Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Mroczne szepty – Jo Macgregor

17 lipca 2019

Mroczne szepty – Jo Macgregor

Przełożył Grzegorz Gołębski

Wydawnictwo Kobiece , 2019 , 324 strony

Literatura amerykańska

   Symetryczna plama krwi na okładce sugerowała dwie intrygujące rzeczy.

   Po pierwsze akcja thrillera będzie rozgrywała się w gabinecie psychologicznym, bo przypominała rysunki testu projektującego Rorschacha stosowanego przez psychologów w diagnozie klinicznej, a autorka, poza pisaniem powieści, pracuje jako psycholog doradczy, zajmując się ofiarami przestępstw i traumy. Jednak tą drugą, bardziej istotną rzeczą była idealna symetria graficznej plamy. Zanim jednak główna bohaterka, młoda psycholog Megan Wright to odkryła, była przekonana, że stosowane przez nią metody leczenia psychiki jej pacjentów były na tyle wystarczające, by ich skutecznie zdiagnozować, a potem pomóc wyjść z traumy. Przez długi czas nie zorientowała się, że jednym z nich był lekarz. Ginekolog z kliniki, w której pracowała. Psychopata, który skrzywdził jej inną pacjentkę Altę, okaleczając jej genitalia. Prywatne śledztwo, którego się podjęła, prowadziła metodami nieakceptowanymi przez sąd, często łamiąc prawo, by zdobyć potrzebne informacje. Dodatkowo tajemnica terapii utrudniała oficjalne wniesienia oskarżenia. A było o co obwiniać, ponieważ okazało się, że Alta nie była jedyną ofiarą ginekologa-psychopaty. Megan musiała wykazać się umiejętnością przewidywania i wiedzą psychologiczną, by nie tylko pomóc innym kobietom, ale samej uciec spod rzeźnickiego skalpela oprawcy kobiet.

   Autorka umiejętnie budowała napięcie, które rosło w miarę pojawiania się nowych bohaterów, wnoszących coraz więcej emocji do akcji oraz informacji niespodziewanie zmieniających kierunki rozwijanych wątków. Czasami okazujących się złudnymi, chociaż prawdziwymi. Nie ukrywała jednak tożsamości doktora przede mną oraz jego motywacji naprawiania „niedoskonałości” ciał pacjentek, a tym samym świata pełnego brzydoty, felerów i asymetrii. Wplotła jego narrację, by pokazać przyczyny kształtujące osobowość psychopatyczną, odkrywając myśli i przywołując jego wspomnienia z dzieciństwa. Uzupełniając je informacjami na temat zasad wychowania, mającymi decydujący wpływ na kształtowanie się osobowości dziecka, a potem dorosłego, pokazała, jak bardzo dzieciństwo determinuje dorastanie. Jakie skutki powoduje zaprzeczanie emocjom dziecka i ich skuteczne tłumienie. Jak potężną moc budowania lub destrukcji mają słowa kierowane do dziecka. Nie bez powodu autorka mottem tej historii uczyniła myśl znanego psychoanalityka.

To o tym najgłębszym, patologicznym smutku jest ta opowieść.

Książkę wybrałam spośród nowości księgarni Tania Książka.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: ,

Tak to już jest – Laurie Frankel

15 lipca 2019

Tak to już jest – Laurie Frankel

Przełożył Dariusz Żukowski

Wydawnictwo Poradnia K , 2019 , 464 stron

Literatura amerykańska

   Rosie pragnęła dziewczynki.

   Może dlatego, że miała już czterech chłopców, a może dlatego, że chciała sobie zrekompensować śmierć ukochanej siostry w wieku dziecięcym. Zaczarowywała rzeczywistość, robiąc wszystko to, co nakazywała kobieca tradycja ustna, by pomóc naturze sprowadzić ją na świat. Mimo że była lekarką o bardzo racjonalnym podejściu do życia, ustawiła łóżko ze wschodu na zachód, karmiła męża łososiem, czerwonym mięsem i słonymi przekąskami, kładła drewnianą łyżkę pod łóżko i stosowała pozycję misjonarską w seksie uprawianym koniecznie popołudniami. Zalecane powstrzymywanie się od orgazmów uznała jednak za nadgorliwość w dążeniu do poczęcia dziewczynki. Wszystko na próżno.

   Urodziła Claude’a.

   Chłopca, który w wieku kilku lat powiedział, że w dorosłości chce zostać dziewczynką. Za tym wyznaniem pojawiły się prośby o sukienki, spinki we włosach i dziewczęcy ubiór noszony na co dzień. Rosie i jej mąż Penn okazali się rodzicami, o jakich marzy każde transgenderowe dziecko – wzorcowymi w postępowaniu z tak nietypową pociechą. Akceptowali, rozumieli, wspierali, pomagali, kierowali, wyjaśniali, tłumaczyli i pozwalali Claude’owi być Poppy. A mimo to ścieżka życia ich dziecka i rodziny okazała się bardzo trudna i pełna cierpienia.

   Autorka budując nietypową rodzinę z punktu widzenia społeczno-kulturowego, pokazała, że idealni rodzice dziecka z dysforią płciową, które staje się queer, to nie wszystko, czego potrzeba, by było sobą. Realizowało się, spełniało i było po prostu szczęśliwe. Ukazując ich otwartą postawę rodzicielską, nieukrywającą tożsamości dziecka, pokazała, że problem leży w braku akceptacji dla odmienności na zewnątrz, w społeczeństwie. Zmieniając tę postawę na ukrywającą tajemnicę rodziny w nowym miejscu zamieszkania, tylko ten problem pogłębili. Żadne z tych postępowań nie okazało się dobrym, bo najlepszym rozwiązaniem było stawić czoło obowiązującym normom kulturowym w środowisku. Rola rodziców miała ograniczać się do wsparcia dla dorastającego dziecka i nauczenia, jak żyć w zastanym świecie, pozostając szczęśliwym. Nie demonizowała jednak ogromu ciężaru rodzicielskiego trudu, pokazując go jako czas zaczarowany, bajkowy, tyle że upływającym w realnym świecie. Magią, ale bez czarodziejskiego pyłu i zaklęć.Do zrozumienia tego aspektu wychowania wprowadziła narrację bajkową prowadzoną przez Penna, który będąc zawodowym pisarzem, uczynił z rytuału wieczornego opowiadania dzieciom jednej i tej samej historii tradycję tworzenia baśni odzwierciadlającej dzieje ich rodziny, napotykanych problemów i metod ich rozwiązywania. Każdy mógł ją budować, dodając postacie i wątki oraz zakończyć dowolną puentą. W ten sposób autorka ukryła w fabule i jednocześnie przekazała jedną z najważniejszych zasad pedagogiki – probabilizm.    

   Nieprzewidywalność ostatecznego efektu wychowania.

   Nikt nie może zagwarantować pewności realizacji z góry założonego celu, ale może zrobić wszystko, by ułatwić dziecku próby jego osiągnięcia. Rodzice mają być ambasadorami jego potrzeb w rozwoju utrudnionym przez restrykcyjne normy kulturowe. To trudne nie tylko dla dziecka, ale również dla rodziców. Ten lęk, rozdarcie, niepewność, rozpaczliwe poszukiwanie możliwości, pojawiające się naprzemiennie z miłością, troską, dumą, radością i chwilami szczęścia, autorka potrafiła idealnie pokazać, ponieważ sama jest matką transgenderowego dziecka. Zaprzeczyła jednak w słowie od autora, że powieść ma cokolwiek wspólnego z jej życiem osobistym. Mimo to emocje są te same i to w nich kryje się prawda o rodzinach z dzieckiem transgenderowym. Widać to w kolejnym zdaniu – Jestem niesamowicie dumna z mojego dziecka, ale truchleję na myśl o tym, jak ludzie będą się do niego odnosić – dziś, za rok i na każdym etapie krętej drogi jego życia.

To jest najważniejsza prawda, którą udało się jej bardzo emocjonalnie pokazać w tej powieści.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Przeczytaj fragment

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: , ,

Stranger Things: ciemność nad miastem – Adam Christopher

30 czerwca 2019

Stranger Things: ciemność nad miastem – Adam Christopher

Przełożyła Paulina Braiter

Wydawnictwo Poradnia K , 2019 , 458 stron

Literatura amerykańska

   W domku dziadka Hoppera panowała cisza.

   Ukrytym w lesie na obrzeżach Hawkins gdzieś w stanie Indiana. To tutaj zamieszkał James Hopper po powrocie z Wietnamu. To stąd wyruszył do Nowego Jorku, by ponownie do niego powrócić. To tutaj ukrywał Nastkę, zanim oficjalnie stał się jej opiekunem. To w nim próbował stworzyć rodzinę z przybraną córką. To pod deskami jego podłogi Nastka odkryła pudełka z przeszłością przybranego ojca i nie odpuściła, dopóki nie zgodził się na opowieść z przeszłości. Sprzyjały jej nie tylko wyjątkowa dociekliwość, upór oraz umiejętność zadawania prostych i celnych pytań, ale też czas grudniowy. Świąteczne dni, które Hopper znosił wyjątkowo ciężko. Nastka, opatulona w koce i wpatrzona w siedzącego w fotelu Hoppera, była dobrym słuchaczem. W wielu aspektach swojej osobowości dorównywała dorosłym. Potrafiła podążać za akcją i wysnuwać trafne wnioski, dopytując o szczegóły. Stała się moim moderatorem intymnego spotkania.

   I stał się cud!

   Ten zamknięty w sobie mężczyzna otworzył się. Chciał by Nastka poznała prawdę, ale zrobił to również dla siebie. Opowiedział jej o mrocznym okresie swojego życia. O kilku lipcowych dniach 1977 roku, kiedy pracował jako detektyw w nowojorskim wydziale zabójstw, trafiając na seryjnego mordercę. Jego zabójstwa przypominały rytuał, którego charakterystycznym znakiem modus operandi stały się ręcznie kaligrafowane karty Zenera badające zdolności telepatyczne człowieka.

Po jednej dla każdej ofiary. Dochodzenie wraz z partnerką Delgado z czasem stało się bardzo niebezpieczne, bo prowadziło do tajnych służb i nowojorskiego gangu, a pierwsze trupy były tylko zapowiedzią kolejnych śmierci. Dla osoby niewtajemniczonej w świat serialu Stranger Things mogło przypominać ściganie chorego psychicznie psychopaty ogarniętego obsesją nadciągającej nad miasto ciemności. Dla mnie, fanki serialu, było dobrze odczytaną zapowiedzią początku wydarzeń, które miały miejsce prawie dekadę później, a z którymi zmierzyli się Hopper i Nastka. Drugą odsłoną i zdecydowanie lepszą niż pierwsza Stranger Things: mroczne umysły, którą dopowiedział kolejny autor, z przeszłości tym razem mojego ulubionego bohatera – naczelnika policji w Hawkins. Tajemniczego twardziela, o którym wiedziałam tylko tyle, że od prawie siedmiu lat próbuje pogodzić się z faktem nie do pogodzenia – utratą córki. Nie mogę jednak powiedzieć, że dowiedziałam się wszystkiego. W domku dziadka Hoppera, pod podłogą, pozostało jeszcze wiele pudeł do odkrycia.

   I niech tak pozostanie!

   Nagi bohater to nieciekawy bohater, zwiastujący koniec historii. A przecież ona trwa nadal.

Właśnie ukazuje się trzeci sezon serialu.

A tuż przed premierą pierwszego odcinka, premiera tej książki z kolejną opowieścią ze świata filmu. Dopowiedzeniami, które pomogły mi przetrwać czas oczekiwania na kolejne odcinki.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Dla młodzieży

Tagi: ,

Judasz – Tosca Lee

26 czerwca 2019

Judasz – Tosca Lee

Przełożyła Anna Wawrzyniak- Kędziorek

Wydawnictwo Święty Wojciech , 2016 , 338 stron

Literatura amerykańska

   Alternatywne życie Judasza!

   Wcześniej poznałam takie, czytając Diabła i byłam zachwycona stylem przekazu autorki. Kolejne wyzwanie brzmiało równie intrygująco. Zwłaszcza że o tej postaci biblijnej wiemy bardzo mało. Reszta to domysły i spekulacje biblistów oparte na poszlakach. Jednak te kilka niepodważalnych faktów, jakie znajdujemy w Biblii, jest na tyle ważnych, że dobrze wpisały się w pamięć ludzką. Tylko i wyłącznie negatywnie.

   W kontekście zdrady.

   Dlaczego więc Jezus określił go, jako jedynego spośród swoich uczniów, mianem przyjaciela? Na to i na wiele innych pytań autorka próbuje odpowiedzieć w tej opowieści, do której przygotowywała się merytorycznie przez półtora roku. Nie na wszystkie odpowiada wprost. Raczej tworzy wiele nowych możliwości do interpretacji. A wszystko po to, by ukazać Judasza tylko człowiekiem. Z dramatyczną przeszłością, która wpływa na jego myśli, pragnienia, postępowanie i postawy. Na jego decyzje i wybory podejmowane w przyszłości. Jego biografię buduje na tragicznych przesłankach mających wpływ na jego osobowość. Z wadami i zaletami, które tworzą dynamikę postaci próbującej dostosować się do nietypowych i niecodziennych wydarzeń. Często wymykających się ludzkiej logice i postrzeganiu. Próbuje zrozumieć nieprzewidywalne, sprzeczne, bluźniercze i prowokacyjne postępowanie Jezusa mówiącego przypowieściami i zagadkami. Kocha go, a rozum nakazuje go chronić przed samym sobą. Szuka dróg wyjścia z coraz bardziej niebezpiecznej sytuacji. Chciał dobrze.

   Wyszło źle.

   Stał się ofiarą pułapki wrogów Jezusa. Ten moment grozy uświadomienia sobie tego pięknie ukazał Nikołaj Gay na obrazie Judasz.

Potomność zapamiętała nie dramat uwikłanego człowieka, a jedno – zdradę. To inne proponowane spojrzenie przez autorkę czyni go bardzo bliskim, zrozumiałym i zmusza do zadania sobie pytania – jak zachowałbym się na miejscu Judasza? Dobrze oddane napięcie ówczesnych zdarzeń, narastająca niepewność i poczucie zagrożenia, bezsilność wobec narastającej agresji prześladowców Jezusa, presja rodziny, sprawiły, że można poczuć emocje Judasza i zrozumieć jego rozpaczliwe poszukiwania obrony człowieka, którego kochał i chciał uchronić przed nieuniknionym. Nawet poprzez układy z wrogiem. Można dotknąć tajemnicy miłości. Tej idealnej – Bożej i tej ułomnej – ludzkiej.

   Przeczytać alternatywną opowieść o sobie samym.

Powieści można wysłuchać w interpretacji Krzysztofa Gosztyły.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść historyczna

Tagi: , ,

Pieszo i beztrosko – Bonnie Smith Whitehose

17 czerwca 2019

Pieszo i beztrosko: o sztuce spacerowania – Bonnie Smith Whitehose

Przełożyła Magdalena Witkowska

Wydawnictwo SQN , 2019 , 230 stron

Literatura amerykańska

Jak wynika z badania przeprowadzonego w 2014 roku przez dwóch naukowców z Uniwersytetu Stanforda, podczas spacerowania poziom kreatywności człowieka podnosi się średnio o 60 procent.

To niejedyna korzyść, jaką daje spacer. Autorka wymienia ich jeszcze kilka, wyróżniając jedną, która zainspirowała ją do stworzenia tego przewodnika.

To detoks.

Koncepcja „pieszo i beztrosko” jako antidotum na szalone czasy życia w pośpiechu. Sztuka spacerowania jako oderwanie się od komputera i technologii.

Podręczny i poręczny, niewielkich rozmiarów, pięknie wydany, w twardej oprawie, z tasiemką, w zielonej tonacji przewodnik, który można zabrać ze sobą w trasę razem z długopisem, bo mnóstwo w nim miejsca na własne notatki i przemyślenia. Podzielony na sześć tematycznych części odpowiada zagadnieniom, które można praktykować w dowolnym momencie w zależności od potrzeby – świadomość otoczenia, samopoczucie, uważność, badanie świata  czy medytacja.

Każdy z nich poprzedza cytat oraz krótkie wprowadzenie autorki. Treść stanowią myśli bardziej lub mniej znanych osób, ale zawsze nawiązujące do spacerów, wędrowania i chodzenia.

Niektóre z nich są bardzo krótkie, inne długie, ale zawsze opatrzone komentarzem autorki oraz kilkoma wypunktowanymi zadaniami do wykonania. Niektóre cytaty pozostawia bez słów własnych, zostawiając przestrzeń do interpretacji osobistej czytelnika.

Czasami jest to obszerna wypowiedź na jednej stronie,

a czasami krótka na dwóch stronach. To dlatego autorka pozostawia dowolność wyboru części, zagadnienia lub myśli w zależności od upodobania i potrzeby spacerującego.

   Również inspiruje!

Powołuje się na osoby, które poprzez spacer poukładały sobie życie tak, jak Cheryl Strayed na szlaku Pacific Crest Trail, o której niedawno oglądałam film Wild z Reese Witherspoon w roli głównej. John Francis, który zakładając organizację Planetwalk, działa na rzecz ochrony środowiska. Kto wie, może efektem spotkania z tą książką będzie wyruszenie na szlak Appalachów albo zanurzenie się w którymś z labiryntów opisanych na stronie Labyrinth Locator?

   Jest z czego wybierać!

   Mnie najbardziej spodobał się znany mi pomysł Między półkami. Namawia w nim do spaceru pomiędzy regałami  w najbliższej bibliotece. Wędrowania pomiędzy działami bez pośpiechu i uważnie, sięgając po różne tytuły i spacerując w głąb ich treści. Z doświadczenia wiem, że warto, bo tak właśnie robię. Zawsze wychodzę z ciekawym tytułem i wewnętrznym spokojem. Polecam molom książkowym, zabieganym i tym, którzy dopiero zaczną przygodę ze sztuką spacerowania. To dla mnie również praktyczne wskazówki, jak osiągnąć stan i wiedzę, dzięki którym Annie Dillard napisała Pielgrzyma, a na którą powołuje się autorka zainspirowana jej lekturą w wieku szesnastu lat, o czym przeczytałam na stronie autorskiej. Miałam wrażenie, że czytam wręcz instrukcję, jak osiągnąć stan dziecka, które się właśnie nauczyło trzymać głowę w górze, rozgląda się wokół siebie z autentycznym i niczym nieskrępowanym zdumieniem. Nie ma zielonego pojęcia, gdzie jest – ale niewątpliwie zamierza się tego dowiedzieć.

   Warto z pomocą autorki odnaleźć w sobie to dziecko, to miejsce wewnątrz, tę ścieżkę do krainy obfitości, by nie przejść przez życie w amoku.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Poradnik

Tagi: , ,

Trucizna – Eleanor Herman

3 czerwca 2019

Trucizna: czyli jak pozbyć się wrogów po królewsku – Eleanor Herman

Przełożyła Violetta Dobosz

Wydawnictwo Znak Horyzont , 2019 , 432 strony

Literatura amerykańska

   Makabryczna i fascynująca!

   Świat niezrównanego piękna i obrzydliwego brudu. Makabreski i uroku. Odoru i zapachu. Trupiego czaru dla turpistów. Mogłabym tak jeszcze długo wymieniać pojęcia określające tę opowieść o truciznach, jej skutkach i antidotum na ich działanie. Nie tylko tych podawanych skrycie doustnie w jedzeniu i napojach, ale również tych wchodzących w skład kosmetyków, praktyk medycznych i… w brudzie. W miarę czytania porzucałam obraz pięknych komnat pałacowych, jaki wmówiły mi filmy historyczne, na rzecz rzeczywistego stanu ówczesnej higieny przedstawionej przez autorkę – komnat i schodów pełnych odchodów ludzkich i zwierzęcych, brudnego i śmierdzącego ciała unikającego kąpieli uznawanej za szkodliwą, włosów rojących się od wszy, które obecne tylko na głowie u wielu wspomagają zachowanie zdrowia, gdyż konsumują wiele szkodliwych humorów. Jeśli do tego dołożyć ołów, rtęć, antymon i arsen w pomadach, pudrach i bielidłach oraz w medykamentach wzbogacanych o odchody zwierząt, ludzką krew i tłuszcz, to robi się nie tylko zabójczo, ale i groteskowo. Czasami śmiesznie, kiedy napotykałam takie rady – Cierpiącym na hemoroidy lekarze zalecali gładzenie ich odciętą dłonią nieboszczyka.

   Nic dziwnego, że przy braku wiedzy medycznej i profilaktycznej, każdy zgon wpływowej, znanej osoby był podejrzany i z reguły ogłaszany jako otrucie.

   Autorka przyjrzała się kilkudziesięciu postaciom historycznym, których portrety poprzedzały rozdział im poświęcony, w tym Napoleonowi, Amadeuszowi Mozartowi i Iwanowi Groźnemu, weryfikując na nowo przyczynę ich zgonu. Swoją wiedzę konsultowała ze specjalistami – historykiem medycyny oraz doktorem medycyny specjalizującym się w diagnozowaniu chorób śmiertelnych. W ten sposób stworzyła nowe zakończenia ich losów. Umieściła je w ówczesnych warunkach politycznych, religijnych i społecznych. Przytoczyła okoliczności ich chorób, ich przebieg oraz ówczesne autopsje i diagnozy medyków, które skonfrontowała ze współczesną wiedzą medyczną, wykorzystującą najnowsze metody analizy kości i włosów.

   Wyniki? – nie zdradzę!

   To trzeba prześledzić. Zwłaszcza że autorka posiada dar opowieści z zacięciem sensacyjnym i dużym poczuciem humoru.

   Chociaż do czasu.

   Ostatnia część Trucizna w historii najnowszej trochę go studzi, bo okazuje się, że metoda eliminacji wrogów politycznych przez otrucie nadal jest stosowana w naszych czasach. Autorka nawiązała do znanych z mediów doniesień o otruciu lub jej próbie Wiktora Juszczenki, Anny Politkowskiej, Aleksandra Litwinienki, Jasira Arafata czy Siergieja Skripala. Jak się okazuje postęp wiedzy i technologii wyeliminował lewatywy z kwasu siarkowego na rzecz skuteczniejszych i bardzo trudnych do wykrycia związków chemicznych i środków radioaktywnych. Renesans trucizny tylko w polityce nie czyni jednak zwykłego człowieka bezpiecznym. Jak sama autorka napisała – Możemy się śmiać z ołowianego bielidła do twarzy, rtęciowych lewatyw czy arsenowych toników, ale przyszłe pokolenia z pewnością wyśmieją to, jak sami trujemy się chemioterapią i wszystkim tym, o czym jeszcze nie wiemy, a co w naszych nowoczesnych społeczeństwach przyczynia się do zwiększenia częstości występowania nowotworów, autyzmu czy demencji. Nie brzmi wesoło. Brzmi poważnie.

    Wręcz śmiertelnie.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Książkę wybrałam spośród nowości księgarni Tania Książka.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Popularnonaukowe

Tagi: , ,

Pielgrzym nad Tinker Creek – Annie Dillard

25 maja 2019

Pielgrzym nad Tinker Creek – Annie Dillard

Przełożył Maciej Świerkocki

Wydawnictwo Literackie , 2010 , 408 stron

Literatura amerykańska

   Więc może by tak napisać książkę o przyrodzie?

   Zastanawiała się autorka. Miała ku temu doskonałe warunki. Mieszkała nad Tinker Creek, strumieniem płynącym w dolinie w górach Blue Ridge w Wirginii, w Appalachach. Dobrze jej się tam żyło, pracowało, pisało i odpoczywało, a otaczająca natura dostarczała obfitego materiału do rozmyślań, medytacji, rozważań i notowań. Jak sama zastrzegła, nie była uczoną. Chciała przybrać pozycję niemowlaka z zadziwieniem rozglądającym się wokół ze szczerym i otwartym spojrzeniem. Założyła sobie – Będę snuć w niej różne opowieści i przedstawiać rozmaite pejzaże tej po trosze ujarzmionej doliny; będę z bojaźnią i drżeniem penetrować jej mroczne zakamarki, których próżno byłoby szukać na mapie, bezbożne warownie, do jakich prowadzą takie opowieści, oraz widoki przyprawiające o zawrót głowy.

   Słowa dotrzymała.

   Pulsująca przyroda wypełniała po brzegi każdą stronę książki. Pokazana w rytmie pór roku ukazywała jej urodę w zależności od pory dnia i warunków atmosferycznych. Przyglądała się jej z bardzo bliska, opisując szczegóły oglądanych zjawisk, procesów, zwierząt i roślin, by nagle oddalić się na odległość Księżyca i spojrzeć na Ziemię z jego punktu widzenia, by nauczyć się patrzeć na świat szerzej, objąć go wzrokiem, zobaczyć go naprawdę i opisać, co się tutaj dzieje. Realne sceny przetykała licznymi metaforami, w których brała górę jej poetycka natura. Miała świadomość przekładania języka badacza na język emocji, pisząc – Naukowiec nazywa go drugim prawem termodynamiki. Poeta powiada: „Ta siła, która przez zielony lont prze kwiaty, prze mój zielony wiek. Miałam wrażenie, że oglądam film przyrodniczy z narracją nawiązującą do ciekawostek, zagadek i zaskoczeń ze świata przyrody.

   To bardzo złudne wrażenie.

   Każdy rozdział bowiem krył w sobie ogrom treści filozoficznej. To w tytułowym słowie „pielgrzym”, kryło się przesłanie treści. Autorka jednak zaprzeczyła, by nazywać ją eseistką, a jej książkę zbiorem esejów. Dla niej to coś w rodzaju teodycei. Rozważań, w których próbuje pogodzić dwa sprzeczne ze sobą poglądy w teologii – atrybuty dobrego Boga i zła, które dopuszcza do istnienia.

   To wyznaczyło podział treści na dwie części.

   Pierwszej zawierającej apoteozę życia, płodności, radości, chwili, tworzenia i prostoty istnienia oraz drugiej, w której poruszyła problem śmierci, złożoności, przemijania, bólu, cierpienia,  brutalności i ciemnej strony natury. W ten sposób próbowała odpowiedzieć na pytanie – Czy świat jest życiotwórczy, czy raczej śmiercionośny?

   To dlatego treść uważa się za trudną w odbiorze. Pełną myśli i cytatów filozoficznych i teologicznych, w których autorka powołuje się na autorytety także ze świata literatury. W cudowny sposób łączyła również kreacjonizm z ewolucjonizmem, powołując się na Biblię i Koran.

Tak jakby jeden Bóg wszystkich religii stworzył świat, a potem pozostawił go własnemu rozwojowi.

   Nic dziwnego, że pozycja uchodzi za niszową w odbiorze. Wymagającą od czytelnika wysokiego poziomu rozwoju emocjonalnego i intelektualnego, który nie ma nic wspólnego z wiekiem. Autorka napisała ją w wieku dwudziestu siedmiu lat, myśląc, że przeczyta ją co najwyżej dziewięciu albo dziesięciu mnichów. Tymczasem doczekała się Nagrody Pulitzera oraz rzeszy czytelników, których liczba rośnie pomimo upływu lat od daty premiery w 1974 roku. Myślę, że nadal będzie rosła w miarę przyśpieszania tempa życia i nasilającego się konsumpcjonizmu i materializmu, ponieważ książka pomaga odnaleźć się w otaczającym nas świecie, odzyskać równowagę w chaosie i ostry punkt widzenia na życie i śmierć w kontekście jednostki i otaczającej ją natury.

   Wytłumaczyć świat na nowo, jak zagubionemu dziecku.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Popularnonaukowe

Tagi: ,

Duchowe życie psów – Andrew Root

19 maja 2019

Duchowe życie psów – Andrew Root

Przełożyła Urszula Gardner

Wydawnictwo Kobiece , 2019 , 188 stron

Literatura amerykańska

   Wzruszyłam się!

   Pierwsza scena pokazująca odejście wieloletniego przyjaciela rodziny Rootów, czarnego labradora Kirby’ego, rozdarła mi serce. Szczególnie zachowanie Owena, syna autora, który pozostał przy psie z nosem przytkniętym do nosa przyjaciela i wpatrzonym w jego oczy, do ostatniego oddechu zwierzaka, by w chwili odejścia uczynić nad nim znak krzyża. Ten liturgiczny gest dziecka bardzo głęboko zapadł w serce i umysł autora. Pamięć o niej nie dawała spokoju przede wszystkim protestanckiemu teologowi chrześcijaństwa, jakim był z zawodu. Zwłaszcza że większość swojej kariery poświęcił na próbę przeniknięcia duchowości dzieci i młodzieży. Postanowił na chwilę porzucić prace nad publikacjami poważnymi i odpowiedzieć na jedno „niepoważne”, ale stale nurtujące go pytanie.

   Czy psy posiadają duszę?

   W publikacjach naukowych dotarł do jednego zdania sformułowanego przez zoologa i laureata Nagrody Nobla Konrada Lorenza – Cały urok psa (…) polega na głębi jego przyjaźni i sile więzi duchowych, które łączą go z człowiekiem. Autor szybko zdał sobie sprawę, że ta luźna uwaga na temat duchowych więzi między psem a człowiekiem, zupełnie niezgłębiona i nieuargumentowana, ale potwierdzająca jego hipotezę, miała wielu przeciwników. Filozof Kartezjusz, behawiorysta Burrhus Skinner, fizjolog Iwan Pawłow, włącznie z przełożonym autora, szefem katedry luterańskiego seminarium, jednogłośnie twierdzili – pies to napędzana żarciem żywa maszyna, kształtowana przez bodźce i reakcje. Z pomocą w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o duchowość psów przyszli mu współcześni badacze zwierząt, którzy zaczęli rozwijać etologię poznawczą. Powołując się na najnowsze wyniki ich badań, omówił psie pragnienie przebywania blisko człowieka. Opisał „zdumiewającą i szczególną zdolność psa do odczytywania intencji człowieka poprzez obserwację mimiki i gestów. Poruszył kwestie składowych relacji – empatii i dobroci, więzi i zabawy. Pokazał, że pies i człowiek są zarówno stroną dającą, jak i biorącą. Udowodnił, że psia obecność ma właściwości terapeutyczne dla człowieka. Prześledził również proces powstawania silnej więzi łączącej dwa gatunki – psa i człowieka.

   Wszystko przeniknięte osobistymi refleksjami wspomnieniowymi o Kirbym.

   Idąc tym tropem można tę teorię rozszerzyć na rośliny, bo wszak Sokrates również rzucił luźną uwagę, że duszę posiadają także i one. Z drugiej strony był czas, kiedy odmawiano jej kobietom. Nie potrafię zająć jednego, zdecydowanego stanowiska, pozostając sceptyczną i czekając na dalszy rozwój nauki, w której głos autora jest ważny. Mnie zainteresowała w tych rozważaniach inna kwestia.

   Istota dobra.

   Ta wartość, która stanowi podstawę narodzin miłości i więzi również międzygatunkowej. Przytaczane eksperymenty były dla mnie tylko potwierdzeniem teorii o niepodważalnej sile szerzenia miłości poprzez dobro właśnie, którego konieczność okazywania podkreślana jest jednogłośnie we wszystkich religiach. Może zamiast górnolotnego „kochaj bliźniego, jak siebie samego”, wystarczy mówić – bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy?

   Dużo łatwiejsze do zrealizowania na początek drogi ku miłości przez ułomną naturę człowieczą.        

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Książkę wybrałam spośród nowości księgarni Tania Książka.

Internet jest pełen filmów pokazujących więź psa z człowiekiem.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Popularnonaukowe

Tagi: , , ,