam małym dzieckiem, hej! – chciałoby się zanucić z rozmarzeniem. Nie zawsze jednak było tak różowo i łatwo, zwłaszcza będąc dorastającą dziewczyną ciekawą świata, w tym i tego własnego, wewnętrznego, wykluwającego się w okresie dojrzewania, bo właśnie w tym momencie zaczynały się schody, bardzo trudne i strome, przede wszystkim w dostępie do źródeł wiedzy na temat seksualności człowieka. Mogłabym zawęzić je, pomijając podwórkowe, do jednego podręcznika do biologii starszej kuzynki, podkradanego w zmowie z młodszą. Studiowałyśmy go z przejęciem i pasją odkrywców na łące (w domu zawsze można było być przyłapanym na gorącym uczynku) i tylko czerwone uszy, świadczące o emocjach, wystawały nam znad trawy i łąkowego kwiecia. Poza tym dla nastolatki nie było nic. TV uboga w programy, a jeśli już to dydaktyczne na potrzeby szkoły, których i tak nam nie emitowano. Filmy po wieczornym dzienniku, w których można było chociaż podpatrzeć jak się całować, zabronione do ukończenia szkoły podstawowej. W bibliotekach królowała Sztuka kochania Michaliny Wisłockiej i Kamasutra wypożyczana tylko dorosłym. Dorośli przekładający temat na potem, by pozbyć się problemu niezdrowej ciekawości smarkuli, a starsi chłopcy jak to chłopcy. Zamiast uświadamiać teoretycznie woleli warsztaty praktyczne. Konflikt interesów nie do przezwyciężenia dla nieśmiałej dziewczyny.
Dzisiaj nie tylko powieści erotycznych, ale i poradników seksualnych zatrzęsienie zarówno w księgarniach, jak i w bibliotekach. TV bogata w programy popularnonaukowe i filmy erotyczne. Ba! Nawet w teledyski ocierające się o pornografię. Sztukę całowania można opanować mimochodem już na ulicy, w autobusie lub tramwaju dzięki metodzie obserwacji nieskrępowanych zakochanych. Kioski pękają od „anatomicznych” czasopism, w szkołach prowadzone są zajęcia z przysposobienia do życia w rodzinie, a dostęp do przebogatych zasobów internetowych istnieje w większości domów. I tylko starsi chłopcy się nie zmienili. Co wcale według autorki nie jest dobre, bo jednak przed wprawieniem delikatnej maszyny w ruch, należy koniecznie zapoznać się z instrukcją obsługi i fachowym słownictwem.
Jest dobrze! – chciałoby się krzyknąć, gdyby nie następne pytanie.
To dlaczego nadal jest tak źle?!
Skoro pomimo mojej niechęci do e-booków, ale pomna moich doświadczeń zdobywania wiedzy na temat seksualności człowieka, zgodziłam się dla idei propagować tę wiedzę w Internecie, bo nadal jest takie zapotrzebowanie? Dlaczego muszą istnieć takie portale jak Seksualność Kobiet.pl i wiele jemu podobnych, uświadamiające kobietom wartość i prawa ich płci?

 

 

Dlaczego dotychczasowe uświadamianie seksualności zmierza w kierunku wulgaryzacji seksu i pojęć go określających, deprecjacji kobiecej płci, marginalizacji sfery emocji, pornografii, mody na labiaplastykę okaleczającej narządy płciowe kobiety, używania seksu jako kary i poniżenia w postaci gwałtu, również wśród młodzieży, jak donoszą ostatnio media? Dlaczego nadal temat seksu jest wstydliwym tabu albo wulgarnym tematem żartów?
Autorka w tym krótkim e-booku spróbowała odpowiedzieć na te pytania, sygnalizując jedynie problem. Jak napisała we wstępie: E-book ten jest napisany nie z pozycji ekspertki, ale zwykłej kobiety. Nie znaczy to jednak, że opierała się tylko i wyłącznie na własnych doświadczeniach, rozmowach z przyjaciółmi i obserwacji. W przypisach z literaturą, na której opierała swoją wiedzę, również tę historyczną, wypatrzyłam między innymi Waginę Catherine Blackledge, którą kupiłam ponad rok temu i odkładam niesłusznie na potem. Każdy rozdział rozważań na konkretny temat kończy poleceniami do przemyślenia lub wykonania, często bardzo intymnymi, nadając pracy charakter poradnika. Jednak jego główną ideą jest odkrywanie seksualności kobiet, głęboko ukrytej pod wulgarną lub infantylną nomenklaturą poprzez wpajanie dumy z własnej płci, akceptację swojej nagości i ciała, uczenie wymawiania słów określających narządy płciowe (są kobiety, które mają z tym problem!), obalanie mitów dotyczących waginy, masturbacji, orgazmu, stereotypu kobiety zakochanej czy seksu wyłącznie dla młodych i ładnych, poszerzanie wiedzy, zwracanie uwagi na tematy niepopularne, akcentowanie problemów ważnych, ale bagatelizowanych, ukazywanie elementów dotychczas niedostrzeganych, kończąc myślą-apelem do nas samych, kobiet: Jeśli chcemy, żeby zmowa milczenia wokół kobiecej seksualności została przerwana, same musimy zacząć o niej mówić. (…) Nie wypowiadając się na tematy związane z seksualnością, nie będziemy mogły także rozmawiać o naszym zdrowiu, pragnieniach i o tym, jak się uchronić przed przemocą seksualną, bo „te tematy” wciąż pozostaną tabu.
Dlatego mówię, namawiam i polecam!

 

 

Seksualność kobiet – Voca Ilnicka

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Poradnik

Tagi:

Nie potrafię schudnąć – Dr Pierre Dukan

Nie potrafię schudnąć – Dr Pierre Dukan
Przełożyła Catherine Walewicz-Bekka
Wydawnictwo Otwarte , 2008 , 212 stron
Literatura francuska

Z zaciekawieniem podeszłam do żywo rozdyskutowanej grupy nastolatek ze starszym mężczyzną. Dla mnie dwudziestoośmioletni chłopak, ale dla nich nie, z ich perspektywy wieku. I jakież było moje zdumienie, gdy okazało się , że wspólnym tematem niwelującym tę różnicę wieku było… odchudzanie! No tak, nastały czasy, kiedy i mężczyźni zaczęli dbać o linię, a właściwie o muskulaturę. A kiedy padło słowo Dukan, mogłam włączyć się do dyskusji, bo przecież ta dieta-cud została spisana i wydana w formie książki (na to słowo robię się czujna jak czujka), zajmująca od kilku miesięcy najwyższe miejsca na top listach najlepiej sprzedających się tytułów w sieci Matras i Empik. Podejrzewam, że w innych jest podobnie. Cieszyłam się z tej integracji, ale i trochę się zaniepokoiłam zachwytami, peanami i opowieściami o gwałtownych, dużych spadkach wagi po jej zastosowaniu, a szczególnie jej jednoskładnikową bazą.
Zaufanie zaufaniem, ale kontrola musi być! – jak mawia moja znajoma, wielodzietna mama i poprosiłam o pożyczenie mi tej książki. Chciałam uzyskać odpowiedzi na kilka pytań podyktowanych przez podejrzliwość:
– kim jest autor?
– na czym dokładnie polega dieta?
– czy jest bezpieczna dla zdrowia?
– czy uwzględnia specyfikę okresu dojrzewania nastolatków?
– czy rozwiązuje problem jo-jo?
Przyznam się, że podchodziłam do niej sceptycznie. Na świecie pojawiło się już tyle diet, a jak sam autor podaje około 210 licząc od początku lat 50., że jedna więcej czy mniej nie czyniła mi różnicy. Początek zaskoczył mnie przede wszystkim przebojowością, bo świat osób odchudzających się to nieustanna walka i zagrzewanie do niej, pełnej uderzających faz, piorunujących etapów, restrykcyjnych okresów i… pokuta do końca życia! To jaaa teeeraz kojaaaarzę, dlaczego w przypływie modnej diety szpinakowej zabrakło go w Biedronce i musiałam biegać na drugi koniec miasta do najdroższego sklepu w okolicy, bo tylko tam jeszcze był. Odchudzający robili zapasy wojenne i człowiek w pokojowy sposób nie mógł zjeść ulubionego makaronu ze szpinakiem. W dalszej części poradnika autor się przedstawił. Bardzo ładnie z jego strony. Ja nie musiałam i tak wiedział, że wsuwam słodycze podczas czytania, grożąc mi z dezaprobatą palcem. Jasnowidz jeden wypominający! A co mi może zrobić takie jedno ciasteczko!? No dobrze, więcej niż jedno. Mimo wszystko zyskał u mnie duży plus, bo okazał się być lekarzem z wykształcenia, a nie tylko ze skrótu dr przed nazwiskiem, które widnieje na okładce, a jego dieta to efekt kilkudziesięciu lat pracy z pacjentami. Oparta przede wszystkim na proteinach (w znacznej części na mięsie), którym poświecił sporo stron oraz warzywach dopuszczonych do spożywania w dalszych etapach kuracji, a co najważniejsze dla puszystych, rozwiązująca problem jo-jo. Po modyfikacji może ją stosować każdy w zależności od wieku (jest wersja dla dzieci i młodzieży), płci, wielkości nadwagi, chorób, ciąży, a nawet defektów kosmetycznych ciała u osób z prawidłową normą wagową. Można na przykład pozbyć się cellulitu w dolnych częściach ciała! I po tej zaskakującej informacji popatrzyłam krytycznym okiem na moje lewe biodro, potem na prawe, po czym stwierdziłam, że aż tak zdesperowana nie jestem.
Myślę, że gdybym miała nadwagę, a do książki dołączonoby gratis kucharza, najlepiej Włocha, podjęłabym to wyzwanie. Skusiłabym się, zwłaszcza że potrawy przyrządzane na bazie tej diety są bardzo apetyczne. Obejrzałam je sobie dokładnie w blogach specjalizujących się w diecie Dukana: Przepisy w diecie proteinowej – Dukana, Dukan ze smakiem, Przepisy dla diety dr Dukana. Poza tym poradnik jest bardzo przystępnie napisany i skonstruowany. Począwszy od odniesień do nauki poprzez własną praktykę, przykłady konkretnych problemów z pacjentami do dokładnego, szczegółowego wytłumaczenia samej idei diety, jej przebiegu i to co mnie podobało się najbardziej, rozpisania na poszczególne dni i posiłki wraz z podaniem wykazu przepisów na konkretne dania i potrawy. Podkreślając przy tym rolę ruchu, a przede wszystkim znaczenie najważniejszego składnika kuracji – konsekwencji w ograniczeniach żywieniowych do końca życia, której tak bardzo brakuje kuracjuszom.
Rozwiałam wszystkie wątpliwości. Odpowiedziałam sobie na wszystkie postawione pytania, ale… gdzieś z tyłu głowy zaczęło migać nowe.
Co na to wegetarianie?!
Na tym nie koniec literatury poświęconej diecie tak chwalonej przez 400 000 szczuplejszych kobiet i mężczyzn, jak głosi napis na przedniej okładce, bo na tylnej wydawnictwo poleca dwie kolejne pozycje:

 

 

A ostatnio na rynku ukazała się wersja diety przeznaczona specjalnie dla Polaków! Tacy jesteśmy wyjątkowi! Pozostaje więc tylko odchudzać się, a jeśli nie ma z czego, to z kości na ości.

 

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Poradnik

Tagi: