Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Opowieści miłosne, groteski i makabreski – Edgar Allan Poe

21 marca 2019

Opowieści miłosne, groteski i makabreski – Edgar Allan Poe
Przełożyli: Bolesław Leśmian , Stanisław Wyrzykowski , Krystyna Tarnowska , Anna Staniewska , Bronisław Zieliński
Wydawnictwo Vesper , 2012 , 320 strony
Trylogia , tom 1
Literatura amerykańska

Na grobie miłości tańczy śmierć!
I niech nie zwiedzie nikogo ten przewrotny tytuł podsuwający miłość, która jakoby miałaby być główną bohaterką tychże dziewiętnastu opowieści. Jeśli jest, to tylko jako tło, przyczyna, punkt wyjścia, ewentualnie scenografia do rozgrywanej akcji prowadzącej ostatecznie do zaistnienia, do wysunięcia się na plan pierwszy niekwestionowanej bohaterki – śmierci.
W różnych postaciach.
W każdym opowiadaniu jej rola, efekt działania lub forma jest inna, czyniąc nowele różnorodnymi. Właściwie autor zafascynowany stanami psychicznymi człowieka, psychoanalizą i hipnozą, teoretycznie eksperymentuje ze śmiercią w jej wielopostaciowości. Wykorzystując literacką groteskę i makabreskę, snuje wydarzenia, które mogą się wydarzyć, mieć miejsce lub nie. Bo tak naprawdę psychika ludzka i stany świadomości umysłu powiązane ze zjawiskami związanymi ze śmiercią okrywa, pomimo rozwoju nauk, tajemnica. Wielka niewiadoma, którą autor próbuje nakreślić, dociec, opisać i przybliżyć. Obnażyć nieodgadnione. Oddaje wrażenia i wspomnienia z otchłani pozaświadomej, kiedy ciało fizyczne jest w stanie uśpienia przy pełnym poczuciu istnienia umysłowego. Skrupulatnie i ze szczegółami szkicuje te światy sekretne, niedostępne większości, bo kto nigdy nie odchodził od przytomności, ten nie dojrzy czarodziejskich ogrodów i potwornie znajomych twarzy w jarzących się głowniach; ten nie dostrzeże w napowietrznych przestworzach pierzchliwych, smętnych wizji, niewidzialnych dla oczu tłumów; ten nie będzie rozpamiętywał woni jakiegoś nieznanego kwiatu i nie będzie zaciekał się myślą w jakiejś nie zasłyszanej dotychczas gędźbie. Z premedytacją więc sieje niepokój pod to „zaciekanie się w myślach” czytelnika, kreśląc słowem krainy ocienione mrokiem niewiedzy, rubieże, które dzielą życie od śmierci, a czasami przechodzą przez się, przenikają siebie na wskroś, nie posiadając żadnych granic, by szukać odpowiedzi na pytanie stawiane wprost lub między wierszami we wszystkich nowelach – Któż może powiedzieć, gdzie pierwsze się kończy, a drugie zaczyna?
Tym mrocznym, nieokreślonym i wszechprzenikającym wątkiem tworzy, narastającą powoli, duszną atmosferę gęstej grozy, niepewności i prawdopodobieństwa wydarzeń, które mają szansę się ziścić, aż do ostatnich, wyjaśniających tajemnicę opowieści, zdań. Przy czym intensywność grozy opowiadań początkowych maleje w tych ostatnich, zamieniając się rolą z ironią i pastiszem, gdzie śmierć staje się tylko przenośnią dla utraty autorytetu lub nabiera innego znaczenia niż potocznie, zakładając maskę na przykład starości lub choroby psychicznej. Autor upatruje w śmierci również rolę leku na uzdrowienie ludzkości poprzez odrodzenie się, mówiąc słowami bohatera makabreski, Monosa – dla zakażonego w całości świata nie widzę innego uzdrowienia prócz śmierci.
Dla spotęgowania napięcia, mroczności i lęku wybiera miejsca akcji kojarzone z umieraniem lub zagrożeniem życia – cmentarze, groby, trumny, łoża śmierci, zamczyska, miejskie dzielnice w stanie rozkładu, ciemne pomieszczenia. Podpiera swoje wizje przytaczanymi faktami doświadczeń śmierci klinicznej, które nadają opowieściom wyobrażonym znamiona prawdy, by wzbudzić lub spotęgować strach przed pogrzebaniem żywcem. Używa do tego długich zdań o wysublimowanym, elokwentnym stylu wypowiedzi z archaicznymi słowami, którymi maluje mroczne miejsca akcji, ich scenerię, skrajny stan emocjonalny lub przerażający wygląd postaci. Czasami w formie alegorycznej, uosabiającej pojęcia abstrakcyjne związane oczywiście ze śmiercią.
Całości grozy dopełnia „śmiertelna” paginacja:

 

oraz piękne ilustracje irlandzkiego artysty Harry’ego Clarke’a, który, jak przeczytałam na okładce, jak mało kto odczuł ducha jego twórczości.

 

Po grozie opowiadań Howarda Philipsa Lovecrafta, w którą autor ubrał koncepcję pochodzenia życia z Kosmosu, Edgar Allan Poe, jego mentor, którego twórczością się inspirował, bardziej przemówił do mnie „grobowym tonem”. Może dlatego, że próg życia i śmierci, pomimo upływu wieków, nadal pozostaje dla człowieka w sferze domysłów, a snucie historii na ten temat niezmiennie fascynuje zarówno twórców, jak i ich odbiorców w szeroko pojętej sztuce.
W tym i literaturze.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Horror groza makabreska

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *