Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Pieszo i beztrosko – Bonnie Smith Whitehose

17 czerwca 2019

Pieszo i beztrosko: o sztuce spacerowania – Bonnie Smith Whitehose

Przełożyła Magdalena Witkowska

Wydawnictwo SQN , 2019 , 230 stron

Literatura amerykańska

Jak wynika z badania przeprowadzonego w 2014 roku przez dwóch naukowców z Uniwersytetu Stanforda, podczas spacerowania poziom kreatywności człowieka podnosi się średnio o 60 procent.

To niejedyna korzyść, jaką daje spacer. Autorka wymienia ich jeszcze kilka, wyróżniając jedną, która zainspirowała ją do stworzenia tego przewodnika.

To detoks.

Koncepcja „pieszo i beztrosko” jako antidotum na szalone czasy życia w pośpiechu. Sztuka spacerowania jako oderwanie się od komputera i technologii.

Podręczny i poręczny, niewielkich rozmiarów, pięknie wydany, w twardej oprawie, z tasiemką, w zielonej tonacji przewodnik, który można zabrać ze sobą w trasę razem z długopisem, bo mnóstwo w nim miejsca na własne notatki i przemyślenia. Podzielony na sześć tematycznych części odpowiada zagadnieniom, które można praktykować w dowolnym momencie w zależności od potrzeby – świadomość otoczenia, samopoczucie, uważność, badanie świata  czy medytacja.

Każdy z nich poprzedza cytat oraz krótkie wprowadzenie autorki. Treść stanowią myśli bardziej lub mniej znanych osób, ale zawsze nawiązujące do spacerów, wędrowania i chodzenia.

Niektóre z nich są bardzo krótkie, inne długie, ale zawsze opatrzone komentarzem autorki oraz kilkoma wypunktowanymi zadaniami do wykonania. Niektóre cytaty pozostawia bez słów własnych, zostawiając przestrzeń do interpretacji osobistej czytelnika.

Czasami jest to obszerna wypowiedź na jednej stronie,

a czasami krótka na dwóch stronach. To dlatego autorka pozostawia dowolność wyboru części, zagadnienia lub myśli w zależności od upodobania i potrzeby spacerującego.

   Również inspiruje!

Powołuje się na osoby, które poprzez spacer poukładały sobie życie tak, jak Cheryl Strayed na szlaku Pacific Crest Trail, o której niedawno oglądałam film Wild z Reese Witherspoon w roli głównej. John Francis, który zakładając organizację Planetwalk, działa na rzecz ochrony środowiska. Kto wie, może efektem spotkania z tą książką będzie wyruszenie na szlak Appalachów albo zanurzenie się w którymś z labiryntów opisanych na stronie Labyrinth Locator?

   Jest z czego wybierać!

   Mnie najbardziej spodobał się znany mi pomysł Między półkami. Namawia w nim do spaceru pomiędzy regałami  w najbliższej bibliotece. Wędrowania pomiędzy działami bez pośpiechu i uważnie, sięgając po różne tytuły i spacerując w głąb ich treści. Z doświadczenia wiem, że warto, bo tak właśnie robię. Zawsze wychodzę z ciekawym tytułem i wewnętrznym spokojem. Polecam molom książkowym, zabieganym i tym, którzy dopiero zaczną przygodę ze sztuką spacerowania. To dla mnie również praktyczne wskazówki, jak osiągnąć stan i wiedzę, dzięki którym Annie Dillard napisała Pielgrzyma, a na którą powołuje się autorka zainspirowana jej lekturą w wieku szesnastu lat, o czym przeczytałam na stronie autorskiej. Miałam wrażenie, że czytam wręcz instrukcję, jak osiągnąć stan dziecka, które się właśnie nauczyło trzymać głowę w górze, rozgląda się wokół siebie z autentycznym i niczym nieskrępowanym zdumieniem. Nie ma zielonego pojęcia, gdzie jest – ale niewątpliwie zamierza się tego dowiedzieć.

   Warto z pomocą autorki odnaleźć w sobie to dziecko, to miejsce wewnątrz, tę ścieżkę do krainy obfitości, by nie przejść przez życie w amoku.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Poradnik

Tagi: , ,

Skin Beauty – Anjali Mahto

16 czerwca 2019

Skin Beauty: biblia pięknej i zdrowej skóry – Anjali Mahto

Przełożyła Ewa Androsiuk-Kotarska

Wydawnictwo Kobiece , 2019 , 304 strony

Literatura angielska

   Zachwiejmy monolitem dezinformacji na temat tego cudownego, skomplikowanego narządu.

   Tą opinią na temat powszechnej wiedzy o pielęgnacji skóry autorka zachęciła mnie do sprawdzenia ile prawdy, a ile fałszu jest w moim monolicie wiedzy. Raczej podstawowej, ponieważ, według dwustopniowej klasyfikacji kobiet podanej przez autorkę, należę do pierwszego typu – nie uwzględniają pór roku czy stylu życia i przez cały rok dbają o swoją skórę w taki sam sposób. Są przy tym niechętne do zmiany przyzwyczajeń i poznawania nowych dróg prowadzących do tego samego celu. Na tle niektórych kobiet i ich imponujących zasobów kosmetycznych jestem wręcz minimalistką. Z tego powodu trochę obawiałam się, że zostanie obnażona skala szkodliwości mojej ignorancji i będę miała naprawdę sporo do nadrobienia.

   Niepotrzebnie!

   Okazało się, że w komercyjnym szaleństwie promowania urody i młodości zachowałam wiele zdrowego rozsądku. Autorka, jako doktor dermatologii, zainspirowana pytaniami swoich pacjentek, postanowiła stworzyć kompendium rzetelnych informacji, które w sposób czytelny i przejrzysty uporządkują wiedzę na temat pielęgnacji skóry w natłoku często sprzecznych komunikatów i presji firm komercyjnych.

   Słowa dotrzymała!   W kilku rozdziałach przypomniała budowę skóry i zasady jej pielęgnacji. Opisała zabiegi pielęgnacyjne dla poszczególnych typów skóry, wpływ hormonów, najczęstsze problemy dermatologiczne, zabiegi i terapie opóźniające starzenie się skóry, wpływ stylu życia, a nawet wybór dobrego dermatologa. Uczyniła tę pozycję pomocną dla każdego (również mężczyzn!), bez względu na wiek i stan skóry, omawiając pielęgnację w zależności od jej charakterystycznych cech, chorób, ciąży i etapu rozwoju człowieka. Śmiało będę ją polecać młodzieży, ponieważ dużo miejsca poświęciła trądzikowi i sposobom jego leczenia, który w tej publikacji przekracza bariery wieku dojrzewania. Sama podała się za przykład kobiety, która zmaga się z nim od ponad dwudziestu lat i może dlatego stała się w tej dziedzinie specjalistką. Na dowód swojej przypadłości opublikowała zdjęcia twarzy bez retuszu w artykule Daily Mail. To najlepsza promocja tej książki i dowód na to, jakie spektakularne efekty można osiągnąć ze skórą problematyczną, jeśli tylko się wie, w jaki sposób. Zgodnie z obietnicą obaliła również sporo mitów. Chociażby dotyczących maseczek, które uważa za dostarczające tylko i wyłącznie przyjemności i nic poza tym. Rozszyfrowała żargon branży kosmetycznej wprowadzający klientów w błąd, sprostowując takie pojęcia i wyrażenia, jak: hipoalergiczny, niekomedoniczny, naturalny, organiczny, bezzapachowy, wegański, bez konserwantów, bez środków chemicznych, skuteczność potwierdzona klinicznie czy testowane dermatologicznie. W wielu przypadkach nadużywane i nadinterpretowane przez firmy w celu zwiększenia zysków. Minimalizowała zabiegi pielęgnacyjne do niezbędnych i koniecznych, odrzucając te, które próbują nam wmówić firmy komercyjne lub pseudokosmetyczki. Dokładnie to samo czyniła z kosmetykami, cały czas ucząc świadomego ich kupowania. Tym samym potwierdziła zasadę, którą poznałam, czytając Damskie laboratorium Angeliki Gumkowskiej. Moje zaufanie zachwiało się, kiedy przeczytałam informację o indeksie glikemicznym bananów, który, według autorki, jest niski. Tym samym zadając kłam wiedzy powszechnej o jego wręcz horrendalnie wysokim indeksie.

   Sprawdziłam!

   Zajrzałam do tabeli indeksu glikemicznego i przyznałam jej rację. Takich informacji, które wstrząsały moim monolitem wiedzy było więcej.

   Dokładnie o to jej chodziło!

   We wstępie wręcz uprzedzała – Powinnyśmy się czuć na tyle pewnie, aby kwestionować niektóre z przeczytanych wiadomości oraz odrzucać te, które nie są poparte obszernymi badaniami naukowymi. Wzbudzić w sobie krytycyzm, a przy tym zachować poczucie prostoty pielęgnacji skóry i świadomość w wyborze kosmetyków, kierując się niezmienną prawdą – żadne kremy nie pomogą na obwisłą skórę. Proces starzenia się jest postępujący, a zabiegi pielęgnacyjne są po to, by podkreślić jej walory oraz wyglądać zdrowo i dobrze na swój wiek. Przestrzega przed przekraczaniem granicy karykaturalnego wyglądu. Proponuje dystans i akceptację nieuchronnych zmian, które możemy jedynie ograniczać do pewnego momentu, a potem już tylko starzeć się z godnością, pisząc – Nie daj się złapać w pułapkę oczekiwania cudów (…) pamiętaj, że cuda się nie zdarzają. I za ten zdrowy rozsądek i dystans tak potrzebny zwłaszcza współczesnym dziewczynom i młodym kobietom spodobała mi się ta publikacja. Również jej piękna, subtelna i estetyczna szata graficzna.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Książkę wybrałam spośród nowości księgarni Tania Książka.

Skin Beauty [Anjali Mahto]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Najważniejsze zasady pielęgnacji skóry trądzikowej podane przez autorkę osobiście.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Popularnonaukowe, Poradnik

Tagi: , ,

Wykluczeni – Artur Domosławski

15 czerwca 2019

Wykluczeni – Artur Domosławski

Wydawnictwo Wielka Litera , 2017 , 576 stron , wydanie 2 poprawione

Literatura polska

   Można powiedzieć, że to już było!

   Że wielu publicystów pisało o imigrantach, przemocy, biedzie, gangach, niewolnictwie czy gospodarkach rabunkowych. Jednak te teksty są rozproszone, punktując konkretny problem i skupiając się tylko na wybranej tematyce. Reportaże autora tworzą syntezę obrazu szerszego, które uzupełnia o dodatkowe konteksty nazwane Poza kadrem.

   Budują zjawisko wykluczonych.

   W bardzo szerokim pojęciu. Autor odszedł od skojarzeń powszechnych związanych tylko z patologią, włączając w nie również ludzi niekoniecznie biednych. Za kryterium opisywanego zjawiska obrał marginalizację, wyłączenie, stygmatyzację, piętnowanie nie tylko z powodu statusu majątkowego, ale również przynależności narodowej, etnicznej, religijnej, rasowej, płciowej czy orientacji seksualnej. Przez dwadzieścia lat, podczas podróży reporterskich do krajów Ameryki Łacińskiej, Afryki, Bliskiego Wschodu i południowo-wschodniej Azji opisujących „naprawiaczy świata”, jak sam napisał – niemal zawsze moją uwagę zwracali przegrani, poniewierani, wydziedziczeni, niekoniecznie tylko z dóbr materialnych. Ludzie bez głosu, bez reprezentacji, bezsilni, którzy od święta, bywają bohaterami codziennych newsów. Ludzie przeklęci, żyjący „z powietrza i łaski Boga”. Kobiety, mężczyźni i dzieci, którzy żyją w biedzie, bez perspektyw, nieraz w przedsionkach otchłani, wyzutych z praw – politycznych, obywatelskich i ekonomicznych, a czasem wszystkich naraz. Z miast i wsi. Analfabeci i wykształceni. Wyzyskiwani i wyzyskujący. Wykluczeni wykluczający innych.

   Ludzie – nieludzie.

   Bo można ich zniewolić, uwięzić, wykorzystać, zmusić do pracy, poniżyć, pobić, głodzić i zabić. Bez żadnych konsekwencji. W fawelach Kolumbii. W brazylijskim zagłębiu niewolników zarządzanym przez latyfundystów wspieranych przez milicjantów – mafie złożone z policjantów, ochroniarzy, strażaków. W obozowiskach Beduinów złapanych w pułapkę konfliktu między Palestyńczykami a Żydami. Palestyńczycy na okupowanym terytorium. W Kenii, gdzie zamknięcie Kikuju przez Brytyjczyków w obozie koncentracyjnym dało początek wojnom etnicznym burzącym dotychczasowy, wygodny pogląd, że początkiem i końcem ludobójstwa był nazizm. W każdym miejscu świata, gdzie migranci zostali wygnani ze swojej ziemi, ofiary susz i głodu, wojen, powodzi i slumsów. W Mjanmie (dawnej Birmie), gdzie muzułmańscy Rohingjowie są mordowani i wypędzani przez buddyjskich sąsiadów Arakańczyków. W Meksyku, gdzie kobiety jako ofiary maczyzmu tworzą nowe zjawisko – kobietobójstwo, a rządzący pandilleras na ulicach miast USA to ofiary, które stały się oprawcami.

   Razem tworzą niebezpieczną siłę.

   To przed nią ostrzega ten zbiór reportaży. Autor podziela poglądy Zygmunta Baumana, na którego między innymi powoływał się, a które poznałam w Obcy u naszych drzwi, że ta siła odrzuconych zwróci się ostatecznie przeciwko bezpiecznemu i beztroskiemu światu relatywnemu. Przestrzega przed wojną ponowoczesną, którą wypowiedzą właśnie wykluczeni, burząc zabobon oczekiwania sytych, żyjących w dostatku, zadowolonych z życia, że prześladowani, gwałceni odczłowieczani pozostaną aniołami i będą walczyć o swoje prawa w sposób szlachetny. Że będą grzecznie pukać do bram raju. Nic z tego.

   Oni są już w środku!

   Książkę wpisuję na mój top czytanych w 2019 roku.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Wykluczeni [Artur Domosławski]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autor w bardzo ciekawej rozmowie o swojej książce.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Fakty reportaż wywiad

Tagi: ,

Paryż domowym sposobem – Agata Szydłowska

10 czerwca 2019

Paryż domowym sposobem: o kreowaniu stylu życia w czasopismach PRL – Agata Szydłowska

Wydawnictwo Sport i Turystyka – Muza , 2019 , 368 stron

Literatura polska

   Z sentymentu sięgnęłam po tę książkę!

Moja mama namiętnie czytała Przyjaciółkę, a od czasu do czasu Kobietę i Życie. Do obu zaglądałam przy okazji, korzystając niekiedy z zamieszczanych wykrojów lub przepisów na fajny sweter. Natomiast Przekrój bawił mnie ostatnią stroną ze słynnym prof. Filutkiem.

W czasach licealnych to on i Rozmaitości wypełniały mi czas w czytelni w oczekiwaniu na autobus do domu.

Inna sprawa, że nigdy nie przejrzałam do końca wszystkich numerów, bo już po kilku łapał mnie niepohamowany śmiech i musiałam uciekać, bo inaczej bibliotekarka wyprosiłaby mnie za zakłócanie „świętej ciszy”. Moje wspomnienia z tymi kultowymi już  tytułami wiążą się z czasem, do którego autorka tego opracowania już nie sięgnęła. Skupiła się na latach powojennych, okresie stalinizmu oraz na „małej stabilizacji” czyli od 1945 do 1970 roku. To ważna informacja, dlatego że każde z tych okresów charakteryzowało się odmienną polityką ówczesnych władz komunistycznych, a tym samym  postrzeganiem funkcji rodziny oraz roli kobiety w niej.

Od pracującej przodowniczki w męskich zawodach i jednocześnie uczącej się, poprzez społecznicę, na matce i „kociaku” skończywszy. Te zmienne kierunki polityki wpływały na zawartość wszystkich czasopism, ale autorka spośród nich wybrała tylko cztery.

Przekrój, Przyjaciółkę, Kobietę i Życie oraz Ty i Ja. Według niej tylko one ówcześnie podjęły się misji kształtowania gustów, stylów życia i obyczajów Polaków. Kolejnym czynnikiem doboru był czytelnik docelowy, który gwarantował najszersze spektrum społeczne. Kobieta i Życie adresowana była do wykształconych kobiet z dużych miast, ale nie intelektualistek. Przyjaciółka do kobiet ze wsi oraz robotnic. Ty i ja do inteligentów wielkich miast, a Przekrój, jak jego redaktor naczelny mawiał – do sprzątaczki, profesora, a nawet prostego ministra.

   Autorka pamiętała o tych czytelnikach, którzy nie posiadają takich wspomnień, jak ja i nie znają tych czasopism z autopsji. To przede wszystkim dla nich, a i dla mnie ku przypomnieniu, napisała pierwszy rozdział przybliżający historię ich powstania, sylwetki ich twórców, zarys treści i profilu. Dopiero następne rozdziały zostały poświęcone lajfstajlowi w PRL. To w nich ujrzałam zakulisowe kreowanie charakterystycznego rysu każdego z tych czasopism przez redaktorów, grafików, fotografów, którzy balansując między kreatywnością i potrzebami odbiorców a cenzurą i wymogami urzędników państwowych, przemycali to, co dla przeciętnego Polaka było ważniejsze od propagandy. O tym, jak było trudno naginać, omijać, lekceważyć odgórne wytyczne władz, autorka ukazała w osobnym rozdziale o przewrotnym tytule – Tramwaj Majakowskiego. Nie byłam tego świadoma tak samo, jak nie miałam pojęcia o ogromnej roli tych tytułów w budowaniu nowych tożsamości Polaków.

Zwłaszcza tych awansujących do sfer inteligenckich prosto z rodzin robotniczych i chłopskich przyjeżdżających ze wsi do miast. Okazało się, że czasopisma pełniły rolę nie tylko informacyjną, ale i wychowawczą od nauki zasad savoir-vivre do edukacji seksualnej, zastępując tradycję przekazywania wiedzy z pokolenie na pokolenia oraz budząc konsumpcjonizm. Jego złożoność i odmienność od konsumpcjonizmu kapitalistycznego autorka celnie oddała w charakterystyce atmosfery ówczesnych lat, w których Polka musiała być racjonalna, kreatywna, przedsiębiorcza, by zrobić płaszcz z koca i jednocześnie być na czasie z modą w czasach powszechnego braku wszystkiego.

By był to Paryż na miarę powojennej biedy, sklecony z dziurawego koca i sznurka, lecz wciąż Paryż.

Autorka zastrzegała jednak, że publikacja nie jest monografią przedstawionych periodyków, ponieważ jej tematykę zawęziła tylko do treści poświęconych nowemu stylowi życia, nowych obywateli, w nowym, „demokratycznym” państwie. W tym zakresie wyczerpała go drobiazgowo, bogato ilustrując treści. Przyjemność czytania zawdzięczam nie tylko napływającym wspomnieniom, ale również stylowi narracji autorki, która potrafiła tak szerokie spektrum tematyki i materiałów źródłowych umieszczonych w bibliografii, przedstawić w sposób analityczny, a jednocześnie syntetyczny, z wyczuciem złożoności zjawisk społecznych oraz ówczesnych problemów mających decydujący wpływ na ostatecznych kształt numerów. Udało jej się zachować obiektywizm w ocenie postępowania ówczesnych decydentów, ukazując zarówno tych, którzy tworzyli, jak i tych, którzy tę kreatywność ograniczali, unikając w ten sposób mitologizacji.

Stawiam tę pozycję obok Kreatorek Lidii i Julii Pańków oraz Mody Polskiej Warszawa Ewy Rzechorzek jako uzupełnienie obrazu lajfstajlu w PRL.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Popularnonaukowe

Tagi: ,

Głos – Cecelia Ahern

8 czerwca 2019

Głos: trzydzieści kobiet, trzydzieści historii – Cecelia Ahern

Przełożył Jerzy Malinowski

Wydawnictwo Akurat , 2019 , 384 strony

Literatura irlandzka

   Abstrakcyjne powiedzenia ziściły się!

   Nabrały wymiaru, wypełniły przestrzeń, urzeczywistniły się. Można powiedzieć – stały się ciałem. Komuś dosłownie wyrosły skrzydła, ktoś zaczął znikać, inny zapadł się pod ziemię, zasiał ziarno niepewności, odleciał albo został zaszufladkowany czy znalazł świat w ostrydze. Kiedy odczytywałam kolejny tytuł z kolejnym porzekadłem, narastająca ciekawość czekającej mnie historii nie pozwalała mi odłożyć książki. Realizm magiczny, który niemożliwe zamieniał w możliwe, dając przestrzeń do szeroko pojętej interpretacji przesłania każdego z tych trzydziestu opowiadań, pociągał, kusił i urzekał wyobraźnią. Bo każde z nich było inne, odmienne i różne od pozostałych.

   Łączyło je jedno – kobieta.

   Gówna bohaterka w różnym wieku. Raz nastoletnim, innym razem w kwiecie wieku, by w kolejnym stać już u progu jesieni życia. Każda z nich miała inny los i wyróżniające ją emocje, poglądy, zalety, wady, marzenia, smutki, role, styl życia i sposoby pokonywania problemów. Ułożone w zbiorze, jako nierozerwalna całość, tworzyły jeden obraz – kobiety współczesnej. Od młodości po starość, dołączając do chóru jednego, mocnego, tytułowego głosu. Chociaż tytuł oryginalny Roar lepiej oddaje jego moc, siłę i desperację, kładąc nacisk na krzyk, a nawet ryk. Zwłaszcza że ostatnie opowiadanie Kobieta, która wrzeszczała właśnie na ten akcent położyło nacisk.

   To wrzask, a nawet ryk w sytuacjach ekstremalnych, współczesnej kobiety.

   Kobiety, która ma dość (nomen omen kolejny tytuł!) bierności w kształtowaniu ją przez partnera, rodzinę, społeczeństwo i narzucone normy kulturowe z naciskiem na genderowe. Faworyzowanie i seksualizację młodych kobiet oraz przywiązywanie nadmiernej wagi do urody i wyglądu, presję na spełnianie oczekiwań innych, czyli coś, czego nie wymaga się od mężczyzn. Uprzedmiotowiania jej osoby i traktowania w związku z mężczyzną, jak pięknej rzeczy. Wpajania poczucia winy, niepewności i wstydu hamujących samorozwój, niszczących poczucie własnej wartości i samoakceptację. Wmawianie braku rozsądku, który upoważnia do odgórnego kształtowania jej gustów, zachowań, ról, a nawet zarządzania jej ciałem.

   Te opowieści to także remedium.

   Autorka nie poprzestaje na ukazywaniu współczesnego statusu kobiety. Podpowiada, co można zrobić i jak przeciwdziałać. Jak wyjść z impasu. Uwolnić się od konwenansów i fałszywych kompromisów. Pokonać narzucone normy społeczno-kulturowe. Przyłożyć swoją miarę do świata mężczyzn i na odwrót.

   Odzyskać wolność do samostanowienia.

   W małżeństwie, rodzinie i i społeczeństwie. W dużej mierze, wbrew pozorom, skierowanym do… kobiet. Świadczy o tym również dedykacja umieszczona na początku książki – Wszystkim kobietom, które… To my same jesteśmy sobie wrogiem, godząc się bezmyślnie na to, co podsuwa lub narzuca nam społeczeństwo, jako jedynie słuszne. Autorka w piękny, urzekający, delikatny, metaforyczny, literacki sposób zmusza do autorefleksji.

   Do wykrzyczenia – dość!

   Ma szansę i możliwości dotrzeć do milionów na całym świecie, ponieważ posiada jeden niepodważalny atut – poczytność i uwielbienie fanek jej licznych powieści.

   Ma głos i nie boi się go użyć!  

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Głos [Cecelia Ahern]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: , ,

Trucizna – Eleanor Herman

3 czerwca 2019

Trucizna: czyli jak pozbyć się wrogów po królewsku – Eleanor Herman

Przełożyła Violetta Dobosz

Wydawnictwo Znak Horyzont , 2019 , 432 strony

Literatura amerykańska

   Makabryczna i fascynująca!

   Świat niezrównanego piękna i obrzydliwego brudu. Makabreski i uroku. Odoru i zapachu. Trupiego czaru dla turpistów. Mogłabym tak jeszcze długo wymieniać pojęcia określające tę opowieść o truciznach, jej skutkach i antidotum na ich działanie. Nie tylko tych podawanych skrycie doustnie w jedzeniu i napojach, ale również tych wchodzących w skład kosmetyków, praktyk medycznych i… w brudzie. W miarę czytania porzucałam obraz pięknych komnat pałacowych, jaki wmówiły mi filmy historyczne, na rzecz rzeczywistego stanu ówczesnej higieny przedstawionej przez autorkę – komnat i schodów pełnych odchodów ludzkich i zwierzęcych, brudnego i śmierdzącego ciała unikającego kąpieli uznawanej za szkodliwą, włosów rojących się od wszy, które obecne tylko na głowie u wielu wspomagają zachowanie zdrowia, gdyż konsumują wiele szkodliwych humorów. Jeśli do tego dołożyć ołów, rtęć, antymon i arsen w pomadach, pudrach i bielidłach oraz w medykamentach wzbogacanych o odchody zwierząt, ludzką krew i tłuszcz, to robi się nie tylko zabójczo, ale i groteskowo. Czasami śmiesznie, kiedy napotykałam takie rady – Cierpiącym na hemoroidy lekarze zalecali gładzenie ich odciętą dłonią nieboszczyka.

   Nic dziwnego, że przy braku wiedzy medycznej i profilaktycznej, każdy zgon wpływowej, znanej osoby był podejrzany i z reguły ogłaszany jako otrucie.

   Autorka przyjrzała się kilkudziesięciu postaciom historycznym, których portrety poprzedzały rozdział im poświęcony, w tym Napoleonowi, Amadeuszowi Mozartowi i Iwanowi Groźnemu, weryfikując na nowo przyczynę ich zgonu. Swoją wiedzę konsultowała ze specjalistami – historykiem medycyny oraz doktorem medycyny specjalizującym się w diagnozowaniu chorób śmiertelnych. W ten sposób stworzyła nowe zakończenia ich losów. Umieściła je w ówczesnych warunkach politycznych, religijnych i społecznych. Przytoczyła okoliczności ich chorób, ich przebieg oraz ówczesne autopsje i diagnozy medyków, które skonfrontowała ze współczesną wiedzą medyczną, wykorzystującą najnowsze metody analizy kości i włosów.

   Wyniki? – nie zdradzę!

   To trzeba prześledzić. Zwłaszcza że autorka posiada dar opowieści z zacięciem sensacyjnym i dużym poczuciem humoru.

   Chociaż do czasu.

   Ostatnia część Trucizna w historii najnowszej trochę go studzi, bo okazuje się, że metoda eliminacji wrogów politycznych przez otrucie nadal jest stosowana w naszych czasach. Autorka nawiązała do znanych z mediów doniesień o otruciu lub jej próbie Wiktora Juszczenki, Anny Politkowskiej, Aleksandra Litwinienki, Jasira Arafata czy Siergieja Skripala. Jak się okazuje postęp wiedzy i technologii wyeliminował lewatywy z kwasu siarkowego na rzecz skuteczniejszych i bardzo trudnych do wykrycia związków chemicznych i środków radioaktywnych. Renesans trucizny tylko w polityce nie czyni jednak zwykłego człowieka bezpiecznym. Jak sama autorka napisała – Możemy się śmiać z ołowianego bielidła do twarzy, rtęciowych lewatyw czy arsenowych toników, ale przyszłe pokolenia z pewnością wyśmieją to, jak sami trujemy się chemioterapią i wszystkim tym, o czym jeszcze nie wiemy, a co w naszych nowoczesnych społeczeństwach przyczynia się do zwiększenia częstości występowania nowotworów, autyzmu czy demencji. Nie brzmi wesoło. Brzmi poważnie.

    Wręcz śmiertelnie.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Książkę wybrałam spośród nowości księgarni Tania Książka.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Popularnonaukowe

Tagi: , ,

Teoria opanowywania trwogi – Tomasz Organek

1 czerwca 2019

Teoria opanowywania trwogi – Tomasz Organek

Wydawnictwo W.A.B. , 2019 , 352 strony

Literatura polska

   Jak radzimy sobie z teorią opanowywania trwogi?

   Różnie.

   Borys właśnie stracił pracę, którą wykonywał bez przekonania, dowiadując się, że jest skończony. Jak sam o sobie mówił – Leżałem i się marnowałem. Gniłem i malałem. Miałem trzydzieści dziewięć lat i zaczęły mi się sypać włosy. Kończyły się pieniądze, pomysły i rozmiar M. Nic mnie nie gnało, nic nie ciągnęło, nic nie zaprzątało i nic nie podnosiło. Nic nie słuchało i nic nie mówiło. Nic nie znaczyło niczego.

   Aneta właśnie odeszła od ukochanego i dowiedziała się o śmierci ojca. O sobie mówiła – Nazywam się Aneta Rajska i jestem alkoholiczką. I lekomanką też. Uprawiam seks bez zabezpieczeń i mały liść marihuany w doniczce.

   Znali się od studiów, dawno nie widzieli i dokładnie w tym momencie życia spotkali się przypadkiem na ulicy. Nieta, bo tak nazywał ją Borys, poprosiła go o wspólną podróż w jej rodzinne strony na pogrzeb ojca, a że Borys od zawsze podkochiwał się w niej, zgodził się.

   Ich wspólna, trudna podróż do rodziców Niety to tylko kanwa, na której autor utkał to, co kryje się pod tytułem zaczerpniętym z psychologii. Teorii tłumaczącej tworzenie mechanizmów obronnych przed paraliżującą świadomością nieuchronnej śmierci. Radzenie sobie z memento mori, na której efekt depresyjny lub mobilizujący mają wpływ różne czynniki. To one są głównymi bohaterami osnowy czyli fabuły. W przemyśleniach Borysa, w jego wewnętrznych monologach, w dialogach z innymi bohaterami, w opiniach będących efektem jego obserwacji innych ludzi i otoczenia, widziałam świat, w którym żył. Rzeczywistość, którą komentował, a której stanowił cząstkę, mimo że się przeciw temu buntował z marnym skutkiem. Ten opisywany świat miał uniwersalny charakter, a główny bohater był tylko przedstawicielem swojego pokolenia żyjącego w określonej popkulturze, do której kontekstów z reklam, muzyki, literatury i szeroko pojętej kultury, bardzo często nawiązywał. Jednocześnie odkrywał przede mną bardzo osobisty, indywidualny i intymny świat mężczyzny, który poznawałam z narastającym zaciekawieniem. Traktowałam wypowiedzi Borysa, jak odmienny, ciekawy punkt widzenia na te same zjawiska, rzeczy, zagadnienia, ludzi. Po prostu na życie w XXI wieku. Fascynował mnie charakterystycznym dla siebie sposobem opisywania tego, co go dotykało swoistym językiem i stylem pełnym  skojarzeń, nawiązań, metafor, porównań i pojęć do dalszego cytowania.

   Celnych i inteligentnych.

   Jednocześnie zachowując neutralność i zwykłość opisywanego wymiaru. Bez przerysowań, nadinterpretacji i wyolbrzymień, mimo częstej ironii. W ten sposób naszkicował szarą, przeciętną rzeczywistość współczesnych czterdziestolatków w indywidualnym spojrzeniu Borysa.

   To było fascynujące i najwartościowsze w tej powieści!

   Jednocześnie to odtwórcze podejście sprawiło mi zawód. Oczekiwałam spektakularnego zakończenia, tąpnięcia, zaskoczenia, a przede wszystkim odpowiedzi na nabrzmiewające pytanie – ku czemu to wszystko zmierza? Świetnie podsycane przez nieprzewidziane wydarzenia, zaskoczenia, zwroty akcji oraz narastające napięcie emocji między wszystkimi bohaterami. Z wywiadu z autorem wiem jednak, że dokładnie takie to zakończenia miało być, by pokazać i podzielić się z innymi bólem egzystencjalnym opisywanego pokolenia. Dla autora z kolei miało być inną formą wypowiedzi, obok tworzonej muzyki, w której porusza ważne zagadnienia społeczne. Na przykład, jak radzimy sobie z teorią opanowywania trwogi. Wygląda na to, jak mawiał klasyk, że jako tako, a inny, zacytować przez autora, Charles Bukowski – Czasami tak mnie to wszystko męczy, że nawet nie mam siły źle się czuć.

   Myślę, że wielu czytelników odnajdzie się w tej powieści, podpisując się pod ostatnim cytatem.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autor o książce, ale uwaga – ze spojlerem!

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi: ,