Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Stary Hotel – Katarzyna Pylak

7 kwietnia 2019

Stary Hotel – Katarzyna Pylak

Wydanie własne , 2019 , 214 stron

Trylogia Saga ; Tom 1

Literatura polska

   Otrzymałam zaproszenie!

   Na spotkanie z autorką debiutanckiej powieści. Z ciekawością zajrzałam do środka w poszukiwaniu biogramu, a tam intrygująca informacja – „Artystka. Krawcowa, która postanowiła uwiecznić na kartach papieru część swoich wizji i snów.” Znałam autorkę. Korzystam z usług jej pracowni krawieckiej, którą nazwała Pracownią Artystyczną, bo nie ogranicza się tylko do szycia zwykłych rzeczy. Potrafi wyczarować stroje nawet z czasów średniowiecza. Na spotkanie również przyszła w sukni przez siebie wykonaną, a zaprojektowaną przez jej córkę.

   Skąd u autorki sentyment do epoki minionej do tego stopnia, że akcje powieści umieściła w 1895 roku? To jedno z pierwszych pytań, jakie zadano na początku spotkania. Autorka szczerze przyznała, że nie wie skąd u niej to rozmiłowanie w czasach przeszłych, ale wie, że tak czuje i dokładnie te emocje przekazuje poprzez szyte suknie, napisaną książkę, ale także poprzez styl życia i sposób kreowania rzeczywistości wokół siebie, widoczny w urokliwych, czarownych i klimatycznych zdjęciach umieszczanych na fejsbukowym profilu Fabryka Marzeń.

   Lubi tworzyć!

   Jej powieść również powstała samodzielnie, a raczej rodzinnie, bo pomagali jej mąż i córka. Od grafiki, zdjęć ilustrujących tekst, skład i łamanie, po projekt i uszycie okładkowej sukni, której pomysł i kunszt wykonania mogłam podziwiać z bliska podczas spotkania.

   To kompleksowe podejście w samodzielności miało plusy i minusy.

   Ogromną zaletą powieści był pomysł na fabułę, oparty na wizjach, które gdzieś, przy okazji czegoś, pojawiały się w umyśle autorki. Widziana oczami wyobraźni postać schylająca się do kamienia, spod którego wyjmuje klucz, była wystarczającym impulsem, by wokół tej sceny obudować historię tytułowego hotelu, do którego przybyła główna bohaterka – Konstancja. Dziewczyna, której świat rozpadł się na drobne kawałeczki wraz ze śmiercią ojca. Przed odejściem wyznał jej skrywaną i pilnie strzeżoną, rodzinną tajemnicę o jej pochodzeniu. Grób jej rzekomo zmarłej matki, który systematycznie wraz z ojcem odwiedzała, okazał się fikcją. Ojciec poprosił ją, by porzuciła Wołyń i wróciła do Wierzchowisk w Lubelskiem. Do miejsca, skąd pochodzi i gdzie znajdzie odpowiedzi na coraz liczniejsze pytania o przeszłość i tożsamość, które zaczęły się lawinowo pojawiać. Stary Hotel ukryty w zaniedbanej posiadłości krył w sobie kolejne tajemnice, które ktoś za wszelką cenę chciał nadal pozostawić w ukryciu. Śledztwo, jakiego podjęła się Konstancja wraz z nowo poznanymi przyjaciółmi, stwarzało niebezpieczne sytuacje dla ich życia, rozładowywane humorem sytuacyjnym i słownym. Jedna z takich komicznych scen miałam przyjemność odczytać zgromadzonym gościom.

Świetnie poprowadzone, żywe, błyskotliwe dialogi dodawały dynamiki wydarzeń. Były one jednak zbyt dominujące w powieści. Czasami akcję budowały tylko ich kolejne sekwencje, przenosząc mnie gwałtownie z miejsca na miejsce lub w nową sytuację. Miałam wrażenie, że nie czytam powieści, ale scenariusz. Zaledwie szkic do niej. Czasami o tym, kto z kim rozmawia, dowiadywałam się w trzeciej lub dalszej wypowiedzi. Brakowało mi bardzo między nimi spoiwa w postaci opisu wprowadzającego w nowe miejsce, przygotowującego do zmiany otoczenia lub chociażby komentarza charakteryzującego postać – jego strój, wygląd fizyczny, sposób poruszania się, nastrój, wykonywane gesty czy mimikę twarzy jako uzupełnienie wypowiadanych słów. Trochę przypominało mi to papierową wersję audiobooka, który czytałam sobie sama, ale też sama musiałam dopowiadać nieokreślone okoliczności i domyślać się niewypowiedzianego.

   Poważnym błędem było również niepoddanie treści fachowej korekcie.

   Liczne błędy stylistyczne, gramatyczne, ortograficzne, a przede wszystkim interpunkcyjne obniżyły moją estetykę odbioru i komfort płynnego czytania. Nieustannie „potykałam się”, zmuszona ponownie czytać zdanie, by uchwycić jego sens. Tutaj, jak nigdzie, doceniłam ogromną rolę i wartość przecinków w zdaniu. Na szczęście autorka miała tego świadomość. Jeszcze większe, że była podatna na sugestie i rady, które, jak mówiła, uwzględni w kolejnym tomie – Wierzchowiska. Stary Hotel to pierwsza część trylogii z ogromnym potencjałem wyobraźni przenoszącej w świat minionej epoki, w której Konstancja nie boi się realizować własnych marzeń i łamać społeczne konwenanse XIX wieku. Dla mnie to alter ego autorki przeniesione w czasie, która współcześnie również nie boi się realizować własnych marzeń, wymykając się zaszufladkowaniu.

   Po prostu Artystka!

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść historyczna

Tagi: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *