Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Karta nr 98/2019

31 marca 2019

Karta nr 98/2019

Wydawnictwo Ośrodek Karta

Kwartalnik

Literatura polska

   Poczułam się cząstką historii Polskiego Czerwonego Krzyża!

   W najnowszym numerze kwartalnika Karta tematem przewodnim był Polski Czerwony Krzyż.

Jego powstanie, dzieje, dynamika zmieniających się zadań w zależności od okresu historycznego, próba utrzymania swojej działalności poza polityką w czasie II wojny światowej i w PRL-u oraz stan współczesny czyli misji bez granic. Ku mojej radości odnalazłam się w tej historii jako kontynuatorka idei niesionej przez tę organizację poprzez książkę – Myszka w paski i pierwsza pomoc.

Wybrałam się z moją młodzieżą do dzieci ze świetlicy Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, by tak, jak myszka, która uczyła się udzielać pierwszej pomocy przedmedycznej, nauczyć dzieci podstawowych zasad zachowania się w sytuacjach zagrożenia zdrowia i życia. W konsekwencji ćwiczyliśmy wszystkie rady myszki pod opieką zaproszonego, certyfikowanego instruktora PCK.

   Kolejny artykuł zawierał wspomnienia Stanisława Dobrowolskiego  wydane w niedostępnej dla każdego publikacji Żołnierka i konspiracja. Byłego żołnierza carskiej armii, który w konspiracji werbował Polaków do białych oddziałów Wojska Polskiego w czasie wojny domowej w Rosji w 1917 roku. To wyjątkowa okazja, by zajrzeć do środka, zwłaszcza że publikacja rzadko bywa wykorzystywana przez historyków.

   Kolejny artykuł mówi o procesie odwrotnym – odzyskiwaniu Polaków z Wermachtu, do którego wcielano przymusowo. Wspomnienia osób uczestniczących i odpowiedzialnych za te procedury wyraźnie wskazują na napotykane problemy i jak trudno było „wydobyć” Polaka spośród Niemców stosujących szykany, represje i szantaż. Tym samym głosy świadków wpisują się ww współczesny dyskurs o „dziadkach z Wermachtu”.

   Kolejny artykuł to dla mnie niespodzianka!

   Czytając książkę dla młodzieży Tarapaty Marty Karwowskiej i Katarzyny Rygiel, napotkałam wątek Syrenki Pabla Picassa, który pod wpływem chwili zostawił rysunek na jednej ze ścian mieszkania warszawskiego osiedla. Tutaj dowiedziałam się, jak bardzo kłopotliwy był to prezent zwłaszcza dla właścicielki mieszkania Franciszki Sawickiej. Wspomnienia ukazywały komiczność i patowość sytuacji, w jakiej się znalazła kobieta. Codzienne wycieczki liczące sobie nawet po dwieście i trzysta osób dziennie, zakończyła zamalowaniem dzieła artysty.

   O porozumieniu władzy PRL-u z opozycją opowiedzieli dwaj uczestnicy tych procesów – Wiktor Woroszylski i Kazimierz Dziewianowski poprzez fragmenty prowadzonych dzienników.

Bardzo ciekawą i wzruszająca historię poznałam w artykule Domknięcie losu przybliżającą żmudne poszukiwania zaginionego dziadka w niemieckim obozie koncentracyjnym na terenie III Rzeszy prowadzone przez jego wnuczkę. Zakończone sukcesem dzięki Międzynarodowej Służbie Poszukiwań (z angielskiego ITS), która rozpoczęła kampanię #StolenMemory (Skradziona Pamięć) w formie wystawy plakatów opowiadających o indywidualnych losach prześladowanych w kontekście powrotu pamiątek do rodzin. Ich zdjęcia można obejrzeć na podstronie ITS.

   Numer zamyka zapowiedź książki Warszawa zapamiętana o mieście, którego już nie ma. Pozostało w relacjach biograficznych warszawiaków zebranych w tej publikacji. Można je również wysłuchać na stronie Relacje biograficzne.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Czasopisma artykuły

Tagi: , , , ,

Karta nr 96/2018

24 marca 2019

Karta nr 96/2018
Wydawnictwo Ośrodek Karta
Kwartalnik

Przydałaby się w końcu cywilizacja bardziej kobieca, szczególnie w Polsce.

Tą myślą rozpoczął wstęp do 96 numeru Karty, nie, nie kobieta, a mężczyzna – Zbigniew Gluza. Zakończył jeszcze ciekawszą – Przywódcom – konserwującym „męskie” racje – można by podziękować. Swoje niepopularne poglądy uzasadniał w ten sposób – Pełna podmiotowość kobiet to większe szanse na rzeczywistość pacyfistyczną między ludźmi, wolną od zachowań autorytarnych. Dając życie, bardziej chronią one istnienie niż je wykorzystują. II Rzeczypospolitej nie udało się im ocalić, a tamtych dwóch dekad nie starczyło, by prawo kobiet do wybierania przekształciło eis w prawo do stanowienia. Potem było tylko gorzej – po II wojnie światowej i stalinizm, i cały Peerel były porządkami męskimi, skreślającymi role żeńskie z perspektywy systemu dyktatorskiego, zgodnie ze sprzecznymi z życiem regułami ideologii.

To nie znaczy, że ówczesne kobiety nie walczyły o swoje prawa.

Artykuł Polka niepodległa zawierał pełne pasji i argumentów wypowiedzi pionierek walczących o prawa kobiet w różnych dziedzinach – prawa wyborczego, do studiowania „męskich” kierunków i wykonywania „męskich” zawodów czy prawa do aborcji, którego w Polsce kobiety nie mają do dzisiaj. Do walki prowokowała jedna z największych buntowniczek międzywojnia – Irena Krzywicka. Dała sobie prawo ich reprezentowania, mówiąc – Zabieram głos w imieniu tych, co mają zwyciężyć. Reprezentuję siłę. Jeżeli nie jakość, to ilość, większość naszej cywilizowanej ludzkości – kobiety”. Była jednak rozgoryczona ich uległością i inercją, dodając – Tak bym chciała być dobrego zdania o kobietach! Są zdolne, mają zdrową energię do życia. Cóż, kiedy wciąż jeszcze takie niedorosłe i takie tchórzliwe, takie nieporadne i takie posłuszne. Kiedy to minie? Za dziesięć lat? Za dwadzieścia? Dajcie znać, kiedy się będzie można z wami porozumieć.

Ciekawe, jakie zdanie miałaby o kobietach współczesnych?

W artykule Konflikt wawelski, ku mojej radości, mogłam dokładnie prześledzić spór o miejsce pochówki Józefa Piłsudskiego między arcybiskupem Adamem Stefanem Sapiehą a ówczesnym rządem i narodem. Wspomniała o nim, a tym samym roznieciła ciekawość, Virgilia Sapieha w swoich wspomnieniach Amerykańska księżna. Tutaj mogłam przyjrzeć się mu od strony osób w niego zaangażowanych, czytając ich notatki i korespondencję. Komentarz Leszka Moczulskiego dodatkowo umiejscowił go w realiach politycznych ówczesnej Polski. Długo nad nim rozmyślałam. Nad racjami obu stron. Nad osobistymi i politycznymi przyczynami nieugiętych postaw w sporze, a przede wszystkim nad odważnym dla jednych i haniebnym dla innych czynem A. S. Sapiehy, którego charakter oddał wicemarszałek sejmu Tadeusz Schaetzel w swoim przemówieniu na nadzwyczajnej sesji sejmowej – Od przesunięcia tej trumny zatrzęsła się Polska. Ostatecznie rację przyznałam arcybiskupowi, który postąpił racjonalnie, a czego zabrakło w tym konflikcie. Były w nim przede wszystkim emocje, a tam gdzie one dominują, nie ma rozsądku, a tym samym warunków do dialogu. A.S. Sapieha zamiast dyskutować z emocjami, zadziałał w sytuacji patowej. W tym kontekście zastanawiam się, jakim cudem pochowano na krakowskim Wawelu parę prezydencką Lecha i Marię Kaczyńskich?

To dopiero zagadka!

Wraz ze wspomnieniami powstańca warszawskiego Olgierda Sawickiego Taki rozkaz prześledziłam jego drogę od konspiracji i udziału w powstaniu aż po obóz jeniecki. To przede wszystkim obraz śmierci najbliższych i miasta, który porównał do filmu oglądanego z rzędów, gdzie obowiązywało opanowanie.

Dużą część numeru zajęły fragmenty traumatycznych wspomnień, wydanych obecnie w formie książkowej, a których lekturę mam już za sobą – Przemytnicy życia Bernarda Konrada Świerczyńskiego, Miasto utracone Michaela Wiecka, Mrówka w słoiku Poliny Żerebcowej oraz antologię rumuńskiej literatury faktu Łacińska wyspa.

Tradycyjnie teksty licznie ilustrowano unikalnymi zdjęciami.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z czasopisma.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Czasopisma artykuły

Tagi: , , ,

Kontury 1/2012

21 marca 2019

Kontury , nr 1 , 2012 , 89 stron

Na rynku wydawniczym pojawił się nowy magazyn kulturalny w formie papierowej, który jest uzupełnieniem istniejącego w Internecie portalu pod tą samą nazwą Kontury.
Pierwsze wrażenie, a podobno ono jest decydujące, jakie nasunęło mi się, biorąc go do ręki, to intrygująca grafika na okładce, a drugie to jego poręczność. Format wielkości szkolnego zeszytu, pozwalający na noszenie go ze sobą i czytanie w każdej wolnej chwili. A potem szybki rzut na wyróżnione w dolnym rogu nazwiska autorów tekstów lub ich bohaterów i…

 

 

Zaskoczenie!
Jedno nie było mi obce, bo czytałam debiut powieściowy Marcina Pietraszka – Brak złudzeń. Już to sugerowało mi, co znajdę w środku:

 

 

Twórców nieznanych lub mało znanych, debiutujących lub będących na początku swojej drogi w przestrzeni kultury, bo są tutaj i pisarze, i poeci, i muzycy, i artyści, których działalność trudno jednoznacznie zaszufladkować.
I to też dobrze!
Bo jak się okazuje, poszukiwanie to podstawowa cecha młodych twórców tak, jak w przypadku Agnieszki Nadstawnej, bohaterki bardzo przewrotnie napisanego felietonu z działu publicystyki. Ale nie od niego zaczęłam czytać magazyn, a od prozy. Nie tylko dlatego, że byłam jej najbardziej ciekawa, ale dlatego, że miałam przed sobą pierwszy numer czasopisma, którego poznawanie najlepiej zacząć od metody „po kolei”. Rytuał zaczynania czytania od ulubionych działów, nazwisk lub tekstów, ustala się dopiero z czasem.
W dziale proza przeczytałam więc cztery opowiadania, w tym dwa debiutanckie, ale każde inne w swojej różnorodności – science fiction, satyra, dystopia i monolog. W dziale poezji trzy wiersze Tomasza Wybranowskiego, a w dziale publicystyki recenzję książki i filmów studyjnych, felietony o znanych i uznanych oraz wywiady, z których najbardziej zaciekawił mnie z właścicielką wydawnictwa COMM, opowiadającej o trudnej sytuacji małych, początkujących wydawnictw. Obraz rynku książkowego od kuchni dopełniła rozmowa z pisarzem Piotrem Olszówką. Ostatni dział zawierał wywiady z muzykami niszowych zespołów, których utworów mogłam posłuchać na płycie CD, dołączonej do magazynu.

 

 

Po zakończeniu tego zapoznawczo-rozpoznawczego czytania, zastanawiałam się komu mogłabym polecić ten magazyn i doszłam do wniosku, że teoretycznie każdemu, bo zakres jego tematyki jest bardzo szeroki, obejmujący zainteresowania i tych co czytają, oglądają, słuchają, i tych którzy nie mają sprecyzowanych zainteresowań chłonąc wszystko to, co niesie ze sobą kultura. Ale praktycznie poleciłabym wszystkim tym, którzy lubią poszukiwać i odkrywać nowe trendy, doznania, wrażenia, formy i którzy nie odnajdują siebie w kulturze popularnej i skomercjalizowanej. Ten magazyn pomaga odnaleźć nowe przestrzenie, inne drogi wyrażania siebie, podsuwa ciekawe pomysły samorealizacji i samorozwoju, podpowiadając co warto przeczytać, obejrzeć i posłuchać, gdzie warto zajrzeć, czego szukać i o kogo pytać, a czego nie dowiedzą się z popularnych mediów.
Mnie najbardziej zainteresowała strona literacka (bardzo dobre opowiadanie Barbary Gabrysz Fantom, którego było mi mało i poproszę o powieść, a także zaskakująca i ciekawa forma jednozdaniowego monologu Adaś Marcina Pietraszka) oraz grafika Iwony Jóźwiak, która zasługuje na osobny felieton lub wywiad, a nie na skromną notkę. Natomiast zupełnie nie zainteresował mnie artykuł o wyborach Miss Polonia w Irlandii. Ośmielam się nawet twierdzić, że wyrzuciłabym go z tego magazynu i nie umieszczała jemu podobnych w przyszłości. To tematyka, która może pasuje do przepastnego pojęcia kultury, ale do charakteru magazynu już nie.
Bo magazyn ma charakter, którego nomen omen kontury widać już w pierwszym numerze.
I na koniec niespodzianka dla dzieci czytelników, którą można, jak pisze redaktor naczelny Dariusz S. Jasiński w powitalnym wstępie, włączyć pociechom na czas czytania dorosłych – piękny, kolorowy program rozwijający wyobraźnię i zdolność zapamiętywania.
Jestem bardzo ciekawa dalszych losów magazynu na bardzo trudnym, polskim rynku wydawniczym.

 

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z czasopisma.

 

 

A tutaj obejrzałam zwiastun magazynu i powody, dla których warto czytać magazyn Kontury.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Czasopisma artykuły

Tagi:

Karta

Karta
Wydawnictwo Ośrodek Karta , nr 90 , 2017 , 160 stron
Literatura polska

 Powyższe hasło, umieszczone u góry strony tytułowej Karty, niezmiennie przewodzi temu kwartalnikowi historycznemu przez ostatnie 30 lat. Tym przesłaniem wyraźnie wyróżnia się wśród innych czasopism historycznych. Nie znajdzie się w nim gotowych analiz i interpretacji, a tym bardziej jedynych i słusznych opinii. Tę przyjemność obcowania z historią Polski i Europy Środkowo-Wschodniej w XX wieku i samodzielnej analizy oraz wnioskowania zespół redaktorski pozostawia czytelnikowi.
Muszę przyznać – ogromną!
Otrzymałam dużą ilość źródeł składających się na artykuły w różnej formie – wspomnień, zapisów w dzienniku, relacji czy dialogów świadków opisywanych wydarzeń historycznych. Przez historyków nazywanych źródłami, a dla mnie żywą przeszłością opowiadaną przez osoby, które ją przeżyły, doświadczyły lub były jej obserwatorami. Jedynym cenzorem treści okazywał się ich umysł lub ułomność ludzkiej pamięci.

 W tym numerze miałam okazję zajrzeć do dzienników Michała Józefa Römera, których dwa tomy już się ukazały, a kolejne do końca 2018 roku.

Autorzy artykułu wyłuskali i przedstawili w nim fragmenty dziennika dotyczące skandalicznego wątku miłosnego autora, który śmiał kochać dziewczynę z lupanaru, jak dawniej określano domy publiczne. Dla jednych romantyczny związek, dla innych skandaliczny mezalians godny ostracyzmu, a dla mnie przeciekawie opisany stan uczuciowy czlowieka na stanowisku i wysokiego pochodzenia, który nie bał się kochać i żyć z prostytutką. Na dodatek potrafiący te uczucia opisać i oddać niczym w dobrym romansie.

Zaraz potem przeniosłam się do przedwojennego Biłgoraju tuż przed wybuchem i w pierwszych dniach II wojny światowej. Mogłam sama, czytając wspomnienia jego mieszkańców, przekonać się, jak funkcjonował mechanizm zmiennych stosunków polsko-żydowskich w mieście zamieszkanym w 60% przez Żydów.

Przeżyłam również tragiczne położenie szpitala zorganizowanego w hotelu Terminus przy ulicy Chmielnej 28 podczas Powstania Warszawskiego razem z relacjonującymi ten tragiczny czas dzień po dniu, pracującymi w nim pielęgniarkami.

Przyjrzałam się narodzinom opozycji węgierskiej lat 80. oczami jej działaczy.

Dowiedziałam się również, dokąd trafili powstańcy warszawscy, zapisując ciemną stronę zakładów we Frankfurcie nad Menem, znanych raczej z produkcji maszyn do pisania Adler niż z obozu Katzbach dla polskich więźniów. Co ciekawe, ten wstydliwy fakt dla zakładu ujawnili dwaj niemieccy nauczyciele historii. Historia obozu jest dostępna bezpłatnie w formie e-booka Katzbach – obóz widmo na stronie wydawnictwa wśród wielu innych, darmowych publikacji. Jednak najważniejszą dla mnie, bo zupełnie nową informacją tego numeru był temat wiodący i otwierający czasopismo.
Dąbrowszczacy!

 Pytając znajomych o tę polską formację Brygad Międzynarodowych, wywoływałam zaskoczenie, zdziwienie, a potem ciekawość. Nic dziwnego. To temat omijany szerokim łukiem i w dzisiejszej rzeczywistości politycznej bardzo niepoprawny i niepożądany. Około 5 tysięcy polskich ochotników walczących z faszyzmem w hiszpańskiej wojnie domowej w latach 1936-1939 jest bardziej wyklętych niż Żołnierze Wyklęci z AK. Tym ostatnim przywrócono honor i miejsce w historii. Tych pierwszych wymazuje się z jej kart, nazywając cynicznymi i naiwnymi „żołnierzami Stalina”. Po lekturze wspomnień tych młodych i bardzo młodych uczestników walk z faszystowskim reżimem gen. Francisco Franco ich postawa nie jest już tak czarno-biała, ale nabiera szarości. W dużej mierze byli mocno zindoktrynowani i kontrolowani przez komunistów, ale wśród nich byli i tacy, dla których liczyło się jedno – możliwość aktywnego udziału walce z faszyzmem. Którzy mieli świadomość, że od losów wojny hiszpańskiej zależą losy Europy. Przegrali wojnę, a w efekcie swój los i przyszłość. Obecnie wykreśla się ich istnienie, na fali walki z minionym ustrojem i wszystkim, co się kojarzyło z lewicą. Dziś w całej Polsce z tych samych powodów pozbawiani są ulic. Artykuł jest próbą zrozumienia wartości i motywacji, które zawiodły dąbrowszczaków do Hiszpanii, jest jednym z powodów, dla których się nimi zajęliśmy. W październiku 2016 minęło 80 lat od utworzenia Brygad Międzynarodowych. To najwyższy czas, by uratować dąbrowszczaków przed niepamięcią, a przede wszystkim – by ich zrozumieć. – tą myślą kończą autorzy tekst.
Właśnie za to lubię publikacje Ośrodka Karta.
Za danie mi szansy zrozumienia zawiłej historii Polski, nawet jeśli jest ona niewygodna, niepoprawna, a nawet wstydliwa. Ale jest moja i mam prawo znać ją w całości. Łącznie z jej ciemnymi stronami i niechlubnymi kartami. Zespół redaktorski nie pozostawił mnie jednak samą z tymi źródłami historycznymi. Wszystkie opatrzone są mniej lub bardziej obszerną informacja encyklopedyczną umiejscawiającą wydarzenie w czasie, przestrzeni geograficznej i sytuacji politycznej. Czasami przytaczając opinie historyków jako uzupełnienie zawartości tekstu. A wszystko bogato ilustrowane zdjęciami.

 Niezbędny tytuł wśród innych czasopism historycznych, zwłaszcza dla tych, którzy lubią myśleć samodzielnie i niezależnie.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Czasopisma artykuły

Tagi:

Książki. Magazyn do czytania 3/2017

Książki: magazyn do czytania nr 3 (26)/ 2017
Wydawnictwo Agora

Kwartalnik
Literatura polska

   Troszkę się przestraszyłam!

   Informacją, która gdzieś mi mignęła w Internecie, o zmianach, które miały odświeżyć czasopismo Książki. Czytam je (a po mnie jeszcze koleżanka, a potem moja zaprzyjaźniona młodzież) od pierwszego numeru, który ukazał się latem 2011 roku z Januszem Korczakiem na okładce.

Od początku odpowiadała mi jego formuła i do takiej przyzwyczaiłam się. Przede wszystkim do stylu i dobrego poziomu przekazu autorów artykułów, które czytam z niemalejącym zainteresowaniem, bez względu na tematykę, której się podejmowali. Zwłaszcza z niezmiennym uwielbieniem felietony Mariusza Szczygła. Do niespodzianek w postaci autorów piszących gościnnie, przełamujących rutynę, stałość i moje przyzwyczajenia. To też sobie ceniłam. Do klęski urodzaju, który zawsze przeżywam, gdy otwieram kolejny numer i zaczynam jęczeć z bólem czytelniczym, że tak wiele nowości, a tak mało, nie, nie czasu, bo taki zawsze znajdę, ale życia na przeczytanie wszystkiego, co polecane, sugerowane, ważne i warte. Po lekturze każdego numeru mam ochotę na większość rekomendowanych tytułów, które właśnie się ukazują lub niedługo ukażą na rynku wydawniczym. Tę rolę generatora świeżynek czytelniczych uwielbiam a zarazem nienawidzę.

   I nagle jakaś rewolucja tego wszystkiego!?

   Rewolucja mojego świata, do którego zaglądam cyklicznie od dobrych kilku lat? Czyżby dobra zmiana miała dotknąć i jego w ramach Książki+? Pierwszą zmianę zauważyłam i odczułam finansowo przy zakupie nowego numeru, tym razem z Witoldem Gombrowiczem na okładce. Podskoczyła o 2 zł. Nieboleśnie. Biorąc pod uwagę, że od pierwszego numeru cena nigdy nie była podnoszona, uznałam to wręcz za normalne. Jedzenie dla ciała drożeje, to i dla ducha i umysłu również. Standard. Pojawiło się tylko pytanie, czy będzie to warte zawartości? Z obawą odchyliłam okładkę, szybko przeglądając spis treści i autorów artykułów.

   Odetchnęłam z ulgą!

   Byli! Stała ekipa dobrego pióra. I był przede wszystkim Mariusz Szczygieł.  Również parę nowych nazwisk, jak Elżbieta Cherezińska. Ale nie od felietonów zaczynam swój rytuał czytania. Najpierw przeglądam reklamy książek, które są dla mnie papierkiem lakmusowym sprawdzającym, co wartego mojego czasu z krótkiego życia (100 lat też będzie mało, wolę wieczność) muszę wpisać na listę pozycji koniecznych do przeczytania.

   I tutaj pozytywne zaskoczenie!

   Pojawiły się reklamy rozbudowane wywiadami z autorem prezentowanej książki. Bardzo dobry pomysł! Zwłaszcza gdy autor debiutuje, chociaż w tym numerze akurat go nie było. Byli za to autorzy stojący na początku swojej drogi literackiej. Dopiero po tym przeglądzie i wnikliwym oglądzie okładek (jestem wzrokowcem) przechodzę to treści. Artykuły czytam nawykowo po kolei. Akurat w tym numerze od mojego ulubionego Mariusza Szczygła, który zrobił mi „wykład od serca” (bo tak ma i niech mu to zostanie na zawsze!) na temat reportażu gonzo, dokładając mi do listy książek koniecznych do przeczytania podstawowy kanon z tego gatunku. Przy okazji namawiając mnie do… kradzieży książki z biblioteki, jeśli jest niemożliwa do kupienia drogą legalną. I za takie właśnie żarty po bandzie i luzackie podejście do tematów go uwielbiam. Z Markiem Bieńczykiem, który udowadniał w Świńskiej wyobraźni, że umiejętność napisania najmocniejszej choćby sceny seksualnej, nawet w wysokiej literaturze, jest oznaką sprawności zawodowej w zupełności się zgadzałam, dodając od siebie – ale nie jedyną. Troszkę rozczarowałam się artykułem Elżbiety Cherezińskiej. Bardziej przypominał krótki wykład historyka na temat polskich dynastii królewskich z kobietami w roli głównej, a wolałabym pisarki o kulisach powstawania jej powieści historycznych. O sztuce zbierania i przetwarzania suchych faktów w pasjonujące i pełne emocji powieści historyczne, jakie tworzy. Zrekompensował mi ten niedosyt  Łukasz Orbitowski, opowiadając o procesie powstawania, a raczej  „jeżdżenia” za swoją najnowszą powieścią Exodus. Lekko wstrząsnął mną ekshibicjonistyczny wywiad Juliusza Kurkiewicza z Edwardem St Aubynem, który traumę z dzieciństwa umieścił w swoich powieściach, zaprzeczając o jakoby niepodważalnej rozdzielności między losami bohatera a życiem autora. Z kolei Wojciech Orliński lekko mnie przestraszył think tankiem. Zagadkową, podobno czwartą władzą, do której ideowej koncepcji odwołują się w swoich decyzjach rządy, parlamenty, a nawet sądy. Czyżby kolejna teoria spiskowa? Nie przekonał mnie do opowiadań Jerzy Jarniewicz, krzycząc – czytajcie opowiadania!, ale za to uświadomił, za co lubią je zwolennicy krótkich form opowieści. Dwa kolejne artykuły to popis zdolności, jak można ciekawie napisać o książkach, a raczej o ich bohaterach, bo to biografie. O Józefie Piłsudskim, o którym czytając, zastanawiałam się, czy to książki są aż tak dobrze napisane, czy to artykuł Janusza Rudnickiego o nich. Świetnie skomponowany, w którym narratorkami w pierwszej osobie uczynił wszystkie znane i mniej znane kobiety Marszałka. O Irenie Sendlerowej, której znany dotychczas wizerunek burzy W ukryciu Anny Bikont, o czym ciekawie pisze Joanna Tokarska-Bakir. Znalazł się również artykuł dotykający tabu społecznego i tematu niewygodnego, ale stale pojawiającego się w dyskursie publicznym – celibatu. Źródłem rozważań o nim Mirosław Wlekły uczynił właśnie pojawiającą się na rynku wydawniczym publikację Marcina Wójcika Celibat. Nie przebrnęłam przez artykuł o sztuce przekładu Jacka Dukaja, zauroczonego twórczością Josepha Conrada. Dla mnie zbyt branżowy, więc polecam go tłumaczom lub fanom twórczości obu pisarzy. I tyle.

   Wystarczy!

   Więcej nie napiszę o innych, równie ciekawych felietonach, fragmencie powieści Toma Hanksa i innych smaczkach okołoksiążkowych, pozostawiając radość odkrywania ich tematyki pozostałym czytelnikom.

   I tak dotarłam do części, której już… nie ma!

   Na końcu magazynu zawsze pojawiał się dział o książkach jeszcze niewydanych w Polsce, ale które czyta cały świat. Interesowały mnie przede wszystkim pozycje rosyjskojęzyczne. Raczej ku informacji, niż do późniejszych poszukiwań. Może dlatego nie zmartwiłam się zniknięciem tego działu. Za to ucieszyłam się, że w to miejsce pojawiły się rekomendacje książek kwartału pogrupowane  gatunkowo, a najbardziej z tych, polecających książki dla dzieci i młodzieży. Nareszcie znalazło się coś stałego dla najmłodszych pokoleń i ich rodziców.

   Podsumowując!

   Magazyn uległ bardzo dobrej zmianie! Niepotrzebnie obawiałam się jej, bo okazała się raczej kosmetyczną, a podniesiona cena wartą zawartości.

   Pozostaję nadal wierną czytelniczką, wyczekującą kolejnych numerów Książek.

Zdania pisane kursywa są cytatami pochodzącymi z czasopisma.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Czasopisma artykuły

Tagi:

Karta nr 93/2017

Karta nr 93/2017
Wydawnictwo Ośrodek Karta
Literatura polska

   Kolejna porcja poznawania historii ze źródeł z kwartalnikiem Karta!

   Tematem przewodnim tego numeru jest Rosja. Nie Rosja Putina, ale Rosja, o którą walczy Stowarzyszenie Za Wolną Rosję.

Rosję, która nie jest utożsamiana ani ze starą, ani z nową władzą. Rosji wywodzącej się co najmniej od dekabrystów. Rosji, która jedyny moment szansy na wolność zaprzepaściła w 1917 roku w wyniku błędów popełnionych przez ówczesny Rząd Tymczasowy, dopuszczając do umocnienia się bolszewików. Złożoność tego zjawiska, tego przebłysku wolności utraconej, pokazują bardzo emocjonalne dzienniki Rosjan z rewolucyjnego okresu przełomu  – duchownego, publicystki, ucznia gimnazjum, prawnika i dziennikarza, studentki, historyka, pisarza i podróżnika. Każdy z nich, reprezentując określone środowisko lub grupę społeczną, oczekiwał i miał nadzieję na swoją i jednocześnie inną od pozostałych Rosję. Postawy od bezkrytycznej euforii po sceptyczny dystans łączą dwa, nie do pogodzenia, pragnienia – chęć zmiany i jednocześnie szybkiej stabilizacji. Fragmenty przytaczanych i tłumaczonych dzienników pochodzą z rosyjskiego portalu Prozhito, zawierającego (dla lubiących sięgać do źródeł to ogromna okazja!) teksty ponad 140 tysięcy osób. Cenną inicjatywą Rosjan jest projekt Moskwa. Miejsce pamięci poświęcony związkom człowieka i państwa sowieckiego w przestrzeni miejskiej. W jego ramach powstała Topografia terroruWirtualna mapa Moskwy, na której zaznaczone są miejsca masowych mordów i pochówków ofiar, siedziby sądowych i pozasądowych organów, więzienia, obozy koncentracyjne lat 20. i powojenne „obozy pracy poprawczej” w mieście i okolicach, szaraszki oraz przytułki dla dzieci. Wśród tych form udostępniania miejsc historii znajdują się również audioprzewodniki z represjami wobec Polaków w Moskwie. Ta rosyjska część artykułów dobrze tłumaczy genezę lęku Rosjan przed zmianami i skłonności do tkwienia w kiepskiej stabilizacji reżimu Putina, mimo że go krytykują.

   Wizja chaosu przemian przeraża Rosjan i paraliżuje!

   Jakże odmienne znaczenie niesie słowo „wolność” w kontekście wspomnień gdańszczan zawartych w artykule Wolny Gdańsk.

Wolny oznacza we wspomnieniach polityków, nauczyciela, niemieckiego zakonnika czy polskiego dziecka, brak poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji politycznej oraz społecznej, rasizm, antysemityzm i nacjonalizm. We wspomnieniach mieszkańców Gdańsk w połowie lat 30. To zatem miejsce specyficzne, ale też odzwierciedlające konflikty i napięcia nękające prawie całą ówczesną Europę.

W tę tematykę wpisują się współczesne teksty Uładzimira Niaklajeu. Białoruskiego opozycjonisty o tę wolność walczącego.

   Kolejne artykuły zawierające fragmenty wspomnień, listów i dokumentów to zapowiedzi trzech publikacji.

Książki Noacha Lasmana ukazującej – poprzez osobiste doświadczenia od lat 30. do 1957 roku – niecodzienne spojrzenie na ten czas i stosunki polsko żydowskie z perspektywy poznańskiego Żyda. Publikacji przedstawiającej genezę powstania i dzieje Żydowskiego Instytutu Żydowskiego oraz antologii rumuńskiej literatury faktu w XX wieku. Ta ostatnia będzie prezentować historie Rumunów i przybierze postać oraz formę Drogi na Północ, opowiadającej o historii Norwegów.

   Kwartalnik jest bogato ilustrowany zdjęciami.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzacymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Czasopisma artykuły

Tagi:

Karta nr 97/2018

Karta nr 97/2018
Wydawnictwo Ośrodek Karta
Kwartalnik

   Kolejna porcja głosów z przeszłości!

   Tym razem również w formie sygnałów, które w ostatnim stuleciu miały ogromny lub wręcz kluczowy wpływ na losy Polski. W różnej formie i czasie, w miarę rozwoju technologii.

Przegląd meandrów historii polskiej niepodległości rozpoczyna depesza w 1918 roku, z której świat dowiaduje się o odrodzeniu Polski wyrażonej słowami Józefa Piłsudskiego w telegramie – Państwo polskie powstaje z woli całego narodu. Wódz naczelny znał siłę i doceniał rolę techniki. To praca jego kryptologów w odczytywaniu szyfrogramów w dużej mierze przyczyniła się do „cudu nad Wisłą”, a to Telegram, nie cud, jak brzmi tytuł tego podrozdziału. Wśród sygnałów jest również miejsce dla zasłużonej roli maszyny w II wojnie światowej – Enigmy.

O bombardowaniu Warszawy w 1939 roku świat dowiaduje się dzięki amerykańskiemu fotografowi Julienowi Bryenowi, który apeluje o pomoc do amerykańskiego prezydenta na falach Polskiego Radia. O zgładzie Żydów w Polsce donosi radio BBC, a Polska Rozgłośnia Radio Wolna Europa w czasie stanu wojennego udostępnia Polakom czas antenowy na akcję Telefon do kraju, by ojciec z zagranicy mógł powiadomić syna służącego w katowickiej milicji – Gdybym się dowiedział, że miałeś coś wspólnego z tym pomordowaniem i biciem górników, to nie chce cię widzieć na oczy do końca mego życia. Telewizja również odgrywa znacząca rolę w czasach komuny. Trwa sabotaż wizji i transmisja debaty między Lechem Wałęsą a Alfredm Midowiczem, które zmieniają sytuację w kraju. Wraz z pojawieniem się Internetu, sygnały docierają praktycznie do wszystkich i wszyscy mogą wziąć udział w obronie swoich praw, uczestnicząc w akcji Nie dla ACTA. To co mnie najbardziej zaskoczyło w tym przeglądzie historii Polski z perspektywy rozwoju technologii i jej wpływu na losy kraju i rodaków, to „relikt” z przeszłości, który funkcjonuje do dzisiaj!

   Poczta elektroniczna Donosy.

   Pierwsza gazeta elektroniczna założona w 1992 roku przez fizyków Uniwersytetu Warszawskiego. Początkowo miała szybko informować o najważniejszych wydarzeniach w kraju, świat i polskich emigrantów. W niezmienionej formie, nadal pozbawiona znaków diakrytycznych, w sposób zwięzły, prosty, rzeczowy, bez reklam, żargonu dziennikarskiego, zabarwień emocjonalnych, komentarzy, kryptoideologii i szumu informacji nieistotnych jest antidotum na współczesne media. Korzystam z jej strony, ponieważ świadomie wyrzuciłam telewizor z domu. Szkoda mi czasu na przedzieranie się do sedna rzeczy przez dżunglę sygnałów niemających dla mnie żadnego znaczenia.

   Polecam to źródło informacji zabieganym.

   Księżna Pani to zapowiedź wspomnień Virgilii Sapiehy, amerykańskiej żony księcia Pawła Sapiehy, które z poślizgiem właśnie ukazały się na rynku wydawniczym. Niezwykle wnikliwe spojrzenie w prezentowanym fragmencie na sytuację chłopów i ich dzieci w Polsce międzywojennej, która była republiką, ale nie istniała w niej równość szans.

   Wspomnienia oficera policji Witolda Opałka przypominają, o dobrej karcie w trudnej historii Polski i Litwy. O krótkim czasie neutralności Litwy, w którym pomogła Polakom zagubionym w chaosie pierwszych tygodni wybuchu II wojny światowej. 

   Zaskakują fragmenty poematu Pruskie noce Aleksandra Sołżenicyna, które czytałam niedawno. Są ilustrowane publikowanymi po raz pierwszy w Polsce zdjęciami rosyjskiego fotografa Walerija Faminskiego dokumentującego marsz Armii Czerwonej na Berlin. Oglądałam je z lupą, by nie przeoczyć żadnego drobiazgu!

   O czasach budowania socjalistycznej rzeczywistości na prowincji wspomina komisarz majątku Pławowice – Sławomir Lenartowicz, a o jej kreowaniu poprzez fałszowanie historii – Jerzy Jedlicki.

   Numer zamyka jego imienniczka – Karta ’97. Jej historia, działalność opozycyjna i losy jej liderów – Andreja Saunnikaua (Białoruska ruletka), Żmiciera Bandarenki, Natalii Radziny – to historia walki o niepodległość Białorusi oraz ogromnego wysiłku i pracy nad zmianą przekonania Białorusinów, wpajanego przez reżim Aleksandra Łukaszenki, że człowiek jest niczym, władza wszystkim.

   Przede mną numer poprzedni czyli 96.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z kwartalnika.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Czasopisma artykuły

Tagi: