Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Tel Awiw Noir – pod redakcją Etgara Kereta i Asafa Gawrona

21 marca 2019

Tel Awiw Noir – pod redakcją Etgara Kereta i Asafa Gawrona
Przełożyli Tomasz Korzeniowski , Zofia Stanisławska, Daria Boniecka , Juan Diego Ramirez, Agnieszka Maciejowska
Wydawnictwo Claroscuro , 2015 , 320 stron
Seria Strefa Cienia ; Podseria Noir
Literatura izraelska

Nie zrozumcie mnie źle – przez większość czasu i dla większości ludzi Tel Awiw to cudowne, bezpieczne miasto. – napisał Etgar Keret, redaktor i autor jednego z opowiadań, we wstępie do tej antologii.
To dosyć nietypowa zachęta do odwiedzenia jego ukochanego miasta, jak się o nim wyraził. Bo o ile poprzednie wydania książek z serii Strefa Cienia Noir miały zachęcić czytelników do wycieczek literackich, a może i dosłownych, w głąb najpopularniejszych metropolii świata, właśnie poprzez ukazanie ich mrocznej, niebezpiecznej czy wręcz zbrodniczej strony, o tyle w przypadku Tel Awiwu nie trzeba tego robić. Tel Awiw jest niebezpieczny i nie trzeba tego odkrywać. Trzeba wręcz uspokajać, jak uczynił to profilaktycznie autor wstępu, bo motyw zamachu terrorystycznego czy niepokojów społecznych, których najbardziej boją się odwiedzający, przewija się w niektórych opowiadaniach. W jednym staje się nawet wiodącym wątkiem ze spersonifikowaną śmiercią w roli głównej. Opowiadanie Śmierć w piżamie dla mnie najbardziej realistycznie oddało ducha czającej się niepewności i zagrożenia mieszkańców Tel Awiwu. Siła przekazanych emocji przyćmiła pozostałe 13 opowiadań pogrupowanych w trzech rozdziałach – Spotkania, Alienacje i Zwłoki. Były one dla mnie wręcz wskaźnikiem „normalności” i podobieństwa do innych miast opisanych w tej serii – Moskwy, Meksyku i Barcelony. 14 autorów, których dorobek zawodowy mogłam poznać dzięki króciutkim notkom biograficznym umieszczonym na końcu książki i dodatkowo wymienionym na okładkowym skrzydełku,

 

pokazało, że pomimo zagrożeń bombowych, życie w mieście toczy się normalnie czyli tak, jak w każdym innym zmagającym się z prostytucją, handlem narkotykami, morderstwami, korupcją, zamieszkami demonstrantów, przestępstwami w cyberprzestrzeni, widmami i duchami z przeszłości, problemem imigrantów, porachunkami gangsterskimi i alienacją ludzi wynikającą z orientacji seksualnej, pochodzenia czy odmiennych stanów świadomości i pojmowania świata. Każdy z wymienionych problemów-tematów, rozwijany w opowiadaniu odmiennym stylem przekazu i rodzajem narracji – dosadnym, realistycznym, oszczędnym lub metaforycznym, rozbudowanym, bogatym w odniesienia i skojarzenia, wprowadzał dynamikę i podkreślał różnorodność spojrzeń. Każde opowiadanie przekonywało mnie, że miasto niczym nie różni się od innych w swojej mroczności, że ma taki sam system „kanałów ściekowych” zbrodni , przestępstw i człowieczych nieszczęść.
A mimo to…
A pomimo tego uspakajającego zdania, otwierającego moje wrażenia z przygody literackiej z Tel Awiwem i dalszych zapewnień autora wstępu, że Tel Awiw nazywany jest Bańka Mydlaną, co symbolizuje odcięcie od targanego konfliktami kraju. W porównaniu z rozdartą wewnętrznie Jerozolimą, tykającą bombą nacjonalizmu, ksenofobii i religijnego fanatyzmu, Tel Awiw jest wyspą spokoju i rozsądku, to cały czas towarzyszyła mi Śmierć w piżamie w wymownym milczeniu obserwująca przy porannej kawie swoje przyszłe ofiary.
Ten wyjątkowy przewodnik po Tel Awiwie, którego siłę przekazu trzeba łagodzić uspokajającymi zapewnieniami o jego względnym bezpieczeństwie, ukazuje najciemniejsze zaułki w różnych dzielnicach zaznaczonych na tradycyjnie dołączonej mapce z miejscami akcji fabuły,

 

które tak naprawdę są ludnymi, publicznymi miejscami w pełnym słońcu – place, bulwary, kawiarnie, środki komunikacji, mieszkania. To czyni je przewrotnie najbardziej noir miastem, bo o ile w ślepe uliczki innych wchodziłam na własne życzenie, o tyle tutaj wchodzę do kawiarni, by wypić kawę obok Śmierci. Tak swojskiej, tak spowszedniałej, oswojonej i zawsze obecnej, że prawie niezauważalnej dla mieszkańców, skoro Etgar Keret na propozycję napisania opowiadań noir o Tel Awiwie zareagował – Tel Awiw Noir? To jakaś pomyłka. To najwspanialsze, najbardziej przyjazne i tolerancyjne miasto na świecie. Przyjazne i tolerancyjne do tego stopnia, że przy stoliku kawiarnianym pije się kawę poranną ze Śmiercią w piżamie, jak z dobrą, starą znajomą – muszę dodać od siebie.
Trzeba być obcokrajowcem, by tę nienormalną „normalność” zauważyć i być naprawdę przerażonym.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

A Etgar Keret nadal zachęca do przyjazdu!

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi:

Żałując macierzyństwa – Orna Donath

Żałując macierzyństwa: #regrettingmotherhood – Orna Donath
Przełożyła Elżbieta Filipow
Wydawnictwo Kobiece , 2017 , 310 stron
Literatura izraelska

   Kobiety muszą posiadać dzieci!

   Dla dobra kraju, bo niskie wskaźniki urodzeń generują koszty emerytur, więc jedno dla matki, jedno dla ojca i jedno dla kraju – apelował Peter Costello, australijski minister finansów, do swoich rodaczek. Nieposiadanie dzieci to egoistyczny wybór, jak w 2015 roku orzekł papież FranciszekJesteś kobietą. Musisz mieć dzieci!; Idź i poszukaj psychologa! – pisali internauci na forum „Kobiety, które nie chcą mieć dzieci”, na którym autorka publikowała swoje artykuły. I wreszcie nasze babcie, ciocie, koleżanki i matki, które jak mantrę powtarzają – Będziesz tego żałowała! Będziesz żałowała, że nie masz dzieci!

   Zewsząd ciśnienie, presja i brak wyboru.

   Bo macierzyństwo dla kobiety to najpiękniejsza droga pod słońcem. Jedyna prowadząca do wypełnienia i zwieńczenia ideału kobiety-matki. Jedyna dająca poczucie spełnienia, radości, miłości, pociechy, dumy i satysfakcji. Nigdy żalu! Gloryfikacja tej kobiecej roli jest powszechna i w pełni akceptowana przez wszystkich.

   Czy aby na pewno?

   Autorka naruszyła to tabu. Odkryła i ukazała ciemną stronę macierzyństwa, powołując do istnienia nieakceptowalne zjawisko, o którym zabrania się nie tyle mówić i go wyrażać, ile w ogóle istnieć.

   Żal bycia matką.

   Ujęła go w wyrażeniu „żałując macierzyństwa”, uważając, że tak sformułowane, zawrze w sobie żal kobiet po urodzeniu dzieci i życzenia sobie powrotu do bycia niczyją mamą. Swoje badania przeprowadziła w latach 2008-2013 w Izraelu o najwyższym współczynniku dzietności spośród krajów rozwiniętych. Kraju najbardziej ideologicznie przesiąkniętym doktryną religijną – bądź płodna i rozmnażaj się – mającą swoje odzwierciedlenie w ideologicznych dekretach militarnych, nacjonalistycznych i syjonistycznych oraz w powszechnie stosowanych technikach reprodukcyjnych. W badaniach posłużyła się wywiadami pogłębionymi z 23 kobietami w wieku 26-73 lata. Tą małą ilością grupy badawczej nie zamierzała prezentować reprezentatywnej próby pozwalającej na tworzenie generalizacji na temat „Matek”. Wręcz przeciwnie. Celem jej badań od początku było nakreślenie złożonej mapy drogowej, która pozwoli matkom z różnych grup społecznych „zlokalizować same siebie”, dopuszczając istnienie różnorodnych macierzyńskich doświadczeń.

   W tym – „żałowanie macierzyństwa”.

   Autorka przypomniała, że istnieje coś takiego, jak krzywa Gaussa obiektywnie obrazująca rozkład ilościowy każdego zjawiska społecznego. Również macierzyństwa z jego skrajnościami, którego jeden koniec tkwi współcześnie w mroku. Do tego stopnia niewidoczny, że aż nieistniejący w świadomości społecznej. Publikacja autorki wyłania go z cienia i, niczym punktowy reflektor, skupia całą swoją uwagę na jednej skrajności krzywej – braku potrzeby bycia matką. Na różnych i różnorodnych drogach stawania się nimi wbrew wolom kobiet. Na braku zmiany postawy wobec negacji macierzyństwa nawet po urodzeniu dzieci, którą jedna z badanych podsumowuje – cierpię, będąc matką i nic na świecie nie uczyni tego wartościowym, a druga dodaje – Nie ma na świecie żadnego powodu, by mieć dzieci. Ogólnie mówiąc? Cierpienie jest zbyt głębokie, trud jest zbyt wielki, a ból jest zbyt dogłębny, żebym tak po prostu mogła cieszyć się teraz w obliczu starości. To tyle. Skupia się również na macierzyństwie jako traumie prowadzącej do fizycznej i psychicznej utraty zdrowia – złego samopoczucia, depresji, zmęczenia czy kryzysu emocjonalnego. Na prawie do mówienia o braku posiadania „genu matki” i o błędzie zostania nią. Na wykorzystywaniu idei matczynej miłości jako formy opresji do osiągania określonych celów – politycznych, religijnych, społecznych czy ekonomicznych. Na prawie do wyboru bycia niczyją mamą bez narażania się na uprzedzenia, stereotypy, sankcje i kary. I wreszcie, na prawie do „zbrodni” braku wyrzutów sumienia z powodów nieposiadania dzieci. Bo według jednej z badanych kobiet, zbrodnią jest nie mówić prawdy nam samym i tym, których urodziliśmy. Zbrodnią jest umrzeć i odejść z mroczną tajemnicą, która nie może być powiedziana, napisana lub wyjawiona. Zbrodnią jest zaprzeczać ich uczuciom – dodam od siebie. Zbrodnią jest zatajać przed kobietami drogi alternatywne wobec macierzyństwa i istnienie pełnej wiedzy na jego temat chociażby w takich pozycjach, jak Wyznania upiornej mamuśki Jill Smokler. Przy czym autorce nie chodziło o gloryfikację żałujących matek i stanu bezdzietności. Przede wszystkim chciała odpowiedzieć na dwa ważne pytania – Jakie są konsekwencje przemilczania żalu nad macierzyństwem?Kto płaci cenę za próbę udawania, że on nie istnieje?

   I odpowiada na nie.

   Nie tylko poprzez analizę poruszanych zagadnień, ale przede wszystkim poprzez licznie cytowane wypowiedzi badanych kobiet, którym autorka po raz pierwszy na to pozwala, dając prawo publicznego zabrania głosu.

   Warto się w niego uważnie i refleksyjnie wsłuchać.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Książkę wybrałam spośród bestsellerów księgarni Tania Książka.

Żałując macierzyństwa [Orna Donath]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Popularnonaukowe

Tagi: