Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Śmiech morderców Breivik i inni – Klaus Theweleit

21 marca 2019

Śmiech morderców Breivik i inni: psychodram przyjemności zabijania – Klaus Theweleit
Przełożył Piotr Stronciwilk
Wydawnictwo Naukowe PWN , 2016 , 232 strony
Literatura niemiecka

Śmiech to zdrowie?
Niekoniecznie. Śmiech to także zwiastun śmierci. Zapowiedź jej grozy czuć w znanym, pozornie niewinnym, powiedzeniu – ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.
Zawsze jest nim morderca.
Oczywiście w świetle tej nowatorskiej publikacji, która odkrywa na nowo przyczynę, znaczenie i rolę śmiechu w przemocy i morderstwie. Podważa i obala dotychczasowe interpretacje naukowe zachowań przestępców, masowych morderców, dyktatorów, zamachowców czy terrorystów, proponując własne teorie. Wymienia osiem rodzajów śmiechu, przytaczając konkretne przykłady ludobójczych wydarzeń z dalekiej i bliższej historii opisywane przez mass media oraz w literaturze. Większość bardzo drastycznych. Dokładnie przygląda się i analizuje, czasami słowo po słowie, opisy śmiechu nazistów w czasie II wojny światowej, Andersa Breivika na wyspie Utøya, Czerwonych Khmerów w Kambodży, Radka Mladića w Srebrenicy, Hutu w Rwandzie, członków Państwa Islamskiego, strażników w ośrodku dla uchodźców w Abu Ghraib, nastolatek zaciągających się do Świętej Wojny, młodych rekrutów w dżihadzie, gangów na ulicach Los Angeles, strażników więziennych w Guantanamo i wiele, wiele innych opatrzonych konkretnymi nazwiskami przestępców. W opisach tych przypadków przytacza liczne cytaty (wyróżnione w tekście zmniejszoną czcionką) z artykułów prasowych, wypowiedzi morderców i świadków, wspomnień ofiar, fragmentów wywiadów i przemów sądowych, uzasadnień wyroków i wreszcie interpretacji tychże zachowań przez przedstawicieli nauk, zwłaszcza psychologów, psychiatrów i socjologów. Tworzy w ten sposób obiektywny obraz i ocenę zjawiska z różnych punktów widzenia po to, by nawiązać polemikę rozwiniętą w części drugiej, którą nazwał teorią. Każdemu z ośmiu rodzajów śmiechu (i jednocześnie rozdziałowi) przypisuje jedną lub dwie, własne teorie.
Bardzo odmienne od dotychczasowych interpretacji.
Na płaszczyźnie kultury, socjologii, psychologii, mediów i literatury sięga głęboko do fizjologii człowieka determinującej sferę psychiki i do struktury norm społecznych, jako środowiska jego funkcjonowania, by na bazie teorii homeostazy ciała ludzkiego i homeostazy socjokulturowej zbudować teorię przyczyn zachwiania stabilizacji i pustki zapełnianej ekstazą, której towarzyszy śmiech – orgiastyczne uczucie morderców. Buduje teorie socjologiczne tłumaczące zachowania przestępcze wynikające z patologi lub niewydolności wychowawczej rodziny oraz cienkiej i nietrwałej warstwy procesów cywilizacyjnych, dające w efekcie trzy typy tożsamości przestępcy, które nazwał – „puste miejsce”, „krwawa papka” i „black out”. Każda z nich prowadzi (z różną intensywnością) do natychmiastowego poczucia cielesnej ulgi, która toruje sobie drogę na zewnątrz w formie ekscesywnego śmiechu. Słyszą go ofiary, słyszymy i my w gazetach, filmach, powieściach i sztukach teatralnych. Autor wyraźnie przy tym podkreśla, że nie ma on nic wspólnego z religią czy jakąkolwiek ideologią, które są tylko dobrze wykorzystanym narzędziem do osiągnięcia własnego celu. Do poczucia pełni, stabilizacji oraz cielesnej ulgi i psychicznej równowagi. A jeśli już to wspólnie wyznawaną religią wydaje się raczej szyderczy śmiech. Pozwala mu to na odniesienia, porównania i upodabnianie opisywanych przestępstw, na przykład nazistów do czynu Andersa Breivika, czyniąc je ponadczasowymi i uniwersalnymi. Stąd podtytuł tej pozycji – Breivik: niezrzeszony esesman. Tym samym przeciwstawia się powszechnie przyjmowanemu w takich przypadkach poglądowi, że mordercy to psychopaci, narcyzi i dewianci seksualni, a tym samym pacjenci wymagający leczenia. Uważa to za podstawowy błąd w interpretacji przez współczesnych badaczy, twierdząc, że bariera, którą postawiono między „zupełnie normalnymi mężczyznami” a „szalonymi seryjnymi zabójcami”, jest czystą fikcją. (…) Mordowanie, tak jak mordowanie w skali masowej, jest integralną częścią bycia „zupełnie normalnym” typem człowieka – wszędzie tam, gdzie zawodzą moralne hamulce. Jest przy tym ironiczny i prześmiewczy wobec poglądów swoich partnerów w polemice. W niektóre zdania wkłada widoczny ładunek emocjonalny, nie bojąc się ferować takich zdań – Śmiać się chce, gdy cały szereg autorów – eksperci Browning, Goldhagen, Kuhl albo Walzer – przedstawiają światu te wnioski jako wielką rewelację. Gdzie oni żyją – na księżycu? – pyta, by zaraz w przypisie odpowiedzieć sobie – Nie, w uniwersyteckich instytutach. W ten sposób zarzuca im oderwanie się od szybko zmieniającej się rzeczywistości, w której rozwój Internetu ma kluczowe i decydujące znaczenie we współczesnych mordach. Stąd w zakończeniu autor umieszcza apel do czytelnika – Wszystko to nie tylko problemy „naukowe”, „dziennikarskie” lub po prostu polityczne. Żaden „polityk”, żaden „naukowiec”, żaden „dziennikarz”, żaden „analityk” nie jest w stanie ich rozwiązać raz na zawsze. To „my” (wszyscy „my”) musimy to robić w życiu codziennym.
Od siebie dodam – a zwłaszcza rodzice!
To trudna lektura nie tylko ze względu na innowacyjność interpretacyjną dotychczasowego dorobku naukowego, ale i sposób przekazywania i konfrontowania informacji z licznie cytowanymi źródłami. Na dodatek niektóre podane w oryginale bez tłumaczenia, wymagające więc znajomości języka angielskiego. Ale coś w tej teorii jest, co przemawia za nią w moim pojęciu. Coś, co zawsze podkreślam w porażkach wychowawczych – decydujące znaczenie w kształtowaniu osobowości człowieka ma przede wszystkim rodzina.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 

Śmiech morderców [Klaus Theweleit]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Popularnonaukowe

Tagi:

Przeszczepione życie – David Wagner

Przeszczepione życie – David Wagner
Przełożyła Agnieszka Walczy
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego , 2017 , 256 stron
Seria z Linią
Literatura niemiecka

Pełno krwi!
Krew w przełyku. Krew w łazience. Krew w karetce. Byłam tak samo zdezorientowana, jak bywa ten, u którego rozpoczyna się choroba, ale jeszcze o tym nie wie. W przypadku pacjenta W., bohatera i narratora tej retrospekcji, właśnie daje drastyczne objawy, bo wiedział, że choruje na przewlekłe agresywne autoimmunologiczne zapalenie wątroby od lat dziecięcych czyli od kilkudziesięciu już lat. To musiało skończyć się wreszcie koniecznością przeszczepienia wątroby. A mimo to, nawet z tak dużym doświadczeniem i wiedzą, choroba go zaskoczyła.
Dowiadywałam się o tym powoli.
Z odcinka na odcinek. Raz dłuższy, innym razem króciutki. Zaledwie na dwa zdania.

Ponumerowanych od 1 do 277, żeby w tym chaosie myśli, odnaleźć ciągłość wypadków życia przed przeszczepieniem i po przeszczepieniu. Oba oddzielone szarą strefą dwóch stron.

Ta pierwsza część bardzo mi bliska i znajoma, bo pokrywająca się z moimi doświadczeniami szpitalnymi, kiedy z ciekawością nowicjuszki poznawałam nowy świat środowiska szpitalnego, a z czasem rutynę codzienności lekarzy, pielęgniarek i pacjentów. W sposób realny. Jednocześnie bardzo mi odległy, ponieważ narrator ten mój realny odbiór widział totalnie odmiennie niż ja. Ubierał go w metafory i porównania, tworząc rzeczywistość fantastyczną, w której łóżko zamieniał na tratwę dryfującą po oceanie w rejsie przez szpital, w krainie Gdzieś Tam, ale i przez własne Ja. Leżąc na wyspie-łóżku wmyślał się w siebie i przemyśliwał na wylot. Gubił się w sobie. Nieśpiesznie błądził. Refleksyjnie zaglądał do najdalszych zakamarków ciała, duszy i umysłu, rozkładając myśli, odczucia fizyczne i emocje na czynniki pierwsze. Ta drobiazgowa autoanaliza służyła jednemu celowi – odnaleźć utraconą stabilizację i uporządkować świat w sobie i wokół siebie w obliczu zagrożenia życia, w którym zbrakło poczucia bezpieczeństwa, poprzez znalezienie odpowiedzi na podstawowe pytania egzystencjalne – …jaki to wszystko ma sens, skoro i tak zaraz umrę? W takim razie po co w ogóle istnieję? Po co człowiek w ogóle istnieje?
A pytań tego rodzaju było mnóstwo!
Analizując swoją przeszłość i teraźniejszość, narrator nie pominął żadnego aspektu życia w swoich dociekaniach, by ten sens swojego wyjątkowego położenia odnaleźć.
Druga część życia po przeszczepieniu wątroby była mi zupełnie obca, ale przez to, że nowa, bardzo ciekawa. Poszerzona o doświadczenia człowieka po otrzymaniu nowego organu, a dla pacjenta W., tożsamym z nowym życiem. Przeszczepionym życiem, jak nazywał je bohater i jak brzmi tytuł książki. Nowa, zdrowa wątroba stała się trzecią, obok narratora i choroby, bohaterką kolejnych odcinków myślowych, przynoszącą mnóstwo kolejnych, tym razem innego rodzaju, pytań o procedury, ale przede wszystkim o etykę transplantacji. Prowadził nieustanny dialog ze sobą i z wątrobą, pytając natarczywie – A ty, organie, czy naprawdę należysz teraz do mnie? Do kogo należy przeszczepiony organ? Został mi podarowany czy nadal jest własnością Eurotransplantu, kliniki albo kasy chorych? A może jest tak, że mam cię tylko przechować, zaopatrywać, dostarczać ci krew, opiekować się tobą? Narrator, na te i im podobne pytania, próbował odpowiedzieć sobie, by określić swój nowy status i tożsamość – chimery?, hybrydy?, replikanta? czy może nowego, ulepszonego, uzupełnionego człowieka?
Pomimo niepodważalnego cierpienia fizycznego i psychicznego, nie ma w tych zwierzeniach cierpiętnictwa. Autor potrafił wyważyć środek między realizmem a fantazją, zaangażowaniem emocjonalnym a dystansem, powagą a humorem (bo jest!), rozpaczą a nadzieją, pragnieniami a realizmem i wreszcie między śmiercią a życiem. Nie obciążając mnie emocjonalnym bagażem choroby, przekazał wewnętrzny świat chorego, pomagając zrozumieć, co się z nim dzieje i co czuje. Był przy tym bardzo wiarygodny, ponieważ ten swoisty dziennik choroby oparł na własnych doświadczeniach, a pomiędzy rozdziałami umieścił jej profesjonalny, medyczny opis. To jedna z tych terapeutycznych książek, którą śmiało można podsunąć bardzo choremu człowiekowi. Swoim chłodnym dystansem i spokojnym przekazem tłumaczy, odpowiada, wyjaśnia i prowadzi za rękę przez obszar nurtujących, bo ważnych i trudnych pytań.
Pomaga znaleźć sens w jednej z najbardziej bezsensownej sytuacji, jaką jest choroba.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść psychologiczna

Tagi: